Plus Minus

„Frostpunk”: Surowcem jest człowiek

materiały prasowe
Na czym polega różnica między szczęściem a talentem? Na powtarzalności. I to zarówno w muzyce, jak i w piłce nożnej czy grach wideo. Dlatego za bardzo dobrą wiadomość należy uznać sukces gry „Frostpunk", kolejnej produkcji warszawskiego 11 bit Studios. Autorzy „This War is Mine" po raz kolejny udowodnili, że potrafią tworzyć wciągające i niebanalne tytuły.

Akcja programu toczy się w rzeczywistości alternatywnej, gdzie w 1886 roku po wybuchu wulkanu Krakatau nastała nowa epoka lodowcowa. Nagle i niespodziewanie surowce wytwarzające ciepło stały się podstawą egzystencji każdego społeczeństwa. A nawet nie tyle społeczeństwa, ile społeczności, bo gracz przejmuje kontrolę nad grupką liczącą kilkudziesięciu zaledwie obywateli. Musi zadbać o ich potrzeby, a więc zapewnić im jedzenie, schronienie oraz odpowiednią temperaturę. Wymaga to sprawnego wykorzystywania umiejętności poszczególnych ludzi i dbania o to, by się nie buntowali. Niestety, niektórzy pracownicy mają do tego talent. Powtarzalny.

„Frostpunk" przypomina chwilami kultową serię „The Settlers". Tam również zabawa polegała na rozbudowywaniu miasta, opracowywaniu nowych technologii i przydzielaniu robotnikom zadań. Problem w tym, że tu zawsze czegoś brakuje. Jak nie surowców, to ludzi. Jak nie ludzi, to środków niezbędnych do życia. W efekcie gracz nieraz podejmuje trudne decyzje dotyczące rozwoju swojej społeczności. Zresztą przedstawiony świat nie jest zbyt wesoły. Śmierć zbiera w nim swoje żniwo, a chęć ułatwienia komuś życia zawsze ma swoją cenę. To cenna nauczka. Nie zawsze można wszystkim pomóc. Czasami trzeba się przyzwyczaić do myśli, że człowiek się wszystkim nie przypodoba. Jak w polityce...

„Frostpunk", 11 bit studios, PC

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL