Plus Minus: Jesteśmy świadkami głębokich przemian w mediach. Internet wchodzi w miejsce zarezerwowane dotąd dla tradycyjnych mediów. W jakim stopniu ten proces wpływa na misję dziennikarską?
Marcus Brauchli: Sama misja pozostanie niezmienna: informować, oświetlać mroczne kąty, pociągać możnych do odpowiedzialności, zapewniać przejrzystość życia publicznego, które jest filarem demokracji. Jednak zmieniły się formy dziennikarstwa i poszerzyło się jego spektrum. Mnożą się skrajnie krótkie formy wypowiedzi, które pozwalają niemal w czasie rzeczywistym opisywać wydarzenia.
Jeszcze nie tak dawno temu cykl obiegu informacji trwał jeden dzień, czyli wieczorem zamykano gazetę, która od poranka była podstawowym źródłem wiedzy. Takie tempo publikacji pozwalało na namysł, selekcję i zredagowanie informacji. Teraz prezydent może obudzić się wczesnym rankiem w Białym Domu, wysłać o 6.30 tweet, który do południa doczeka się tysięcy omówień, komentarzy, postów i innych tweetów ze strony osób w ten czy inny sposób związanych z dziennikarstwem. A po południu może mieć miejsce wystąpienie czy wydarzenie, które całą tę medialną zawieruchę popchnie na jeszcze inne tory. Taka forma dziennikarska kształtuje obecnie myślenie decydentów o tym, jak działać w polityce, wpływa na rynki itp. Jednak wszystko to nie znaczy, że nie ma miejsca na dłuższe formy i pogłębione dziennikarstwo.
Także na dziennikarstwo śledcze?
Przede wszystkim na nie. Pozostaje ono bowiem fundamentem tego zawodu. Nie polega jedynie na relacjonowaniu wydarzeń, ale na ujawnianiu zacieranych śladów i łączeniu faktów. Bez znajomości „drugiego dna" rzeczywistości wiedza o świecie pozostaje powierzchowna. W znacznej mierze te doraźne, szybkie formy dziennikarstwa, które ostatnio tak się rozwinęły, czerpią z tradycyjnego dziennikarstwa, którego ukoronowaniem jest to śledcze. Politycy i tuzy biznesu zawsze byli i pozostają zainteresowani w utrzymywaniu sekretów, bo zdarza im się – jak każdemu – popełnić błąd, a czasem wręcz przestępstwo, spotkać się z niewłaściwą osobą, wykazać się hipokryzją itp. Ponieważ nie chcą oni stracić poparcia politycznego lub po prostu wystawić się na śmieszność, starają się często trzymać dziennikarzy na dystans, a nawet zdarza im się wprowadzać ich w błąd.