Saga Obojga Narodów

aktualizacja: 04.09.2015, 00:10
Foto: Plus Minus

Rzeczpospolita Obojga Narodów jest w polskiej literaturze pięknej ostatnich lat zupełnie nieobecna. Tę ogromną lukę wypełnia – i to w znakomitym stylu – Litwinka Kristina Sabaliauskait.

W ojczyźnie jest dziś największą gwiazdą na literackim firmamencie, choć debiutowała zaledwie siedem lat temu. Inauguracyjny tom sagi „Silva rerum" okazał się tak wielkim hitem, że do dziś na Litwie było już dwanaście wznowień. Trzecia część powieści, która wyszła w ubiegłym roku, nie schodziła z pierwszego miejsca listy bestsellerów przez równe pół roku, dystansując anglojęzyczną konkurencję, co u nas już się właściwie nie zdarza. I trudno się sukcesowi Sabaliauskaite dziwić, ponieważ jej powieść oferuje czytelnikowi wszystko, czego ten oczekuje od porządnej sagi historycznej: głębię detalu, wnikliwą znajomość obyczajów i epoki, a przede wszystkim żywych, wielowymiarowych protagonistów, którym aż chce się kibicować.

W pierwszej odsłonie „Silva rerum", która pojawiła się właśnie u nas, Sabaliauskaite przedstawia Rzeczpospolitą Obojga Narodów w kryzysowym momencie – po powstaniu Chmielnickiego i potopie szwedzkim. Mamy rok 1666, kojarzony przez bohaterów książki (ze względów symbolicznych) z rokiem końca świata. Ród Narwojszów z Milkont, którego dzieje opisuje Sabaliauskaite, to drobna litewska szlachta mówiąca i pisząca po polsku. Choć powieść otwiera piękne Sienkiewiczowskie zdanie, inspiracją dla autorki jest przede wszystkim sztuka baroku, co wyczuć można także w jej frazie. Losy bliźniąt Kazimierza i Urszuli wciągają od samego początku, gdy oboje w dzieciństwie po raz pierwszy widzą śmierć, aż po ostatnie strony, kiedy siedemnastoletnia Urszula rezygnuje z nowicjatu w wileńskim klasztorze.

Tłem wydarzeń są dworek w Milkontach i Wilno podnoszące się z kolan po kozackich najazdach; wiara ściera się tutaj (w postaci głowy rodu Narwojszów, Jana Macieja) z nauką, plugawe zaułki kontrastują z majestatem wileńskiego uniwersytetu i pięknie zdobionych kościołów, a niepokoje religijne i egzystencjalne sąsiadują z kiełkującym libertynizmem.

Artykuł dostępny w ramach oferty cyfrowej "Rzeczpospolitej"

Chcesz czytać więcej?
Zamów subskrypcję i odbierz 1 kwartał GRATIS!

  • E-wydanie "Rzeczpospolitej"
  • Aplikacja na smartfon i tablet
  • Dostęp do: Wydarzeń, Ekonomii, Prawa, Plusa Minusa w serwisie www.rp.pl
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE