Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Kiedy Chiny zostanš mistrzem świata w piłce nożnej?

Kibice Shanghai Greenland Shenhua majš kogo dopingować. Chiński klub wydał ponad 42 mln dol. na œcišgnięcie trzech gwiazd: Argentyńczyka Carlosa Teveza, Senegalczyka Dembę Ba i Kolumbijczyka Fredy'ego Guarina.
AFP, Chandan Khanna
Miliony dolarów pompowane w piłkę nożnš nie przekładajš się na sukcesy reprezentacji Chin. Władze chcš to zmienić.

To dziwne, że tak wielkie państwo, gdy już w końcu uznało wyczynowy sport za sprawę ważnš, wychowało mistrzów olimpijskich i rekordzistów œwiata i regularnie rzuca wyzwanie Amerykanom podczas igrzysk olimpijskich, nie potrafi zbudować przyzwoitej reprezentacji piłkarskiej. Udało się do pewnego stopnia z koszykarzami, bo Yao Ming oraz Yi Jianlan zrobili kariery w najtrudniejszej lidze œwiata, czyli NBA, a ten pierwszy stał się jej niekwestionowanš gwiazdš. Udało się wychować œwietnš tenisistkę Li Na, wyszkolić płotkarza Liu Xianga. Z piłkarzami cišgle się nie udaje i chociaż od kilku lat w tamtejszy futbol pompowane sš grube pienišdze, reprezentacja Chin po raz kolejny odpadła w eliminacjach do mistrzostw œwiata.

Ta porażka musi boleć, tym bardziej że lepsze wyniki osišgnęła m.in. drużyna syryjska – bez dachu nad głowš, bez wielkich pieniędzy, z kraju szarpanego wojnš. Jeœli Włoch Marcello Lippi, jeden z najlepszych trenerów ostatnich lat (mistrz œwiata, zwycięzca Ligi Mistrzów), nie dał rady dŸwignšć chińskiej kadry, to Ÿle się dzieje.

– Największa trauma przyszła przed mundialem 2010, kiedy Chiny okazały się gorsze m.in. od Iraku czy Kataru i nawet nie awansowały do finałowej fazy azjatyckich eliminacji. Liga była słaba, skorumpowana. Prezydent Xi Jinping wybrał futbol, bo chciał pokazać, że tutaj też można osišgnšć sukcesy – mówi „Plusowi Minusowi" Radosław Pyffel, przedstawiciel Polski w Radzie Dyrektorów Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, a prywatnie miłoœnik futbolu i przed podjęciem pracy w banku zawodnik reprezentacji dziennikarzy w piłce nożnej.

Chińczycy umiejš przeprowadzać wielkie projekty, potrafiš ciężko pracować i nikt nie powie, że brakuje im talentu do sportu. Chyba największym problemem jest to, że zamiast uzdrowić podstawy swojego futbolu, zaczęli od nałożenia grubej warstwy pudru. Liga jest opakowana bardzo dobrze i sprawia wrażenie potężnej, ale jednoczeœnie zaciemnia obraz tamtejszego futbolu.

– Nikt w Chinach, łšcznie z prezydentem Xi Jinpingiem, nie oczekiwał natychmiastowych efektów. Futbol to długofalowy plan, a że nie jest łatwo taki realizować, pokazuje przykład USA, które w latach 90. stworzyły program majšcy doprowadzić Amerykę do tytułu mistrza œwiata, a tymczasem reprezentacja nie zakwalifikowała się do turnieju w Rosji – mówi „Pyffel.

W Chinach problemów jest kilka. Korupcja, która zżerała chiński futbol przez lata, spowodowała nie tylko wielkie straty finansowe, ale także obniżenie poziomu rozgrywek. Całe pokolenie piłkarzy nie mogło się normalnie rozwijać, skoro grało w ustawionych meczach. Ten proceder kontrolowały chińskie gangi. Zanim władze na serio zabrały się do walki z patologiš, sprzedanych zostało wiele spotkań. Przed meczami zabierano piłkarzom telefony z obawy przed niemoralnymi propozycjami.

– Korupcja w dalszym cišgu jest problemem, chociaż nie tak dużym jak jeszcze dziesięć lat temu. W 2010 roku władze centralne przeprowadziły wielkš akcję, aresztowały bardzo dużo osób zamieszanych w ten proceder. Warto dodać, że walka z korupcjš w Chinach jest jednym z naczelnych zadań rzšdu po objęciu władzy przez prezydenta Xi Jinpinga – mówi „Rz" Simon Chadwick z Uniwersytetu w Salford (Anglia), znawca chińskiego futbolu.

Sšdy skazały na surowe wyroki wielu działaczy, sędziów i zawodników, ale straty ciężko odrobić. Piłkarze byli bardzo podatni na takie propozycje, bo nie zarabiali wiele.

Grajš gwiazdy

Na razie Chińczycy rzucili wyzwanie na rynku transferowym najbogatszym europejskim drużynom. Wyszło im to znakomicie. Kiedyœ uczyć Chińczyków futbolu jechał Andrzej Strejlau, ostatnio robiš to byli mistrzowie œwiata: Lippi i Brazylijczyk Luiz Felipe Scolari, czy œwietny Portugalczyk Andre Villas-Boas. Płaci się im ogromne pienišdze i, jak twierdzi Radosław Pyffel, widać w tym konfucjonistyczny szacunek dla nauczycieli.

Oczywiœcie tacy fachowcy nie przyjadš pracować za darmo i nie będš się męczyć z przypadkowymi piłkarzami. Zmianę jakoœciowš widać w pienišdzach przeznaczanych na zakupy i pensje dla zawodników. Wydać kilkadziesišt milionów euro na Carlosa Teveza albo reprezentanta Brazylii Oscara? Nie ma problemu! Kupić Jacksona Martineza z Atletico Madryt albo zabrać Alexa Teixeirę z Szachtara Donieck? Proszę bardzo, możemy się œcigać na transferowe rekordy.

Chińskie kluby przestały być miejscem, w którym podstarzałe gwiazdy mogš zarobić tuż przed końcem kariery, kiedy kolana zginajš się już tylko siłš woli, a telefon z propozycjami złowrogo milczy. Kiedy jechali tam Didier Drogba albo Nicolas Anelka, można było ze zrozumieniem pokiwać głowš, bo niemal wszystko co najlepsze w futbolu mieli już za sobš.

Teraz do chińskiej ligi przyjeżdżajš gwiazdy w najlepszym momencie swojej kariery: Oscar miał 25 lat, gdy z Premier League przeniósł się za Wielki Mur (jego rodak Teixeira był o rok starszy i miał poważnš propozycję z Liverpoolu). Paulinho zamienił Tottenham Hotspur na Guangzhou Evergrande, a stamtšd przeniósł się do Barcelony i dopiero niedawno skończył 29 lat.

Tego nie byłoby, gdyby nie wielki biznes. Skšd nagle taki zapał do inwestowania w futbol? – W Chinach to działa inaczej niż w Europie. Kiedy przywódca ogłasza plan, wszyscy się zastanawiajš, jak go zrealizować. Chcš przy tym również zyskać, bo taki plan jest gwarancjš, że przez 20 lat to będzie dobry biznes. Jeœli jesteœ przedsiębiorcš, w ciemno możesz inwestować, a dodatkowo każdy chce być bohaterem – mówi Radosław Pyffel.

Czemu pienišdze dotychczas szczęœcia nie dały? Czy będzie podobnie jak z koszykówkš? Do Chin przyjeżdżały i przyjeżdżajš byłe gwiazdy NBA grać w tamtejszej lidze. Przed igrzyskami w Pekinie kadrę na nogi miał postawić Litwin Jonas Kazlauskas, a skończyło się dotkliwš porażkš w ćwierćfinale. Od tego czasu znaczšcej poprawy wyników reprezentacji nie zanotowano, chociaż do tamtejszej ligi cišgle trafiajš gracze z doœwiadczeniem w NBA.

Wszystko zależy od tego, gdzie ten strumień pieniędzy płynie i kto tak naprawdę nadstawia kieszeń, a silna i bogata liga wcale nie gwarantuje, że reprezentacja będzie grała œwietnie. Wystarczy spojrzeć na polskš ekstraklasę, która do potentatów europejskiego futbolu nie należy, a kibice od kilku lat mogš się cieszyć z dobrej gry i wyników biało-czerwonych. Przykłady œwiadczšce o czymœ przeciwnym jeszcze mocniej kłujš w oczy. Anglicy majš (chyba) najlepszš oraz najbardziej (na pewno) widowiskowš i wymagajšcš ligę na œwiecie, a ich reprezentacja rozczarowuje w każdym turnieju. Ostatnim liczšcym się osišgnięciem był półfinał mistrzostw Europy rozgrywanych na własnej ziemi w 1996 roku.

Od tego czasu panuje na Wyspach reprezentacyjna susza, chociaż kluby wygrywajš Ligę Mistrzów i bogacš się wręcz nieprzyzwoicie. Może sukcesy przyniesie młoda fala w angielskiej piłce, która kolekcjonuje medale z młodzieżowych mistrzostw Europy i œwiata. Na razie pocieszeniem pozostaje fakt, że Manchester United – chwilowo bez wielkich sukcesów międzynarodowych – zepchnšł z pierwszego miejsca w rankingu najbogatszych klubów hiszpański duet Real – Barcelona, który od kilku lat rywalizował o prymat.

Oczywiœcie chińscy kibice z radoœciš zamieniliby się z angielskimi na osišgnięcia drużyn narodowych (Chińczycy tylko raz zagrali w mundialu, w 2002 roku), ale wszystko to jest kwestia skali. Anglicy obstajš przy tym, że wymyœlili futbol, majš piękne tradycje i długš listę sukcesów, więc sama gra w wielkim turnieju ich nie zadowala, raczej przygnębia – tak jak Chińczyków porażki z Katarem. W Anglii z pieniędzy ligowych korzystajš głównie zagraniczne gwiazdy. Bywały mecze, w których w składzie Chelsea ciężko było znaleŸć Anglika, zwłaszcza jeœli nie mogli zagrać John Terry albo Frank Lampard.

To prawda, że chińskie kluby ostatnio regularnie wygrywały Azjatyckš Ligę Mistrzów, ale dla tamtejszego futbolu to droga donikšd. Potrzeba młodych talentów, które podniosš reprezentację na wyższy poziom. Trudno je wychować przy zalewie obcych piłkarzy. Nic dziwnego, że władze chińskiej federacji postanowiły coœ z tym problemem zrobić, a że nie wišżš ich żadne zewnętrzne regulacje, takie jak swoboda przepływu pracowników, to mogły swobodnie kształtować przepisy. Twarde regulacje majš zmusić kluby do promowania rodzimych zawodników, którzy majš się stać siłš reprezentacji za kilka lat.

– Już wprowadzono korekty do planu, bo napompowana został bańka zakupów zagranicznych piłkarzy. Widać to było zwłaszcza w okolicach lutego, kiedy w Chinach œwiętuje się Nowy Rok , czemu towarzyszy wzmożona konsumpcja – mówi Pyffel.

Jeszcze do niedawna w meczu ligi chińskiej mogło zagrać czterech obcokrajowców, ale od nowego sezonu już tylko trzech. Automatycznie oznacza to więcej Chińczyków na boisku, ale może spowodować, że kluby będš sobie wyrywać weteranów, a przecież nie o to władzom chodzi.

Ograniczenia poszły więc dalej i w wyjœciowym składzie obowišzkowo musi się znaleŸć co najmniej jeden miejscowy zawodnik w wieku poniżej 23 lat. Drugi piłkarz w tym przedziale wiekowym musi mieć miejsce na ławce rezerwowych. W takiej sytuacji klub potrzebuje, dla bezpieczeństwa, przynajmniej czterech młodzieżowców – na wypadek kontuzji lub przymusowego odpoczynku za żółte lub czerwone kartki.

Na każde prawo znajdzie się jednak sposób jego obejœcia. Przepis wyraŸnie mówił, że taki zawodnik musi rozpoczšć mecz, ale nikt nie powiedział, ile czasu na boisku musi spędzić.

Dlatego niektórzy, nie wierzšc w umiejętnoœci młodych Chińczyków, œcišgali ich z boiska ledwie po kilkunastu minutach od pierwszego gwizdka sędziego. Tak robił m.in. szkoleniowiec SIPG Andre Villas-Boas. Młody piłkarz, zamiast zdobywać doœwiadczenie, jeszcze bardziej tracił pewnoœć siebie, bo dostawał jasny sygnał, że nic nie potrafi, występuje tylko dlatego, że wymuszajš to przepisy, a tak w ogóle to lepiej niech nie przeszkadza, tylko pozwoli grać lepszym od siebie.

Ręczne sterowanie

Pojawiły się obawy, że przepis zostanie zamieniony w farsę i zamiast pomóc, zaszkodzi chińskiej piłce nożnej. Może wyjœciem byłoby wprowadzenie przepisu o obowišzku gry młodego zawodnika przez całe spotkanie? W takiej sytuacji, jeœli zostałby zmieniony, musiałby go zastšpić inny młodzieżowiec.

Wprowadzono również zasadę, według której za transfery zagranicznych piłkarzy trzeba płacić podatek od luksusu na specjalny fundusz z przeznaczeniem na szkolenie młodych piłkarzy. Efekty można było zobaczyć natychmiast. Chińskie kluby przestały szaleć na rynku transferowym. Kupowano i sprzedawano miejscowych, popyt na obcokrajowców spadł.

Wreszcie można powiedzieć, że Chińczycy budujš prawdziwš siłę swojego futbolu. Wszak, zgodnie z planem nakreœlonym przez prezydenta Xi Jinpinga, w przyszłoœci mieliby zostać gospodarzem piłkarskich mistrzostw œwiata i najlepiej wygrać turniej na własnej ziemi. Jest coraz powszechniejsza œwiadomoœć, że na dłuższš metę futbol nie powinien żyć na kredyt, i to można jasno wyczytać z 50-punktowego prezydenckiego planu: „Kluby piłkarskie majš być zarzšdzane jak przedsiębiorstwa", który zakłada ograniczenie płacenia pod stołem częœci należnego wynagrodzenia i optymalizację struktury właœcicielskiej. Brzmi to jak podręcznik młodego menedżera, ale jeœli się na to nałoży niedawno wprowadzone ograniczenia transferowe, widać wyraŸnie, że chińskie władze czasu nie tracš. Może jest to ręczne sterowanie, ale kto wie, czy nie okaże się skuteczne.

Chińczycy nie sš gorsi od reszty œwiata – po prostu w sporcie gonitwa za zwycięstwem często odbiera rozum. W końcu UEFA wprowadziła podobne w duchu regulacje, czyli tzw. finansowe fair play, według którego klub piłkarski nie może wydać więcej, niż zarobi. W koszykarskiej lidze NBA jest podatek od luksusu za każdego dolara wydanego ponad limit zarobków zawodników.

Teraz przed Chińczykami drugie, być może jeszcze ważniejsze, zadanie: wychowanie piłkarzy, którzy wreszcie spełniš ambicje tego wielkiego narodu. Tutaj nie da się iœć na skróty i rolę organizatora oraz inicjatora też bierze na siebie rzšd. Piłka nożna ma się stać sportem masowym, a z tym zawsze był problem.

Wolš badminton

Futbol nigdy nie był mocno zakorzeniony w chińskiej kulturze. Zamiast grać w piłkę nożnš, młodzi Chińczycy trenujš badmintona albo tenis stołowy. Co więcej, futbol jest postrzegany jako sport przeżarty korupcjš, fascynujšcy głównie niewykształconš częœć społeczeństwa. To powodowało, że nigdy nie stał się dyscyplinš naprawdę masowš – mówi prof. Chadwick.

Jak przekonać Chińczyków, żeby pozwolili dzieciom trenować futbol? – Nie ma archetypu kulturowego, według którego przez piłkę osišga się sukces. To jest sport plebejski albo dla utracjuszy. W Ameryce Południowej można się wybić, każdy zna Rivaldo, który jeŸdził na bosaka autobusem na treningi. W Chinach rodzice chcš, żeby dziecko było bankierem, prawnikiem albo dziennikarzem. Twórcy potęgi chińskiego futbolu będš mieli problem, jak przekonać rodziców, że poprzez piłkę można zarobić. Może kluczem będzie stworzenie szansy dla ludzi z chińskiej prowincji? – zastanawia się Radosław Pyffel.

W Europie biorš to na siebie kluby, zainteresowane, żeby nie stracić z pola widzenia żadnego talentu. Œledzi się rozgrywki szkolne, ogłasza nabory, chodzi na mecze amatorskich drużyn w soboty i niedziele. Jeœli ktoœ ma dziesięć lat i nie trenuje futbolu, to albo zdecydowanie nie chce, albo nie ma do tego predyspozycji.

Talenty na pewno można też znaleŸć w Chinach, tylko trzeba umiejętnie szukać. Skoro tamtejsze kluby jeszcze tego nie zrobiły, to pomoże rzšd. I zrobi to z rozmachem.

– Do 2020 roku ma zostać otwartych 20 tysięcy piłkarskich akademii, a dziesięć lat póŸniej ma ich już być 50 tysięcy. To ma spowodować, że od 30 do nawet 50 milionów dzieci w różnym wieku zacznie regularnie trenować piłkę nożnš. Dodatkowo ma zostać wybudowanych 70 tysięcy boisk, bo przecież trzeba mieć gdzie grać – mówi profesor Chadwick.

Ważne jest też pozyskanie odpowiedniej wiedzy, bo jakoœć szkolenia może być kluczem do sukcesu. Chińska federacja piłkarska szuka wsparcia w najlepszym możliwym miejscu, czyli w barcelońskiej La Masii. Na wyspie Hainan powstanie wzorowana na niej akademia z internatem i siedmioma boiskami. Ma się tam uczyć około tysišca młodych adeptów piłki nożnej. Władze Barcelony chwalš pomysł i obiecujš przysłać swoich ekspertów. Plany na przyszłoœć obejmujš rozbudowę kompleksu, tak by mógł konkurować z akademiš klubu Evergrande (48 boisk). Smaczku wewnštrzchińskiej rywalizacji dodaje fakt, że Evergrande współpracuje z Realem Madryt.

Chińczycy nawišzali też współpracę z Niemieckim Zwišzkiem Piłkarskim i wysłali drużynę narodowš do lat 20, żeby występowała w regionalnej lidze południowo-zachodniej. Młodzi Chińczycy co tydzień grajš sparing z jednš z drużyn (jest ich w tabeli 19), a kluby dostajš za to po 15 tysięcy euro. Nie wszyscy się jednak na to zgodzili – odmówili m.in. Stuttgarter Kickers.

Plany wyglšdajš pięknie, a kiedy można się spodziewać efektów? Za jakiœ czas wybrani zostanš gospodarze mistrzostw œwiata 2026 i 2030 roku. Chińczycy podobno przymierzajš się do tego drugiego turnieju.

– Otrzymanie organizacji turnieju w 2026 roku jest niemożliwe. Cztery lata wczeœniej mundial odbędzie się w Katarze, a FIFA przyjęła zasadę rotacji kontynentów. Nawet gdyby to było możliwe, do tego czasu nie uda się stworzyć silnej reprezentacji, a nikt nie chce wstydu. Rok 2030 jest bardziej prawdopodobny, bo wtedy kończy się kontrakt FIFA z chińskim koncernem Wanda i to może być forma podziękowania. Niektórzy wskazujš jednak, że może to być nawet rok 2034, bioršc pod uwagę, ile czasu trzeba na stworzenie silnej reprezentacji – mówi prof. Chadwick.

Czy to się uda? Zhou Enlai, premier Chin, zapytany kiedyœ przez prezydenta Richarda Nixona o skutki rewolucji francuskiej, odpowiedział, że minęło jeszcze zbyt mało czasu, by to oceniać. Czy podobnie będzie z chińskim futbolem?

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL