Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Michał Szułdrzyński: Patrzšc na Łšczkę, nadal chcecie likwidować IPN?

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Jest takie miejsce w Polsce, które codziennie odwiedzajš tłumy zwiedzajšcych, choć to nie muzeum ani galeria handlowa. Nie jest ono także koœciołem ani kaplicš, a często przychodzš się tam pomodlić księża. Przyjeżdżajš niemal z całej Polski, ostatnio był tam nawet kardynał.

Nie jest studiem, ale różne stacje radiowe przyjeżdżajš tam łšczyć się ze swoimi słuchaczami na żywo. Nie jest to hospicjum ani dom dziecka, ale jako wolontariusze przychodzš tam pracować aktorzy i dziennikarze. Ministrowie zrzucajš w tym miejscu marynarki, zakładajš odblaskowe kamizelki i po instruktażu BHP łapiš za łopaty i taczki.

Tak właœnie wyglšda w ostatnich tygodniach kwatera na tzw. Łšczce na warszawskich Powšzkach, gdzie ekipa Instytutu Pamięci Narodowej poszukuje szczštków antykomunistycznych bohaterów, zamordowanych w czasach stalinowskich i pochowanych w bezimiennych grobach, tak by zatrzeć o nich wszelkš pamięć. „Łšczka", na której w tym roku wznowiono prace poszukiwawcze, stała się fenomenem, nie tylko archeologicznym, ale też kulturowym. I internetowym.

Dzięki pomysłowoœci wiceprezesa IPN prof. Krzysztofa Szwagrzyka, kierujšcego pracami poszukiwawczymi, działalnoœć jego zespołu jest niemal na żywo dokumentowana. Na specjalnym koncie na Twitterze i na stronie poszukiwania.ipn.gov.pl prace na „Łšczce" œledzone sš przez tysišce internautów. Informacje o odnalezionych artefaktach docierajš do grubo ponad 100 tysięcy odbiorców. Codziennie na profil trafia nowe zdjęcie.

Pištek na poczštku czerwca – odnaleziony w ziemi medalik. Na innym zdjęciu podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Wojciech Kolarski pcha taczki z ziemiš do stołów pod namiotami, gdzie przesiewa się każdš garœć ziemi w poszukiwaniu ludzkich szczštków i przedmiotów osobistych ofiar. Dwa dni wczeœniej opublikowano fotografię nowo odkrytej jamy grobowej. Poprzedniego dnia zdjęcie rogowych okularów odkopanych na „Łšczce". Wczeœniej zdjęcia Magdaleny Ogórek czy sędziego Bogusława Nizieńskiego, którzy odwiedzili to miejsce.

Chwila rozmowy z prof. Szwagrzykiem wystarczy, by zobaczyć pasję, dzięki której to wszystko się dzieje. By zobaczyć zaangażowanie, z jakim stara się on przywrócić pamięć o ludziach, których skazano nie tylko na œmierć, ale również na zapomnienie. I dzięki tej pasji, którš zaraził współpracowników, każdy kto tylko chce, może niemal na żywo œledzić, jak odkrywana jest historia, jak przywracana jest pamięć o pomordowanych bohaterach.

Temu fenomenowi powinni się przyjrzeć politycy z obu stron politycznej barykady. Przede wszystkim ci, którzy w swoim programie wyborczym obiecujš likwidację Instytutu Pamięci Narodowej. Niech przyjrzš się pracom na Łšczce i zastanawiajš się, czy rzeczywiœcie chcš, by przerwać prace poszukiwawcze na Powšzkach. Czy chcš, by zamordowani w ubeckich katowniach dalej pozostali anonimowi? Czy chcš przyłożyć rękę do zbrodniczego planu zacierania pamięci po tych, którzy nie chcieli godzić się na narzuconš siłš komunistycznš władzę po II wojnie œwiatowej?

Ale fenomenowi „Łšczki" powinni się przyjrzeć również ludzie z drugiej strony. Z tej, z której dużo słyszymy o narodowej dumie, o budowaniu patriotycznej tożsamoœci. Często budowanie jej za pomocš narzędzi państwowych kończy się sztampš. Powinni uczyć się na tym przykładzie, jak wykorzystywać realne emocje, które pojawiajš się u każdego, kto spędzi choć chwilę na Łšczce. To œwietna lekcja, jak budzić entuzjazm do poznawania przeszłoœci, jak w praktyce budować narodowš dumę. I jak wykorzystać do tego media społecznoœciowe. Nie zbuduje się bowiem tej dumy nudnymi akademiami, lecz prawdziwymi emocjami.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL