Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Prof. Szahaj: Fundamentalny błšd libertarian

Getty Images, Ricky Carioti
Co łšczy niechęć do szczepień z postulatami większej dostępnoœci broni? Nienawiœć do podatków z dšżeniami do sprywatyzowania lasów i jezior? Miłoœć do Ubera z niechęciš do zwišzków zawodowych? Libertarianizm.

Zrozumienie doktryny libertariańskiej pozwala na uchwycenie wielu pozornie niezwišzanych ze sobš fenomenów naszego życia społecznego. Można z dużš dozš prawdopodobieństwa przewidzieć, jaki będzie stosunek danej osoby do zjawiska Y, wiedzšc, jaki jest jej stosunek do zjawiska X. Libertarianizm jest spójnš koncepcjš filozoficznš, społecznš i ekonomicznš, która pozwala na stosunkowo jednoznaczne odnoszenie się do wielu zagadnień naszego życia.

Owa jednoznacznoœć i prostota to jej główny walor, a zarazem przekleństwo. Walor, ponieważ w czasach pozbawionych moralnych i œwiatopoglšdowych drogowskazów bez trudu ich dostarcza, przekleństwo, albowiem czyni to w sposób tak prosty, że prowadzi na manowce, z których trudno powrócić. Jej korzenie sięgajš XIX wieku i jak zwykle w przypadku doktryn œwiatopoglšdowych i politycznych majš charakter filozoficzny.

Podatki to kradzież

Szukać ich trzeba w twórczoœci niemieckiego filozofa Maxa Stirnera, autora pracy o wymownym tytule „Jedyny i jego własnoœć". To nie ona jednak wpłynęła na ogromnš popularnoœć, jakš zdobył libertarianizm w kraju, który do dziœ jest jego bastionem, Stanach Zjednoczonych. Tutaj ważniejsza była działalnoœć filozofa, pisarza i publicysty Henry'ego Davida Thoreau, który stwierdził, „że najlepszy jest ten rzšd, który najmniej rzšdzi", oraz szeregu innych myœlicieli o nieco niższej randze, jak Benjamin Tucker czy Lysander Spooner. Ogromny wpływ na ustanowienie libertarianizmu jako odrębnej doktryny filozoficznej, społecznej i ekonomicznej wywarł angielski ultraliberał Herbert Spencer.

Wiek XX wydał wielu filozofów libertariańskich, z których bodaj najsławniejsi to Ayn Rand, Murray Rothbard i Robert Nozick. Nie ma tu miejsca, aby wchodzić w subtelne rozważania nad różnymi odmianami libertarianizmu oraz różnicami pomiędzy poglšdami najważniejszych reprezentantów tego nurtu. Wystarczy, jeœli powiemy, upraszczajšc nieco cały problem, że typowe było dla nich doprowadzenie idei liberalnych do skrajnoœci. W tym sensie można powiedzieć, że libertarianizm to ultraliberalizm, który dzieli przepaœć od umiarkowanego liberalizmu reprezentowanego np. przez Johna Stuarta Milla. Charakteryzuje go nienawiœć do państwa upodabniajšca myœl libertariańskš do myœli anarchistycznej.

Nie przypadkiem pewnš istotnš odmianę doktryny libertariańskiej okreœla się mianem anarchokapitalizmu. Różnica jest jednak zasadnicza. Anarchizm miał bowiem charakter kolektywistyczny, gdy tymczasem anarchokapitalizm i sam libertarianizm to doktryny o charakterze skrajnie indywidualistycznym. To właœnie mieszanka antyetatyzmu (niechęci do państwa) i hiperindywidualizmu jest cechš charakterystycznš libertarianizmu. Być może ważniejsze jest jednak co innego. Chodzi o kult wolnoœci pojmowanej jako niezależnoœć od innych.

Konsekwencjš owego absolutyzowania wolnoœci jest niechęć libertarian do wszelkich instancji, które owš wolnoœć próbujš ograniczać lub regulować. Najważniejszš z nich jest państwo, stšd też libertarianie, tak jak anarchiœci, negujš wartoœć państwa i marzš o życiu bez niego. Jeœli jednak neguje się rolę państwa, to unieważnia się także rolę jakichkolwiek regulacji, które wprowadza państwo po to m.in. aby chronić swych obywateli albo dokonywać redystrybucji bogactwa (naczelne hasło libertarian „podatki to kradzież" jest wynikiem błędnego uznawania, iż jednostka nie ma żadnych niedobrowolnych obowišzków wobec innych, albowiem jest ona wyłšcznym autorem swojego życia, co upoważnia jš do egoizmu). W tym sensie zanegowany zostaje tzw. paternalizm państwa, czyli sšd, zgodnie z którym wie ono lepiej od obywateli, co leży w ich interesie.

Nikt nie jest samotnš wyspš

Stšd bierze się opór libertarian wobec przepisów dotyczšcych szczepienia dzieci, zakładania kasków motocyklowych czy też zapinania pasów w samochodzie, a w pewnej wersji – także wszelkich zakazów dotyczšcych zażywania narkotyków czy rozpowszechniania pornografii. Przepisy te sš interpretowane jako ograniczenie wolnoœci jednostek. Libertarianie uważajš, że tego typu sprawy powinny zostać pozostawione w gestii decyzji poszczególnych jednostek. Jeœli chcš one ponosić wszelkie skutki swych działań (np. cierpieć wskutek nadużywania narkotyków), to ich sprawa, nikt nie ma prawa się w to wtršcać.

W podejœciu tym widać nie tylko kult wolnoœci, o którym wspominałem wczeœniej, ale także przekonanie, że należy patrzeć na wszelkie zagadnienia życia wyłšcznie w perspektywie jednostek, albowiem wszelkie inne byty ponadjednostkowe, takie jak społeczeństwo czy wspólnota, sš fikcjš. Podejœcie to znalazło wyraz w słynnych słowach Margaret Thatcher, że „nie ma czegoœ takiego jak społeczeństwo, sš tylko jednostki i ich rodziny". To głębokie założenie œwiatopoglšdowe leży u podłoża wszelkich libertariańskich idei. W moim, i nie tylko moim, przekonaniu jest ono błędne. Już XVI-wieczny angielski poeta metafizyczny John Donne pisał: „nikt nie jest samotnš wyspš". Nasze życie jest zależne od innych ludzi, i to od samych jego poczštków. Nie stajemy się ludŸmi jedynie w wyniku narodzin.

Być człowiekiem to podlegać procesowi enkulturacji, czyli œwiadomego i nieœwiadomego nabywania przekonań typowych dla okreœlonej kultury, oraz procesowi socjalizacji, czyli stawania się członkiem okreœlonej wspólnoty społecznej w wyniku pewnego treningu społecznego. Sš to rzeczy, które zostały w nauce już dawno udowodnione i dziœ stanowiš pewnš oczywistoœć. W tym sensie oczywiste jest także to, że nie ma ucieczki od wspólnoty, społeczeństwa czy kultury, a zatem i od innych ludzi. Sš oni w nas obecni od samego poczštku i stšd też nigdy nie jesteœmy bytami w pełni suwerennymi, jak to się mówi w filozofii – autonomicznymi. Czy się to nam zatem podoba czy nie, nosimy wspólnotę w sobie. To pierwszy, filozoficzny aspekt naszej z koniecznoœci wspólnotowej natury, rozpoznany już ponad 2 tysišce lat temu przez wielkiego filozofa greckiego Arystotelesa, który mówił, że człowiek jest „zoon politikon", czyli istotš wspólnotowš (dla Greków politycznoœć była tożsama ze wspólnotowoœciš, stšd słowo „politikon").

Aspekt drugi odnosi się do naszej współzależnoœci pojmowanej na płaszczyŸnie praktycznej. Idzie o to, że fakt, czy moje dziecko zostaje zaszczepione czy nie, jest tylko pozornie mojš własnš sprawš. Oto bowiem konsekwencje nieszczepienia niektórych dzieci dotykajš innych najmłodszych. Mogš się one zarazić od nieszczepionego dziecka, w ostatecznoœci konsekwencjš może być nawet epidemia. Podobnie to, czy zapinam pasy w samochodzie lub wkładam kask motocyklowy, nie jest jedynie mojš prywatnš sprawš, ponieważ ewentualny wypadek z moim udziałem nie będzie dotyczył tylko mojej osoby. Angażuje on siłš rzeczy innych ludzi, którzy chcš mi pomóc. W grę wejdzie ich wysiłek, emocje oraz koszty psychiczne i materialne pomocy.

Nieodzownoœć państwa

W podejœciu libertariańskim kryje się fundamentalny błšd. Polega on na postrzeganiu jednostek jako niezależnych od siebie atomów, które kršżš swobodnie we wspólnej przestrzeni, wchodzšc jedynie w te relacje, których sobie życzš. Takie postrzeganie życia ludzkiego to niebezpieczna fikcja. Nasze działania majš bowiem skutki znacznie szersze, niż to sobie wyobrażamy, i – czy tego chcemy czy nie – angażujš innych ludzi. Jesteœmy od siebie zależni, wpływamy na siebie i z koniecznoœci tworzymy sieć relacji, z których jedynie niektóre znajdujš się pod naszš kontrolš. Dlatego potrzebna jest instancja, która owe relacje będzie regulować. Także i dlatego, że bez tych regulacji grozi nam dominacja silniejszego, który bez pardonu wykorzystywać będzie swojš pozycję, aby podporzšdkować sobie innych ludzi.

Instancja ta musi mieć prawo ingerowania w ludzkie stosunki, po to, aby nie dopuszczać do sytuacji, w których wolnoœć pewnych ludzi, realizacja ich pragnień i interesów odbywa się kosztem innych. Nieograniczona wolnoœć jednostek szybko bowiem przekształca się w samowolę, której ofiarš pada wolnoœć i życie innych ludzi. W tym sensie wolnoœć albo jest uregulowana, albo nie ma jej wcale. Można domniemywać, że ludzie wiedzieli o tym od poczštku tworzenia jakichkolwiek więzi społecznych czy wspólnotowych, a pełnš œwiadomoœć tej koniecznoœci uzyskali kilka tysięcy lat temu, gdy pojawiły się pierwsze kodeksy prawne i spisane zasady wspólnego życia (np. kodeks Hammurabiego). Ów proces regulowania wspólnego życia przez prawo, bo o to de facto chodzi, znakomicie widać w starożytnej Grecji, a póŸniej Rzymie. Jakkolwiek daleko sięgalibyœmy w przeszłoœć, pojawi się tam coœ na kształt państwa, bo gdy rodzi się prawo, z koniecznoœci musi powstać jakaœ instancja, która będzie pilnowała jego przestrzegania.

W filozofii tę rolę państwa rozpoznano już dawno. Wskazywali na niš m.in. Platon, Arystoteles czy œw. Tomasz z Akwinu. Również nowożytna filozofia zajmowała się koniecznoœciš istnienia państwa. Wspomnę tu tylko o bodaj najsławniejszej próbie filozoficznego uzasadnienia nieodzownoœci istnienia organizmu państwowego, czyli traktacie XVII-wiecznego filozofa angielskiego Thomasa Hobbesa – „Lewiatanie". Hobbes uzasadniał koniecznoœć istnienia państwa obawš, że bez niego ludzie popadliby w coœ, co nazwał on stanem natury, a co charakteryzować się miało walkš wszystkich ze wszystkimi, w której zwycięża silniejszy. Analizy Hobbesa nie straciły nic na swojej aktualnoœci. Wcišż możemy się obawiać, że życie ludzkie pozbawione parasola ochronnego państwa szybko zamieni się w koszmar, i dlatego warto zrezygnować z czšstki wolnoœci w zamian za bezpieczeństwo. Można oczywiœcie polemizować z Hobbesem, twierdzšc, że jego postrzeganie natury ludzkiej było zbyt pesymistyczne („człowiek człowiekowi wilkiem"), doœwiadczenia historii pokazujš jednak, że wtedy, gdy załamuje się porzšdek państwa i prawa, z ludzi wychodzš najgorsze cechy. To m.in. lekcja wszelkich wojen, przewrotów i rewolucji.

W tym także sensie oczekiwania libertarian, że bez państwa życie ludzkie pozbawione będzie agresji i uzyska cechy w pełni humanitarne, można okreœlić mianem pobożnych życzeń. Wydaje się, że znacznie bardziej prawdopodobny jest ponury scenariusz, w którym jest walka wszystkich ze wszystkimi, dominacja silniejszego, upadek wszelkiej moralnoœci i tryumf czystej woli. Nie można wykluczyć powszechnoœci przemocy i gwałtu. W tym też sensie typowo libertarianistyczna tendencja do przyznania ludziom szerszego prawa do posiadania broni, majšca na celu odebranie państwu jednej z jego fundamentalnych cech, a mianowicie monopolu na stosowanie przemocy, to nic innego jak tylko antycypowanie owej sytuacji walki każdego z każdym i dominacji nagiej siły, skrywane pod frazesem „troski o ludzkie bezpieczeństwo". Aby zobaczyć, jak kończy się owa libertariańska troska, wystarczy uważnie œledzić raporty na temat użycia broni w Stanach Zjednoczonych, kraju przesiškniętym ideologiš libertariańskš, w którym nieokiełznana przemoc jest obecna od samego poczštku jego istnienia.

Mrzonki wolnoœci absolutnej

O naiwnym złudzeniu można także mówić w przypadku anarchokapitalizmu. Idealizuje on i absolutyzuje nie tylko wolnoœć, ale także własnoœć prywatnš. Tworzy „kapitalizmu model liryczny", wedle którego na w pełni doskonałym, wolnym rynku spotykajš się podmioty dobrowolnie wchodzšce ze sobš w relacje wymiany, dla wszystkich tak samo korzystne. Naiwnoœć i utopijnoœć anarchokapitalizmu jest oczywista. Rynek kapitalistyczny nie mógł powstać bez pomocy państwa i bez jego udziału nie może także trwać. Musi istnieć prawo chronišce własnoœć prywatnš oraz instancja, która będzie zapewniać bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, a także przeciwdziałać tworzeniu się monopoli, które powstajš w wyniku połykania przez silniejsze podmioty gospodarcze słabszych. Kapitalizm jest bowiem cišgłš walkš, a nie tylko owocnš dla wszystkich współpracš; szkoda, że nie zdajš sobie z tego sprawy młodzi zwolennicy libertarianizmu, których w Polsce jest tak wielu. Naiwnie sadzš, że w walce tej na pewno wygrajš, bo sš młodzi, zdrowi i wierzš w swoje siły.

Podobnie błędne jest przekonanie, że własnoœć prywatna jest œwięta i nic nigdy nie ma prawa jej podważać. Tymczasem stanowi ona pewien wynalazek społeczny, który ma swoje walory, ale także wady. Do tych ostatnich należy m.in. możliwoœć korzystania z niej w sposób, który zagraża życiu i dobru innych ludzi. Wtedy np., gdy na czyjejœ ziemi składowane sš szkodliwe dla zdrowia odpady. W tym sensie tak jak nie można absolutyzować wolnoœci, nie można też absolutyzować wartoœci, jakš stanowi własnoœć prywatna. Chodzi raczej o to, jak zachowujšc te wartoœci, zharmonizować je z innymi, takimi jak równoœć, sprawiedliwoœć, braterstwo czy dobro wspólne.

Jak chronić prawa i interesy jednostek, nie pozwalajšc zarazem, aby były one wykorzystywane w imię dominacji silniejszego? Jak zachować równowagę pomiędzy państwem traktowanym jako dobro wspólne a wolnym rynkiem, jak dopuszczać w imię owego dobra wspólnego pewnš dawkę paternalizmu państwa, nie pozwalajšc mu na całkowite kierowanie naszym życiem (gorsze od państwa minimalnego może być bowiem jedynie państwo wszędobylskie)? Sš to kwestie, o które faktycznie warto się spierać, odrzucajšc jednoczeœnie libertarianistyczne mrzonki o życiu wolnym od państwa, w doskonałym ustroju powszechnej szczęœliwoœci opierajšcej się na w pełni wolnych i dobrowolnych umowach międzyludzkich. Mrzonki niebezpieczne, bo ukrywajšce faktyczny charakter życia w warunkach nieuregulowanej konkurencji, walki o przetrwanie i całkowitego utowarowienia wszystkich aspektów ludzkiej egzystencji jako koniecznego skutku rozcišgnięcia logiki działania kapitalizmu na całe życie.

Autor jest filozofem, historykiem myœli społecznej i kulturoznawcš, pracuje w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 2005–2016 był dziekanem Wydziału Humanistycznego UMK. Jest członkiem Komitetu Nauk Filozoficznych i Komitetu Nauk o Kulturze Polskiej Akademii Nauk.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL