Klauzula sumienia uratuje nas przed ideologią

aktualizacja: 08.11.2015, 15:52
Kim Davis: współczesne Antygony nieraz noszą okulary. Fot. Ty Wright
Kim Davis: współczesne Antygony nieraz noszą okulary. Fot. Ty Wright
Foto: Getty Images/AFP

Dla części opinii publicznej wolność sumienia to nic innego jak religijne zniewolenie. „Pałka katoli", „chazanizacja medycyny", „moherowa demokracja" – piszą ludzie na internetowych forach. Na pewno?

Odkąd Trybunał Konstytucyjny zliberalizował na początku października lekarską klauzulę sumienia, internetowe fora straszą nie tylko wizjami medyków okładających pacjentów różańcem, ale także kierowców hulających „nakazem sumienia" lewą stroną drogi albo nauczycieli wykładających historię według Grossa. Czy to możliwe?

Zważywszy, że wolność sumienia gwarantuje nam konstytucja, co więcej, wspomniany wyrok Trybunału dowodzi pierwotności praw naturalnych w stosunku do ustaw, wydaje się, że tak. Z prawa do wyrażania sprzeciwu sumienia może korzystać każdy: urzędnik, nauczyciel, kierowca. A jednak diabeł tkwi w szczegółach. Prawnicy dowodzą, że cena takiego sprzeciwu może się okazać wysoka. Obrosła mitami „klauzula sumienia", wbrew panującym opiniom, nie oznacza wcale przyzwolenia na samowolę.

Klauzula dla kasjera

We wrześniu w amerykańskim stanie Kentucky aresztowano urzędniczkę, która „w imię Boże" odmówiła sporządzenia dokumentów niezbędnych do ślubu gejów. Kim Davis jako wierna Kościoła apostolskiego (ewangelicki protestantyzm) zasłoniła się sprzeciwem sumienia. Gdy po tygodniu opuszczała więzienie, zgromadzone przed budynkiem tłumy grzmiały słowami pieśni wojownika „Eye of a Tiger", a wzruszona więźniarka sumienia zapewniała, że i tak się nie podda.

Artykuł dostępny w ramach oferty cyfrowej "Rzeczpospolitej"

Chcesz czytać więcej?
Uzyskaj dostęp do pełnych treści.

  • Wydanie elektroniczne "Rzeczpospolitej"
  • Aplikacja na smartfon i tablet
  • Dostęp do: Wydarzeń, Ekonomii, Prawa, Plusa Minusa w serwisie www.rp.pl
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE