Maarten J. Troost. Krwiożercze plemię, które wyruszyło z Samoa

Niektórzy uważają, że mieszkańcy atolu przybyli z jakiegoś innego miejsca. Ale większość wierzy, że byli tu zawsze, jako potomkowie bogów. Na zdjęciu: tancerze z Kiribati.
Getty Images, David Fanshawe
Po przybyciu na Kiribati Polinezyjczycy zrobili to, co robili zwykle, kiedy zjawiali się w nowym miejscu: zjedli tych, których tam zastali.
Dawno, dawno temu Tarawę stworzył Nareau Twórca. Nareau Twórca był pająkiem. Spojrzał na swoje dzieło i zobaczył, że jest dobre. Być może dlatego, że był pająkiem. Potem rzucił nasiona Tarawy na wiatr i z tych nasion zrodziły się kolejne wyspy, które razem otrzymały nazwę Tungaru. Stworzył też półbogów i ludzi, którzy się mnożyli, ale geny półbogów jakoś wygasły, więc po niedługim czasie zostali tylko ludzie. Stworzył też odległe lądy i wysłał Nareau Mędrca, żeby zaopiekował się ziemią istot o białej skórze, światem I-Matang, i Nareau Sprytnego, żeby opiekował się ziemią istot czarnoskórych. Nie było wskazane, żeby się mieszali. Czasami żałowałem, że Nareau nie miał trochę więcej rozmachu. Jak na zalążek wszelkiego życia Tarawa wygląda dosyć nędznie. Zastanawiałem się, z którego ziarna powstała Eurazja i dlaczego właśnie ono nie mogło zostać tu, na miejscu? A ziarno, z którego wyrosła Bora-Bora? Czy Nareau nie mógł zostawić jakiegoś ziarna czy dwóch, z których powstałyby wzgórza...
Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL