Maarten J. Troost. Krwiożercze plemię, które wyruszyło z Samoa

aktualizacja: 02.07.2017, 14:02
Niektórzy uważają, że mieszkańcy atolu przybyli z jakiegoś innego miej...
Niektórzy uważają, że mieszkańcy atolu przybyli z jakiegoś innego miejsca. Ale większość wierzy, że byli tu zawsze, jako potomkowie bogów. Na zdjęciu: tancerze z Kiribati.
Foto: Getty Images, David Fanshawe

Po przybyciu na Kiribati Polinezyjczycy zrobili to, co robili zwykle, kiedy zjawiali się w nowym miejscu: zjedli tych, których tam zastali.

Dawno, dawno temu Tarawę stworzył Nareau Twórca. Nareau Twórca był pająkiem. Spojrzał na swoje dzieło i zobaczył, że jest dobre. Być może dlatego, że był pająkiem. Potem rzucił nasiona Tarawy na wiatr i z tych nasion zrodziły się kolejne wyspy, które razem otrzymały nazwę Tungaru. Stworzył też półbogów i ludzi, którzy się mnożyli, ale geny półbogów jakoś wygasły, więc po niedługim czasie zostali tylko ludzie. Stworzył też odległe lądy i wysłał Nareau Mędrca, żeby zaopiekował się ziemią istot o białej skórze, światem I-Matang, i Nareau Sprytnego, żeby opiekował się ziemią istot czarnoskórych. Nie było wskazane, żeby się mieszali.

Czasami żałowałem, że Nareau nie miał trochę więcej rozmachu. Jak na zalążek wszelkiego życia Tarawa wygląda dosyć nędznie. Zastanawiałem się, z którego ziarna powstała Eurazja i dlaczego właśnie ono nie mogło zostać tu, na miejscu? A ziarno, z którego wyrosła Bora-Bora? Czy Nareau nie mógł zostawić jakiegoś ziarna czy dwóch, z których powstałyby wzgórza albo nawet góry – coś, co przełamałoby monotonię płaskiej wyspy? Kiedy pedałowałem wte i wewte po naszym atolu na kupionym z trzeciej ręki rowerze górskim, który nigdy nie widział i nie zobaczy żadnej góry czy pagórka albo choćby wzniesienia wymagającego użycia przerzutek, zdałem sobie sprawę, że Nareau, inaczej niż większość bóstw, okazał się bogiem skromnym, ceniącym gospodarność i oszczędność. I chociaż uważam, że generalnie bogom tego świata przydałyby się takie cechy, od czasu do czasu tęskniłem za bóstwem, które obrałoby sobie pokaźniejszą siedzibę. Co nie znaczy, że Tarawa pozbawiona jest majestatu – w końcu to wyspa tropikalna – ale nie da się ukryć, że jest bardzo, bardzo mała.

Artykuł dostępny w ramach oferty cyfrowej "Rzeczpospolitej"

Chcesz czytać więcej?
Zamów subskrypcję i czytaj bez ograniczeń!

  • E-wydanie "Rzeczpospolitej"
  • Aplikacja na smartfon i tablet
  • Dostęp do: Wydarzeń, Ekonomii, Prawa, Plusa Minusa w serwisie www.rp.pl

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE