Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Janusz Kapusta wymyślił nowš figurę geometrycznš – k-dron

Gry, elewacje budynków, butelki alkoholu, nakrycia głowy. K-dron ma na razie 168 zastosowań
Muzeum Miejskie w Zabrzu
Jeżeli czegoœ nie można narysować, to tego nie rozumiemy. K-dron to kształt zupełnie inny od tych, które dotychczas znaliœmy. To figura geometryczna łšczšca w sobie pozytyw i negatyw, górę i dół. Jest jak trójwymiarowy yin i yang.

W pištek w Hanowerze zakończyła się 70. edycja jednych z największych targów technologiczno-przemysłowych œwiata: „Hannover Messe 2017". Ponad 6 tysięcy wystawców, firmy z 70 krajów, tysišce goœci. W tym roku partnerem targów była Polska. Naszš wystawę, największš na targach, reprezentowało około 200 wystawców. Były kosmiczne łaziki, elektrobusy i startupy. Wielkie zainteresowanie budziło także logo polskiej wystawy, wybrane przez Mateusza Morawieckiego i PARP, przedstawiajšce K-dron: figurę geometrycznš o niezwykłej optyce, którš można przekształcać na nieskończenie wiele sposobów.

– K-dron to kształt zupełnie inny od tych, które dotychczas znaliœmy. To przeoczona 11-œcienna figura geometryczna, łšczšca w sobie pozytyw i negatyw, górę i dół. Jest jak trójwymiarowy yin i yang. To połowa piramidy i połowa braku piramidy, złšczone w jednym uœcisku – mówi Janusz Kapusta, polski odkrywca K-dronu, który wymyœlił 168 zastosowań nowej bryły - w architekturze, muzyce, designie i innych dziedzinach. Rysownik dodaje: – Piet Mondrian poœwięcił życie prostokštom, paru liniom i kolorom. Ja, jako artysta, poœwięciłem życie K-dronowi.

Rowerem po nieskończonoœć

Nowy Jork, Pišta Aleja na Manhattanie. W scenerii drapaczy chmur powiewały biało-czerwone baloniki i flagi. Były też żupany, tradycyjne stroje ludowe i parasolki z orzełkiem, œpiewy i tańce. 5 paŸdziernika 2008 r. zebranym na pochodzie ponad 80 tys. ludzi humory nadzwyczaj dopisywały. Radoœnie manifestowali dumę ze swego pochodzenia. Olbrzymie zdziwienie budziła jedna z makiet. Gapie, spoglšdajšc na bryłę o niezwykłym kształcie, holowanš przez terenowego chevroleta, wyglšdali, jakby zobaczyli statek kosmiczny. Zaskoczeni wypytywali, co to jest. W ruch poszły aparaty fotograficzne.

To właœnie w Nowym Jorku 11 stycznia 1985 r. Janusz Kapusta odkrył K-drona. Rysownik, architekt, scenograf, od 20 lat zwišzany z „Rzeczpospolitš", nie mógł wtedy wiedzieć, że jego projekt wkrótce trafi na Paradę Pułaskiego, a w dalszej przyszłoœci zostanie wizytówkš polskiej innowacji na prestiżowych targach w Hanowerze. Czym jednak jest jego odkrycie? Jak do niego doszedł?

Po ukończeniu architektury na Politechnice Warszawskiej Kapusta studiował historię filozofii na Akademii Teologii Katolickiej. Podczas jazdy rowerem na zajęcia zwykł główkować na przeróżne tematy. Pewnego dnia w drodze na wykład zadał sobie pytanie, jak narysować nieskończonoœć. Zaintrygowany po powrocie do domu zaczšł rysować. Efekt końcowy: dwie symetryczne piramidy. Jedna jakby wchodzšca w kartkę, druga z niej wychodzšca.

Jesieniš 1981 r., gdy 30-letni wówczas Kapusta wyjeżdżał do Nowego Jorku, zabrał ze sobš rysunki, które nazwał „Plus minus nieskończonoœć". Pojechał do USA na zaproszenie pisarza Andrzeja Pastuszka. Po zilustrowaniu jego ksišżki planował wrócić do Polski, ale w międzyczasie wybuchł stan wojenny. Musiał zostać.

Nie znał angielskiego, nie miał prawa do pracy. Obrał sobie za cel: przetrwać. – Chciałem robić cokolwiek, nawet sprzštać. Moje losy potoczyły się jednak szczęœliwie, po dwóch tygodniach pobytu, dzięki Andrzejowi Dudzińskiemu, nawišzałem współpracę z „The New York Times", dostałem też stypendium Fundacji Forda. Miałem swoje wystawy – opowiada Kapusta. PóŸniej postawił sobie kolejny cel: dać o sobie znać. Rezultatem była ksišżka „Almost Everybody" z 92 rysunkami.

Trzecim krokiem była chęć zadziwienia Stanów Zjednoczonych. Kapusta przechadzał się ulicami Nowego Jorku, notujšc kolejne pomysły. Pewnego dnia, przygotowujšc wystawę swoich prac, dostał z drukarni tysišc słabej jakoœci wydruków „Plus minus nieskończonoœć".

– Położyłem je na stole i zastanawiałem się, co to jest za prowokacja kosmosu, że dostajesz tysišc rzeczy na nic niepotrzebnych. Zaczšłem się im przyglšdać – wspomina artysta. Przycinał rysunki i zestawiał ze sobš kwadraty, tworzšc niezwykłe dla oka układy. Dwa tygodnie póŸniej otrzymał propozycję wzięcia udziału w konkursie na trójwymiarowš płytkę z terakoty. Zdał sobie sprawę, że z powstałego dotychczas układu można wycinać trójwymiarowe przedmioty. Spędził całš noc na tworzeniu modeli 3D. – Nad ranem jeden z modeli wpadł w drugi i zniknšł. Płytki się dopełniały, były łatwe w transporcie, i to była moja eureka! – mówi o swoim odkryciu Kapusta. Dwa lata póŸniej dostał patent na zastosowania K-dronu.

Pierwszš drogš wprowadzenia nowego kształtu w œwiat była nauka. – Gdy K-dron leżał na stole, miałem poczucie, że odkryłem nowy kształt. Ale słowo „odkrycie" można zostawić Kolumbowi, który odkrył Amerykę, bo Ameryka już była. Jeœli mówię, że coœ odkryłem, to gdzie to jest w kosmosie? – pyta retorycznie artysta. OdpowiedŸ na to pytanie zajęła mu kolejne osiem lat.

Jeżeli podzielimy płaszczyznami szeœcian przez wszystkie jego osie symetrii, uzyskamy 48 ostrosłupów. Okazuje się, że gdy zestawimy obok siebie cztery tak podzielone szeœciany, to w œrodku znajdziemy K-dron.

Kolejny zwišzek nowej bryły z naukš odkrył prof. Stanisław Kwapień, matematyk, który zauważył, że czasoprzestrzenny model równania drgajšcej struny jest powierzchniš K-dronu. Janusz Kapusta odetchnšł wtedy z ulgš. – Przedtem wszyscy na mnie patrzyli, jakby chcieli powiedzieć: „Co on próbuje jeszcze powiedzieć? Dwa K-drony tworzš szeœcian i... co z tego?".

Rysownik twierdzi, że jeżeli czegoœ nie można narysować, to tego nie rozumiemy. – Myœlimy modelami. Matematycy oczywiœcie wybrzydzajš i poszli w liczby, pilnujš logiki, ale nie wiedzš, o czym mówiš. Ja zaczšłem się przyglšdać figurom, a następnie dochodzić do równań. Jak podam liczbę: 3,1415, to powiesz „Liczba jak liczba". Ale jak powiem, żebyœmy zmierzyli koło, i wtedy wyjdzie, że stosunek obwodu koła do œrednicy wynosi 3,1415, to jest to sensacyjne.

W ubiegłym roku, w biuletynie naukowym Wojskowej Akademii Technicznej, ukazał się artykuł zatytułowany „K-dron, jego matematyczne modelowanie i zastosowanie". Współautorami byli m.in. Janusz Kapusta i prof. Jerzy Gawinecki.

Dotychczas do masowej produkcji wprowadzono kilka zastosowań K-dronu w praktyce. to m.in. k-dronowy pustak (Andrzej Czeczot żartował, że powinien się nazywać „Kapustak"), gra logiczna czy globus złożony z dwóch K-dronów, na którym można porównywać powierzchnie krajów położonych na przeciwległych półkulach. – Jeden Australijczyk w rękę mnie pocałował, mówišc: „Wreszcie wiem, gdzie jesteœmy!" – œmieje się odkrywca.

Zwykły chłopak ze wsi

W roku 2000, piętnaœcie lat po odkryciu nowej bryły, Kapusta odkrył nowe zasady złotego podziału, jak twierdzi – „najważniejszej proporcji œwiata". Zaproponował nowš interpretację klasycznej konstrukcji geometrycznej, nazywanej Boskš harmoniš. Kilka lat póŸniej, jako jedyny niematematyk, został poproszony przez jedno z japońskich wydawnictw naukowych o napisanie artykułu dotyczšcego tego podziału.

– Urodziłem się na wsi. Dorastałem w małym miasteczku. I nagle, gdy dostałem ksišżkę z tym artykułem, miałem poczucie, że gdybym poszedł do wszystkich bibliotek œwiata i przeczytał wszystkie ksišżki, to nie znalazłbym tego, co sam odkryłem. Wtedy powiedziałem sobie w duchu: może nie jesteœ taki głupi, jak myœlisz? Robiłem rysunki w „The New York Times" i cišgle byłem niespokojny, że ktoœ wie więcej, lepiej mówi po angielsku; męczyły mnie pytania, dlaczego jeszcze nie przeczytałem danej ksišżki, nie byłem w danym miejscu, dlaczego czegoœ nie wiem... Dzięki złotemu podziałowi uœwiadomiłem sobie, że czasem warto zostać ze sobš. Zaakceptować siebie.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL