Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Mark Mazower. Saloniki, w tym mieście nie ma żadnej greckości

Król Jerzy z małżonkš Olgš w Salonikach w 1913 roku. Przeprowadzka królewskiego dworu z Aten miała podkreœlić greckš, niepodzielnš kontrolę nad miastem.
Getty Images
Zanim zatrze się osmański rys tego miejsca, minš lata, choć od poczštku Saloniki chciały konkurować z Atenami i były porównywane ze stolicš Grecji.

Pierwsza wojna bałkańska okazała się dla imperium osmańskiego niewyobrażalnš katastrofš. W cišgu szeœciu tygodni na przełomie jesieni i zimy 1912 roku skoordynowana ofensywa państw bałkańskich skończyła się utratš niemal wszystkich terytoriów w Europie, na których Osmanowie panowali przez pięćset lat, a atakujšce wojska doszły pod Stambuł. Ale dla wielu Greków ich niezwykłe zwycięstwa militarne – zdobycie Salonik, Wysp Egejskich i Epiru – wydawały się pasmem cudów. „Nie liczyliœmy na to, że 1912 rok przyniesie nam wojnę z Turcjš i że jš wygramy" – pisał w swoich wspomnieniach dowódca progreckiego oddziału partyzanckiego w Macedonii.

Bieg wydarzeń nabrał impetu tej wiosny i w lecie. Zanosiło się na to, że częœć osmańskiej Macedonii przypadnie Włochom (które przystšpiły do wojny z imperium o Trypolitanię) albo powstańcom albańskim domagajšcym się niezależnoœci państwowej. Chyba jedynie w obliczu tych zagrożeń państwa bałkańskie potrafiły zawišzać koalicję i dzięki intensywnym działaniom dyplomatycznym Czarnogóra, Serbia, Bułgaria i Grecja podpisywały porozumienia bilateralne, umożliwiajšce podjętš wspólnie jesieniš ofensywę przeciwko Osmanom. We wrzeœniu zażšdały radykalnych reform w Macedonii – mianowania chrzeœcijańskiego gubernatora, przyznania prowincji odrębnego statusu prawnego i powołania w niej lokalnej milicji. Gdy postulaty te, jak można się było spodziewać, nie zostały spełnione, wbrew próbujšcym je powstrzymać wielkim mocarstwom państwa bałkańskie rozpoczęły wojnę.

Ich sukces przerósł wszelkie oczekiwania. Wojska osmańskie poniosły klęskę na wszystkich frontach. Armia bułgarska zajęła całš Trację z wyjštkiem bronišcego się Edirne i zagroziła samemu Stambułowi. Maszerujšcy na południe Serbowie zdobyli Kosowo i Skopje, dochodzšc aż do Jeziora Ochrydzkiego, wkroczyli do Monastyru i wspólnie z Czarnogórcami do Durazzo (Durrës) na wybrzeżu albańskim. Flota wojenna Grecji przejęła kontrolę nad Morzem Egejskim, kilku nieustraszonych lotników greckich w „maszynach Blériota" odbyło loty nad Olimpem, grecka armia przypuœciła szturm na Janinę, pokonała bronišce Janitsy przeważajšce siły tureckie i bez walki w dniu œwiętego Dimitriosa wkroczyła do Salonik.

Wzgarda starej Grecji

To nie sen; Saloniki naprawdę zdobyli Grecy! – pisał filohelleński dziennikarz francuski, który wraz ze zwycięskš armiš przekroczył Wardar. – Bizanzjum znowu się budzi!". Jego niedowierzanie podzielało wielu Greków. Żyli w poczuciu upokorzenia i klęski, teraz przyszło im poznać smak zwycięstwa. „To miasto robi na mnie niezwykłe wrażenie i aż mi trudno uwierzyć, że jest nasze!" – notował prominentny ateński polityk, który pierwszy raz odwiedzał Saloniki. Ale w obliczu czekajšcych ich wyzwań zwycięzcom przyszło szybko otrzšsnšć się z marzeń o bizantyńskim renesansie. „Mojš radoœć nieoczekiwanie zmšcił nagły niepokój o przyszłoœć – wspominał Aleksandros Mazarakis-Ainian, który jako jeden z pierwszych wkroczył do miasta. – Ogarnęła nas niepewnoœć, nie wiedzieliœmy bowiem, jaki los nas tutaj czeka ani jak potoczš się losy macedońskich prowincji". Częœć ateńczyków czuła się tam nieswojo. „Saloniki mnie nie porywajš", chociaż „tutejszy nadmorski park z kinem, muzykš, cafe chantant i restauracjš jest piękny" – przyznał oficer sztabowy Ippokratis Papavasileiou w liœcie do żony. W swoich póŸniejszych zapiskach już nie krył niesmaku: „14 maja 1913 roku: mam tego absolutnie dosyć. Wolałbym tysišc razy stacjonować pod namiotem gdzieœ w górach, niż znaleŸć się w tym jazgotliwym mieœcie, wœród wszystkich plemion Izraela. Przysięgam, trudno o mniej przyjemne otoczenie". 19 maja skwitował: „Nie da się polubić tak kosmopolitycznego miasta, gdzie dziewięć dziesištych ludnoœci to Żydzi. Ono nie ma w sobie żadnej greckoœci, żadnej europejskoœci. Nie ma w sobie niczego".

Właœnie tak przejawiała się wzgarda „starej Grecji" dla tak zwanych przez niš nowych ziem oraz ich bałkańskiego kolorytu, a także jej pogłębiajšca się z czasem ambiwalencja wobec owoców zwycięstwa. Zanim zatrze się osmański rys miasta, minš lata, choć od poczštku Saloniki chciały konkurować z Atenami i były porównywane ze stolicš Grecji. Ale Papavasileiou chyba nie oddał sprawiedliwoœci ich greckim mieszkańcom. Może nie byli oni tak liczni, jak oczekiwał, ani tak widoczni – koniec końców, nie stanowili nawet jednej trzeciej ludnoœci Salonik – ale przecież bohaterskich zdobywców witali entuzjastycznie. Na ulicach powiewały biało-niebieskie flagi greckie, „wkraczaliœmy tam jako triumfatorzy", pisał brytyjski dziennikarz, który towarzyszył wchodzšcym oddziałom. „Tak ogromne tłumy wyległy na miasto, że żołnierze musieli kolbami torować sobie drogę. Saloniccy Grecy, od tygodni zmuszeni do milczenia, na widok greckiego munduru szaleli w niepohamowanej radoœci". Monumentalnš marmurowš fontannę, przy której kończył się bulwar Hamidiye, przed rokiem ozdobionš na czeœć wjeżdżajšcego sułtana Mehmeda V Reşada, okryły transparenty witajšce „zwycięskš armię greckš".

W dniach poprzedzajšcych jej wejœcie szybko topniał autorytet państwa osmańskiego. 17 paŸdziernika zdetronizowany sułtan Abdülhamid został dyskretnie przewieziony na niemiecki okręt „Lorelei", którym odpłynšł do swojego ostatniego miejsca internowania na podstambulskiej wyspie na morzu Marmara (gdzie zmarł szeœć lat póŸniej). Wieœć o jego wyjeŸdzie oraz napływ tysięcy uchodŸców, którzy uciekali przed frontem na prowincji, podsyciły panujšcš w mieœcie nerwowoœć. Armia osmańska była w odwrocie, jej wycofujšcy się żołnierze rekwirowali zwierzęta juczne. 22 paŸdziernika zebrana w trybie nagłym rada miasta wystosowała rezolucję na ręce dowódcy wojskowego, generała Tahsina Pashy, by poddał Saloniki bez walki. Zrazu nie był gotów kapitulować, ale gdy 24 paŸdziernika wojska greckie przekroczyły Wardar, uznał, że sytuacja jest beznadziejna. Miasto zostało otoczone przez wroga, plan desperackiej obrony zniweczyły deszcz i błoto. Wiadomoœć o kapitulacji wywołała zgrozę w Stambule. „Jak mogłeœ poddać Saloniki, nasze piękne miasto rodzinne? – gromił swojego towarzysza Mustafa Kemal. – Czemu oddałeœ je w ręce wroga i schroniłeœ się tutaj?".

Po wejœciu do miasta Grecy najwyraŸniej nie obawiali się osmańskiego rewanżyzmu, skoro pozwolili, by porzšdku na ulicach w dalszym cišgu pilnowała imperialna żandarmeria. Oddziały wojskowe, które przez kilka tygodni œcišgano do Salonik, dziwiły się na widok uzbrojonych patroli tureckich. I przynajmniej przez pierwsze tygodnie Grecy pozwolili, by wiele z dawnych bizantyńskich koœciołów, zamienionych póŸniej na meczety, pozostało w rękach muzułmanów. „Jaki z tego pożytek, żeœmy pokonali Turków? – pytał retorycznie oburzony filohellen wkrótce po wkroczeniu do miasta. – Wcišż jeszcze mamy się poniewierać w meczecie Allaha, gdy chcemy się pomodlić do œwiętego Dimitriosa?".

Bułgarski problem

W istocie to nie Turcy, lecz Bułgarzy niepokoili Greków. Grecko-bułgarski spór o Macedonię trwał od wielu dziesięcioleci, Grecja i Bułgaria nie umiały w tej sprawie dojœć do porozumienia, a ich układ bilateralny, zawarty na poczštku 1912 roku w obliczu wyższej koniecznoœci, tę krytycznš kwestię pomijał znamiennym milczeniem. Obie armie, bułgarska i grecka, maszerowały na Saloniki, żeby je zajšć, ale główne siły bułgarskie walczyły z Osmanami z dala od miasta i w rezultacie Grecy ubiegli swojego rywala o zaledwie osiem godzin. Dwa dni póŸniej Bułgarzy w sile szesnastu tysięcy żołnierzy wspomaganych przez liczne oddziały komitadżi nadcišgnęli drogš Langada i stojšc na północnym przedpolu Salonik, zażšdali wejœcia do miasta. „Bułgarska nienawiœć i wstręt do Greków wzmogły się wyraŸnie w czasie tej wojny – pisał jeden z dziennikarzy. – Jeœli przedtem była obopólna nienawiœć Bułgarów i Greków, teraz stała się ona stokroć silniejsza".

Napięcie rosło w następnych miesišcach. Grecy jednoznacznie dali do zrozumienia, że ich kontrola nad Salonikami jest niepodzielna, i żeby to podkreœlić, król Jerzy wraz z dworem przenieœli się tam z Aten. Tymczasem oswobodzenie Salonik przypisywała sobie Sofia. Pod presjš greckš większoœć sił bułgarskich została zmuszona do odwrotu, Grecja zaœ swojš obecnoœć w mieœcie umacniała, sprowadzajšc cywilnych administratorów, żandarmów i posiłki wojskowe. Niemniej wielkie mocarstwa nie podjęły jeszcze decyzji o przyszłoœci Salonik, a prawowitoœć helleńskich rzšdów nad miastem nie była bezsporna, zważywszy, że wcišż, choć zredukowane, stały w nim siły bułgarskie. Niemal na co dzień dochodziło do zatargów z udziałem greckich i bułgarskich żołnierzy, a zapalnš atmosferę podsycali także komitadżi. W marcu 1913 roku wojska obu stron starły się otwarcie w odległoœci czterdziestu kilometrów na północny wschód od Salonik. Był to jedynie zwiastun nadchodzšcej wojny.

Na mocy podpisanego w kwietniu 1913 roku pokoju londyńskiego, który zakończył formalnie pierwszš wojnę bałkańskš, Grecja oraz Serbia otrzymywały znacznie więcej, niż sšdziły, że dostanš przed jej wybuchem, Bułgaria zaœ znacznie mniej. Zarówno ludnoœć, jak i terytorium Grecji zwiększyły się niemal dwukrotnie, porównywalne zdobycze przypadły Serbii i osmańska Macedonia została niemal całkowicie podzielona między te dwa kraje. Bułgarzy, którzy wzbogacili się właœciwie jedynie o tereny w Tracji, czuli się poszkodowani, bo nie tylko o Trację walczyli w tej wojnie. Zaczęli więc przygotowania, by upomnieć się o swoje. Jako że kolejna wojna, tym razem między byłymi bałkańskimi sojusznikami antytureckimi, wisiała w powietrzu, Grecja i Serbia pospiesznie sprzymierzyły się przeciwko Sofii. „Do Salonik przyjeżdżajš pocišgi pełne żołnierzy, karabinów i koni – donosił „Manchester Guardian" na poczštku czerwca 1913 roku. – Wszystko wskazuje na to, że szykuje się bardzo poważny konflikt".

Druga wojna bałkańska zaczęła się 29 czerwca bułgarskim atakiem na Serbię. Nazajutrz rano atmosfera w Salonikach była bliska wybuchu: witryny sklepowe zabijano, patrole kreteńskiej żandarmerii „chodziły z wolna tam i z powrotem wzdłuż opustoszałych linii tramwajowych". Walki zaczęły się po południu i trwały do rana: „nieustannej kanonadzie karabinowej i seriom z broni maszynowej towarzyszyły głuche odgłosy ognia artyleryjskiego" – mniej liczni Bułgarzy zostali otoczeni i zmuszeni do kapitulacji; tysišc trzystu ich żołnierzy oraz pięciuset komitadżi przetransportowano na okrętach do więzień w „starej Grecji", gdzie przetrzymywano ich do końca wojny.

Reperkusje bitwy nie skończyły się na tym. Władze greckie aresztowały też setki Bułgarów zamieszkałych od dawna w Salonikach, podczas gdy wielu innych ewakuowało się bułgarskimi statkami. Bułgarskie gimnazjum, w którym podczas walk było centrum operacyjne, splšdrowali żołnierze greccy, egzarchat został zdelegalizowany. Druga wojna bałkańska – w cišgu zaledwie miesišca – doprowadziła do faktycznego unicestwienia bułgarskiej społecznoœci miasta. Jak donosił w kwietniu 1914 roku konsul brytyjski, „niemal wszyscy ci, którzy chcieli wyjechać, wyjechali. Ci, którzy pozostajš, albo uznali zwierzchnictwo Patriarchatu, albo próbujš przetrwać jako egzarchiœci". Œwięty Dimitrios odniósł kolejny triumf – nad Słowianami. W listopadzie 1913 roku greckie roszczenia do miasta zostały w końcu uznane na arenie międzynarodowej, a pokonani na wszystkich frontach Bułgarzy musieli pogodzić się z klęskš. Ale zagrożenie z ich strony nie minęło. W czasie obydwu wojen œwiatowych wojska bułgarskie przekraczały granicę greckš i mieszkańcy Salonik dwukrotnie drżeli z lęku przed odwetem za wydarzenia z lat 1912–1913.

Umiędzynarodowić Saloniki

Perspektywa, że Saloniki przypadnš Grecji, niezbyt radowała wielkie mocarstwa. Za czasów osmańskich ich obywatele cieszyli się przywilejami i nie wiadomo było, czy niewielkie państwo bałkańskie zdoła sprawnie zarzšdzać tak potencjalnie ważnym miastem, umożliwiajšc mu rozwój. Austro-Węgry, które same miały apetyt na Saloniki, długo nie ustawały w krytykowaniu miejscowej administracji greckiej. Włochy, Niemcy i Francja, choć bezpoœrednich roszczeń do miasta nie zgłaszały, chciały zachować w nim wpływy, oferujšc protekcję i paszporty miejscowym kupcom żydowskim. Wielka Brytania niepokoiła się o swoje wierzytelnoœci w imperium osmańskim i nie wiedziała, czy Grecy zechcš te zadłużenia przejšć.

Parę godzin po zajęciu miasta przez armię greckš komendant stojšcej w porcie francuskiej floty wojennej zagroził, że zatopi dwa okręty ateńskie, jeżeli Grecja nie wystosuje formalnych przeprosin za incydent z jednostkami marynarki tureckiej będšcymi rzekomo pod jego opiekš. Upokorzeni Grecy musieli to żšdanie spełnić. Konsulowie nie tylko nadzorowali kapitulację osmańskš, lecz także próbowali wpływać na nowš rzeczywistoœć. Niemiecki poseł chciał objšć opiekš wszystkich salonickich muzułmanów i zanim zmuszono go do zaprzestania tej akcji, wydał paszporty licznym urzędnikom tureckim. Na ulicach oprócz niebiesko-białych flag greckich powiewały sztandary niemieckie, brytyjskie i habsburskie, mieszkajšcy w Salonikach cudzoziemcy manifestowali bowiem swojš przynależnoœć narodowš. W cišgu szeœciu miesięcy dwa tysišce czterystu salonickich Żydów, którzy nie chcieli przyjšć obywatelstwa greckiego, otrzymało paszporty innych państw – najczęœciej hiszpańskie, portugalskie i austriackie – podczas gdy prominentni muzułmanie wybierali zwykle papiery francuskie i austriackie oraz rozważali emigrację nie tylko do Anatolii, ale też do Tunezji, Marsylii, Belgii, Egiptu oraz Indii. Pęd do zmiany obywatelstwa wykorzystywali miejscowi oszuœci, drogo sprzedajšcy nowe paszporty. Państwo greckie zapewniło sobie w mieœcie pełnš suwerennoœć dopiero po zniesieniu osmańskich zasad kapitulacji, które wyłšczały cudzoziemców spod jurysdykcji miejscowego prawa.

Saloniccy Żydzi zwycięskš armię greckš przyjęli z rezerwš. Przyszłoœć pod greckš administracjš napawała wielu z nich głębokim niepokojem. W obawie, że przejęcie miasta przez Grecję okaże się dla niego zgubne gospodarczo, gdyż zostanie ono odcięte od tradycyjnych rynków, częœć żydowskich liderów zgłosiła propozycję, by Saloniki wraz z ich okolicami otrzymały zagwarantowany przez wielkie mocarstwa status autonomicznego faktycznie państewka – metropolii, która pod kierunkiem Żydów utrzyma niezależnoœć w obliczu konfliktów swoich bałkańskich sšsiadów. Nad projektem umiędzynarodowienia Salonik dyskutowano w Wiedniu z emigracyjnymi działaczami młodotureckimi, a przedstawiciele społecznoœci ma'min poœredniczyli w tych rozmowach. W Stambule ideę tę promował specjalnie w tym celu powołany Komitet Turecko-Żydowsko-Wołosko-Macedoński. Kilku prominentnych żydowskich sympatyków imperium osmańskiego najprawdopodobniej przyrzekło stambulskiemu rzšdowi także wsparcie finansowe, jeżeli będzie on kontynuował walkę z krajami bałkańskimi.Dšżenia te zakończyły się fiaskiem – wielkie mocarstwa pogodziły się bowiem z narzuconymi przez Ateny faktami dokonanymi – a ich wyraziciele przysporzyli sobie wrogów wœród Greków. Nastroje antyżydowskie podsycała grecka prasa w Salonikach i w rezultacie doszło do opisywanych szeroko za granicš incydentów, w których żołnierze dopuszczali się nalotów na prywatne domy i nękania cywilów. W marcu 1913 roku całe miasto przeżyło wstrzšs na wiadomoœć, że cieszšcy się powszechnš sympatiš sędziwy król Jerzy został zamordowany w zamachu podczas swojej codziennej przechadzki na przedmieœciu. Podejrzenia natychmiast padły na Żydów oraz muzułmanów i zanim władze ogłosiły, że zabójstwo popełnił Grek, obłškany, cierpišcy wczeœniej na zaburzenia psychiczne, doszło w mieœcie do kolejnych aktów przemocy.

Samowola żołnierzy stała jednak w sprzecznoœci z liberalnymi aspiracjami greckich przywódców. Dowódca wojskowy miasta ksišżę Konstantyn, który nazajutrz rano po zajęciu Salonik ogłosił stan wojenny, równoczeœnie wydał odezwę w czterech językach – greckim, francuskim, tureckim i ladino – podkreœlajšcš, że „pełna męstwa armia helleńska przelała szlachetnš helleńskš krew" w imię „zagwarantowania praw wszystkim narodowoœciom i każdemu człowiekowi jako jednostce oraz obywatelowi". Stopniowo, gdy przywrócono dyscyplinę w stacjonujšcych oddziałach, pojednawcza polityka rzšdu ateńskiego przyniosła owoce. Koniec końców, represje wobec nie-Greków – muzułmanów, Bułgarów czy Żydów – narażałyby na szwank pozycję Grecji na arenie międzynarodowej i mogłyby przynieœć groŸne konsekwencje chrzeœcijanom w imperium osmańskim. Władze kraju oraz rodzina królewska do swoich dobrych intencji chciały przekonać zwłaszcza salonickich Żydów. Obrały więc kurs zwany przez nie filosemickim, deklarujšc wolę zagwarantowania ochrony społecznoœci żydowskiej w szczególnoœci oraz ogólnie wszystkim mniejszoœciom narodowym w kraju. W rezultacie wspólnota żydowska zaakceptowała grecki status miasta: z okazji œwišt państwowych Żydzi ozdabiali swoje domy greckimi flagami, a rabini i biskupi brali udział w uroczystoœciach religijnych drugiej strony. Ostatni burmistrz osmański Osman Said Bey, który pochodził ze społecznoœci ma'min, zachował stanowisko, a w radzie miasta w dalszym cišgu zasiadali przedstawiciele niegreckich wspólnot religijnych.

Fragment ksišżki Marka Mazowera, „Saloniki. Miasto duchów", przeł. Agnieszka Nowakowska, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne.

Œródtytuły od redakcji

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL