Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Rodney Stark. Nie mów fałszywego świadectwa. Odkłamywanie wieków antykatolickiej narracji

Palenie niewygodnych ksišżek na stosie, co widać na obrazie Alonso Berruguete (1486–1561), także nie było tak powszechne, jak zwykliœmy sobie wyobrażać.
EAST NEWS
Wbrew czarnej legendzie inkwizycja rzadko korzystała ze stosu, rzadko kogokolwiek torturowała i utrzymywała niezwykle przyzwoite więzienia. Hiszpańska inkwizycja praktycznie nie posyłała czarownic na stos, a jeœli do tego dochodziło, dotyczyło to osób skazanych po raz trzeci czy czwarty.

Okreœlenie „hiszpańska inkwizycja" przywodzi na myœl jeden z najbardziej przerażajšcych i krwawych rozdziałów w historii Zachodu. Stworzona w roku 1478 przez hiszpańskich władców, Ferdynanda i Izabelę, inkwizycja miała oczyœcić Hiszpanię z heretyków, zwłaszcza Żydów i muzułmanów, którzy udawali chrzeœcijan. Wzięła też jednak na celownik wszystkich protestantów, czarownice, homoseksualistów i tych, którzy naruszali normy moralne i doktrynalne.

W poczštkowych latach inkwizycja odznaczała się raczej biernoœciš, ale po roku 1483, gdy na jej czele jako wielki inkwizytor stanšł Tomás de Torquemada, ta odrażajšca instytucja katolicka poddała torturom i wymordowała ogromnš liczbę niewinnych ludzi. Co sobotę w każdym większym mieœcie hiszpańskim odbywało się autodafe, w powietrzu zaœ unosiły się kłęby popiołu, kiedy krzyczšce ofiary palono na stosie, zazwyczaj po bezlitosnych torturach. Przy okazji rzucano tego dnia do ognia mnóstwo nieprawomyœlnych ksišżek, zwłaszcza traktatów naukowych.

Inkwizycja nie starała się nawet zachowywać jakichkolwiek pozorów nakazanej przez prawo procedury, aresztujšc ludzi z lewa i prawa na podstawie najbardziej nawet wštpliwych oskarżeń, gdyż inkwizytorzy bogacili się dzięki konfiskacie majštków, które należały do oskarżonych. Piszšc w roku 1554, angielski protestant John Foxe donosił o „skrajnych niegodziwoœciach i okrutnej chciwoœci tych katolickich inkwizytorów hiszpańskich, którzy pod płaszczem religijnoœci nie robiš nic, a jedynie pragnš osobistego zysku i dóbr innych ludzi". Trzynaœcie lat póŸniej ukazało się prawdziwie druzgocšce œwiadectwo, napisane po łacinie przez Reginaldusa Montanusa, „Odkrycie i jasne ukazanie praktyk Œwiętej Inkwizycji Hiszpańskiej". Przetłumaczone na angielski, francuski, duński i niemiecki, było szeroko rozpowszechniane. Relacja Montanusa „podkreœlała przebiegłoœć i podstępnoœć technik przesłuchiwania, wszelkiego rodzaju okropnoœci w salach tortur i przerażajšce postępki siepaczy inkwizycji – strażników więziennych i oprawców". Główna częœć ksišżki poœwięcona jest wędrówce niewinnej ofiary przez owo piekło aż na stos, na końcu zaœ zamieszczono dwanaœcie opowieœci o luteranach, którzy ponieœli męczeńskš œmierć za swojš wiarę.

Dzieło Montanusa stało się wzorcowym œwiadectwem. Według „Columbia Encyclopedia" „torturowanie oskarżonych [...] przemieniło się niebawem w coœ zwyczajowego i notorycznego, [...] większoœć procesów kończyła się wyrokami skazujšcymi". Na tej podstawie bardzo popularny historyk Will Durant (1885–1981) przekazał kilku pokoleniom czytelników, że „musimy zaliczyć inkwizycję [...] do najczarniejszych plam w dziejach ludzkoœci, ujawniajšc okrucieństwo nieznane jakiemukolwiek zwierzęciu".

Nie tylko historycy, lecz także powieœciopisarze, malarze i scenarzyœci uparcie odtwarzali sceny brutalnego inkwizytorskiego sadyzmu – klasycznym dziełem pod tym względem jest „Studnia i wahadło" Edgara Allana Poe (1842). Innym przykładem może być fragment „Braci Karamazow" Dostojewskiego (1880), w którym Wielki Inkwizytor spotyka Chrystusa, gdy ten wskrzesza dziecko z martwych, i oœwiadcza mu: „jutro cię potępię i spalę na stosie jako najgorszego z heretyków".

Ile ofiar pochłonęła inkwizycja? „Encarta" Microsoftu podaje, że Torquemada „dokonał egzekucji tysięcy ludzi". „Encyclopedia of Religious Freedom" podaje łšcznš liczbę dziesięciu tysięcy, podobnie jak Edmond Paris, który twierdził, że kolejne sto dwadzieœcia pięć tysięcy zmarło w wyniku tortur i warunków panujšcych w więzieniach inkwizycji. Niektórzy historycy oceniajš, że w czasie funkcjonowania tej instytucji spalono na stosie ponad trzydzieœci jeden tysięcy ludzi, ale Simon Whitechapel twierdzi, że w trakcie samego tylko urzędowania Torquemady jako zwierzchnika inkwizycji zmarło sto tysięcy. Inny historyk wysunšł hipotezę, że inkwizycja spaliła „blisko dwieœcie tysięcy [...] w cišgu trzydziestu szeœciu lat". Jednak Dave Hunt uważa, że inkwizycja skazała łšcznie ponad trzy miliony ludzi, a „trzysta tysięcy zostało spalonych na stosie".

Pomimo znacznych rozbieżnoœci w ocenie liczby ofiar wszyscy zgadzajš się co do tego, że inkwizycja była jednoznaczna z rozlewem krwi. I być może nic nie zatruło tak bardzo postaw wobec Koœcioła katolickiego. Nie dalej jak w roku 2003 Simon Whitechapel zaczšł swojš ksišżkę o „okrucieństwach" inkwizycji od słów: „powinienem jasno coœ powiedzieć na samym poczštku: pogardzam Koœciołem katolickim".

Dosyć!

Klasyczny obraz inkwizycji to w większoœci stek kłamstw wymyœlonych i rozsiewanych przez angielskich i holenderskich propagandystów w szesnastym wieku podczas wojen toczonych z Hiszpaniš i powtarzanych potem przez złoœliwych albo wprowadzonych w błšd historyków pragnšcych podtrzymać „wizerunek Hiszpanii jako narodu fanatycznych bigotów". WeŸcie pod uwagę, że imię Montanus było pseudonimem hiszpańskiego mnicha renegata, który został luteraninem i uciekł do Holandii, gdzie napisał swojš ksišżkę. Jak zauważa znakomity historyk Edward Peters, „skutecznoœć oddziaływania Montanusa polega w częœci na tym, że wychodzšc od zgodnych z rzeczywistoœciš przesłanek, stworzył wyjštkowo fałszywy obraz inkwizycji na użytek publicznoœci gotowej uwierzyć we wszystko, co najgorsze. [...] Montanus przedstawia każdš ofiarę inkwizycji jako niewinnš, a każdego przedstawiciela owej instytucji jako skorumpowanego i kłamliwego, każdy etap procedury osšdzania jako naruszenie prawa naturalnego i stanowionego".

To, że podobne kłamstwa kwitły podczas europejskiej epoki wojen religijnych, nie jest zaskakujšce. Nie ma jednak wytłumaczenia w wypadku nieodpowiedzialnych współczesnych „uczonych", którzy podtrzymujš podobne tezy, ignorujšc jednoczeœnie poważne i znaczšce badania na temat inkwizycji, przeprowadzone przez historyków minionego pokolenia. Choć może to zdumiewać, nowi historycy, którzy zajmujš się kwestiš inkwizycji, ujawnili, że w porównaniu z większoœciš œwieckich sšdów w całej Europie hiszpańska inkwizycja może kojarzyć się ze sprawiedliwoœciš, umiarem, uczciwym procesem i œwiatłym umysłem.

Historycy, którzy na nowo zajęli się inkwizycjš, oparli swoje odmienne tezy na pełnym dostępie do archiwów trybunałów w Aragonii i Kastylii, tworzšcych razem hiszpańskš inkwizycję. W konsekwencji zapoznali się z dokładnš dokumentacjš każdej z 44 674 spraw rozpatrywanych przez sšdy tych dwóch inkwizycji między rokiem 1540 a 1700. W czasie tworzenia tej dokumentacji stanowiła ona tajemnicę, nie było więc powodu, by urzędnicy odpowiedzialni za jej sporzšdzanie przeinaczali przebieg postępowań. Stanowiš one istnš kopalnię historycznych szczegółów, pozwalajšcš historykom stworzyć bazę danych i opracować analizę statystycznš. Przeprowadzono ogromne, dogłębne, klasyczne badania, przeglšdajšc pamiętniki, listy, dekrety i inne stare dokumenty. Tych badań nie da się zakwestionować. Dalsza częœć tego rozdziału jest streszczeniem ważniejszych ustaleń.

Zgony

Okreœlenie autodafe (auto da fé) w swoim wyjœciowym znaczeniu nie oznacza egzekucji, nie mówišc już o spaleniu na stosie; najtrafniejszym tłumaczeniem jest tu „akt wiary". Inkwizytorzy przykładali o wiele większš wagę do pokuty niż do kary, autodafe zatem polegało na publicznym napiętnowaniu osób skazanych za różne grzechy, te zaœ wyznawały swš winę i tym samym powracały na łono Koœcioła. Tylko w nielicznych przypadkach autodafe kończyło się przekazaniem winnego władzom œwieckim w celu wykonania egzekucji (inkwizycja ich nie przeprowadzała). Autodafe w znaczeniu egzekucji należały do rzadkoœci. W Toledo, między rokiem 1575 a 1610, wykonano ich jedynie dwanaœcie – na 386 winnych. Jak z tego niezbicie wynika, opowieœci o cotygodniowych masowych spaleniach w całej Hiszpanii sš złoœliwymi wymysłami. Ilu zatem ludzi naprawdę straciło życie?

Pierwsze pięćdziesišt lat funkcjonowania inkwizycji jest słabo udokumentowane, ale historycy zgadzajš się obecnie, że były to jej najkrwawsze dni i że być może dokonano wtedy egzekucji tysišca pięciuset ludzi (trzydzieœciorga rocznie). We w pełni udokumentowanym okresie, dotyczšcym 44 674 spraw, dokonano egzekucji jedynie 862 ludzi, co stanowi 1,8 procent oskarżonych, którzy stanęli przed sšdem. Przez cały zatem okres – od roku 1480 do 1700 – inkwizycja wymierzała rocznie karę œmierci œrednio dziesięć razy, co jest zaledwie drobnym ułamkiem, jeœli porównać to z tysišcami luteranów, lollardów i katolików (nie mówišc już o dwóch żonach króla), których na rozkaz Henryka VIII ugotowano, spalono, œcięto albo powieszono. Potem w cišgu następnych stu lat (od 1530 do 1630) w Anglii wieszano rocznie 750 ludzi, wielu za drobne kradzieże. Natomiast nieliczni skazani na œmierć przez inkwizycję byli wielokrotnymi przestępcami, którzy nie wykazali skruchy.

Tortury

W kulturze popularnej okreœlenie „inkwizycja" jest niemal synonimem tortur. Jak wyjaœniał John Dowling (1808–1878), „ze wszystkich rzymskokatolickich wynalazków œwięta inkwizycja jest arcydziełem. [...] Sam szatan nie stworzyłby bardziej przerażajšcego narzędzia tortur i krwi". Jak odnotowano już powyżej, uznano za pewnik, że w więzieniach i salach tortur inkwizycji zmarło więcej nieszczęœników, niż przetrwało ich na tyle długo, by trafić w końcu na stos.

Być może to jest największe ze wszystkich kłamstw!

Wszystkie sšdy europejskie stosowały tortury, ale inkwizycja znacznie rzadziej. Przede wszystkim Koœciół ograniczył tortury do jednej sesji trwajšcej nie dłużej niż piętnaœcie minut, nie było też mowy o zagrożeniu życia czy uszkodzeniu kończyn. Nie wolno też było przelewać krwi! Istnieje oczywiœcie wiele technik tortur, jakie można mimo to stosować, stosujšc się do powyższych zasad. Do tortur uciekano się jednak rzadko, może dlatego, że „sami inkwizytorzy byli sceptyczni co do ich skutecznoœci i zasadnoœci jako metody pozwalajšcej uzyskać wyrok skazujšcy". Jeœli stosowano tortury, ich przebieg był starannie zapisywany przez urzędnika, a dokumentację włšczano do akt sprawy. W oparciu o te dane Thomas Madden obliczył, że inkwizytorzy nakazywali tortury tylko w dwóch procentach wszystkich spraw, jakie do nich trafiały. Co więcej, panuje ogólna zgoda co do tego, że więzienia znajdujšce się pod nadzorem inkwizycji należały do najwygodniejszych i najbardziej humanitarnych w Europie – zdarzało się nawet, że „przestępcy w Hiszpanii celowo bluŸnili, żeby przeniesiono ich do więzień inkwizycji".

Wbrew czarnej legendzie zatem inkwizycja rzadko korzystała ze stosu, rzadko kogokolwiek torturowała i utrzymywała niezwykle przyzwoite więzienia. Ale co ze stosowanymi przez niš procedurami? Dalsza częœć tego rozdziału analizuje mechanizmy działania inkwizycji, odnoszšc się do stawianych jej zarzutów.

Czarownice

Być może żadne z historycznych statystyk nie zostały tak nieprawdopodobnie rozdmuchane jak te dotyczšce rzekomej mnogoœci czarownic zgładzonych w okresie szaleństwa, które panowało w Europie między rokiem 1450 a 1700. Wielu pisarzy ocenia liczbę ofiar na dziewięć milionów, odwołujšc się do porównań z Holokaustem. I choć dowiedziono, że protestanci też spalili wiele czarownic, historycy podkreœlali tu przede wszystkim głównš rolę inkwizycji. Kilku dopatrywało się Ÿródła całej sprawy w skutkach celibatu, który nakłaniał księży do „wœciekłej kampanii zemsty i unicestwienia" wymierzonej w kobiety. Twierdzi się też powszechnie, że polowania na czarownice skończyły się dopiero wtedy, gdy tak zwane wieki ciemne religijnego ekstremizmu zostały wyparte przez oœwiecenie.

Kłamliwe brednie, nic więcej.

Warto zauważyć, że polowania na czarownice osišgnęły swe apogeum podczas tak zwanego oœwiecenia! Przykładem może być Thomas Hobbes (1588–1679), słynny filozof angielski i piewca oœwiecenia, który w swoim głoœnym „Lewiatanie" napisał, że „co się tyczy czarownic, [...] sš one słusznie karane". Francuski prawnik i teoretyk państwa Jean Bodin (ok. 1530–1596), sprawował funkcję sędziego w kilku procesach o czary i zalecał palenie czarownic na możliwie powolnym ogniu. W gruncie rzeczy wielu spoœród wybitnych uczonych siedemnastego wieku, nie wyłšczajšc Roberta Boyle'a, zachęcało do polowań na czarownice.

Jeœli chodzi o ogólnš liczbę ofiar, kompetentni badacze w ostatnich latach gromadzili materiały w każdym kraju i stwierdzili, że powszechnie akceptowane wyliczenia to czysty wymysł. Na przykład długo zakładano, że w Anglii od 1600 do 1680 „spalono około czterdziestu dwóch tysięcy czarownic", a tymczasem najbardziej wiarygodne szacunki mówiš o niespełna tysišcu w cišgu trzech wieków. Podobnie ostateczna liczba ofiar to nie dziewięć milionów, lecz około szeœćdziesięciu tysięcy! Choć to i tak tragiczny wynik, należy przypomnieć, że tylko garstka tych ofiar została skazana na œmierć przez hiszpańskš inkwizycję – tak niewiele, że wybitny historyk William Monter zatytułował rozdział swojego statystycznego studium na temat inkwizycji „Uprawianie czarów: zapomniane przestępstwo". W ten sposób skomentował dane, które jasno wskazywały, że w cišgu stu lat, między rokiem 1540 i 1640, kiedy to polowania na czarownice osišgnęły w Europie swój szczyt, inkwizycja aragońska (jedna z dwóch działajšcych w Hiszpanii) dokonała egzekucji jedynie dwanaœciorga ludzi za „przesšdy i uprawianie czarów". I należy to sobie bez zastrzeżeń uœwiadomić. Nawet zajadły antykatolicki historyk Henry Charles Lea (1825–1909) przyznał, że polowania na czarownice były w Hiszpanii „stosunkowo nieszkodliwe" i że powinno się to „przypisać mšdroœci i stanowczoœci inkwizycji". Przeanalizujmy szczegółowo owš mšdroœć i stanowczoœć.

Na poczštek należy zdać sobie sprawę z tego, co decydowało o postawieniu zarzutów o uprawianie czarów, gdyż nie chodzi o to, że Ÿródłem oskarżeń była niczym nieuzasadniona histeria; wielu ludzi rzeczywiœcie zajmowało się czymœ, co narażało ich na podejrzenia. Tym czymœ była magia. Nie jest niczym zaskakujšcym, że w Europie w epoce cierpišcej na deficyt wiedzy medycznej kwitła uzdrowicielska magia, stosowano też magiczne zabiegi majšce na celu wpływanie na pogodę, zbiory, miłoœć, bogactwo i inne sprawy będšce przedmiotem ludzkiej troski. Problem sprowadzał się do różnicy między magiš koœcielnš i niekoœcielnš.

Magia koœcielna była przebogata: roiło się od œwiętych studni, Ÿródeł, gajów i œwištyń, gdzie wierni mogli oczekiwać wszelkiego rodzaju cudów i błogosławieństw. W dodatku księża mieli zawsze na podorędziu zaklęcia, modlitwy i obrzędy na okolicznoœć wielu ludzkich trosk i kłopotów, zwłaszcza chorób – wielu duchownych specjalizowało się w egzorcyzmach. Równolegle jednak do tego rozbudowanego systemu magii koœcielnej istniała żywa kultura ludowej czy też tradycyjnej magii, której znaczna częœć także odnosiła się do problemów natury medycznej. Pewne jej elementy datowały się jeszcze z czasów przedchrzeœcijańskich, a wiele z nich stanowiło mieszaninę magii ludowej i adaptowanej do niej magii koœcielnej. Ta niekoœcielna magia była praktykowana przez lokalnych uzdrowicieli, zwanych czasem mędrcami. Często pełnili oni także funkcje niemagiczne, na przykład położne łšczyły praktyczne umiejętnoœci z magicznymi zaklęciami stosowanymi do sprowadzania na œwiat dzieci. Należy wspomnieć, że czasem i duchowni uprawiali zniekształconš formę magii koœcielnej, tak jak wiejscy księża, którzy chrzcili monety w œwiętym oleju w nadziei, że w chwili ich wydania zostanš one natychmiast zastšpione przez inne. Wielu księży œwięciło przeróżne przedmioty, takie jak magnesy, by stworzyć miłosne eliksiry, mimo że były one stanowczo potępiane przez Koœciół. Podobne praktyki, nawet jeœli odbywały się z udziałem duchowieństwa, uchodziły w oczach hierarchii za niekoœcielnš magię.

Każda magia wydaje się czasem działać. Zdarzało się, że cierpišcy, którzy zwracali się do miejscowego księdza, zdrowieli. Ale tak też działo się z tymi, którzy zwracali się do lokalnego „mędrca". Rodziło to poważne zagadnienie natury teologicznej, a próba znalezienia logicznego wyjaœnienia doprowadziła do tragedii. Pojawiło się bowiem pytanie: jeœli magia koœcielna jest skuteczna, ponieważ Bóg daje jej takš siłę, to dlaczego magia niekoœcielna też działa? Nie ulegało wštpliwoœci, że jej siły nie pochodzš od Boga. Wniosek wydawał się oczywisty: niekoœcielna magia działa, ponieważ moc nadaje jej szatan! Tym samym, by uprawiać niekoœcielnš magię, należało wzywać szatana i jego demony. Do tego sprowadza się istota czarnoksięstwa.

Wysiłki majšce na celu ujawnienie i zniszczenie zła pod postaciš niekoœcielnej magii doprowadziły niebawem do wybuchów ogólnej paniki w wielu częœciach Europy. Pojawił się strach i drastyczne krwawe, przerażajšce opowieœci; zwłaszcza w miejscach, gdzie œwieckie rzšdy odznaczały się słaboœciš, pospólstwo i lokalne władze ulegały szaleństwu polowań na czarownice. Te same nadreńskie miasta i miasteczka, które we wczeœniejszych wiekach były œwiadkami ataków na Żydów, stały się teraz wylęgarniami antyczarnoksięskiej histerii. Podobne obawy i wynikajšce z nich chęci do samosšdów występowały też w Hiszpanii, ale były one skutecznie tłumione przez inkwizycję.

Jednym z powodów, dla których inkwizycja zapobiegła szaleństwu zwišzanemu z polowaniami na czarownice, było to, że w trakcie badania pierwszych spraw dotyczšcych niekoœcielnej magii inkwizytorzy zwracali szczególnš uwagę na zeznania oskarżonych. Dowiadywali się, że „uzdrowiciele" nie mieli najmniejszego zamiaru przywoływać sił szatańskich. W gruncie rzeczy wielu uważało, że posługujš się magiš koœcielnš! Dlaczego? Bo ich praktyki i metody bardzo przypominały te, które wolno było stosować duchownym – recytowanie fragmentów liturgii, odwoływanie się do œwiętych, spryskiwanie œwięconš wodš z lokalnego koœcioła miejsc dotkniętych chorobš, wielokrotne powtarzanie znaku krzyża. W rezultacie oskarżeni nie kryli zdumienia, dowiedziawszy się, że robili coœ złego.

Powodem tego, że takie praktyki nie mogły być uznane za magię koœcielnš, był fakt, że oskarżeni nie mieli œwięceń, a więc nie byli upoważnieni do tych praktyk. Zatem, jeœli magia okazywała się skuteczna, nie była dziełem Boga. Hiszpańscy inkwizytorzy zgadzali się z opiniš inkwizycji działajšcych w innych krajach, że magia niekoœcielna może działać tylko dzięki szatańskiej interwencji, jednakże ponieważ traktowali zeznania oskarżonych z uwagš i ze współczuciem, wprowadzili kluczowe rozróżnienie „między œwiadomym i nieœwiadomym przywołaniem demonów".

Tym samym założyli, że oskarżeni o posługiwanie się magiš niekoœcielnš (co dotyczyło także księży) sš w większoœci szczerymi katolikami, którzy nie mieli złych zamiarów i nie byli œwiadomi, iż przywołujš demony. Choć nie wolno było tego robić nawet w sposób poœredni, wybaczano to tradycyjnie poprzez spowiedŸ i pokutę. W konsekwencji hiszpańska inkwizycja praktycznie nie posyłała czarownic na stos, a jeœli do tego dochodziło, dotyczyło to osób skazanych po raz trzeci czy czwarty. (...)

Ksišżka Rodneya Starka „Nie mów fałszywego œwiadectwa. Odkłamywanie wieków antykatolickiej narracji", przeł. Jan Kabat, ukaże się w tym tygodniu nakładem PIW.

Autor wykłada na prywatnym uniwersytecie baptystycznym Baylor University w stanie Teksas.

Tytuł i œródtytuły pochodzš od redakcji

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL