Prawo szariatu w całej Polsce

aktualizacja: 10.09.2017, 08:59
Foto: Mirosław Owczarek

Gabriel przeszedł na islam kilkanaście lat temu, Dawid – przed trzema laty. Są gotowi na wiele, by w ich ślady poszli inni Polacy.

REDAKCJA POLECA
20.05.2017
„Wesele” Jana Klaty, czyli naród żywych trupów
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Gabriel nie ma długiej brody, nie obnosi się ze swoją religijnością. Kiedy pytam, czy zna jakiegoś radykalnego muzułmanina, odpowiada: – Tak. Ja nim jestem.

Ma 42 lata, żonę, troje synów i własną firmę – zajmuje się doradztwem i inwestycjami. W muzułmańskiej wspólnocie jest znany z uczynności i niesienia pomocy, kiedy tylko ktoś jej potrzebuje, choć unika rozgłosu. Spotykamy się w jednym z warszawskich parków, sam na sam. Podaje mi rękę na przywitanie, nie unika kontaktu wzrokowego (znamy się od trzech lat). Niejeden muzułmanin potępiłby jego liberalny stosunek do kontaktów z kobietami.

Gabriel jest jak zawsze: bardzo serdeczny i radosny. Bo uśmiech to sunna, czyli naśladowanie samego Proroka.

Gdzie jest zatem ów radykalizm? Gabriel: – Mój radykalizm to chodzenie po linie z zamkniętymi oczami. Wymaga dokonywania działań, które często leżą poza moimi wyborami. Religia jest ważniejsza dla mnie niż jakikolwiek system świecki. Jeśli wymaga ode mnie wojny, to idę na wojnę. Wojnę z przekonaniami, wierzeniami i, jeśli trzeba, z ludźmi.

To trudna droga. – Kiedy chcesz działać radykalnie, to świat boi się głównie tego, że pokazujesz mu, iż odszedł od Boga – przekonuje Gabriel. – A wtedy w opozycji do siebie masz nie tylko polityków. Nie tylko rodaków. Ale także często swoich bliskich. Fundamentalista ma braci tylko wśród takich jak on. Jednakże nie masz wyboru. Jesteś wierny tylko Bogu.

Lekarstwo na zgniliznę

Muzułmańska mniejszość w Polsce to od 20 do 30 tys osób. Ilu jest wśród nich polskich konwertytów? Nieoficjalnie szacuje się, że ok. 3 tys., ale brakuje rzetelnych badań.

Gabriel na islam przeszedł kilkanaście lat temu w warszawskim meczecie. Religię poznawał latami, jeżdżąc do Palestyny, czytając Koran. Najtrudniejszym momentem, jak sam twierdzi, był ten, gdy musiał rozpoznać, czy islam to tylko jego hobby, czy jego religia. Bo tego, że nie jest nią chrześcijaństwo, był pewien.

– Kiedy obserwuję chrześcijański świat, zastanawiam się, gdzie jest to wasze miłosierdzie? Gdzie miłość chrześcijan do chrześcijan? Niby PKB wzrasta, a na ulicy widać biedę i patologię. Dlaczego tak jest? Bo żyjecie w sposób świecki. Dla nas muzułmanów chrześcijanin to ciągle nieucywilizowany człowiek. Nie zna nawet swojego Pisma Świętego, uważa Boga za hobby, modli się tylko przy okazji niedzieli czy Bożego Narodzenia.

Chrześcijanie, jak twierdzi, „potrzebują islamu". Bo w większości są niewierzący. – Żyjecie na co dzień w wyścigu szczurów, nie macie czasu na chwilę refleksji, macie długi i jesteście zmieleni przez tryby zachodniego systemu materialnego – wylicza. Muzułmanie – przekonuje – na wyścig szczurów spojrzeliby jak na próbę zesłaną od Boga. I to próbę, którą można przejść zwycięsko, bo w Koranie napisane jest, że Bóg nie zrzuca na barki człowieka więcej niż ten może znieść. – To ryzykowne, co powiem, ale czy ISIS nie jest lekarstwem i reakcją muzułmanów na zgniliznę Zachodu? Muzułmanie chcą chronić przed niewiernymi swoje prawo do Boga – tłumaczy.

Sam modli się pięć razy dziennie, przestrzega postu, daje jałmużnę. Te zasady uznaje za fundamentalne. Uważa natomiast, że niektóre zasady w Koranie miały sens tylko w przeszłości, pomagały zachować higienę, chroniły zdrowie i życie, jak np. zakaz jedzenia wieprzowiny. Muzułmanie nie powinni byli jej jeść z powodu ryzyka zachorowań na włośnicę. Dziś ryzyko zachorowania jest minimalne. Mimo to zakazu przestrzega.

Gabriel: – Znam kilku muzułmanów, którzy jedzą wieprzowinę. Jednak nie krytykują publicznie tego zakazu. To jest w islamie istotna zasada. Osoba, która grzeszy, nie zostanie ukarana przeze mnie ani uznana za niewiernego, chyba że będzie nawoływać do grzechu, potępiać prawo Boga i namawiać do jego odrzucenia.

Podobnie decyzji każdej kobiety pozostawia, czy nosić hidżab lub nikab. – Może nawet nie zasłaniać się wcale, Bóg ją z tego rozliczy. To jej wybór. Nie może tylko krytykować noszenia hidżabu albo nawoływać do tego, by go nie nosić – wyjaśnia.

Gejem też można być, byle publicznie o tym nie mówić. – Gdyby tacy ludzie jak Robert Biedroń obrażali w szariacie Boga, propagując postawy homoseksualne, to należałoby ich ściąć. Nie z zemsty, tylko dla przykładu i powrotu moralności.

Dżihad ekumeniczny

Według Gabriela muzułmanie też stają się coraz bardziej liberalni, bo zapożyczają od ludzi Zachodu ich spojrzenie na religię. Zaczynają mówić o islamie, używając chrześcijańskich pojęć. Jedno z nich to miłość. Wizja Boga jako ojca, a ludzi jak jego ukochanych dzieci jest dla islamu mieszaniem pojęć i zagrożeniem.

– Islam religią pokoju i miłości? Nie, nie jest religią pokoju, tak samo jak nie jest nią chrześcijaństwo. Allah mówi: „idźcie i podporządkowujcie sobie świat". Wy jesteście dziećmi Bożymi, a my namiestnikami Boga. Bo Koran to przede wszystkim kodeks i prawo. Ale jeśli już rozmawiamy o miłości. To czy wasz chrześcijański Bóg Ojciec nie zesłał na świat potopu? Co z niego za ojciec, gdy robi taki holokaust?

Jesteśmy z Gabrielem w stałym kontakcie na portalach społecznościowych. Często krytykuje terroryzm, uliczne ataki w europejskich miastach nazywa aktami ślepego terroru. – A jest inny terror niż ślepy? – pytam. – Jest. Ten, który nazywam koniecznym. Religijny i polityczny – odpowiada.

Tłumaczy, że religii trzeba nauczać wszędzie. A politycznie trzeba wykorzystać świeckie prawo Zachodu, aby wprowadzić wszędzie prawo szariatu, „jednak tylko wtedy, kiedy muzułmanie będą w danym kraju większością".

– Największym problemem są dla nas ateiści. To prawdziwy wróg wszystkich wierzących – mówi. – Gdyby było to możliwe, chrześcijanie i muzułmanie powinni walczyć z nimi razem. Taki dżihad ekumeniczny. To może pozwoliłoby nam lepiej się zrozumieć. A potem chrześcijanie spokojnie przyjęliby islam.

Przy czym Gabriel nie ma wątpliwości, że islam wygra wojnę z cywilizacją Zachodu. – Bóg dał nam ropę, nasze firmy niedługo wykupią Europę i USA. Wykorzystamy takie narzędzia demokratyczne jak wzrost demograficzny. Islam zwycięży, bo to obietnica dana przez Allaha.

Z jego słów wynika, że sam stara się dopomóc w doprowadzeniu do tego zwycięstwa. Od 2006 r. zaprasza radykalnych imamów z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Skandynawii, załatwia noclegi, sprawy organizacyjne. Chce zrobić wszystko, co w jego mocy, aby Polska była krajem muzułmańskim, w którym zapanuje oficjalnie prawo szariatu. Jeśli nie za jego życia, to za życia jego synów albo wnuków.

Pytam Gabriela, czy tacy jak on są w Polsce samotnymi wilkami. – Może wam się tak wydawać – odpowiada. – Tak jak wam się wydaje, że ten świat należy do was, a przecież należy do Allaha. Jesteśmy stadem. Duże stada zwracają na siebie uwagę, małe przemykają w cieniu. Takich stad w Europie są tysiące, wy wiecie o kilkudziesięciu, kilkuset.

Za cudzołóstwo – kamienować

Pod miastem, w leśnym parku, na ławce czeka na mnie Dawid. Drobny, szczupły i niepozorny chłopak. Podaje mi rękę na przywitanie. Potem tego żałuje. Woli nie zgadzać się na kompromisy w kwestii zasad. Mężczyźni nie powinni pozwalać sobie na kontakt fizyczny z obcymi kobietami. Nawet na uściśnięcie dłoni.

Ma 25 lat, z zawodu jest kucharzem. Nie pracuje w zawodzie, mówi, że praca w kuchni jest ciężka, głównie z powodu wysokich temperatur. Najpierw był komunistą, ale brakowało mu Boga. Sympatyzował z Hamasem i Hezbollahem. Interesował się ruchami antyimperialistycznymi. Kiedy największym wrogiem USA stał się islam, Dawid zaczął się nim interesować. Muzułmaninem jest od trzech lat.

– W wielu punktach komunizm jest podobny do islamu. Zniesienie niewolnictwa, zniesienie klas, równość, walka z nacjonalizmem, z lichwiarstwem, pochwała pracy. Ja do tego dodałbym jeszcze cenzurę, bo uważam, że nie każda wolność jest dobra. Należy chronić ludzi przed zepsuciem. Pierwszym, który chciał dla siebie absolutnej wolności, był Szatan. Wartości Zachodu, czyli brak granic i źle pojmowana wolność, to wartości szatańskie. Toczy się wojna o ludzkie dusze – wykłada swoje poglądy.

Na profilu facebookowym Dawida płoną flagi USA i Izraela, na zdjęciu Władimir Putin ściska dłoń Baracka Obamy, a u ich stóp leżą martwe syryjskie dzieci. Według Dawida prawdziwymi terrorystami nie są muzułmanie, ale reżim demokratyczny i imperium Szatana.

Życzeniem Dawida jest, by w Polsce i na całym świecie zapanowało prawo boskie, czyli szariat. Co by to oznaczało w praktyce? – Kobiety powinny chodzić w nikabach, powinien obowiązywać zakaz słuchania muzyki, cudzołóstwo powinno być karane kamienowaniem – wylicza. – Czy to okrutne? A czy mniej okrutne jest prawo, które narzucają Stany Zjednoczone? Korporacjonizm, wyzysk, kolonializm? Jeśli kogoś bulwersuje obcinanie rąk złodziejom, to czy nie powinny bulwersować bombardowania, w których giną cywile w Afganistanie albo w Iraku?

Największym wrogiem islamu są według Dawida liberałowie. Zbyt wielu muzułmanów chce im się przypodobać. – Tracimy swoją tożsamość, kiedy próbujemy przypodobać się chrześcijanom – mówi Dawid.

Sam mieszka z babcią, praktykującą katoliczką, wolontariuszką w Radiu Maryja. Rodzice zawsze byli wierzący, ale niepraktykujący. Dom był liberalny, więc ponoć nikt nie robił mu problemów, kiedy przeszedł na islam. Dziś nie uczestniczy w rodzinnych świątecznych spotkaniach, nie łamie się opłatkiem.

Czas próby

Siedmiu uzbrojonych policjantów weszło do mieszkania o siódmej rano. Dawid siedział przy komputerze. Powalili go na ziemię i skuli kajdankami.

Był to w czerwcu 2016 r. Wkrótce przedstawiono mu zarzuty nawoływania do przestępstwa i nawoływanie do faszyzmu albo totalitaryzmu. Proces ma się zacząć w tym miesiącu.

Dawid się nie zgadza się z zarzutami. Twierdzi, że wymieniał się opiniami na temat ISIS ze znajomymi na swoim prywatnym profilu. Zapewnia, że nie wspiera terroryzmu.

Ismail Menk, wielki mufti Zimbabwe, którego wykłady Dawid wrzuca na swoją stronę na Facebooku, mówi: „Kiedy Allah kocha swojego wiernego zsyła na niego próby. Dlaczego próby? Dlaczego trudności? Dlaczego katastrofy? Aby człowiek wzywał Allaha i wielbił go w lepszy sposób. Im większe masz problemy, tym jesteś bliżej Allaha".

– Nadchodzą czasy ostateczne. Wszystko wskazuje na to, że za chwilę będzie koniec świata –wieszczy Dawid. – Panuje powszechne zepsucie, a walka z islamem jest bardziej zażarta niż kiedykolwiek w historii świata. Allah mówił, że będziemy prześladowani, ale koniec końców islam zwycięży.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE