Plus Minus

„Treblinka 43”. Niewygodny bunt Żydów

materiały prasowe
Michał Wójcik po kapitalnych wywiadach z Lucjanem „Sępem" Wiśniewskim – likwidatorem z kontrwywiadu AK – oraz Zofią Posmysz, więźniarką Auschwitz, w swej nowej opowieści kreśli obraz miejsca wyjętego z obrazów Hieronima Boscha.

Obok wsi Treblinka znajduje się leśna polana. O tym, że w czasie wojny znajdowało się tam największe miejsce zagłady Żydów w Europie, świadczy droga wyłożona kawałkami macew, pomnik, wokół którego wbito kamienie symbolizujące miasta, z których przywieziono ofiary, chropowata powierzchnia, w miejscu, gdzie znajdował się olbrzymi ruszt, na którym palono ludzi. Teren nie jest ogrodzony. Baraki, bramę wjazdową przed zakończeniem wojny rozebrano, zasiano trawę.

Można odnieść wrażenie, że to miejsce zapomniane. Chociaż zostało tam zabitych niemal milion Żydów przez Niemców, Austriaków i ich ukraińskich pomocników, to nie ma tam nawet muzeum z prawdziwego zdarzenia.

Michał Wójcik po kapitalnych wywiadach z Lucjanem „Sępem" Wiśniewskim – likwidatorem z kontrwywiadu AK – oraz Zofią Posmysz, więźniarką Auschwitz, w swej nowej opowieści kreśli obraz miejsca wyjętego z obrazów Hieronima Boscha.

Czym jego zdaniem była Treblinka? Piekłem jak z Dantego, a może używając niemieckiej terminologii – jednostką wzorcową, w której wdrożono plan Hitlera przemysłowo zorganizowanego mordowania Żydów. To także miejsce surrealistyczne, z komendantem Franzem Stanglem, który przemierzał obóz w białym mundurze niczym „anioł śmierci". Gdzie w komorze gazowej odbywały się próby teatralnej trupy więźniów, którzy tańczyli Menuet A-Dur Boccheriniego. Na ścieżce wewnętrznej walały się tysiące dolarów, złoto, biżuteria i diamenty, które przywoziły z sobą ofiary, a w lesie za drutami koczowały pijane prostytutki. Tam też odbywał się handel chłopów z więźniami – chleb za złoto.

Fabryką śmierci zarządzała grupa SS-manów, niemieckich i austriackich policjantów oraz ukraińskich wachmanów. Wśród nich był Kurt Franz, zwany przez więźniów Lalka, w cywilu rzeźnik i kelner, a w mundurze sadystyczny kat, który lubował się w strzelaniu ze śrutówki w genitalia Żydów. Był też „Artysta" Herbert Floss, który zracjonalizował proces spalania ciał – zaplanował ruszt z szyn metalowych i opracował „metodę" układania na nich zwłok tak, aby szybciej się paliły.

Być może dlatego, że nadzorców było mało, grupa Żydów – głównie oficerów Wojska Polskiego – przy wsparciu współbraci z Czech postanowiła zorganizować bunt. Mieli zabić strażników, podpalić baraki i uciec. Akcji przewodzili m.in. kpt. Marceli Galewski, por. Żelo Bloch, dr Julian Chorążycki.

2 sierpnia 1943 roku o godz. 15.57 wybuchło powstanie. Po krótkiej walce z obozu uciekło ok. 600 Żydów. Szacuje się, że blisko 100 z nich przedostało się do Warszawy – pozostali zostali wyłapani i zamordowani. Wojnę przeżyło ponad 80.

Michał Wójcik w swojej książce rozprawił się z mitem rzekomej pomocy dla zbuntowanych, głównie z relacją AK-owca Władysława Rażmowskiego ps. Poraj spopularyzowaną prze historyka Jana Gozdawę-Gołębiowskiego. Twierdził on, że powstanie wymyśliła Armia Krajowa, która zaopatrzyła Żydów w broń, następnie jej żołnierze ostrzelali obóz, a potem pomagali ukryć się uciekinierom. Michał Wójcik udowadnia, że historia ta jest bujdą i nie ma pokrycia ani w relacjach ocalałych, ani w materiałach zebranych przez śledczych badających po wojnie zbrodnie w Treblince, ani w raportach dowództwa AK. Została ona spopularyzowana w 1969 r. po wydarzeniach marcowych, być może po to, aby ocieplić wizerunek Polaków. Miała być dowodem polsko-żydowskiego braterstwa broni.

Autor zastanawia się, dlaczego AK nie zrobiła nic, aby pomóc uwięzionym w Treblince i innych obozach, choć wiedziano, co się w tych miejscach dzieje. Przypomina pomoc miejscowych w wyłapywaniu uciekinierów. Uważa, że pomoc dla Żydów była odosobniona. Zwykle opłacana pieniędzmi lub kosztownościami. Czy przyczyną nikczemności był antysemityzm, czy tylko wojenna demoralizacja?

„Treblinka 43" Michał Wójcik, wyd. Znak Literanova

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL