Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

W Kościele kobiety mogš coraz więcej

Fotorzepa, Rafał Guz
Kolejne zwycięstwo zostało otršbione w walce o równouprawnienie.

Watykan mianował dwie œwieckie kobiety na stanowiska podsekretarzy w Kongregacji ds. Œwieckich, Rodziny i Życia. Zarówno dr Gabriella Gambino, jak i Linda Ghisoni sš znakomicie przygotowane do tej roli. Pierwsza z nich jest profesorem bioetyki Papieskiego Teologicznego Instytutu Nauk o Małżeństwie i Rodzinie œw. Jana Pawła II, żonš i matkš pištki dzieci. Druga pracuje jako sędzia w sšdzie biskupim, a także wykłada prawo kanoniczne na Gregorianie, jest mężatkš i ma dwie córki.

Zastrzegam, nie widzę nic złego w tym, że obie panie zostały mianowane na to stanowisko. Watykańska biurokracja potrzebuje odœwieżenia i nie widać powodów, by miała być zamknięta na osoby œwieckie, w tym kobiety. Sobór Watykański II bardzo mocno przypomniał rolę œwieckich w Koœciele, nie widać więc powodów, by najważniejsze funkcje w strukturze biurokratycznej Koœcioła (a tym jest Kuria Rzymska) były zarezerwowane dla duchownych lub osób konsekrowanych. Jeœli przed czymœ bym przestrzegał, to co najwyżej przed tym, by nie popadać w jakšœ formę polityki parytetowej w Koœciele.

Gdyby bowiem chcieć uznać, że mianowanie owych pań na ich stanowiska jest właœnie wyrazem logiki szukania miejsca dla kobiet w Koœciele, to trzeba by również zapytać, czy w odpowiednim czasie mianowani zostanš na stanowiska podsekretarzy mężczyŸni niecelibatariusze, œwieccy z rodzinami? W końcu jeœli uznaje się, że kapłani i biskupi nie reprezentujš wystarczajšco kobiet, to dlaczego uznaje się, że reprezentujš mężczyzn żonatych? A jeœli nie reprezentujš, to dlaczego nie dorzucić także ich do Kurii Rzymskiej na odpowiednio wysokie stanowiska?

Byłoby to tym ważniejsze, że – żartobliwie rzecz ujmujšc – to właœnie œwieccy żonaci mężczyŸni sš obecnie najbardziej dyskryminowanš grupš w Koœciele. Kobiety sš wprowadzane na kolejne funkcje, mogš coraz więcej, wszyscy w Koœciele troszczš się o to, by nie czuły się dyskryminowane, by nie miały poczucia wykluczenia, by zapewnić, że kobieca strona Koœcioła jest nam niezmiernie potrzebna. A o biednych żonatych œwieckich facetów nie troszczy się nikt. Wszystko w sytuacji, gdy to właœnie oni „wybywajš" z Koœcioła najszybciej, majšc poczucie, że nasze œwištynie, kongregacje nie sš dla nich, a co najwyżej dla ich żon i partnerek. Nikt przecież nie zastanawia się, jak przycišgnšć chłopców do posługi ministrantów, lecz raczej nad tym, czy nie dopuœcić do niej dziewczynek (tam, gdzie jeszcze nie sš dopuszczone i jeszcze nie usunęły chłopców od ołtarza), nie słychać zapewnień, że w Koœciele potrzebna jest męska, małżeńska perspektywa, zamiast tego wcišż słyszymy o koniecznoœci perspektywy kobiecej. W efekcie Koœciół feminizuje się na potęgę.

Logika parytetów jest jednak niebezpieczna także z innego powodu. Otóż zakłada ona, że każdy stan, styl życia, model zachowania powinien mieć własnš reprezentację w dykasteriach czy urzędach, bo inaczej nie zostanie zrozumiany. Jeœli poważnie potraktować takie myœlenie, to trzeba by się zgodzić z tym, że na urzędach w Kurii powinna być odpowiednia liczba żonatych, celibatariuszy, bezdzietnych i wielodzietnych, rozwodników, wdowców itd., itp. Jednak tak się składa, że – mimo wszystkich różnic w doœwiadczeniach – łšczy nas wspólna ludzka natura i wiara, która jest fundamentem współdziałania w Koœciele.

I wreszcie kwestia ostatnia. Tak się składa, że uznanie, iż wprowadzanie kobiet na stanowiska w Kurii Rzymskiej wzmacnia szacunek dla nich, to kompletne niezrozumienie Koœcioła. Otóż w Koœciele pierwszych miejsc nie zajmujš urzędnicy, biurokraci, pracownicy dykasterii, ale œwięci. A tak się składa, że więcej mamy (przynajmniej niekanonizowanych) œwiętych kobiet niż œwiętych mężczyzn. I to jest siła kobiecoœci, a nie to, że dwie – skšdinšd niezmiernie kompetentne – panie zostały urzędniczkami w Kongregacji ds. Œwieckich, Rodziny i Życia.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL