Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Stanisław Biel SJ: Na ziemi Boga. Duchowe podróże do miejsc świętych i nieświętych

W Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem nastrój sacrum zaburza zachowanie turystów (raczej nie pielgrzymów); jest niemal jak na jarmarku. Z przykroœciš słucham opowieœci przewodnika o konfliktach między opiekujšcymi się bazylikš grupami chrzeœcijan.
AFP
Mój pobyt w tym œwiętym miejscu wišże się z małym nieporozumieniem. Wokół mnie pojawiajš się uzbrojeni żołnierze i zostaję zatrzymany. A wszystko przez brak... nakrycia głowy.

Betlejem („Dom chleba") leży w pobliżu Jerozolimy w Autonomii Palestyńskiej. Usytuowane jest na wysokoœci 777 metrów n.p.m. na zboczach skalistych wzgórz, pokrytych winnicami i różnorodnymi gajami. Nazwa pochodzi być może od urodzajnoœci tamtejszych okolic, obfitujšcych w bogate pastwiska i żyzne ziemie, na których uprawia się pszenicę i jęczmień. Betlejem zwane jest również Miastem Dawidowym, ponieważ w nim urodził się i otrzymał królewskie namaszczenie jeden z najwybitniejszych przywódców Izraela, Dawid.

Zwiedzanie rozpoczynam od Bait Sahur, miejsca udokumentowanego w tradycji jako Pole Pasterzy. Znajduje się ono na skraju Pustyni Judzkiej, w pobliżu Betlejem. Nazwa oznacza właœciwie wieżę pasterskš. Wieże służyły do pilnowania stada oraz gromadzenia go na noc. Miejsce to jest wspominane i czczone od IV wieku. Dziœ otoczone jest nowoczesnymi osiedlami mieszkaniowymi. Na szczęœcie sanktuarium prowadzone przez ojców franciszkanów zachowało klimat naturalnego krajobrazu biblijnego.

W centrum aromatycznego gaju piniowego znajduje się sanktuarium „Gloria in exscelsis". Zbudowane zostało na miejscu starożytnego koœcioła w 1953 roku na planie dziesięciokšta, zaœ wyglšdem przypomina namiot koczowników. Zatrzymuję się na chwilę przy współczesnych mozaikach przedstawiajšcych zwiastowanie pasterzom narodzin Mesjasza. Œpiewane przez pielgrzymów kolędy wprawiajš w nastrój bożonarodzeniowy. Jest upalny dzień, niemajšcy nic wspólnego z naszymi białymi œwiętami, jednak w tym miejscu szczególnie wzruszajšco brzmiš słowa: „Wœród nocnej ciszy głos się rozchodzi: Wstańcie, pasterze, Bóg się wam rodzi". Mimo woli pojawiajš się łzy.

Z koœcioła udaję się do położonej w obrębie gaju obszernej groty. Pierwotnie służyła ona okolicznym pasterzom; w okresie bizantyjskim zasiedlali jš mnisi, o czym œwiadczš pozostałoœci mozaikowych posadzek. Dziœ podzielona jest na dwie kaplice. Sš niskie, surowe, pokryte czarnš sadzš, jakby jeszcze dziœ służyły człowiekowi za miejsce schronienia. W jednej z nich znajduje się stosunkowo kiczowata szopka; figurki zbytnio nie różniš się od tych, które można nabyć w licznych sklepach z dewocjonaliami na placu Żłóbka w centrum Betlejem. Ważniejsza jest jednak Eucharystia, którš sprawuję w tym miejscu. W „Domu chleba" przyjmuję prawdziwy chleb życia. Po Eucharystii czas na chwile refleksji. Z wielkim wzruszeniem w wyobraŸni mogę przeżyć wydarzenia, o których pisze Œwięty Łukasz: „W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocnš nad swojš trzodš. Wtem stanšł przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewszšd ich oœwieciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: ŤNie bójcie się! Oto zwiastuję wam radoœć wielkš, która będzie udziałem całego narodu: dziœ bowiem w mieœcie Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Panť" (Łk 2,8–11).

Gdy w duszy wybrzmiały anielskie œpiewy, wyruszam do centralnego miejsca Betlejem, bazyliki Narodzenia. Swoim wyglšdem przypomina ona twierdzę, w skład której wchodzš oprócz bazyliki: franciszkański koœciół Œwiętej Katarzyny, zabudowania monasteru greckiego oraz ormiańskiego, a także labirynt podziemnych grot.

Imponujšca pierwotna bazylika z czasów Konstantyna Wielkiego została częœciowo zniszczona przez pożary i powstania Samarytan. Jej pozostałoœci, szczególnie mozaiki, znajdujš się osiemdziesišt centymetrów pod posadzkš i można je podziwiać do dziœ. Dzisiejsza pięcionawowa bazylika ma kształt z czasów cesarza Justyniana (ok. 540 roku). Do bazyliki prowadzš niskie, rzeŸbione w drzewie drzwi z 1227 roku. By przez nie przejœć, trzeba się w pokorze pochylić. Nawy bazyliki sš od siebie oddzielone kolumnadami z czerwonego wapienia (to tak zwane mizzy). Kolumny wieńczš białe marmurowe kapitele w stylu korynckim. Powyżej kapiteli kolumn zachowały się resztki fresków z czasów krzyżowców nawišzujšce do pierwszych ekumenicznych soborów, zaœ na ich trzonach plamy malowideł przedstawiajšcych œwiętych o imionach łacińskich i greckich. Zarówno malowidła, jak i odsłonięte siedemnastowieczne belkowanie pułapu pokazujš stopień zaniedbania tej najdostojniejszej œwištyni, jednej z najstarszych nieprzerwanie funkcjonujšcych na œwiecie. Z przykroœciš słucham opowieœci przewodnika o konfliktach między opiekujšcymi się niš grupami chrzeœcijan. Niestety, nie wróżš one nic dobrego...

Kropla mleka upadła na skałę

Po tej smutnej refleksji udaję się przed ikonostas. Wykonany z drewna cedru libańskiego i otoczony dziesištkami lampionów oliwnych wprowadza do tego surowego, ascetycznego wnętrza nastrój cerkiewny. Tuż za nim znajdujš się schody prowadzšce do groty. Ustawiam się w długiej kolejce. Nastrój sacrum zaburza zachowanie turystów (raczej nie pielgrzymów); jest niemal jak na jarmarku. Jednak wewnštrz groty jest ciszej. Słychać dobiegajšce z różnych kštów wielojęzyczne kolędy. Grota składa się z dwóch częœci: wydršżonej w skale niszy, ozdobionej srebrnš gwiazdš na marmurowej posadzce, oraz niewielkiej kaplicy. Srebrna gwiazda zawiera łacińskš inskrypcję: Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est („Tu z Maryi Dziewicy narodził się Jezus Chrystus"). Pochylam się, aby ze czciš ucałować to œwięte miejsce. Niestety, brakuje czasu na dłuższš adorację. Jest długa kolejka. Zewszšd błyskajš flesze. Nieco luŸniej jest w kaplicy obok, upamiętniajšcej złożenie Jezusa w żłobie, pokłon pasterzy i hołd Mędrców. Według Œwiętego Hieronima tu znajdował się żłóbek, w którym Maryja złożyła nowo narodzone Dziecko. Notuje zwięŸle Œwięty Łukasz: „Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwišzania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie" (Łk 2,6–7). Nastrój groty uwydatnia brak naturalnego œwiatła. Jej wnętrze rozœwietlajš dziesištki oliwnych lamp.

Zatrzymuję się na chwilę adoracji żłóbka. Œwięty Łukasz, mówišc o żłobie, używa greckiego słowa fatne. Według kamedulskiego egzegety Innocenzo Gargano jest to rodzaj przenoœnego kosza albo podwójnej torby, którš zakładano na grzbiet osła czy wielbłšda. Do jednej strony kosza (torby) wkładano narzędzia, a do drugiej żywnoœć, chleb. Jezus zostaje złożony (używajšc tej interpretacji) w koszyku, torbie przeznaczonej na chleb. Rodzi się w Betlejem, w „Domu chleba". Jest to piękny symbol. Jezus rodzi się jak pachnšcy chleb, przygotowany do spożycia, aby stać się życiem dla ludzi. Przychodzi jak manna z nieba, podarowana na utrzymanie ubogiego: „Ja jestem chlebem żywym, który zstšpił z nieba. Jeœli ktoœ spożywa ten chleb, będzie żył na wieki" (J 6,51); jak Ten, który się dzieli, wydaje, by swš ofiarš przynieœć œwiatu pokój i zbawienie: „To jest Ciało moje za was wydane" (por. Łk 22,19). (...)

Jeszcze jednym miejscem wartym wspomnienia jest Grota Mleczna. Częœciowo naturalna, a częœciowo wykuta w białym wapienno-kredowym podłożu, znajduje się w miejscu, gdzie według tradycji Maryja zatrzymała się podczas ucieczki do Egiptu, aby nakarmić Niemowlę. Lokalna legenda mówi, że podczas karmienia kropla mleka upadła na skałę i odtšd cała grota stała się mlecznobiała. Miejsce to jest czczone jako sanktuarium Matki Boskiej Mlecznej. Przybywajš do niego kobiety chrzeœcijańskie i muzułmańskie, proszšc o dar macierzyństwa. Zeskrobane drobiny kamienia sprzedawane sš jako relikwie. (...)

Chwila jak uœmiech Boga

Hebron to palestyńskie miasto położone na południu Zachodniego Brzegu w kotlinie otoczonej zielonymi wzgórzami. Należy on do najstarszych miast œwiata. Według Biblii został założony siedem lat wczeœniej niż Soan, stolica Dolnego Egiptu. Arabowie nazwali go Al-Halil, czyli „Przyjaciel", ze względu na mieszczšcy się tu grób Abrahama, przyjaciela Boga.

Mój pobyt w Hebronie rozpoczynam od groty Makpela. Jest to miejsce pochówku patriarchów i ich żon. W Mamre w pobliżu Hebronu osiedlił się pod namiotami Abraham. Gdy zmarła jego żona Sara, kupił od Efrona Chetyty pieczarę Makpela („grota podwójna"), w której jš pochował. W tym miejscu spoczęli również Abraham, Izaak z żonš Rebekš oraz Jakub z żonš Leš. Według legendy majš tu spoczywać również Adam z Ewš i wszyscy synowie Jakuba. Jedna z arabskich legend głosi, że Adam ponoć tak często modlił się w tym miejscu, że pozostawił widoczny do dziœ odcisk stopy. Grób patriarchów stał się z czasem miejscem œwiętym i celem pielgrzymek. Powoli wokół niego ukształtowało się miasto.

Sanktuarium patriarchów swoim wyglšdem przypomina potężnš twierdzę i jest równoległobokiem otoczonym murem z pięknych kamiennych bloków. Arabska legenda głosi, że w ich układaniu brały udział dżinny. Obecny kształt budowli pochodzi z czasów Heroda Wielkiego. Na narożnikach górujš dwa zachowane do tej pory minarety. Wewnštrz dziedzińca wznoszš się liczne budowle, wœród których dominuje miejsce spoczynku patriarchów. Jest nim koœciół zbudowany w XII wieku przez krzyżowców na ruinach dawnej œwištyni bizantyjskiej i zamieniony póŸniej przez muzułmanów na meczet. Pierwotne groby patriarchów znajdujš się pod posadzkš. Natomiast w meczecie zbudowano symboliczne pomniki grobowe (cenotafy). Po stronie południowej znajdujš się cenotafy Abrahama, Izaaka i Jakuba, natomiast po stronie północnej – Sary, Rebeki i Lei. Do budowli przylega cenotaf Józefa, chociaż według Biblii koœci tego patriarchy spoczęły w Sychem (obecnie Nablus).

Mój pobyt w tym œwiętym miejscu wišże się z małym nieporozumieniem. Wokół mnie pojawiajš się uzbrojeni żołnierze i zostaję zatrzymany. A wszystko przez brak... nakrycia głowy. Dopiero szybka reakcja jednej z uczestniczek pielgrzymki rozładowuje napięcie. Zakłada mi ona na głowę swój piękny, najmodniejszy kapelusz i tak przystrojony bez trudu przekraczam mury sanktuarium. Jego wnętrze robi wrażenie miejsca ciszy, modlitwy, medytacji. Oprócz Żydów i mahometan modlš się tu również chrzeœcijanie. Zatrzymuję się na dłuższš chwilę, by przypomnieć sobie dzieje patriarchów. Gdy myœlę, że w tym miejscu spoczywa ojciec naszej wiary i jego potomstwo, odczuwam wzruszenie. Przypominajš mi się słowa Apostoła Narodów: „On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów, zgodnie z tym, co było powiedziane: Takie będzie twoje potomstwo" (Rz 4,18). Abraham jest herosem wiary. Zawierzył Bogu w ciemno, poszedł za Jego głosem i był Mu wierny do końca. Dzięki temu poznał prawdziwego Boga, który wymyka się ludzkim schematom i działa według swojego upodobania. Abraham zaufał i nie zawiódł się. Bóg uważał go za swego przyjaciela i darzył błogosławieństwem.

Po dłuższej chwili medytacji i modlitwy udaję się do odległego o dwa kilometry Haram Ramat al-Halil. Według tradycji w tym miejscu rosły dęby Mamre, pod którymi Abraham goœcił Boga. Na miejscu, którego dotykał sam Bóg, znajdujš się obecnie ruiny sanktuarium z okresu Heroda, Hadriana, Konstantyna, patriarchy Modesta i z czasów arabskich. W najgłębszych warstwach zostały odkryte przedmioty z terakoty z czasów Abrahama. Ponadto pokazuje się studnię wykutš, według tradycji, przez samego Abrahama, w cieniu której odpoczywali najdostojniejsi Goœcie. Wokół studni rosnš stare dęby, które tradycja nazywa „dębami Mamre". Było to starożytne miejsce kultu i sanktuarium, które z czasem przybrało charakter bałwochwalczy.

Zatrzymuję się na chwilę refleksji przy wiekowym dębie skalnym. Według przekazu jest to drzewo, przy którym Abraham goœcił Boga; nazwane zostało „dębem Abrahama". Gdyby tak było faktycznie, liczyłoby sobie (bagatela!) około pięciu tysięcy lat. W rzeczywistoœci ma około szeœciuset. Mimo wszystko pochylam się z szacunkiem nad tym miejscem. Dšb Abrahama zaczšł obumierać już w XIX wieku, a ostatnie zielone liœcie oglšdano na nim pod koniec ubiegłego wieku. Jednak obok niego roœnie już nowy pęd, który przejmie rolę swojego przodka. Z tš myœlš wspominam historię obecnoœci Boga w tym miejscu. Objawił się On Abrahamowi w porze sjesty i zapowiedział mu to, co niemożliwe: że będzie ojcem licznego potomstwa. Było to w czasie, gdy Abraham zwštpił i zrezygnował. Jego historia przypomina, że na drodze Bożego powołania pojawiajš się pytania i okresy zwštpienia. Człowiek doœwiadcza pokusy zatrzymania się i stworzenia przytulnego miejsca do spokojnego życia. Takie chwile sš potrzebne, by jeszcze bardziej doœwiadczyć wielkoœci Boga; by zobaczyć, że wszystko jest łaskš, niezasłużonym darem, uœmiechem Boga, zupełnie innym niż gorzki œmiech starzejšcych się, niespełnionych ludzi. Po tej pocieszajšcej myœli udaję się do pobliskiego okolonego zieleniš i kwiatami monasteru Trójcy Œwiętej i Œwiętych Praojców. Ta dwudziestowieczna budowla w swojej architekturze nawišzuje do œredniowiecznych zamków. Miejscowy przewodnik, rosyjski pop, zwraca szczególnš uwagę na trzy ołtarze: œwiętych praojców i ich żon, Trójcy Œwiętej i Œwiętego Mikołaja. Piękne ikony wywołujš odczucia nie tylko estetyczne, ale również religijne. To miejsce, w którym odczuwa się obecnoœć Boga.

Zwoje sprzed dwóch tysięcy lat

Qumran (arab. „kamienne ruiny") to pozostałoœci starożytnej osady położonej na północno-zachodnim brzegu Morza Martwego, na Pustyni Judzkiej w Izraelu. Osada była zamieszkiwana już w VIII stuleciu p.n.e., a wzmiankowana jest w Biblii jako Miasto Soli. W okresie rzymskim żyło tu około dwustu osób. Od II wieku przed Chrystusem osadę zamieszkiwała wspólnota żydowskich ascetów zwana esseńczykami. Dzisiaj jest ona stanowiskiem archeologicznym.

Qumran zawdzięcza swojš sławę odkryciu, którego latem 1947 roku dokonał beduiński pasterz. Znalazł on w skalnej rozpadlinie gliniane naczynia, które zawierały hebrajskie zwoje sprzed blisko dwóch tysięcy lat. Znalezisko zapoczštkowało kolejne wyspecjalizowane ekspedycje archeologiczne. Dzięki nim odkryto tysišce skrawków dokumentów spisanych po hebrajsku, aramejsku i grecku, które nazwano „Zwojami znad Morza Martwego". Na rękopisy z Qumran składajš się zwoje znalezione w jedenastu grotach. Łšcznie odnaleziono dziewięćset rękopisów, w tym dwieœcie trzydzieœci trzy manuskrypty biblijne. Zawierajš one całe księgi lub fragmenty Starego Testamentu, targumy, apokryfy oraz komentarze do poszczególnych ksišg biblijnych, a także różne przepisy i wskazania dla wspólnoty z Qumran. Zarówno zwoje, jak i znalezione przedmioty codziennego użytku okazały się kopalniš wiedzy o życiu ówczesnych mieszkańców. Potwierdzajš one również złożonoœć kulturowš i religijnš Palestyny przełomu er.

Częœciowo zrekonstruowane zabudowania Qumran znajdujš się na płaskowyżu leżšcym sto metrów powyżej Morza Martwego. Rozpoczynam zwiedzanie w ponadczterdziestostopniowym upale. Zatrzymuję się przy łaŸniach, w których dokonywano kšpieli rytualnych. Z jednš z nich sšsiaduje refektarz wraz ze spiżarniš. Znaleziono w niej kilkaset różnych naczyń, talerzy, czarek i pucharów z czasów rzymskich. Zatrzymuję się również przy innych stanowiskach, które obrazujš codzienne życie wspólnoty: sš tu sala obrad i skryptorium, w którym znaleziono gipsowy stół i kałamarze ze œladami roœlinnego atramentu. Być może tutaj sporzšdzono niektóre ze znalezionych póŸniej rękopisów. Jest też dobrze zachowany warsztat garncarski i pozostałoœci pieców, w których wypalano dzbany na zwoje. Mniej więcej pięćdziesišt metrów od zabudowań znajduje się cmentarz, na którym archeolodzy odkryli około tysišca grobów. Badania szczštków zmarłych wskazujš, że tylko nieliczni tu pochowani dożyli czterdziestu lat.

Z platformy widokowej podziwiam rozcišgajšce się przede mnš skały, uskoki i szczeliny skalne oraz liczne groty. W niektórych z nich znaleziono zwoje biblijne. W tym miejscu szczególnie dobrze widać wartoœć spisanego słowa Bożego. Cenili je (i nadal ceniš) zwłaszcza Izraelici. Księga Powtórzonego Prawa zaleca: „Niech pozostanš w twym sercu te słowa, które ja ci dziœ nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywajšc w domu, w czasie podróży, kładšc się spać i wstajšc ze snu" (Pwt 6,6–7). Tekst ten stanowi częœć codziennej modlitwy Żydów Szema Israel i kreœli drogę Bożego słowa. Aby owocowało w życiu, musi ono zstšpić do serca, zostać przyjęte miłujšcym rozumem, być strzeżone w pamięci i stać się zasadš myœli i działania. Z serca przechodzi do życia, wciela się w czas, w historię, przechodzi z pokolenia na pokolenie. Wypełnia całe życie, dom rodzinny, miejsca publiczne (podróże) i czas najbardziej intymny (noc). W ten sposób całe serce, dusza, ciało i wszystkie siły człowieka, a także cała przestrzeń i cały czas stajš się przestrzeniš dla Boga i Jego słowa.

Foto: materiały prasoweFragment ksišżki Stanisława Biela SJ, „Na ziemi Boga. Duchowe podróże do miejsc œwiętych i nieœwiętych", opublikowanej w czerwcu przez Wydawnictwo WAM. Autor, jezuita, rekolekcjonista, dyrektor Domu Rekolekcyjnego w Zakopanem, wydał m.in. „Bóg otrze z oczu każdš łzę. Czy cierpienie ma sens?", „Kobiety – między miłoœciš a zdradš", „Życie duchowe bez trików i skrótów".

Œródtytuły pochodzš od redakcji.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL