Jan Maciejewski: Niebezpieczny styl papieża Franciszka

aktualizacja: 18.03.2017, 06:57
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Chyba pierwszy raz w historii papiestwa to, jak zachowuje się papież, stało się dla wiernych ważniejsze od tego, co mówi.

REDAKCJA POLECA

Mijają właśnie cztery lata od wyboru kard. Bergoglio na papieża. Przez ten czas powiedziano i napisano już naprawdę wiele o stylu, w jakim swój urząd sprawuje Ojciec Święty. Bezpretensjonalność i otwartość Franciszka stały się jego znakiem rozpoznawczym. Znakiem na tyle wyraźnym, że chyba pierwszy raz w historii papiestwa to, jak zachowuje się papież, stało się dla wiernych ważniejsze od tego, co mówi.

Jednym z elementów papieskiego stylu jest wykroczenie poza ramy rytuału, niezobowiązujący stosunek do formy. Oczywiście skromność i bliskość to cechy, które zjednują papieżowi przychylność milionów świeckich. Patrząc jednak z szerszej perspektywy, nie można nie zauważyć wynikających z tego niebezpieczeństw.

Ernst Kantorowicz opisał w książce „Dwa ciała króla" doktrynę prawno-teologiczną, która miała ogromny wpływ na rozwój politycznych instytucji w świecie zachodnim. Król to nie tylko konkretna osoba, „ciało fizyczne", ale również instytucja – „ciało prawne". Poszczególne osoby sprawujące urząd się zmieniają, sama instytucja trwa jednak niezależnie od nich. Istotę tej koncepcji oddaje zawołanie „umarł król, niech żyje król". Co prawda nie żyje już osoba, dotychczasowy władca, ale trwa urząd królewski – jego trwanie ma bowiem charakter nie fizyczny, ale prawny czy nawet metafizyczny.

Ten sposób myślenia jest obecny w porządku świeckim w postaci rozróżnienia urzędu i sprawującej go osoby. Przede wszystkim jednak idea dwóch ciał króla jest żywa w Kościele powszechnym. Poszczególni kardynałowie, wstępując na urząd papieski, stają się fizycznym ciałem ponadczasowej idei papiestwa. Stosunek wiernych do nich nie zmienia się w momencie wyboru przez kolegium kardynalskie dlatego, że stają się oni bardziej znani, że zaczynamy dostrzegać pozytywne cechy osobiste czy doceniać głębię przemówień. Nowemu Ojcu Świętemu należą się posłuszeństwo i wierność dlatego, że stał się właśnie Wikariuszem Chrystusa na ziemi. Tylko i aż dlatego. Umarł król, niech żyje król.

Traktowanie instytucji papiestwa jako dodatku, przybrania do osobowości sprawującej ten urząd jest podcinaniem gałęzi, na której od dwóch tysięcy lat siedzi Kościół. Bo co się stanie, jeśli kolejny papież nie będzie miał charyzmy Franciszka? W jaki sposób będzie on miał przykuć uwagę?

Wierność regułom nie musi oznaczać ponurej skrupulatności. Najlepszym na to dowodem jest fenomen gry, zabawy. Zabawę i sferę sacrum łączy fakt, że obie są wartościami samymi dla siebie, nie potrzebują uzasadnienia z zewnątrz. Podobieństwo widać też na poziomie konieczności przestrzegania reguł. Johan Huizinga w książce „Homo ludens" pisał o „psujach gry" – tych, którzy podważają sens zabawy; grając w piłkę nożną, łapią piłkę w ręce i biegną z nią przez połowę boiska. Jeżeli w odpowiedzi na ich zachowanie nie zabrzmi gwizdek sędziego, który czuwa nad przestrzeganiem reguł, to gra traci sens. Jest już po zabawie. Paul Valery twierdził, że „Wobec reguł zabawy i gry niemożliwy jest jakikolwiek sceptycyzm, jako że podstawa, która je określa, jest niewzruszona. Z chwilą, gdy reguły te zostają przekroczone, świat zabawy rozpada się, koniec wówczas z zabawą czy grą. Gwizdek sędziego rozrywa zaczarowany krąg i przywraca znowu na chwilę zwykły świat". Przestrzeganie reguł nie tylko zapewnia instytucjom trwanie, ale też sprawia, że stają się one dla nas zrozumiałe, czytelne. Że możemy w nie swobodnie „grać".

Forma nie jest przeszkodą dla wyrażenia istotnej treści. Przeciwnie, jest jej nośnikiem, powoduje, że może zostać zrozumiana. Forma papiestwa nie ogranicza przesłania papieża Franciszka. A przecież mówi on o sprawach fundamentalnych – trosce o drugiego człowieka, wychodzeniu poza swoją strefę komfortu, szukaniu zagubionych na obrzeżach Kościoła. To sprawy naprawdę ważniejsze od tego, że Ojciec Święty lubi jeździć komunikacją miejską.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

POLECAMY

KOMENTARZE