Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Internet. Koniec człowieka, jakiego znamy

Getty Images
Internet to kolejny krok w ewolucji homo sapiens. Bezpowrotnie zmieni naszš cywilizację. Dla naszej własnej wygody i wizji dobrobytu oddajemy algorytmom coraz więcej władzy nad naszym życiem. To kres indywidualizmu, demokracji i liberalizmu.

Z co najmniej 50-proc. prawdopodobieństwem czytasz ten tekst w internecie. Istnieje też duża szansa, że trafiasz tu z Facebooka. Z raportu McKinsey & Co „Cyfrowi Polacy" wynika, że najprawdopodobniej spędzasz w internecie trzy–szeœć godzin dziennie. Ale już niedługo będziesz spędzać z nim całe 24 godziny na dobę, będziesz nim żyć. On będzie dla ciebie, a ty bez niego nie będziesz sobš.

Technologiczna rewolucja, w której kluczowš rolę odgrywa internet, to nie tylko poczštek końca współczesnych systemów politycznych, ale też poczštek końca człowieka, jakiego znamy. Człowiek przyszłoœci nie będzie już indywidualistš, ale elementem globalnego roju. Œwiat przyszłoœci to wspólnota monitorowana przez algorytmy i sprzężona w cyberprzestrzeni.

Internet: czynnoœć fizjologiczna

Gdy na Ziemi pojawiła się ludzka cywilizacja, ochrzciliœmy jš mianem noosfery, stosujšc analogię do geosfery i biosfery. Obecnie tworzy się całkowicie nowa warstwa, cybersfera. Zaroœnie nas tak samo, jak my – noosfera – zaroœliœmy biosferę.

Pojęcie noosfery (gr. nous – rozum, umysł) spopularyzował filozof jezuita Teilhard de Chardin. W ten sposób dawał do zrozumienia, że nie powinniœmy uznawać cywilizacji za coœ wyjštkowego. Wręcz przeciwnie, cywilizacja to tylko jeden z etapów ewolucji życia na Ziemi. Proces ten może postępować aż do końca dziejów. – Cywilizacja zmierza do Boga, punktu Omega, który jest u kresu tej ewolucji – twierdził de Chardin.

W toku ewolucji lepiej przystosowane formy marginalizujš inne. Obecnie zaœ dochodzi do marginalizacji analogowej rasy ludzkiej przez zsieciowane byty cyfrowe. Proces zarastania nas przez cybersferę widać zresztš gołym okiem: najlepszym przykładem jest pojawienie się globalnych inwestorów finansujšcych przepisanie œwiadomoœci na noœnik cyfrowy. Elon Musk, przedsiębiorca i wynalazca pracujšcy nad lotami na Marsa, zainwestował niedawno w firmę Neuralink, zmierzajšcš do cyfryzacji ludzkich myœli. Gdy to się uda, sprzężenie umysłu z internetem wejdzie w nowš erę. Z tej œcieżki nie ma chyba odwrotu. Popatrzmy na dwa ostatnie stulecia: rewolucja przemysłowa, elektrycznoœć, komputeryzacja, a teraz internet. To kolejne kroki do informacyjnego i technicznego zjednoczenia œwiata.

Z perspektywy czasu nie wyobrażamy sobie życia bez tych rzeczy. Gdyby odłšczyć dziœ œwiatu pršd, cofnęlibyœmy się do œredniowiecza. Tak samo jest z internetem, nie potrafimy bez niego żyć. Tę rosnšcš potrzebę ilustruje popularny internetowy mem, dopisujšcy internet do piramidy potrzeb Maslowa: dostęp do Wi-Fi jest w tej ironicznej hierarchii bardziej podstawowy niż spełnianie potrzeb fizjologicznych.

Cyfrowy analfabetyzm

W czerwcu 2016 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję, według której internet jest jednym z podstawowych praw człowieka, tak jak prawo do życia, bezpieczeństwa osobistego, wolnoœci, równoœci wobec prawa czy prywatnoœci. Autorzy rezolucji stwierdzajš, że globalna i otwarta natura internetu jest „wiodšcš siłš, przyœpieszajšcš postęp w kierunku rozwoju" cywilizacji, a także wzywajš państwa do współpracy w budowaniu struktur komunikacji i dostępu do informacji.

Wniosek? Pozbawianie kogoœ internetu to łamanie praw człowieka. W dokumencie pojawia się też termin „digital literacy", który oznacza umiejętnoœć obsługi narzędzi cyfrowych i realizacji swoich celów w cyberprzestrzeni. Termin ten jest bardzo wymowny, bo odwołuje się do analfabetyzmu. Mówi niemal wprost, że kto nie będzie mieć dostępu do sieci oraz wiedzy i narzędzi oferowanych za jej poœrednictwem, stanie się analfabetš na podobieństwo œredniowiecznych chłopów.

Co więcej, cyfrowi analfabeci będš cierpieć nawet bardziej niż analfabeci przeszłoœci: niepiœmienny chłop bowiem mimo swego analfabetyzmu mógł przeżyć, produkujšc żywnoœć. Był więc w miarę niezależny od globalnego obiegu kapitału. Ale nowy, cyfrowy analfabeta co do zasady jest zwierzęciem miejskim i nie potrafi produkować żywnoœci – może jš co najwyżej kupić. Jednak jako analfabeta nie będzie mieć na niš pieniędzy, bo pienišdze coraz częœciej będš tam, gdzie narzędzia do analizy zasobów cyfrowych. Koło się zamyka. Takie zasady dyktuje rozwój cywilizacji.

Nowi analfabeci będš przegrywać w tym wyœcigu z „cyfrowo piœmiennymi". Ci z kolei będš przegrywać ze sztucznš inteligencjš. Dlaczego? Internet to nieskończone zasoby danych plus algorytmy służšce do ich analizy. Jeœli celem człowieka funkcjonujšcego w takiej sieci jest analiza i przyswajanie danych, to inteligencja ludzka nie ma szans w starciu ze swš sztucznš odpowiedniczkš. Człowiek nie jest w stanie ani zapamiętać więcej niż internet, ani lepiej analizować danych, niż robiš to algorytmy. Pamięć mózgu ma ograniczonš pojemnoœć, pamięć sieci – nie. Poza tym algorytm komputerowy ma nad umysłem ludzkim tę przewagę, że jest szybszy i może się rozmnożyć – to znaczy istnieć w miliardach kopii równoczeœnie.

Bolesnš œwiadomoœć niższoœci mojego umysłu względem sztucznej inteligencji mam za każdym razem, gdy klikam przycisk „Szukaj" w wyszukiwarce Google. Nagle moje pytanie staje się kodem komputerowym, który rozmnaża się na miliardy „małych" kodów, i szuka interesujšcych mnie treœci w niezliczonych miejscach równoczeœnie. Co więcej, ten algorytm z dnia na dzień jest coraz lepszy, uczy się i dzięki temu jest w stanie coraz szybciej odszukiwać coraz większš iloœć informacji. Gdybym miał szukać tych treœci sam, odnalezienie odpowiedzi na jedno tylko zapytanie mogłoby potrwać wieki.

Dostosuj się albo zgiń

Zdałem sobie sprawę, że nigdy w życiu nie przeczytam nawet jednej tysięcznej najważniejszych ksišżek – powiedział pod koniec życia Stanisław Lem, œwiatowej sławy pisarz science fiction. Co ciekawe, œwiadomoœć tego faktu zadziałała na Lema wyzwalajšco i uspokajajšco zarazem: wczeœniej nieustannie chciał być na bieżšco z postępem naukowym, ale pod koniec życia odpuœcił. Zrozumiał, że mózg jednego człowieka nie ma zdolnoœci analitycznych mogšcych œledzić rozlewajšcy się w nieskończonoœć ocean danych. W pewnym sensie Lem zrozumiał, że w wyœcigu homo sapiens (w wersji 1.0) z algorytmem (podpiętym do sieci) ten pierwszy skazany jest na porażkę.

Ewolucja sprawiła, że ludzkie mózgi sš lepiej przystosowane do tropienia zwierzyny i rzucania dzidš niż tkwienia przy biurku i szukania cyfrowych igieł w stogu internetu. Dziœ ewolucja cywilizacji i techniki jest bardziej dynamiczna niż ewolucja człowieka biologicznego. Ale dla nas, ludzi jako gatunku, te truizmy oznaczajš tylko tyle: dostosuj się, jakkolwiek możesz, lub zgiń.

Problem ten poruszył ostatnio Yuval Noah Harari, izraelski historyk zainteresowany „big history", czyli spojrzeniem na cywilizację od jej prapoczštków aż do przyszłoœci. Harari, którego ksišżkami zaczytujš się Mark Zuckerberg, Barack Obama czy Bill Gates, jest autorem bestsellera „Homo Deus", w którym stara się przewidzieć wynik interakcji sztucznej inteligencji (algorytmów) z inteligencjš ludzkš. Twierdzi on, że zwycięstwo sztucznej inteligencji wcale nie musi wišzać się z triumfem samoœwiadomych komputerów. Harari twierdzi jednak, że cyfrowe byty w ogóle nie potrzebujš œwiadomoœci, by uczynić ludzi zbędnymi: – Sztuczna inteligencja nie musi być wcale œwiadoma, żeby ewolucyjnie pokonać człowieka. A to dlatego, że nasza cywilizacja potrzebuje dziœ umiejętnoœci zwišzanych z pamiętaniem, analizowaniem i rozpoznawaniem wzorców czy regularnoœci. W ogóle nie potrzebuje natomiast stanów œwiadomych – przekonuje Harari. Okazuje się więc, że nasze œwiadome życie, samo w sobie, nie jest istotne z punktu widzenia cywilizacji.

W przyszłoœci internet rozroœnie się jeszcze bardziej, łšczšc w sieć obiekty, ludzi oraz zasoby cyfrowe w czymœ, co roboczo możemy nazwać internetem 3.0. Zsieciowane algorytmy będš działać coraz skuteczniej, wypierajšc ludzi nie tylko z roli kierowców, analityków rynku, ale też psychologów, doradców kredytowych czy medycznych. W efekcie na œwiecie pojawi się problem technologicznego bezrobocia, o którym pisał już ekonomista John Maynard Keynes. Dla Keynesa pojawienie się tego typu bezrobocia może być etapem przejœciowym i prowadzić ostatecznie do duchowego oœwiecenia ludzkoœci. W jaki sposób? Keynes wierzył, że zrównoważony rozwój œwiata może się utrzymać i za sto lat globalny standard życia podniesie się cztery–osiem razy. Nastanie powszechny dobrobyt. Z pełnym brzuchem ludzie będš mieć więcej empatii wobec ubogich, a wolny czas wynikajšcy z bezrobocia będzie mieć twórczy wpływ na cywilizację.

Co o tym sšdzi Harari? NajwyraŸniej wieszczony przez Keynesa moment powszechnego dobrobytu jest dla Harariego poczštkiem ewolucyjnego różnicowania się ludzi. W „Homo Deus" kreœli dwa scenariusze. W pierwszym na samej górze cywilizacyjnej piramidy będš ludzie: sprzężona z technologiš wšska elita posiadajšca niezbędne masom algorytmy; w drugim natomiast to algorytmy będš rzšdzić, stajšc się menedżerami i właœcicielami firm: ludzie zaufajš im, wiedzšc, że majš wysoki wskaŸnik udanych inwestycji i sukcesów w zarzšdzaniu.

Pustelnik bez Wi-Fi

W tej nadchodzšcej epoce coraz większe zdolnoœci poznawcze algorytmów przyczyniš się do obumierania liberalizmu – rozumianego jako filozofia człowieka oparta na przekonaniu, że każdy człowiek jest równy, tak samo ważny, a jego wybory sš wolne i niezależne. Kres liberalizmu nie nastšpi dlatego, że algorytmy będš pomagać dyktatorom. Liberalizm umrze raczej ze staroœci. Wraz z rozwojem potęgi internetu 3.0 zdamy sobie sprawę, że dla naszego własnego dobrobytu czy bezpieczeństwa warto powierzać algorytmom coraz więcej informacji o sobie.

Ta fala już ruszyła. Pozwoliliœmy internetowi wejœć z butami w najbardziej intymne zakštki naszego życia. Podmioty takie jak Facebook, Google czy nawet nasz lokalny dostawca internetu pamiętajš, na jakie strony wchodzimy, na co chorujemy, co lubimy, jakie mamy poglšdy, czego się boimy i o czym marzymy. Na podstawie pytań z wyszukiwarki oraz wiedzy tysięcy psychologów algorytmy tworzš – krok po kroku, ziarnko do ziarnka – nasz profil psychologiczny. Wišżš skrawki informacji z tysięcy Ÿródeł w wirtualny obraz poszczególnych osób.

Ktoœ powie: „Przecież nie wszyscy pozwolš się sprofilować, inwigilacja nie będzie więc powszechna!". Czyżby? Wielkie przemiany cywilizacji nigdy nie dziejš się za zgodš i aprobatš wszystkich. Cywilizacji do przemiany potrzebny jest co najwyżej trend większoœciowy, a nie jednomyœlnoœć. Ale jak sugeruje teoria gier, może wystarczyć, że 20–30 proc. populacji podchwyci jakiœ trend, aby z czasem stał się stały i dominujšcy.

W tym duchu o przyszłoœci internetu pisze Jacek Dukaj w powieœci „Perfekcyjna niedoskonałoœć". Stawia on tezę, że za kilkaset lat niepodłšczeni do sieci „ludzie 1.0" będš sobie dalej istnieć, troszczyć się o swojš prywatnoœć, wierzyć w integralnoœć ciała i odmawiać ingerencji technologii w ich mózgi. Zamieszkajš w specjalnie wydzielonych rezerwatach, do których rozszerzona cyfrowo rzeczywistoœć nie będzie mieć wstępu. Dla ludzi 2.0, 3.0 czy 4.0 taki czysto biologiczny człowiek będzie kimœ na kształt nobliwego pustelnika, Mędrca Pustyni, który z własnej woli rezygnuje z poszerzenia swojego człowieczeństwa. Według Dukaja każdy będzie mógł zdecydować się, na ile chce oddać się sieci, każdy będzie też mieć œwiadomoœć, co dzięki temu zyskuje, a co traci. Można powiedzieć, że internet przyszłoœci będzie jak cebula: wirtualna rzeczywistoœć będzie mieć wiele poziomów i będziesz mógł wybrać, na które z nich chcesz się zdecydować. Ostatnim etapem scalenia z internetem będzie cyfrowa nieœmiertelnoœć, na którš pozwoli cyfryzacja jaŸni. W razie œmierci biologicznej powłoki człowieka będzie można wgrać na nowy noœnik ze zarchiwizowanej kopii pamięci.

W tej wizji internet nie musi wcale prowadzić do zaniku ducha demokracji. Wręcz przeciwnie. „U Dukaja niższe ewolucyjnie rasy człowieka sš ustawowo chronione przed ingerencjš ras wyższych" – wyjaœnia Luke Maciak na blogu Terminally Incoherent. Rasy najniższe sš poważane i szanowane, bo wybór analogowego slow life'u w erze cyfrowej nieœmiertelnoœci to wielka odwaga. To rasy najniższe, za cenę nieuchronnej œmierci, będš kustoszami pamięci, żyjšc w łšcznoœci z biologicznymi korzeniami człowieka.

W takim œwiecie demokracja – choć może trwać – nie będzie demokracjš liberalnš w obecnym rozumieniu. Ideał równoœci wobec prawa i wolnego wyboru może zostać częœciowo zachowany, ale różne typy ludzi będš podlegać różnorakim systemom prawnym i posiadać zróżnicowane zestawy uprawnień. Zależnie od stopnia ewolucyjnego zaawansowania. To oczywiœcie daleka przyszłoœć, odległa o wiele stuleci. A co czeka nas w cišgu najbliższych 20 lat?

Miłoœć niewoli czy nowy poczštek?

W zasadzie wszystko na ten temat powiedział już Aldous Huxley w „Nowym Wspaniałym Œwiecie" (wydanym w 1932 roku), opisujšc prace inżynierów œwiatowego porzšdku: ludzie zostajš zrozumiani przez naukowców, a potem podzieleni na kasty i nauczeni umiłowania własnego miejsca w drabinie społecznej. Dzięki temu zostaje osišgnięty stan stabilnej równowagi.

Nikt nie narzuca nowego porzšdku œwiata. Zostaje on wybrany przez większoœć, by uniknšć wojen. W wyniku wolnego wyboru człowiek decyduje się na bezpieczeństwo i stabilnoœć, stawiajšc te ideały ponad wolnoœciš. Także podział klasowy nie jest narzucany przemocš, ale formatowany poprzez psychologię społecznš, przekaz mediów i zróżnicowany dostęp do dóbr. W efekcie większoœć staje się masš o podobnych pragnieniach i wierzeniach, kochajšcš swoje miejsce na drabinie społecznej. Wolnomyœlicielstwo pozostaje domenš jedynie nielicznych – tych majšcych zasilić kręgi elit.

U Huxleya rzšdzšcy wiedzš, że idee liberalne to użyteczny mit, który gwarantuje stabilnoœć społeczeństwa. Prawda jest według nich inna: „wolna wola" i „wolny wybór" to pojęcia przereklamowane, bo nasze marzenia, działania i wierzenia sš zdeterminowane przez czynniki biologiczne i œrodowisko.

Harari idzie w identycznym kierunku. Zakłada, że w wyniku rozwoju techniki większoœć ludzi utraci ekonomicznš i militarnš użytecznoœć. System będzie przywišzywał wagę do człowieka jako kolektywu, ale nie do indywidualizmu pojedynczych ludzi. Dlaczego? Bo wartoœć cywilizacji będzie czymœ niezaprzeczalnym, ale już wartoœć niezsieciowanej jednostki wyda się wštpliwa. Cywilizacja nie potrzebuje pojedynczych osób, lecz zbiorowego, inteligentnego działania nakierowanego na cel. Wartoœć niektórych jednostek będzie ważna dla systemu, ale dotyczy to głównie bogatej elity superludzi pełnišcych funkcje kierownicze.

Mówišc wprost: liberalizm – dotšd użyteczny – przestanie być strategiš przydatnš w rozwoju cywilizacji. Umrze ze staroœci, a internet krok po kroku obedrze ludzi z ułudy unikalnoœci. Choć liberalni obrońcy indywidualizmu œniš po nocach koszmary o państwie totalitarnym, które niszczy indywidualizm z zewnštrz, w rzeczywistoœci obumiera on od wewnštrz: to sam człowiek gotów jest porzucić indywidualizm.

– Nie będzie orwellowskiego Wielkiego Brata, indywidualizm zgnije od œrodka – twierdzi zatem Harari. To się już dzieje. – Firmy i rzšdy wręcz hołdujš mojej indywidualnoœci, obiecujšc leki, edukację i rozrywkę sprofilowane do moich unikalnych potrzeb i życzeń. Ale w tym celu muszš rozpisać mnie na podsystemy i zrozumieć sterujšce tymi podsystemami algorytmy. W trakcie rozpisywania okaże się, że moja indywidualnoœć to fikcja.

Œwiat przyszłoœci Harariego to mieszanka biochemicznych i elektronicznych algorytmów, bez jasnych granic. W tym œwiecie tylko najbogatsi i najbardziej zaawansowani ewolucyjnie ludzie uniknš totalnej inwigilacji. Będš bowiem mieć œrodki finansowe i zasoby na czyszczenie oraz maskowanie œladów swojej obecnoœci w sieci.

Podsumowujšc, internet 3.0 to dopiero poczštek, a globalna sieć znajduje się w fazie niemowlęctwa. Jej przyszłoœć zależy od naszej odpowiedzi na pytanie o istotę człowieczeństwa. Czy jednostka jest ważniejsza od wspólnoty? Premiujemy bezpieczeństwo czy wolnoœć? Prywatnoœć czy stabilny dobrobyt?

Z perspektywy liberalnej nasza cyfrowa przyszłoœć może przerażać. Ale mleko rozlało się już wtedy, gdy postawiliœmy na komputery i ideał efektywnego poznawania œwiata. Zamiast więc płakać nad końcem liberalizmu, popatrzmy na człowieka jak na drobinkę w odmętach kosmosu. Tę oczyszczajšcš perspektywę znali już starożytni Rzymianie. „Jeœli myœlisz, że jesteœ ważny, wyobraŸ sobie, że patrzysz na siebie z odległych gwiazd" – pisał Marek Aureliusz. Co wtedy widzisz? Oto Ziemia, malutka kropeczka, sieciuje się w wielojednię – wyższy poziom zespolenia. Z odległej perspektywy widać, że do zasiedlenia sš gwiazdy, a do zbadania – kosmos. Z tego punktu widzenia przekonanie, że w trakcie ewolucji trzeba zachować współczeœnie pojęty indywidualizm oraz liberalizm, jest wsteczne i niedorzeczne. Zamiast płakać, pomyœlmy lepiej, co robić, aby w drodze do gwiazd nie zniszczyć samych siebie. Š?

Grzegorz Lewicki – dziennikarz, filozof, politolog, w latach 2013–2015 kierownik działu nauka tygodnika „Wprost". Absolwent m.in. London School of Economics i Maastricht University. Ostatnio pod jego redakcjš ukazała się ksišżka prognostyczna „Miasta w nowym œredniowieczu" (2016), w której proponuje neomediewalnš teorię globalizacji. Kontakt: www.greglewicki.com

ALFABET NOWYCH TECHNOLOGII

Otaczajšca nas rzeczywistoœć staje się coraz bardziej cyfrowa. A wraz ze zmianš otoczenia przybywa pojęć, które mniej lub bardziej potrzebne sš nam w życiu. Większoœć z nich pochodzi z języka angielskiego i często w tej formie migruje do polszczyzny.

Oto alfabet wybranych pojęć zwišzanych z technologiami i zwykle również z internetem.

Augmented reality (AR) – tzw. rzeczywistoœć rozszerzona. W uproszczeniu to rozwišzania, które pozwalajš wykorzystywać przedmioty do przekazywania treœci dostępnych w sieci. W przypadku internetu najbardziej popularnym rozwišzaniem sš tzw. kody QR. Po sfilmowaniu kodu użytkownik otrzymuje zdalny dostęp do treœci – np. analizy obrazu w muzeum, filmu o danym przedmiocie lub przewodnika po okolicy.

Big data – analiza dużych zbiorów danych w poszukiwaniu prawidłowoœci lub informacji niewidocznych na pierwszy rzut oka. Rewolucja cyfrowa sprawiła, że tryliardy bajtów (zettabajty) danych trafiły do komputerów na całym œwiecie. Gdy komputery te połšczono w sieć, znaczšca częœć informacji znalazła się w internecie. Big data zajmuje się analizš zależnoœci w dużych bazach takich danych.

Broadband – tzw. internet szerokopasmowy. W praktyce po prostu szybki internet. Rozwišzanie techniczne pozwalajšce przesyłać jednoczeœnie wiele pakietów danych, znaczšco przyspieszajšc transmisję. Jej prędkoœć zależy od wykorzystanego materiału – np. włókien optycznych, czyli tzw. œwiatłowodu.

Deep learning – umiejętnoœć uczenia się przez maszyny. Deep learning jest podstawš sztucznej inteligencji. Algorytmy wykorzystywane do uczenia się przypominajš sieć neuronowš, w której znajdujš się receptory pozyskujšce dane, elementy przetwarzajšce je w celu znalezienia prawidłowoœci, a następnie zapamiętujšce rezultaty, które stanowiš podstawę do wycišgania kolejnych wniosków w oparciu o inne dane. Dzięki temu dokonuje się kumulacja wiedzy do kolejnych analiz.

IoT – tzw. internet rzeczy. Na całym œwiecie w bardzo dynamicznym tempie przybywa urzšdzeń podłšczonych do różnego typu sieci. Ich gama jest szeroka – od komputerów i telefonów po elektrostaty, kamery przemysłowe czy sygnalizację œwietlnš, a nawet lodówki i oœwietlenie domów. Większoœć tych urzšdzeń zbiera, gromadzi lub przetwarza informacje. Razem tworzš gigantycznš sieć.

Phishing – wyłudzanie informacji w celu osišgnięcia korzyœci finansowej. Najczęœciej przyjmuje formę wiadomoœci e-mail podszywajšcych się pod wiarygodne osoby lub instytucje. W skrajnych przypadkach phishing pozwala na wydobycie od naiwnego użytkownika informacji wystarczajšcych do przejęcie dostępu do jego rachunku bankowego.

Smart home – inteligentny, czyli w pełni zautomatyzowany dom. Zarzšdzanie oœwietleniem, ogrzewaniem, urzšdzeniami domowymi (np. lodówkš, kuchenkš) odbywa się zdalnie przez internet za pomocš odpowiedniej aplikacji. Smart home jest więc elementem internetu rzeczy.

Telemedycyna – w uproszczeniu to monitorowanie i diagnozowanie pacjentów na odległoœć. Dzięki odpowiednim czujnikom lub powtarzajšcym się działaniom pacjenta informacje dotyczšce jego organizmu trafiajš do lekarza, który może zdalnie diagnozować pacjenta, zlecić dodatkowe badania albo kontrolować, czy jego stan zdrowia nie ulega pogorszeniu. Š?

—hubs

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL