Muszę powiedzieć, że w sytuacji, w której tak wiele osób mówi w Waszym kraju o potrzebie zmiany ustawy zasadniczej, Twoja, Andrzeju z Pałacu, propozycja, by przeprowadzić referendum w tej sprawie, jest arcyciekawym posunięciem. Choć przyznam, że w obecnym czasie, gdy część obywateli chce referendum w sprawie edukacji, nieco ryzykownym. Głównie oczywiście dla Twojego obozu, ale i dla Ciebie. Nie wiem na razie, jakie motywy Tobą kierują, ale śmiem twierdzić, że zmiany w konstytucji miałyby dotyczyć wzmocnienia Twojej roli. Warto zatem zadbać o to, by dyskusja na ten temat miała charakter merytoryczny, a nie emocjonalny. Trzeba z uwagą i wrażliwością wsłuchiwać się we wszystkie głosy bez aroganckiej postawy. A o to, mój drogi, w Waszych szeregach coraz trudniej.

Muszę Ci, drogi Andrzeju, zwrócić uwagę na pewien, z pozoru drobny, szczegół w Twojej publicznej działalności. Jestem rad, że w tych dniach pojawiłeś się w Siekierkach na obchodach forsowania Odry, gdzie podkreślałeś, że „krew przelana za ojczyznę jest jedna" i „nie wolno dzielić tych, którzy za nią polegli" – niezależnie, czy szli ze wschodu czy z zachodu. To słowa ważne i korespondujące z ostatnim przesłaniem Waszych biskupów. Podczas Twojej bytności na tych uroczystościach doszło jednak do incydentu. Nie, nie chodzi o to, że wiatr przewrócił obraz z wizerunkiem Matki Siewcy. To zauważyłeś, bo szybko pospieszyłeś z pomocą. Chodzi mi o to, że tuż po Tobie głos miał zabrać przedstawiciel kombatantów, ale w ostatniej chwili uniemożliwiono mu to, a do grona mówców poproszono przedstawicieli władz. To brak szacunku dla Tych, którzy przelewali krew za ojczyznę! Tak samo jak fakt, że „ważni urzędnicy" odjechali z miejsca obchodów wspaniałymi limuzynami spod samej bramy cmentarza, a wiekowi, schorowani kombatanci szli kilkaset metrów do czekających na nich autokarów. Wiem, że Ty, który potrafisz uklęknąć przed mającymi zasługi dla ojczyzny, nie jesteś winien tej sytuacji, ale proszę Cię, byś baczniej przyglądał się scenariuszom uroczystości z Twoim udziałem.

Mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę. W całym kraju powstają pomniki Twojego czcigodnego poprzednika, u którego służyłeś. Jego imieniem nazywane są też ulice. To ważny element pamięci, ale nie najważniejszy – zresztą nie wiem, czy byłby z tego zadowolony. Bardziej ucieszyłoby go, gdyby głosić, szerzyć i propagować jego idee. Ale robić to autentycznie, nie tylko pustym słowem. Bo dziś wygląda to tak, że niemal na każdym kroku odwołujecie się do Jego dziedzictwa, a w istocie macie je za nic. Takie zachowanie to obłuda. Bacz zatem, by nie zaliczano Cię do grona obłudników. —Anioł Polak

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:

prenumerata.rp.pl/plusminus

tel. 800 12 01 95