Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Pogoń Lwów. Na Ukrainie odradza się polski klub

Dzisiejsza Pogoń (niebiesko-fioletowe stroje) po meczu z Poloniš Chmielnicki
Fotorzepa, Kuba Kamiński
Nie jest łatwo, kiedy w klubie brakuje pieniędzy na opiekę medycznš lub sprzęt. Ale Pogoń Lwów się nie poddaje. Walczy jak zawsze.

Kiedyœ były lata œwietnoœci, chwały i honorów ze strony najważniejszych osób w Polsce. Potem dała o sobie znać historia i dwa straszne totalitaryzmy, które doprowadziły Pogoń do upadku. Dzisiaj klub odradza się we Lwowie dzięki grupie patriotów zapaleńców i pomocy polskich firm. I znowu Pogoń wychowuje Polaków. Najgłoœniej jest o piłkarzach, wizytówce klubu, ale odradzajš się też inne sekcje. Dlaczego to takie ważne? Dlaczego warto kibicować czerwono-niebieskim barwom ponad podziałami?

Przed wojnš Pogoń Lwów była perłš w koronie polskiego sportu, zwłaszcza na samym jego poczštku: mistrzowie w piłce nożnej, œwietni lekkoatleci, pływacy, hokeiœci, zapaœnicy, piłkarze ręczni, tenisiœci, kajakarze, łucznicy, bokserzy, kolarze. Na każdym kroku od powstania w 1904 roku, od kiedy nauczyciel wychowania fizycznego Eugeniusz Piasecki dla swoich uczniów we lwowskim IV Gimnazjum wymyœlił klub sportowy, Pogoń była w czołówce. Walczyła, wygrywała i wychowywała. Rzadko się zdarza, żeby jedna szkoła tak bardzo się zapisała w historii sportu, a nawet Polski.

Z Pogoniš i właœnie IV Gimnazjum wišżš się poczštki polskiej piłki nożnej. To we Lwowie, w 1894 roku, rozegrano pierwszy mecz na ziemiach polskich, piłkš przywiezionš trzy lata wczeœniej z Anglii przez Edmunda Cenara, jednego z pionierów wychowania fizycznego.

W tamtym spotkaniu grali uczniowie IV Gimnazjum. To była jeszcze ciekawostka i zapewne mało kto z uczestników zdawał sobie sprawę, jak wielka rzecz się wydarzyła. Po szeœciu minutach trzeba było zejœć z boiska, bo na murawę mieli wtargnšć gimnastycy. Dzisiaj coœ takiego jest nie do pomyœlenia, ale wtedy futbol zdobył dopiero pierwszy przyczółek i trzeba było wytrwałoœci póŸniejszego pierwszego prezesa Pogoni Eugeniusza Piaseckiego, żeby namówić uczniów do stworzenia klubu piłkarskiego.

Kiedy zaczynali działać na poważnie w 1904 roku pewnie nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że zajdš tak daleko. Trzeba było jeszcze uzyskać zgodę dyrekcji gimnazjum na zmianę nazwy, wpisać się do Towarzystwa Zabaw Ludu i Młodzieży (przemianowanego póŸniej na Towarzystwo Zabaw Ruchowych) i można było grać i tworzyć historię, a w Pogoni historia i Lwów mieszały się na każdym kroku.

Zaczęło się gdy na tronie zasiadał jeszcze cesarz Franciszek Józef, Roman Dmowski i Józef Piłsudski wybierali się do Japonii, a już kilkanaœcie lat póŸniej w liœcie datowanym na 16 lipca 1917 roku płk Edward Rydz-Œmigły dziękował Pogoni za zorganizowanie „meczów footballowych" z jego żołnierzami 30 czerwca i 1 lipca. Piłkarze żołnierze „przywieŸli do pułku niezatarte wspomnienia życzliwoœci i goœcinnoœci", a płk Rydz-Œmigły bardzo żałował, że nie mógł oglšdać meczów na żywo „wskutek przeszkód natury służbowej". Mniej więcej wtedy narastał konflikt między legionistami i dowództwem niemieckim, a kilkanaœcie dni po tamtych meczach pułk Rydza-Œmigłego odmówił złożenia przysięgi władzom.

Rodzina Kucharów

Zawodnicy Pogoni także walczyli o Polskę. Tadeusz Kuchar był dowódcš baterii artylerii podczas walk o Lwów w listopadzie 1918 roku. Wielu zawodników Pogoni wtedy zginęło. Nie byłoby tego klubu, gdyby nie rodzina Kucharów, poczšwszy od seniora rodu Ludwika, który był przemysłowcem, we Lwowie prowadził kina i został sponsorem klubu. Jego synowie, a zwłaszcza Wacław, tworzyli legendę Pogoni. Wacław Kuchar był fenomenem, jeszcze dziœ wspominanym z zachwytem, sportowym Midasem. Za co się wzišł – w tym był najlepszy.

Reprezentował Polskę w piłce nożnej, był nawet kapitanem drużyny. Grał z sukcesami w hokeja, był rekordzistš Polski w biegach na 400 i 800 metrów. W debiucie w piłkarskiej drużynie Pogoni, majšc kilkanaœcie lat, zdobył bramkę, a w nagrodę za jeden ze œwietnych występów dostał od ojca prawdziwš piłkę.

W 1938 roku z okazji przyznania Pogoni nagrody dla najlepszego klubu sportowego w Polsce „Przeglšd Sportowy" pisał, że z tego klubu wywodzili się pierwsi lekkoatleci, startujšcy na bieżniach Pragi, Wiednia i Budapesztu: Tadeusz Kuchar, Zdzisław Latawiec, Tadeusz Garczyński, Władysław Ponurski czy Stanisław Tauliczek.

Pogoń była też wœród założycieli Polskiego Zwišzku Piłki Nożnej, zdobywała cztery razy mistrzostwo Polski (1922, 1923, 1925, 1926). Nic dziwnego, skoro w klubie tym, obok Kuchara, grali tak znakomici piłkarze jak Mieczysław Batsch, Józef Garbień, Stanisław Deutschman, Michał Matyas, Spirydion Albański. Tego ostatniego musiał podziwiać Jan Paweł II, bo kiedyœ pytał o niego w Watykanie przedstawicieli PZPN i zawodników piłkarskiej reprezentacji Polski księży.

Historia Pogoni to też historia derbowych pojedynków z Czarnymi, czyli drugš, wspaniałš drużynš ze Lwowa. Mówiono, że w tych spotkaniach mierzš się ze sobš „Poganiacze" z „Powidlakami". Piłkarze Pogoni na 14 meczów wygrali osiem, ledwie dwa razy doznajšc porażki. Mecze odbywały się na stadionie Pogoni, postawionym w 1913 roku za Rogatkš Stryjskš, ze słynnš „zielonš trybunš", czyli drzewami wokół obiektu, na których siadali kibice, albo na uznawanym za najnowoczeœniejszy w Polsce Stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, należšcym do Czarnych (przed wybuchem wojny było we Lwowie aż 15 stadionów).

Wojna przerwała rozwój klubu. Według danych z 1935 roku zrzeszonych w nim było 2360 członków, z czego ponad 600 czynnych zawodników. Co ciekawe, nigdy Pogoni formalnie nie rozwišzano, po prostu jej działalnoœć została zawieszona na 70 lat, bo w Zwišzku Radzieckim było nie do pomyœlenia, by grała drużyna, będšca symbolem burżuazyjnej Polski. Wszystko zniknęło, trzeba było budować od nowa – już w granicach Ukrainy.

Dziœ stadionów Pogoni i Czarnych już nie ma – wojna nie obeszła się z nimi łaskawie, podobnie jak z zasłużonymi klubami. Tam, gdzie kiedyœ swoje wielkie mecze rozgrywała Pogoń, znajduje się jednostka wojskowa. Zamiast stadionu Czarnych stoi urzšd skarbowy. Pogoń, reaktywowana w 2009 roku przez grupę zapaleńców, musi grać na stadionie należšcym do Politechniki Lwowskiej. Przed wojnš wybudowała go mieszkajšca we Lwowie mniejszoœć niemiecka, dla swojej drużyny piłkarskiej, a sam obiekt nosił nazwę Vis.

Polityka to jest chrzan

Odbywały się na nim tzw. mecze przyjaŸni podczas wojny, po których nie wszyscy wracali do domu. Zagrała tam też swój ostatni mecz reprezentacja Lwowa. W tym spotkaniu wystšpiło pięciu zawodników Pogoni, m.in. Kazimierz Górski, który przed wojnš nigdy w Pogoni nie grał, ale był jej kibicem i jest utożsamiany z naszym klubem, opowiada „Rzeczpospolitej" Marek Horbań, prezes reaktywowanej Pogoni.

Niestety, czas na stadionie się jakby zatrzymał. Władze Politechniki uważajš, że im ten obiekt nie jest do niczego potrzebny i nie zamierzajš w niego inwestować. Jednakże nikt Pogoni nie chce stadionu przekazać i taki stan zawieszenia trwa od dawna. Brak obiektów z prawdziwego zdarzenia to największy problem odrodzonego klubu. Umowa na dzierżawę stadionu jest podpisywana z Politechnikš na rok, za każdym razem pojawia się niepewnoœć, czy zostanie przedłużona, czy drużyna będzie miała gdzie rozgrywać swoje spotkania.

Można by mieć pretensje do władz Lwowa, że nie wspierajš klubu tak mocno zwišzanego z historiš miasta, ale jak tłumaczy prezes Horbań, lwowscy radni nie majš pieniędzy nawet na wspieranie klubów ukraińskich, a Pogoń jest uważana przede wszystkim za klub polskiej mniejszoœci i jej dofinansowanie kosztem innych organizacji mogłoby zostać Ÿle odebrane przez mieszkańców – wyborców przecież.

Czy dla Pogoni jest teraz we Lwowie dobry klimat polityczny? W polskich mediach pojawiajš się informacje o czerwono-czarnych flagach powiewajšcych na różnych demonstracjach i o tym, że na zachodniej Ukrainie nacjonalizm jest coraz silniejszy. Podobno czasami słychać podczas meczów okrzyki „zabierajcie się do swojej Polski", ale poważniejszych incydentów nie było.

Prezes Horbań nie chce dyskutować o polityce i o tym, czy dla Pogoni jest teraz zły klimat we Lwowie. Na takie pytania odpowiada, cytujšc słowa hymnu, który już na poczštku XX wieku towarzyszył meczom Pogoni:

Dyplomacje to utopie,

Polityka to jest chrzan

Kto najlepiej piłkę kopie,

Ten jest władca, ten jest pan

Pogoń zawsze miała być ponad podziałami. Przed wojnš, zwłaszcza na samym poczštku, występowali w niej oprócz Polaków także Austriacy, Żydzi, Czesi, a nawet Ukraińcy. Jak inaczej miałoby być we Lwowie? Na mecze dzisiejszej Pogoni przyjeżdżajš kibice z Polski, którzy na co dzień wspierajš różne drużyny, ale razem dopingujš Pogoń, jak choćby w meczu z drużynš Feniks-Stefano Pidmonastyr.

Na Ukrainie też Pogoń potrafiš docenić, nawet teraz, kiedy politycznie bywa różnie. Obok nieprzyjemnych okrzyków, zdarza się, że ktoœ podchodzi, uœciœnie rękę i powie, że podziwia to, co się udało zbudować, bo Polaków we Lwowie nie ma wielu, a zbudowali klub, który powoli, ale systematycznie, pnie się do góry.

Ale problemów nie brakuje. Z czego się utrzymywać, skoro nie można sprzedawać biletów na mecze, a na władze miejskie też nie ma co liczyć? Pogoń już nieraz wpadała w kłopoty finansowe i trzeba było apelować o wsparcie. Kibice, m.in. Legii Warszawa, przeprowadzali zbiórki pieniędzy dla lwowskiego klubu. To sprawa ponad podziałami, już w 2006 roku, na trzy lata przed reaktywacjš Pogoni, na trybunach stadionu Polonii Warszawa, zawisła flaga lwowskiego klubu.

Tylko że akcje wœród kibiców czy wsparcie od Polskiego Zwišzku Piłki Nożnej, który przekazał sprzęt (piłki, kurtki, dresy), nie wystarczajš. Pogoń gra już w najwyższej lidze obwodu lwowskiego czyli na trzecim poziomie na Ukrainie i potrzebni sš zawodnicy, którzy naprawdę umiejš grać w piłkę i trenujš na poważnie.

Całe szczęœcie, że sš polskie firmy, które wspierajš Pogoń, zwłaszcza takie, które majš interesy na Ukrainie. Kiedyœ robiła to Œnieżka, która pod Lwowem otworzyła fabrykę. Pienišdze dawało też PKP Cargo. Teraz największym sponsorem jest PGNiG i nie chodzi o reklamę, ale o to, by docenić zaangażowanie garstki entuzjastów.

Już od jakiegoœ czasu ta spółka wspierała klub, a kilka miesięcy temu ruszył projekt „Pogoń dla Pogoni". Pogoń Siedlce i Pogoń ze Lwowa będš rozgrywały mecze towarzyskie, młodzi piłkarze z Ukrainy przyjadš na obozy do Siedlec. W planach jest zorganizowanie turnieju z udziałem Pogoni z Siedlec, Lwowa i Szczecina, Polonii Bytom i Polonii Warszawa – a więc klubów, które w jakiœ sposób nawišzujš do tradycji przedwojennej dumy Lwowa.

Niestety, nie można liczyć na wsparcie Ministerstwa Sportu, ale tutaj na przeszkodzie nie stoi ani zła wola, ani brak œrodków, tylko przepisy, które pozwalajš na dofinansowanie jedynie klubów zarejestrowanych w Polsce. Nie ma znaczenia fakt, że to jeden z najstarszych polskich klubów, założyciel PZPN – z tego powodu we Lwowie cišgle nie tracš nadziei, że władze polskiej piłki jeszcze kiedyœ wspomogš drużynę.

Warto, bo Pogoń to duma polskiej społecznoœci we Lwowie. Także dzisiaj, chociaż przez 70 lat na Ukrainie nie było polskiego sportu, w składzie Pogoni dominujš Polacy – nie dlatego, że ktoœ prowadzi selekcję i odrzuca innych, ale dlatego, że cišgle zgłaszajš się Polacy, którzy chcš grać w niebiesko-czerwonych barwach, nawet za darmo.

W tym klubie nie ma co liczyć na wynagrodzenie, liczy się to, by móc zagrać z napisem „Pogoń" na plecach i to po polsku, a nie ukraińsku, chociaż o taki przywilej też trzeba było stoczyć walkę.

Czasami w klubie brakuje pieniędzy na opiekę medycznš, czy na sprzęt, dobrze, że udało się zatrudnić wysokiej klasy trenera, bo jak chwali się prezes Horbań, Witalij Łobasiuk był w przeszłoœci asystentem trenera pierwszoligowych Karpat Lwów. W klubie jest także trener bramkarzy, co nie jest regułš w trzeciej lidze ukraińskiej.

40 tysięcy zniczy

Za kilka lat, kiedy ze szkółki Pogoni wyjdš pierwsi wychowankowie, będzie łatwiej o zawodników. Może uda się kogoœ sprzedać i zarobić poważne pienišdze? Na razie trzeba budować fundament, więc piłkarze i trenerzy chodzš po polskich szkołach, zachęcajšc do treningów. Pomagajš też księża katoliccy, którzy w ogłoszeniach przypominajš o możliwoœci zapisów. Pierwsze sukcesy już sš. Trampkarze Pogoni wygrali w Krakowie turniej o puchar prezesa Garbarni, udział w nim wzięła m.in. drużyna Wisły Kraków.

Warto też pamiętać, że Pogoń to nie tylko futbol i tak jak przed wojnš klub stara się rozwijać inne sekcje: sš kolarze, a nawet sekcja turystyczna. Na poczštku czerwca wspólnie z Konsulatem RP oraz Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwanofrankowsku udało się otworzyć sezon turystyczny w Karpatach Wschodnich. Pierwsza wyprawa odbyła się na Przełęcz Legionów.

To już prawdziwa społecznoœć, która gromadzi się na meczach i spotyka na różnych uroczystoœciach, by kultywować polskoœć. Dopingować przychodzš rodziny piłkarzy, sš matki z dziećmi. Czasami po meczach rozpalany jest grill. Można się spotkać i porozmawiać.

Pogoń ma swoje miejsce na Cmentarzu Łyczakowskim, którym się opiekuje i 1 listopada stawia znicze. To mogiły powstańców styczniowych. Piłkarze pierwszej drużyny, juniorzy, rodzice przychodzš tego dnia rano pod polski konsulat we Lwowie i pomagajš wyładować 40 tysięcy zniczy, które póŸniej zapłonš na Łyczakowie.

Jeżdżš, albo chodzš po Lwowie i okolicach. Właœnie podczas jednego z takich wyjazdów narodził się pomysł reaktywacji Pogoni.

– Siedliœmy, akurat nie przy herbacie, podczas jednego z wyjazdów rowerowych pod Lwów. I zaczęliœmy rozmawiać, czemu nie odrodzić Pogoni? Przecież młodzież ten klub założyła, to i młodzież może reaktywować. Szukaliœmy dawnych członków, dotarliœmy m.in. do Zbigniewa Kurtycza, który był jednym z ostatnich piłkarzy Pogoni – wicemistrzem Polski juniorów, do pana Stanisława Rusina – syna ostatniego wiceprezesa. Otrzymaliœmy od nich błogosławieństwo, dostaliœmy wsparcie od przyjaciół z Konsulatu Honorowego i tak 10 paŸdziernika 2009 r. reaktywowaliœmy Pogoń. Pierwszy mecz zagraliœmy z Poloniš Chmielnicki – wspomina prezes Horbań.

Może kiedyœ spełni się też marzenie o grze Pogoni w polskiej lidze? Do tego jeszcze daleka droga, ale kilka lat temu nikt by nie pomyœlał, że Pogoń w ogóle się odrodzi.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL