Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Michał Szułdrzyński: I suwerenność, i Wspólnota

Fotorzepa, Waldemar Kompala
Zastosowanie przez Komisję Europejskš w konflikcie z Polskš słynnego już artykułu 7 częœć komentatorów nazwała opcjš nuklearnš. I ma ono rzeczywiœcie cechę wspólnš z użyciem broni jšdrowej. Najważniejszy wniosek płynšcy z zimnej wojny był taki, że sięgnięcie po takš broń oznacza zagładę wszystkich. Naciœnięcie atomowego guzika prowadzi do sytuacji, w której nie ma wygranych – sš wyłšcznie przegrani.

Tak też jest z konfliktem o reformę sšdownictwa. Sprawy zaszły tak daleko, że dziœ z tego konfliktu nie ma dobrego wyjœcia. Swojš logikę majš Polska i rzšdzšce PiS, swojš ma Komisja Europejska. Strony sporu posługujš się przy tym zupełnie innymi paradygmatami œwiatopoglšdowymi, a więc i różnymi językami, co utrudnia prowadzenie dialogu.

Jak wyglšda logika PiS? Na tym etapie konfliktu reforma wymiaru sprawiedliwoœci schodzi na dalszy plan. Podstawowym problemem staje się kwestia suwerennoœci i zdolnoœci do samodzielnego podejmowania decyzji. Rzšd i liderzy PiS zdajš sobie dziœ sprawę, że losy tego konfliktu sš bacznie œledzone przez wszystkich, którzy zastanawiajš się nad przyszłoœciš Unii. Takie poglšdy nie sš zbyt często artykułowane w mainstreamie, choć jednoczeœnie trudno uznać, by premierzy Wielkiej Brytanii czy Węgier byli politycznym marginesem w Europie.

PiS walczy o to, gdzie zostanie nakreœlona granica między możliwoœciš realizowania obietnic wyborczych przez państwa, czyli suwerennš możliwoœciš realizowania demokratycznego mandatu, a władzš, jakš ma Komisja Europejska wobec państw członkowskich. Dlatego w wielu państwach – nie tylko naszego regionu – z wypiekami na twarzy obserwuje się obecny spór. I właœnie dlatego PiS dziœ nie może się z reformy sšdownictwa wycofać, szczególnie po tym, gdy Komisja uruchomiła artykuł 7 traktatu o Unii Europejskiej.

Sęk w tym, że polski rzšd musi się liczyć z ryzykiem eskalacji nastrojów przeciwnych członkostwu w UE, które jest strategicznym celem polskiego państwa i zapewnia nam bezpieczeństwo. Samo PiS nie ma tu więc dużego pola manewru.

Sprawa ta jest równie ważna dla Komisji Europejskiej. Nie może się ona pogodzić z sytuacjš oznaczajšcš jej całkowitš bezradnoœć wobec działań państwa członkowskiego, które z perspektywy Brukseli majš znamiona łamania zasad demokratycznego państwa prawa opartego na trójpodziale władzy. Ale i tu reforma sšdownictwa schodzi na dalszy plan.

Kluczowa staje się sama zdolnoœć Komisji do egzekwowania swoich decyzji, które w teorii majš bronić interesu wspólnotowego w sporze z poszczególnymi państwami członkowskimi. Mówišc wprost – jeœli Komisja polegnie w sporze z Polskš, kolejne kraje zacznš kwestionować jej legitymację, co oznaczać będzie de facto koniec Wspólnoty.

Tragizm sytuacji Polski polega na tym, że potrzebujemy zarówno suwerennoœci, jak i silnej, bronišcej wspólnych zasad Unii Europejskiej. Dlatego też premier Mateusz Morawiecki, który w styczniu jedzie na spotkanie z szefem Komisji, stoi przed mission impossible. Szanse na zażegnanie tego konfliktu sš bliskie zera. Co może więc zrobić polski premier?

Może odegrać rolę swego rodzaju tłumacza. Pewnie czujšc się na europejskich salonach, może spróbować przetłumaczyć argumenty PiS, logikę, według której działa Jarosław Kaczyński, na język zrozumiały w Brukseli. Jednoczeœnie może próbować tłumaczyć obozowi dobrej zmiany racje, które stojš za decyzjami Komisji – że nie wynikajš one z niechęci wobec Polski, lecz sš nieporadnš próbš ratowania jednoœci europejskiej wspólnoty. Tylko tyle i aż tyle.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL