Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Michał Szułdrzyński: Biblijna panika Europejczyków

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
W ostatni wtorek w Londynie doszło do incydentu, który mógł się skończyć fatalnie.

Na stacji Wimbledon wybuchła panika, jeden z pasażerów awaryjnie otworzył drzwi i wyskoczył na tory, po czym to samo zrobili inni. By uciekajšcy ze strachu ludzie nie zostali porażeni pršdem, trzeba było na 12 godzin odcišć zasilanie na tej stacji metra. W dodatku wszystko działo się w godzinach porannego szczytu – około 8.30.

Co było przyczynš paniki? Wybuchła, gdy podróżujšcy pocišgiem mężczyzna wycišgnšł Biblię i zaczšł jš głoœno czytać. Gdy wypowiedział słowa: „œmierć nie jest końcem", przerażenie współpasażerów sięgnęło zenitu. Choć według œwiadków, gdy mężczyzna został przez kogoœ poproszony, by przestał czytać, bo straszy ludzi, „zamilkł i stał z opuszczonš głowš". Według innej relacji miał, powołujšc się na Stary Testament, mówić, że seks przedmałżeński oraz homoseksualny sš grzechem, wzywać do żalu za grzechy i zachęcać do wiary w Jezusa, który może je odpuœcić. Policja, która przyjechała na miejsce, przesłuchała mężczyznę, lecz nie znajdujšc podstaw do zarzucenia mu czegokolwiek, puœciła go wolno.

Można oczywiœcie naœmiewać się z londyńczyków, którzy człowieka czytajšcego Biblię wzięli za terrorystę. Można by szyderczo wyliczać listę tekstów, których czytanie doprowadziłoby do wybuchu paniki. Platońska „Obrona Sokratesa"? A może dzieła Pascala? „Wyznania" œw. Augustyna? Zapewne lektura Samuela Becketta również wywołałaby przerażenia, a Albert Camus?

Ale sprawa wcale nie jest œmieszna. Pokazuje bowiem bardzo ważne, ale i niebezpieczne zjawiska. Pierwsze polega na tym, że religia zachodnim społeczeństwom kojarzy się już wyłšcznie z radykalizmem, a co za tym idzie – terroryzmem. W konsekwencji – to drugie niepokojšce zjawisko – ginie umiejętnoœć rozróżnienia fundamentalizmu religijnego, gotowego do przemocy i przelewu krwi, od głoszenia Ewangelii i przykazań Bożych. Lata powtarzania liberalno-lewicowej opowieœci, że problemem nie jest radykalizm religijny, ale religia jako taka, że prawdziwš wolnoœć da tylko wyzwolenie z okowów religii, wydajš dziœ swoje żniwo. Problem dotyczy nie tylko zachodnich społeczeństw i dużej częœci zachodnioeuropejskich elit intelektualnych i medialnych, ale też klasy politycznej. Jednym z przejawów takiego myœlenia jest choćby zaproponowana przez chadecję, a dokończona przez socjalistów, ekspozycja Domu Historii Europejskiej (o której więcej piszemy w tym wydaniu „Plusa Minusa").

Przez kilkanaœcie ostatnich miesięcy w trakcie debat nad kryzysem, w jakim znalazła się Unia Europejska, słyszeliœmy wezwanie do cierpliwoœci. Poczekajcie, mówiono, gdy przetoczy się cały cykl wyborczy w Europie, gdy rozstrzygnie się, kto będzie rzšdzić w Hiszpanii, Holandii, Francji czy Niemczech, dopiero wtedy warto sišœć do stołu i rozpoczšć rozmowy o przyszłoœci UE z przywódcami, którzy będš wyposażeni w demokratyczny mandat. Najważniejsze wybory mamy już za sobš, a Emmanuel Macron przedstawił nawet jakieœ pomysły na przebudowę instytucji Unii, choć krzywo na nie patrzy Angela Merkel, która po raz czwarty wygrała wybory w Niemczech. Ale na stole nie pojawiła się żadna nowa idea, żaden pomysł choćby powrotu do jakichœ wartoœci, co mogłyby ukrócić kryzys Starego Kontynentu. Bez tego projekt europejski nie ma szans ani przetrwać, ani przeciwstawić się milionom migrantów, których kusi bogactwo Europy, lecz odrzucajš jej wartoœci. Ale czym sš dziœ te wartoœci, skoro czytanie w pocišgu na głos Biblii, na której ufundowana była europejska kultura, wywołuje atak paniki?

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL