Natalia Sikora w „Pięknym nieczułym”. Narodziny gwiazdy

aktualizacja: 02.07.2017, 23:04
„Piękny nieczuły" reż. Edward Wojtaszek, Teatr Polonia
„Piękny nieczuły" reż. Edward Wojtaszek, Teatr Polonia
Foto: Rzeczpospolita

Andrzej Strzelecki przyznał mi, że rzadko się zdarza, by ktoś na egzaminie wstępnym do Akademii Teatralnej był już niemal gotowym materiałem na aktora. A z Natalią Sikorą właśnie tak było.

REDAKCJA POLECA

Pedagodzy musieli się więc starać przede wszystkim swą studentkę nauczyć, jak ma sobie radzić z tym talentem i tą wrażliwością. W jednej z edycji „The Voice of Poland" Sikora, śpiewając brawurowo utwory swej ukochanej Janis Joplin, jurorów programu wprowadziła w niekłamany zachwyt.

Grając Molly w „Ulissesie", stworzyła natomiast postać silnej kobiety z niebywale wybujałą wyobraźnią. Była w niej nuta perwersji i ani grama wulgarności. Po śmierci synka świat Molly legł w gruzach i nic już nie była w stanie zaśpiewać, choć kiedyś muzyka była treścią jej życia.

W życiu Sikory muzyka również zajmuje ważne miejsce. Jako podwójna laureatka „Szansy na sukces" wyśpiewała wstrząsająco „Szukam przyjaciela" z repertuaru Stana Borysa, a potem „Alien" grupy TSA. Wielu fachowców uważa, że jej interpretacja utworu „Konie", z muzyką Wysockiego do słów Osieckiej, jest niedoścignionym wzorem.

W swoim rodzinnym Słupsku udowodniła, że jest najlepszą w Polsce Sally Bowles w inscenizacji słynnego musicalu „Cabaret". Była więc polską Lizą Minelli i Janis Joplin, a teraz dzięki premierze w Teatrze Polonia okazuje się też polską Edith Piaf.

Edward Wojtaszek przetłumaczył na nowo sztukę słynnego Jeana Cocteau „Piękny nieczuły". Mówi o toksycznej miłości starzejącej się piosenkarki do przystojnego młodego mężczyzny. Tekst inspirowany był prawdziwymi dziejami związku Piaf z amantem sceny Paulem Meurisse'm. Jego nieskazitelne maniery, elegancja i spokój wprawiały bardzo emocjonalną i wrażliwą Piaf najpierw w podziw, a z czasem wywoływały irytacje i doprowadzały do rozpaczy. Utwór jest właściwie monologiem, a w Polsce grały go z reguły heroiny sceny, takie jak Irena Eichlerówna, Anna Polony, Aleksandra Koncewicz czy Ewa Krasnodębska. Teraz wystawiony jest w zupełnie innej konwencji, a rola Natalii Sikory na długo zapada w pamięć.

Sikora – Piaf pojawia się na pustej scenie i brawurowo wykonuje „Hymne a l'amour". Kiedy rozlegają się oklaski, błyskawicznie zmienia się w „codzienną" kobietę, która wraca do domu z siatką zakupów w ręce. Tu w nieskazitelnych czerwono-czarnych wnętrzach czeka na powrót mężczyzny. Triumfująca Piaf staje się istotą zagubioną, która pragnie miłości jak kania dżdżu. I wtedy pojawia się ten piękny i wymarzony (Paweł Ciołkosz), patrzy na nią z dystansem, bawi się jej skargą. Milczeniem kwituje wyznania kobiety, która w swej miłości gotowa jest nie tylko do wyrzeczeń, ale i upokorzeń. Kiedy tamta, szarpana namiętnościami, rozgrywa swój miłosny dramat, on spokojnie przegląda gazetę, a potem zasypia. I wtedy skonana i pokonana Piaf wraca na scenę, i z jeszcze większą determinacją wykonuje swój „L'homme a la moto", a potem kolejne przeboje „Mon Dieu", „Johnny".

Występ Sikory wbija w fotel. Aż chce się zacytować słowa Cocteau o Piaf: „Przyjrzyjcie się tej wątłej postaci o rękach jaszczurki z ruin, przyjrzyjcie się temu czołu Bonapartego, tym oczom ociemniałej, która odzyskała wzrok. Usłyszcie, jak śpiewa. Jak wydobędzie ze swojej wątłej piersi wielkie skargi nocy". Publiczność Polonii wprawiona w euforię ociera łzy wzruszenia i nie chce wypuścić Natalii Sikory ze sceny. Tylko kto tu jest nieczuły? Sceniczny partner, zagrany szlachetnie przez Ciołkosza, czy dyrektor Teatru Polskiego, który mając w zespole taki skarb, poza etatem niewiele ma Sikorze do zaproponowania.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE