Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Zmierzch akademickich bożyszcz?

Fotorzepa/ Radek Pasterski
Wielu z nas wcišż łudzi się, że odbycie studiów pozwala znaleŸć zatrudnienie zgodnie z nominalnie zdobytym dyplomem. Ten sposób myœlenia dowodzi, że nie rozumiemy, po co podejmuje się trud studiowania.

Studia przestały być przepustkš do kariery" – informowała okładka jednego z ostatnich numerów numerów magazynu „Plus Minus", który poœwięcony został erozji procesu kształcenia akademickiego. Jego wydŸwięk był następujšcy: uczelnie sš coraz mniej atrakcyjne dla młodzieży; wykształcenie przestało dawać przewagę na rynku pracy; podmioty akademickie nie przyczyniajš się do zdobycia atrakcyjnej posady zgodnej z wykształceniem. Wszystko pięknie, przeprowadzone w trzech tekstach Bogusława Chraboty, Katarzyny Płachty i Jana Rojewskiego rozumowania w wielu punktach trafnie diagnozujšce sytuację.

Równie często autorzy zdradzajš jednak ograniczonš œwiadomoœć realiów zwišzanych z procesem kształcenia, jego wartoœciš i warunkami, w jakich się odbywa. Zapewniam, że agonia edukacji akademickiej wieszczona jest przedwczeœnie! Faktem jest natomiast, że musimy, my – wspólnota obywateli, zadać sobie pytanie, po co nam właœciwie oœrodki akademickie. W tym kontekœcie niezwykle istotna jest pogłębiona debata społeczna. Debata, która jak dotšd się nie odbyła.

Sanacja czy pudrowanie

Artykuł Jana Rojewskiego w częœci nawišzuje do planowanej reformy szkolnictwa wyższego i nauki. Projekt ustawy ministra Jarosława Gowina jest owocem pracy konsultacyjnej, negocjacyjnej i prawnej wielu osób. Jej podstawowym założeniem jest odejœcie od minimum kadrowego i oceny parametrycznej (ocena dokonywana w oparciu o szczegółowe kryteria – red.) jednostek na rzecz oceny merytorycznej dyscyplin. To nie wydziały będš poddawane ocenie, ale dyscypliny naukowe. To zmienia wszystko. Uczelnie będš bowiem zainteresowane tylko tymi dyscyplinami, które uzyskajš wysokš ocenę, bo ta przełoży się na uprawnienia do nadawania stopni naukowych oraz prowadzenia studiów bez koniecznoœci uzyskiwania zgody ministerstwa. To rozwišzanie spowoduje reorganizację instytucjonalnš i personalnš uczelni. Dzięki temu za kilka lat (po 2025 roku) będziemy mieć w Polsce uczelnie kadrowo odchudzone i z na nowo zdefiniowanš misjš. Niektórych może w tym wszystkim niepokoić krótki czas dostosowania oraz brak stosownych symulacji, prognoz i opracowań, a więc dosyć mglista przyszłoœć wielu tysięcy pracowników uczelni.

W tym kontekœcie tak krytykowany przez niektóre œrodowiska pomysł na radę uczelni jest kwestiš drugorzędnš. Znacznie większym zmartwieniem powinna być kwestia autonomii finansowej uczelni, bez której nie da się wykonać skoku cywilizacyjnego, który przełożyłby się na atrakcyjnoœć naszej akademii w kraju i poza nim. Jeœli bowiem chcemy mieć nad Wisłš drugi Oksford, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że rozproszenie Ÿródeł finansowania połšczone z pełnš autonomiš zarzšdzania tymi œrodkami łšczy się bezpoœrednio z autonomiš prowadzenia badań i kształcenia, a nie na odwrót.

Gromadzenie kapitałów

Oxford University – marzenie wielu młodych ludzi, którzy w tych dniach, zdajšc maturę, robiš plany na przyszłoœć. Dlaczego Oksford jest marzeniem, a UJ czy UW sensownym wyborem?

Żyjemy w kraju o niskim poczuciu bezpieczeństwa i niskim zaufaniu wzajemnym. Nie ufamy urzędnikom, politykom, nawet księżom, a co dopiero mówić o naukowcach. Wiemy natomiast, że społeczeństwo – ostateczny fundator akademickiego przedsięwzięcia – oczekuje wynalazków, Nagród Nobla, komercjalizacji badań i ich bezpoœredniego przełożenia na zysk. To sš oczekiwania słuszne i nie należy ich lekceważyć ani tym bardziej pomniejszać. Jednakże trzeba zauważyć, że uczelnie wyższe sš instytucjami długiego trwania, w ramach których zachodzš wielopoziomowe procesy: badawcze, dydaktyczne, samokształceniowe i społeczne.

Sukces w badaniach nie dokonuje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Proces badawczy okupiony jest wysokim ryzykiem niskiej stopy zwrotu, natomiast nauczanie zakłada zdobycie kompetencji, dzięki którym nastšpi rozwój indywidualny studenta, co ma się przełożyć na wymiar zawodowy i ekonomiczny. Jeœli ktoœ wyobraża sobie, że najlepsze uczelnie œwiata kształcš w konkretnych zawodach, nie rozumie, czym jest zdobywanie wykształcenia i jego gospodarczo-ekonomiczna użytecznoœć. Najbardziej dojmujšce jest to, że wielu z nas wcišż łudzi się, że odbycie studiów pozwala znaleŸć zatrudnienie zgodnie z nominalnie zdobytym dyplomem. Ten sposób myœlenia dowodzi, że nie rozumiemy, po co podejmuje się trud studiowania.

Dla znajšcego realia uniwersytetów zagranicznych jest oczywiste, że edukacja na poziomie wyższym jest pozyskaniem kapitału, na który składa się sieć kontaktów, kompetencje zwišzane z myœleniem krytycznym, analitycznym i przewidujšcym, wykształcenie w sobie etosu i dyscypliny pracy, oswojenie się ze œwiadomoœciš odpowiedzialnoœci za los swój i innych. Prestiż Oksfordu powišzany jest z gigantycznym kapitałem zdobytym przez absolwenta tej uczelni. I to nie jest przypadek. Żeby zilustrować potencjał w budowaniu kapitału, warto porównać liczbę stowarzyszeń działajšcych na Uniwersytecie Oksfordzkim z tymi, które funkcjonujš na przeciętnej polskiej uczelni. Sš to zatrważajšce dysproporcje. Wprawdzie nikt nie wykona pracy za studentów, trzeba jednak dopowiedzieć, że polskim uczelniom daleko do poziomu, jaki reprezentujš oœrodki zagraniczne. Nie można się też łudzić, że reforma szybko ten stan rzeczy zmieni.

I co ty będziesz robił po tej filozofii

Patrzšc na dane demograficzne oraz trendy kulturowe, można wysnuć wniosek, że doszło do głębokiego tšpnięcia w sferze kształcenia akademickiego. Wolałbym jednak to zjawisko nazwać urealnieniem. Urealnia się tak potencjał intelektualny kandydatów, jak i potencjał uczelni. Dzięki temu za kilka lat będziemy wiedzieć, ile tak naprawdę potrzebujemy oœrodków akademickich; jaka jest œrednia liczba kandydatów na studia – wyznaczona możliwoœciami intelektualnymi i zapotrzebowaniem społecznym; jaki jest status akademii rozumianej jako złożony organizm skoncentrowany na badaniach i prowadzeniu kształcenia. W tym kontekœcie ważne, by pacjent nie zmarł w wyniku działania nowej ustawy. Nie ma wštpliwoœci, że ze względu na fundamentalne zapotrzebowanie społeczne, jakim jest posiadanie elit politycznych, społecznych, ekonomicznych i kulturalnych, istnienie œwiata akademickiego będzie podtrzymywane.

Warto dodać, że przykłady osób, które zrobiły wielkš finansowš i politycznš karierę bez zdobycia formalnego wykształcenia (jak to przedstawia Katarzyna Płachta), nie sš dobrš ilustracjš dla zmierzchu akademickich bożyszcz. Jest to raczej przykład na to, że sš jednostki, które posiadajš kapitał intelektualny, społeczny i kulturowy, dzięki któremu mogš funkcjonować bez sięgania do zasobów akademii. Nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowana większoœć kapitał ten musi zdobyć i do tego właœnie w pierwszej kolejnoœci służy i służyć będzie w najbliższej przewidywalnej przyszłoœci kształcenie na poziomie wyższym.

Na koniec anegdota: jeden ze szkolnych kolegów zadał mi kiedyœ pytanie: „I co ty będziesz robił po tej filozofii?". W œwiadomoœci społecznej student tego kierunku to krzyżówka dziwaka z fantastš. Pomijajšc mój własny przykład, chciałbym dobitnie stwierdzić: o filozofów bać się nie musimy. Sš elastyczni, kreatywni i dobrze odpowiadajš oczekiwaniom rynku pracy. Jak to możliwe? Na poziomie akademickim nabyli szereg umiejętnoœci pozwalajšcych na wielorakš aktywnoœć zawodowš. W mediach, biznesie, polityce filozofowie sš nie tylko obecni, ale i doceniani. Dla dyskusji o akademii płynš z tego dwa wnioski. Pierwszy – kapitał zdobywa się na różne sposoby, niekoniecznie poprzez kształcenie wysoce wyspecjalizowane i zawodowo ukierunkowane. Drugi, zdecydowanie bardziej istotny – w ostatecznym obrachunku studia wybiera dorosły człowiek, a więc stoi za tym wolny akt. Dajmy mu zatem prawo do samorealizacji. Wszelako należy rozważyć, czy państwo polskie powinno finansować te wybory, poczšwszy od studiów I stopnia, a na doktoracie skończywszy. Ale to już inny temat, który domaga głębokiej analizy i poważnej debaty. Przy proponowanym projekcie ustawy wcišż jest to możliwe. Choć nie jestem pewien, czy politycznie atrakcyjne.

Autor jest pracownikiem naukowym Instytutu Filozofii UJ, przewodniczšcym Rady Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej oraz koordynatorem Jagiellonian Interdisciplinary PhD Programme

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL