Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Michał Szułdrzyński: Jak przez Niemców zmieniłem zdanie o reparacjach

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Im dłużej trwa zamieszanie w kwestii reparacji wojennych od Niemiec, tym większa zaczyna mnie ogarniać irytacja. Nie, nie byłem zachwycony sposobem, w jaki przedstawiciele polskich władz zabrali się do tego tematu. Ale równoczeœnie, widzšc reakcje ze strony naszych zachodnich sšsiadów oraz ich konsekwencję w narzucaniu swojej wersji historii, coraz większš dostrzegam potrzebę sięgania przez Polskę po argument reperacji.

Na poczštek warto zwrócić uwagę na sygnały, jakie do polskiej strony docierajš od przedstawicieli niemieckiego rzšdu. Przekaz brzmi mniej więcej tak: uważamy, że to jest wasza wewnętrzna rozgrywka i dopóki będziecie się tym bawić na użytek krajowej polityki, nie będziemy reagować. Ale jeœli rzšd zgłosi formalny wniosek o reparacje, uznamy to za przekroczenie czerwonej linii...

Nie, to nie chochlik drukarski, rzeczywiœcie mówiš o czerwonej linii. Przyznam, że to nie lada arogancja. Czyżby polski rzšd stracił suwerennoœć i nie miał prawa realizować swojej polityki zagranicznej lub historycznej? I właœnie ten sygnał z Niemiec pokazuje, że sprawa jest na tyle ważna, że nie warto jej odpuszczać. Oczywiœcie wysłanie przez Niemców takiego sygnału jest elementem dyplomatycznych nacisków, bo nie majš żadnego interesu w wypłacaniu nam jakichkolwiek pieniędzy. Ale jesteœmy równymi sobie partnerami i nie wyobrażam sobie, by – szczególnie po tym, co Niemcy zrobili Polsce w XX w. – mówili nam: nie, tego wam nie wolno, zabraniamy, czerwona linia.

Drugim argumentem na rzecz innego spojrzenia na temat reparacji jest opisana w œrodę w „Rzeczpospolitej" ekspozycja powstałego właœnie Domu Historii Europejskiej, która opowiada historię naszego kontynentu, ale przyjmujšc przede wszystkim niemiecki punkt widzenia. I problem nie polega nawet na tym, że twórcom tego muzeum przyœwiecało przekonanie, że państwa narodowe sš złem. Otóż więcej: okazuje się, że do I wojny œwiatowej doprowadził nacjonalizm... ale słowiański.

Gorzej jednak jest z historiš II wojny œwiatowej. Po pierwsze Holokaust nie jest jej centralnym punktem, co jest jakoœ wyjštkowo zbieżne z interesami Niemiec. Po drugie zaœ, mowa o współodpowiedzialnoœci za Shoah zarówno Niemiec czy Austrii, jak i Polski, Francji i Ukrainy. A centralnym elementem wojny sš – według autorów wystawy – wypędzenia. Sęk w tym, że zauważono wyłšcznie wypędzenie Niemców.

Często w Polsce, ale nie tylko, słychać argument, że Niemcy rozliczyły się ze swojš bolesnš historiš i nie warto już do tego wracać. Może kiedyœ, i owszem, jakieœ niebezpieczne pomysły zgłaszała Erika Steinbach, ale to był wyłšcznie margines. Właœnie Dom Historii Europejskiej pokazuje, że to wcale nie margines, ale mainstream europejskiej oraz niemieckiej historiografii. Niemcy prowadzš bardzo aktywnš politykę historycznš, której celem jest przedstawienie historii XX w. w najwygodniejszy dla siebie sposób. To zaœ oznacza, że Polska nie tylko może, ale wręcz ma moralny obowišzek przedstawiać historycznš prawdę, że Niemcy podczas II wojny œwiatowej zgładzili nie tylko znacznš częœć populacji europejskich Żydów, ale też zdziesištkowali polski naród jak nikt w cišgu tysišcletniej jego historii i ograbili jego terytorium, nigdy się z tego nie rozliczajšc.

Sięganie po argument reparacji wojennych może zatem stać się narzędziem polskiej dyplomacji historycznej. Po częœci cel już został osišgnięty, bo po tym, jak podniesiono ten temat, niektóre gazety za granicš – np. brytyjskie tabloidy – przypomniały o ogromie zniszczeń, jakich doœwiadczyła Polska ze strony Niemiec. Sprawa ta nie może być jednak benzynš dolanš do ognia antyniemieckich nastrojów w Polsce. Zupełnie nie o to chodzi. Musimy równoczeœnie robić wszystko, by mieć z Niemcami, naszym najważniejszym partnerem, jak najlepsze stosunki. Ale dobre relacje nie muszš oznaczać, że przymykamy oko, gdy nasz nawet najlepszy przyjaciel gra nie fair.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL