Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Aneta Prymaka-Oniszk. Biezeństwo 1915 czyli uchodźcy, których nie było

Aneta Prymaka-Oniszk „Bieżeństwo 2015” Czarne, 2016
materiały prasowe
Pierwsza wojna œwiatowa to dla nas wojna szczególna. Postrzegamy jš zupełnie inaczej niż nawet zwycięskie mocarstwa. W najlepszym razie lata 1914–1918 kojarzš się dziœ z niepotrzebnš hekatombš, a dla Polaków to przecież powrót na mapę po 123 latach niebytu. Ale i na naszej historii Wielka Wojna odcisnęła straszne brzemię, o czym przypomina Aneta Prymaka-Oniszk ksišżkš „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodŸcy".

„Bieżeństwo 1915" nieprzypadkowo zostało nominowane do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy właœnie w kategorii „proza". Choć Prymaka-Oniszk podejmuje temat historyczny, to jej dziełu najbliżej chyba do reportażu. Opowieœć rozpoczyna się zresztš intymnie – jej babcia Nadzia ucieka przed zbliżajšcymi się wojskami niemieckimi spod Sokółki. Uda jej się nie tylko przeżyć, ale i wzišć na bieżeństwie – tego terminu używali najczęœciej ci, którzy powrócili – œlub. Takich krzepišcych opowieœci znajdziemy tu jednak niewiele. Ucieczka przed przesuwajšcš się liniš frontu z Białostocczyzny i Grodzieńszczyzny to przede wszystkim opowieœć o utracie: „Zaczyna się zaraz po wybuchu wojny – utratš męża, którego zabrali na front. Potem armia rekwiruje zwierzęta. W końcu nadchodzi wyjazd. Traci się dom, ziemię, cały œwiat. Korzenie i tożsamoœć. Odwieczne rytuały, sposób życia niezmienny od stuleci". Do tego w drodze w głšb Rosji najczęœciej traci się bliskich. Szalejš cholera i tyfus. Często zostawia się dzieci bšdŸ starców na poboczu, w nadziei, że pochowajš ich dobrzy ludzie z okolicznych wiosek. Do dziœ trudno rozstrzygnšć, dlaczego setki tysięcy ludzi (głównie chłopów) porzuciły swojš ziemię. Czy za wszystkim kryła się antyniemiecka propaganda (strach przed obcinaniem piersi kobietom, nadziewaniem dzieci na szable, paleniem żywcem), czy większš rolę odegrało cofajšce się carskie wojsko?

Zważywszy niezwykłe ubóstwo Ÿródeł, Prymaka-Oniszk tworzy zaskakujšco spójny obraz uchodŸstwa. Udało jej się napisać ksišżkę ważnš i poruszajšcš, która jednoczeœnie nie epatuje grozš, choć przyznać trzeba, że nawet jeœli zna się historie lagrowe i łagrowe, „Bieżeństwo 1915" co kilka stron trzeba na chwilę odłożyć, tak wstrzšsajšce bywajš niektóre sceny. Największš zasługš autorki jest chyba jednak coœ innego: przywraca ona ten ważny dla wschodniej Polski temat debacie publicznej. Dzięki tej pozycji bieżeńcy z naszej historii już nie zniknš, a przecież byli na to niemal skazani. Co więcej, ich droga – tak różna od tej, którš przebyli sybiracy – ma szansę stać się jednym z fundamentów regionalnej, wielokulturowej tożsamoœci, bo przecież tragedia bieżeństwa połšczyła katolików i prawosławnych, Rusinów, Polaków, Ukraińców.

więcej na: kulturalna.warszawa.pl

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL