Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Laura Polman: Laleczki skazańców. Życie z karš śmierci”

Wystawa w Texas Prison Museum w Huntsville. Placówka zasilana z pieniędzy darczyńców działa od 1989 roku i pokazuje różne oblicza teksańskiego systemu penitencjarnego – poczšwszy od perspektywy skazańców i ich rodzin po zatrudnionych w więzieniu.
AFP, PAUL BUCK
Pod murem więzienia zgromadził się tłum ludzi żšdnych krwi, najlepiej od razu. Scena przywodziła na myœl œredniowieczne ryciny egzekucji odbywajšcych się na wiejskich placach, ale był luty 1998 roku.

Obywatele Huntsville w Teksasie mogli w tym dniu wybierać: uroczyste otwarcie nowej filii supermarketu Brookshire Brothers i skorzystanie z przecen lub egzekucja dwukrotnej morderczyni (zabiła przy użyciu siekiery) Karli Faye Tucker w więzieniu Walls Unit, w centrum wsi dwa kilometry dalej.

Mieszkańcy Huntsville masowo wybrali egzekucję. Wszyscy oprócz Hester. Ona w tym samym dniu, w tym samym Huntsville, poœlubiła człowieka skazanego na œmierć.

Brytyjka Hester wstšpiła w zwišzek małżeński dwie ulice od więzienia Walls. Kiedy o drugiej po południu zgłosiła się do urzędnika stanu cywilnego, w okolicy było cicho jak makiem zasiał.

Œlub z partnerem, który nie może być obecny na uroczystoœci, na przykład dlatego, że pełni służbę wojskowš w innym kraju lub siedzi w celi œmierci, odbywa się „z rękawiczkš", per procura. Dawniej panna młoda rzeczywiœcie kładła na ołtarzu rękawiczkę jako symbol zgody nieobecnego partnera, dzisiaj zabiera ze sobš pełnomocnika. W czasie uroczystoœci rolę skazanego na œmierć przyjęła zatem Doreen, mieszkanka Huntsville, zawsze służšca pomocš i jednoczeœnie kierowca taksówki Hester.

Mimo obecnoœci tylko połowy młodej pary ceremonia i tak trwała prawie dwie godziny. Pastor odczytał fragment Biblii, urzędnik stanu cywilnego udzielił œlubu, było zdjęcie i trzeszczšca muzyka z magnetofonu kasetowego. Hester również się przygotowała: poszła do fryzjera, kupiła nowš sukienkę, zrobiła odœwiętny makijaż i zamówiła dla siebie bukiet kwiatów.

Po uroczystoœci, kiedy wyszła z urzędu jako małżonka, nie mogła dojrzeć końca ulicy z powodu licznych autobusów stacji telewizyjnych, z antenami satelitarnymi na dachu, zaparkowanych na ulicy zderzak w zderzak aż do więzienia Walls. Egzekucja miała się odbyć o szóstej wieczorem. Pod murem więzienia wysokim na siedem metrów zgromadził się tymczasem ogromny tłum ludzi żšdnych krwi, najlepiej od razu. Scena przywodziła Hester na myœl œredniowieczne ryciny egzekucji odbywajšcych się na wiejskich placach, ale to był luty 1998 roku.

Wyroki w Huntsville rzadko zwracały uwagę mediów, jednak tej egzekucji nikt nie chciał przegapić. Karla Faye Tucker, lat trzydzieœci osiem, była w Teksasie pierwszš kobietš od czasów biednej Chipity Rodriguez w 1863 roku, na której miano wykonać wyrok kary œmierci. Chipita, lat szeœćdziesišt trzy, właœcicielka karczmy w San Patricio w południowym Teksasie, została oskarżona o zamordowanie jednego ze swoich goœci, handlarza koni Johna Savage'a. Nie było żadnego, najmniejszego dowodu. Ława przysięgłych jš uniewinniła. Jednak miejscowy sędzia miał swoje zdanie na ten temat i kazał jš powiesić. Chipita do tej pory straszy w okolicach San Patricio, samotny duch ze sznurem na szyi.

Wina Karli Faye Tucker była bezdyskusyjna. Proces dwudziestoczteroletniej szalonej motocyklistki, groupie zespołu The Allman Brothers Band i podwójnej morderczyni, stanowił krajowš sensację i uczynił z niej gwiazdę. Już w wieku dziesięciu lat Karla zażywała heroinę. Finansowała swój nałóg z prostytucji, tak jak jej matka. Zadawała się z gangiem motocyklistów z Houston. Feralnego dnia Karla Faye wraz ze swoim chłopakiem, członkiem gangu Dannym Garrettem, ćpali heroinę, valium, amfetaminę, kokainę, pili rum, tequilę i nie wiadomo co jeszcze. W œrodku nocy para postanowiła zażšdać pieniędzy od swojego kolegi motocyklisty Jerry'ego Lynna Deane'a. Na wykładzinie podłogowej u Karli zostawił plamy oleju silnikowego i musiał za to zapłacić. Kiedy naćpana para sforsowała drzwi, Deane się obudził. Danny Garrett uderzył go od razu młotkiem w głowę. Charczenie ciężko rannego Jerry'ego bardzo zirytowało Karlę. Znalazła siekierę i wymierzyła mu dwadzieœcia osiem ciosów. Następnie zaatakowała w pierœ jego partnerkę Deborah Thompson, próbujšcš skryć się w poœcieli.

Karla Faye oœwiadczyła policji, że przy każdym ciosie siekierš przeżywała orgazm.

Garrett i Karla Faye zostali skazani na œmierć. Garrett zmarł wkrótce z powodu choroby wštroby, a Karla przez czternaœcie lat pisała jednš apelację po drugiej. W międzyczasie nawróciła się na wiarę w Chrystusa. Opinia publiczna nie mogła się nasycić tš historiš. Skazanej poœwięcono ksišżkę i film dokumentalny. Dziennikarze z całej Ameryki, włšcznie z Larrym Kingiem z CNN, przyjeżdżali robić z niš wywiady. Żaden nie przepuœcił okazji, żeby napisać o chochlikach w jej oczach i radoœnie podrygujšcej szopie loków. „New Yorker" nie owijał w bawełnę i wskazywał na „bezpoœrednioœć, bezwzględnoœć i seksualny urok" podwójnej morderczyni, która wœród więŸniów i strażników zyskała miano ulubionej pocieszycielki i duchowego doradcy.

Im bliższa była data wykonania wyroku, tym więcej napływało petycji, krajowych i międzynarodowych, z proœbš o zamianę kary œmierci Karli Faye na dożywocie, aby mogła dalej głosić Słowo Boże w więzieniu. Na próżno. Teksasem rzšdził gubernator George W. Bush. W swojej trzyletniej wtedy karierze zarzšdcy stanu podpisał pięćdziesišt dziewięć nakazów egzekucji i nie uhonorował żadnego wniosku o odroczenie wyroku. Wszystkie wnioski o ocalenie życia Karli Faye wylšdowały w koszu na œmieci, w tym te od papieża, Amnesty International, ewangelisty telewizyjnego Pata Robertsona, ONZ i Bianki Jagger [pierwsza żona wokalisty Rolling Stones Micka Jaggera – red.].

Strażniczka towarzyszšca Karli w ostatnich godzinach poprosiła kuchnię więziennš, żeby ostatni posiłek skazańca dla Karli Faye (banany, zielonš sałatę i brzoskwinię) podano jej nie na brzydkim plastikowym talerzyku, ale na pięknym półmisku z kwiatami, który przyniosła dla niej z domu.

Bye, bye Karla

Na wykonanie wyroku przyjechało ponad dwustu reporterów i kamerzystów oraz kilka tysięcy widzów. Hester przemknęła po schodach sšdu na ulicę. Była chora ze strachu, serce jej waliło.

– Ludzie oszaleli, byli jak psy węszšce krew. Bałam się, że w jakiœ sposób odkryjš, zobaczš, że dopiero co poœlubiłam mordercę, i rozerwš mnie na strzępy – opowiadała.

Panna młoda przecisnęła się przez tłum podnieconych nienawistników z transparentami: „Karlo Faye, smaż się w piekle!", i wpadła w grupę zwolenników skazanej, którzy krzyczeli: „NarodŸ się na nowo chrzeœcijaninem", i apelowali, aby pozostawić Karlę przy życiu jako dowód dla innych przestępców, że warto uwierzyć w Pana. Przekrzykiwała ich trzecia grupa, grzmišca, że Karla Faye Tucker jest potworem i nie ma prawa wierzyć w Boga, a tym bardziej głosić Jego Słowa. Były też nieœmiałe osoby, które przyniosły Biblię i œwieczki, żeby pomodlić się za morderczynię.

Gdzieœ w tym morzu ludzi, otoczeni mikrofonami i kamerami, pozowali członkowie rodziny i przyjaciele Deborah Thompson, kobiety zamordowanej przez Karlę Faye. Stali przed tablicš z napisem: „Miłego dnia, Karlo Faye". Rodzina ofiary miała jeszcze jednš wiadomoœć dla kobiety, która za murami Walls przygotowywała się do egzekucji: „Deborah czeka na ciebie w wiecznoœci, i obiecujemy ci: to nie będzie przyjemne spotkanie!", krzyczeli do mikrofonów.

Pijani studenci Sam Houston University w Huntsville machali transparentami z napisem: „Karla, znów będzie ostra jazda", nawišzujšc do orgazmów, które morderczyni odczuwała przy każdym uderzeniu siekierš. Na podium jakiœ zespół country grał wesołe melodie. Największe zdumienie Hester budziły rodziny, które traktowały to wydarzenie jak piknik: matki wręczały dzieciom broszki i papierowe choršgiewki z napisem: „Bye, bye Karla", a ojcowie z maluchami na ramionach wypijali półlitrowe piwa przy stacji benzynowej na rogu i z powrotem szli na zabawę pod więzieniem.

W drodze do taksówki Doreen, którš miała pojechać do Motelu 6, Hester musiała ustšpić miejsca rozwozicielowi pizzy. Przeciskał się przez tłum do bramy więzienia, żeby zaoferować Karli darmowy ostatni posiłek – trik reklamowy firmy Domino.

Tak szybko, jak pozwalały jej na to wysokie obcasy, panna młoda przemknęła obok parkanów, na które skakały wœciekłe psy obronne. Wystawiały warczšce pyski przez szpary, szczekały histerycznie, rozpryskujšc pianę. Zwierzęta zostały spuszczone z łańcucha, żeby terroryzować członków rodziny Karli. Po egzekucji mieli przechodzić tędy do Domu Goœcinnego mieszczšcego się kawałek dalej, gdzie nocowali.

O szóstej wieczorem skazana otrzymała œmiertelny zastrzyk. Œwiadkowie obecni przy egzekucji opowiadali, że Karla Faye kokietowała wszystkich do końca, szła do stołu egzekucyjnego z kokardš z papieru toaletowego w lokach. Hester, panna młoda, była już wtedy pogršżona w głębokim œnie w Motelu 6.

Progi na drodze

Dzień po œlubie Hester odwiedziła w celi œmierci swojego œwieżo poœlubionego męża Forresta. Nawet sobie nie pogratulowali, bo Forrest znajdował się w stanie całkowitej paniki. Tego ranka otrzymał list od swojego adwokata – napisano w nim, że jego egzekucja ma się odbyć za dziewięćdziesišt dni. Hester przez godzinę próbowała go uspokoić, tłumaczyła, że nie jest tak tragicznie, że zadzwoni do adwokata i zapyta, o co dokładnie chodzi. Forrest, zdjęty panicznym strachem, był dla niej zupełnie niedostępny.

Po powrocie do Motelu 6 Hester rzuciła się z płaczem w ramiona przyjaciółek. Wszystkie szeœć leżało w rzędzie na skraju basenu przy parkingu, wystawiajšc nosy i brody na wiosenne teksańskie słońce. W rękach trzymały kieliszki białego wina. Kobiety już słyszały o egzekucji czekajšcej Forresta. Same też właœnie wróciły z odwiedzin u swoich mężów w celach œmierci. Death Row, oddział cel œmierci liczšcy trzystu mieszkańców, przypomina wioskę – wszyscy wiedzš o sobie wszystko. W pokoju odwiedzin huczy od plotek i nowinek: kto siedzi w izolatce, kto się z kim kłóci, kto się w kim zakochał, komu wyznaczono datę egzekucji. MężczyŸni omawiajš ze sobš wszystko w kabinach dla odwiedzajšcych i dzielš się wiadomoœciami z kobietami po drugiej stronie szyby.

Sprawy dotyczšce kar œmierci pełzajš z jednego sšdu do drugiego jak muchy w smole. Ukochane skazańców uczš się żyć w cyklach trwajšcych latami, w oczekiwaniu na odpowiedŸ sędziego w sprawie odwołania, odmowy, daty egzekucji, ponownej apelacji; znowu czekanie, odmowa, nowa data i tak dalej. Umorzenie kary œmierci rzadko udaje się uzyskać choćby najlepszym adwokatom, ale nawet mało utalentowani prawnicy potrafiš doprowadzić do odroczenia egzekucji, jeœli tylko złożš na czas stosowne formularze i dostarczš je do odpowiedniego sšdu, za każdym razem wyższej instancji. Zanim nadejdzie odpowiedŸ na rewizję wyroku, skazany zyskuje kilka miesięcy lub lat życia.

Czas między ogłoszeniem wyroku œmierci po raz pierwszy a egzekucjš to œrednio szesnaœcie lat, ale w amerykańskich celach œmierci siedzš ludzie, którzy obracajš się w tym systemie już dwadzieœcia pięć lat, a nawet dłużej. Żony, narzeczone i członkowie rodzin czekajš razem z nimi, czasami w zwštpieniu i œmiertelnym strachu, często opuszczeni przez wszystkich.

Łzy sš na porzšdku dziennym, jeœli kocha się skazanego. Łzy Hester sprowokowały przyjaciółki do zadania pytań w kwestiach praktycznych.

– Czy tak można, powiedzieć komuœ krótko przed wykonaniem wyroku, że będzie stracony? Dziewięćdziesišt dni mija szybko – powiedziała Viv.

Viv, Angielka tak jak Hester, jest od pięciu lat żonš Arthura. Arthur siedział w celi œmierci już od szesnastu lat. Możliwoœci odwołań zostały wyczerpane trzy lata temu, ale do tej pory nie wyznaczono daty egzekucji.

– Pochowasz go czy skremujesz? – zapytała Renate z Niemiec, od kilku miesięcy zaręczona z mężczyznš, który przeżył w celi œmierci już osiemnaœcie lat.

– Chyba nie masz zamiaru uczestniczyć w egzekucji? – sondowała Margot z Holandii. – Nie pozbierasz się po takim przeżyciu.

Tylko Guikje nic nie mówiła. Jej twarz była biała jak œciana i błyszczała od zimnego potu.

– Głowa między nogi! – zakomenderowała Margot.

Renate zamoczyła róg ręcznika w basenie i ocierała czoło Guikje, której twarz powoli odzyskiwała zwykły kolor.

– Co się stało? – pytały kobiety.

– Hank siedzi czternaœcie lat, tak jak Forrest – wyszeptała Guikje. – Jeœli zabiorš Forresta, to Hank będzie następny w kolejce. – Ze złoœciš spojrzała na Hester.

– Ostrzegałam cię, kobieto. Nie bierz tego œlubu, bo zatrzęsiesz całym systemem i się ocknš. Nagle się zorientujš: „Co? On jeszcze żyje?". Wezmš kalendarz i wyznaczš datę!

– Nonsens, ten system tak nie działa – odpowiedziała Hester, ale jej głos nie brzmiał przekonujšco, bo właœciwie nie wiedziała, jak ten system działa.

Kiedy wreszcie złapała adwokata Forresta, ten wyjaœnił jej, że Forrest Ÿle zrozumiał list. Dziewięćdziesišt dni to był termin złożenia jakiegoœ dokumentu w sšdzie. O dacie egzekucji nie było mowy. Panika minęła, ale strach pozostał. Forrest był winny. Składane odwołania stanowiły tylko progi na drodze, która nieuchronnie prowadziła do œmiertelnego zastrzyku. (...)

Chciałbym zabić dla ciebie

Zanim Hester poznała Forresta, mieszkała na przedmieœciach Londynu ze swoim angielskim małżonkiem i robiła filmy reklamowe dla brytyjskich firm ogrodniczych. W jej nudnym życiu wszystko się zmieniło w chwili, kiedy obejrzała w telewizji film dokumentalny o Angielce, która poœlubiła więŸnia skazanego na œmierć w Stanach Zjednoczonych. Kobieta opowiadała, że była najważniejszš osobš w życiu skazanego, co: „[...] jest ogromnš odpowiedzialnoœciš, kończšcš się dopiero w momencie egzekucji. Ale w zamian otrzymuję intensywny zwišzek, wyrazy miłoœci, jakich nigdy wczeœniej nie doœwiadczyłam". O to chodziło Hester: być dla kogoœ najważniejszš osobš w życiu. Jej mšż twierdził, że korespondencja z mordercš to idiotyczny pomysł, ale za idiotyczne uważał więcej rzeczy, które robiła Hester. Na przykład uprawianie hatha?jogi. Jej rodziców. Jej filmy dla firm ogrodniczych. Hester spędziła z nim dwadzieœcia lat w małżeństwie. Jego zwišzek z telewizorem był silniejszy niż zwišzek z niš.

Zadzwoniła do organizacji obrony praw człowieka Amnesty International, która na całym œwiecie pomaga skazanym znaleŸć nadzieję i korespondencyjnych przyjaciół. Otrzymała adres Forresta, siedzšcego wtedy od ponad dziesięciu lat w celi œmierci w Teksasie. Amnesty przysłało jej też list Forresta: „Szukam kogoœ, kto chciałby ze mnš korespondować, najlepiej kobiety, ponieważ siedzę tu z samymi facetami. Mam 27 lat, 192 centymetry wzrostu, ważę 98 kilogramów, mam bršzowe oczy, głowę ogolonš na łyso. Jestem native American, kocham koszykówkę oraz czytanie".

Hester także lubiła czytać. Napisała do skazanego liœcik, w którym spytała, co czyta najchętniej. Odpowiedział: „Historie o kowbojach i Indianach". I dodał, jak wdzięczny jest, że podjęła trud, by do niego napisać i wysłać mu list.

Zwišzek szybko się rozwijał.

– Skazany na œmierć nie ma czasu do stracenia. To tak, jakby znaleŸć się w przyspieszonym filmie. Szybko pogłębialiœmy znajomoœć. W niedługim czasie pisaliœmy do siebie codziennie.

Po szeœciu miesišcach korespondencji zarezerwowała bilet do Teksasu. Chciała spotkać Forresta. Jej małżonek uważał, że to idiotyczny pomysł, ale się nie sprzeciwiał.

– Forrest czekał na mnie w klatce, w pokoju odwiedzin, z uœmiechem od ucha do ucha. „Oto moja królowa", powiedział. Stopił moje serce. Kolana się pode mnš ugięły.

Kiedy w końcu spojrzała mu prosto w oczy, nie było już odwrotu. Minšł rok, zanim znowu mogła się pojawić w Teksasie, ale wykorzystała ten czas na rozwód z mężem. Kiedy ponownie zobaczyła Forresta, ten poprosił jš o rękę. Natychmiast odpowiedziała „tak".

– W zwišzku ze skazanym na œmierć nie ma czasu, żeby się bez przerwy zastanawiać, czy to rozsšdne, czy nie – powiedziała.

Kiedy się pobierali, on miał dwadzieœcia osiem lat, Hester czterdzieœci siedem. Zabił swojš sšsiadkę, miał pięćdziesišt pięć tatuaży i bicepsy o obwodzie czterdziestu oœmiu centymetrów. W trzech czwartych był Apaczem.

– O co ci chodziło w tym zwišzku? – zapytałam, kiedy spotkałam jš w Huntsville.

– Posłuchaj i spróbuj zrozumieć – odpowiedziała. – Przez całe swoje pierwsze małżeństwo miałam blond włosy do połowy pleców. Pewnego dnia œcięłam je na krótko i ufarbowałam na czerwono. Mšż nawet tego nie zauważył.

Forrest widzi wszystko.

– Kiedy wchodzę do pomieszczenia dla odwiedzajšcych, patrzy na mnie swoimi wielkimi czarnymi oczami i mówi: „Ładna szminka. Nowy kolor?", albo: „Chyba schudłaœ jakiœ funcik".

Nigdy nie zapomina powiedzieć jej jakiegoœ komplementu, o bluzce albo sukience, którš włożyła na wizytę. Cišgle jej powtarza, że jest piękna.

Jej Apacz różni się od innych mężczyzn na oddziale skazanych na œmierć. Poczynajšc od tego, że jest winny. Na Death Row niewiele osób uczciwie przyznaje się do swoich czynów. Forrest nie może inaczej, ponieważ na ciele osiemdziesięcioletniej staruszki znaleziono œlady jego zębów, a jego ubranie było przesišknięte krwiš z jej podciętego gardła. Starsza pani została także zgwałcona, ale tego fragmentu nocnych wydarzeń Forrest nie pamięta. W tamtym czasie nadużywał alkoholu i narkotyków.

– Chciałbym zabić dla ciebie – szepnšł Hester niedawno.

Zachichotała.

– Dobrze, że cię znam, inaczej przestraszyłabym się, słyszšc takie słowa z ust osoby siedzšcej w celi œmierci.

Kiedy przestali się œmiać – „zawsze dobrze się razem bawimy" – przyznała, że od jego słów poczuła ciepło w podbrzuszu.

Tymczasem przeglšda ogłoszenia w „Huntsville Item", działy „Mieszkania" i „Zatrudnienie". Chce tu zamieszkać.

– Nienawidzę wszystkiego i wszystkich w Teksasie oprócz niego. Nasz czas razem jest ograniczony, nie chcę przegapić żadnej wizyty.

Fragment ksišżki Lindy Polman „Laleczki skazańców. Życie z karš œmierci" w przekładzie Małgorzaty Diederen-WoŸniak, która ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne. Œródtytuły pochodzš od redakcji.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL