Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Irena Lasota: Tureckie seriale obędš się bez Erdogana

Fotorzepa, Darek Golik
Tytuł „Turcja bez Erdogana" nie jest hasłem politycznym. Wprawdzie okrzyki „Państwo X bez lidera Y" sš ostatnio bardzo modne, ale popieram je tylko w ograniczonej liczbie przypadków dyktatorów, którzy doszli do władzy drogš niedemokratycznš.

„Rosja bez Putina" jest celnym hasłem politycznym, ale już „Ameryka bez Trumpa" podaje w wštpliwoœć demokratyczne metody wyborów i kto wie, może być na miejscu za trzy lata, ale nie dziœ.

Turcja bez Erdogana jest krajem, który miliony widzów na œwiecie poznaje z produkowanych tam seriali. Popularnoœciš przebiły one produkcje brazylijskie i meksykańskie, a możliwe nawet, że większoœć amerykańskich. Ten œwiatowy sukces zaczšł się od „Wspaniałego stulecia" kręconego w latach 2011–2014. Jest on nakręconš z przepychem opowieœciš o panowaniu sułtana Sulejmana Wspaniałego w XVI wieku. Sulejman, znany w Turcji jako Sprawiedliwy i Twórca Prawa, mšdrze rzšdził, reformował, œwietnie walczył, a jego armia doszła prawie pod Wiedeń. Intrygował z Lutrem przeciwko Watykanowi, przejšł kontrolę nad żeglugš na Morzu Œródziemnym, przyjšł Żydów wygnanych z Hiszpanii. Jednak według prezydenta Erdogana i kilku tysięcy jego epistolarnych stronników piszšcych skargi za dużo uwagi poœwięcono w serialu Sulejmanowi-kochankowi i władcy haremu. Rzeczywiœcie rudowłosa Roksolana-Aleksandra – Rusinka z terytoriów Rzeczypospolitej – jest równie ważna w serialu co sam sułtan. Przechodzi na islam, zmienia imię na Hürrem i zostaje żonš Sulejmana; według historyków od niej zaczyna się panowanie kobiet w imperium otomańskim.

Od popularnoœci „Wspaniałego stulecia" zaczyna się też złoty okres seriali tureckich, tłumaczonych na dziesištki języków. W polskiej telewizji jest ich kilka, ale wzruszajšce jest to, że wiele seriali jest tłumaczonych na polski przez entuzjastyczne wolontariuszki umieszczajšce je w internecie. Oglšdam teraz kilka seriali dziejšcych się w dzisiejszej Turcji. Oglšdam je po polsku, rosyjsku, ale np. z podpisami po kazachsku, angielsku, czy dublowanymi na rumuński. „Miłoœć i kara", „Tysišc i jedna noc" czy „Anne – Mama" dziejš się głównie w Stambule. Oglšdam je nałogowo, bo jest to studium socjologiczno-kulturowe dzisiejszej Turcji. Nie jestem w tym odosobniona. Na facebookowej stronie Turcjatv.pl znalazłam następujšcy wpis: „(...) dopiero teraz zaczynam rozumieć obcš mi religię, doceniać piękno kraju i osób walczšcych o sprawiedliwoœć. Może to trochę wyidealizowane w dzisiejszych czasach, a może właœnie tego nam potrzeba".

Zgadzam się z jego autorkš, Annš Bilskš. Myœlę, że nawet najwięksi mędrcy piszšcy dziœ o Turcji, jeœli nie znajš języka i nie pobyli tam rok lub więcej, powinni oglšdać te seriale. Zobaczš, że w Turcji istnieje silna i zamożna klasa œrednia, że biznesmeni walczš przeciw korupcji, że Stambuł – piętnastomilionowa metropolia – ma całkiem dobrš komunikację, że w szkołach publicznych dzieci noszš coœ w rodzaju mundurków i majš dużo lekcji do odrabiania.

Interesujšce jest to, co nazywa się walkš kobiet o swoje prawa. W każdym prawie serialu występujš starsza kobieta, matka rodu, duchowa dziedziczka sułtanek z XVI wieku, która jest przekonana, że musi rzšdzić rodzinš. Najbardziej o takiej swojej roli sš przeœwiadczone kobiety z prowincji, najczęœciej z południowego wschodu. Œcierajš się one zarówno z synami, którzy sami chcš sobie wybierać żony i mieszkać oddzielnie, jak i z młodszymi kobietami, które chcš pracować i być niezależne. Wbrew powszechnym stereotypom jest to walka kobiet z kobietami, a nie kobiet z mężczyznami. Feministki tego nie lubiš. Albo walka tradycji z nowoczesnoœciš. W tych serialach, oglšdanych przez dziesištki milionów Turków, religia nie występuje albo wcale, albo nie więcej niż w serialach polskich czy amerykańskich. Jest prywatnš sprawš. Islam jest religiš Turcji i œwiata tureckiego, ale jest zupełnie inny od arabskiego czy perskiego. I rzeczywiœcie lepiej, żeby Turcja naszych seriali ostała się bez Erdogana.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL