Marcinkiewicz: Trzeba reagować na marsz poparcia rządu

aktualizacja: 12.02.2016, 23:48
Kazimierz Marcinkiewicz
Kazimierz Marcinkiewicz
Foto: Fotorzepa/ Radek Pasterski

Kazimierz Marcinkiewicz uważa, że Polacy powinni zareagować na zapowiedzianą przez PiS manifestację poparcia dla rządu. - Trzeba będzie zorganizować dużo liczniejszą kontrdemonstrację - mówi.

REDAKCJA POLECA
12.02.2016
Błaszczak: Biuro Spraw Wewnętrznych będzie podlegać MSWiA; projekt w ciągu kilku tygodni
12.02.2016
Inwigilacja dziennikarzy? Śledztwa nie będzie
11.02.2016
Wojna w sercu polskiej policji
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!
kariera
Wulgaryzmy w pracy niedopuszczalne, chociaż powszechne

Marcinkiewicz uważa, że obecna opozycja dopiero się formuje. - Będzie się kształtowała pewnie przez pierwsze dwa lata. Przed nią bardzo trudny okres - ocenił w TVN24.

Oceniając szanse poszczególnych partii, które mogą zagrozić PiS-owi, stwierdził, że siłę widzi w .Nowoczesnej. Zauważył jednocześnie, że partia ma "dużą skazę", bo jest partią liberalną. - Taka partia nie pociągnie za sobą ludzi na wsiach czy w małych miasteczkach. To jest partia wielkich miast i tego się nie przeskoczy - tłumaczył.

Były premier uważa, że wiosną na ulice powinna wyjść demonstracja znacznie liczniejsza niż te, organizowane przez KOD. 

- Trzeba będzie organizować kontrdemonstracje dużo liczniejsze (od demonstracji PiS), bo w tym wypadku siła liczebności tych, którzy chcą bronić wolności i demokracji w naszym kraju, będzie się liczyła - zapowiedział.

Marcinkiewicz przyznał, że już teraz bierze udział w podobnych demonstracjach. - Nikt mnie nie poznaje, więc jestem spokojny - mówił.

 

Błaszczak powinien zrezygnować

Marcinkiewicz komentował również dymisję komendanta głównego policji. Zbigniew Maj twierdzi, że szykowano wobec niego prowokację, która była zaplanowana przez były pracowników Biura Spraw Wewnętrznych KGP. 

Zdaniem Marcinkiewicza MSWiA mogło wiedzieć o całej sprawie i specjalnie zdecydować się o wyborze Maja, by "wycisnął coś z tej inwigilacji dziennikarzy, żeby jednak kogoś wsadził".

- On się na to zgodził, ale że tego nie zrobił, to stał się zbędny - ocenił były premier. Nie wykluczył również, że resort kierowany przez Mariusza Błaszczaka nie wiedział o śledztwie, którego elementem był Zbigniew Maj.

- W obu przypadkach to jest tak drastyczna sytuacja, że minister powinien podać się do dymisji. Nawet gdyby nie została ona przyjęta przez Jarosława Kaczyńskiego, powinien ją złożyć - powiedział Marcinkiewicz.

POLECAMY

KOMENTARZE