Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Francuski działacz katolicki: Islam jest bardziej męski

123RF/
- Komandosi, z którymi rozmawiałem, powiedzieli mi, że zostali muzułmanami, bo ta religia wprowadza rygor i rytuał. Jest odpowiedziš na niepewnoœć w czasach kryzysu społecznego - mówi Bernard Antony, przywódca francuskich tradycjonalistów

Plus Minus: Francja to kraj będšcy symbolem laickoœci i modernizmu. A jednak właœnie tu rodzi się w ostatnich latach najwięcej ruchów nawišzujšcych do tradycji katolickiej.

Protesty przeciwko wprowadzeniu przepisów o „małżeństwie dla wszystkich" wyprowadziły kilka miesięcy temu na ulice Paryża milion osób. A to był ruch, który w 90 proc. organizowały parafie. Czym tłumaczyć takie poruszenie katolików? Otóż moim zdaniem powrót do tradycji chrzeœcijańskiej jest reakcjš na ideologie totalitarne. Od rewolucji francuskiej budowaliœmy republikę nie jako system sprawowania władzy, ale jako ideologię. Rewolucyjny francuski Konwent Narodowy z 1792 roku i Maksymilian Robespierre byli inspiracjš dla wszystkich wielkich totalitaryzmów ostatnich dwóch wieków. Rewolucja francuska, razem z rzeziš Wandei, była wzorem choćby dla politycznego ruchu Młodych Turków, którzy dokonali ludobójstwa Ormian (właœnie skończyłem pisać o tym ksišżkę). Wszyscy oni byli masonami i podziwiali Robespierre'a. Także Hitler i Lenin byli wielbicielami rewolucji francuskiej.

Ale przecież dziœ Francji nie grożš totalitaryzm i ludobójstwo.

Grozi ludobójstwo duchowe, kulturowe, a także fizyczne – poprzez aborcję i niekontrolowanš imigrację.

Nie przesadza pan?

Tak? W takim razie przesadza także wiele tysięcy Francuzów, którzy kupili „Francuskie samobójstwo" dziennikarza Erica Zemmoura. Ja sam napisałem ksišżkę „Francuskie ludobójstwo", w której również opisywałem Ÿródła zaniku naszej tożsamoœci duchowej. W moim dzieciństwie 40 proc. Francuzów brało regularnie udział w mszy œwiętej, dziœ praktykujšcych jest zaledwie 4 proc.

To wszystko z powodu republiki i Robespierre'a?

Chcę to jasno powiedzieć: nie jestem przeciwko republice. Jestem natomiast przeciwny republice w wersji forsowanej przez lewicę. A dziœ to ona decyduje, czym jest republika, a czym nie jest, bo pozostaje u władzy. Trzeba jednak przyznać, że to, co nazywam ludobójstwem duchowym, przeprowadzono przy ogromnym udziale samych katolików. Czy wie pan, że dla postępowego chrzeœcijaństwa we Francji wzorem ideowym było Stowarzyszenie PAX Bolesława Piaseckiego (koncesjonowana przez komunistów i współpracujšca z nimi organizacja katolicka działajšca w czasach PRL – red.)? Francuzi odeszli od Koœcioła i zapomnieli o chrzeœcijańskich korzeniach swojego kraju. Właœnie dlatego Jan Paweł II w Reims już w 1980 roku pytał: „Francjo, najstarsza córko Koœcioła, czy jesteœ wierna obietnicy złożonej podczas twojego chrztu?". Otóż we Francji zrobiono wszystko, aby o tej obietnicy można było zapomnieć. Z jednej strony odpowiada za to częœć katolików, którzy przeszli na stronę rewolucji, z drugiej media, kultura, ksišżki historyczne, laicka edukacja.

Tyle że Jan Paweł II, na którego się pan powołuje, był raczej zwolennikiem ekumenizmu, a nie zamknięcia katolicyzmu w wšsko pojętym tradycyjnym obrzšdku.

Jest dobry i zły ekumenizm. Sam stoję na czele stowarzyszenia Chretiente – Solidarite, które uratowało życie tysišcom dzieci w Libanie, Egipcie i innych krajach Bliskiego Wschodu. Pracuję tu z wieloma muzułmanami, którzy przeszli na chrzeœcijaństwo, z pastorami Koœciołów ewangelickich, z bratem Saidem Oujibou, który był twardym islamistš, zanim się nawrócił na chrzeœcijaństwo. Sš wœród nas prawosławni i protestanci. Ale jednoczeœnie odrzucam relatywizm teologiczny, połšczenie protestantyzmu i prawosławia z katolicyzmem.

Dlaczego? Czy priorytetem nie powinno być zbudowanie wspólnego frontu przeciwko laickoœci?

Jestem katolikiem, pozostaję wierny papieżowi. Z pewnych rzeczy nie można rezygnować, bo przestaje się wiedzieć, kim się jest. Ale owszem, w pewnych sytuacjach ekumenizm musi wzišć górę. Ja to nazywam ekumenizmem przetrwania. Tak jest w Libanie, gdzie od 15 lat trwa wojna domowa. W takich warunkach nikt nie pyta sšsiada, czy jest maronitš, malachitš czy może wyznawcš Apostolskiego Koœcioła Ormiańskiego.

Co stanowi o różnicy między głównym nurtem Koœcioła a tradycjonalizmem katolickim?

W cišgu minionych 30 lat ogromna częœć Koœcioła we Francji znalazła się pod wpływem marksizmu. Mieliœmy księży robotników, czasopisma chrzeœcijańskie, które prezentowały poglšdy takie jak wasz PAX. To wszystko się dziœ kończy, bo jest coraz mniej wiernych „głównego nurtu". A równoczeœnie obrzšdek tradycyjny się odradza. 70 proc. młodych księży jest wiernych tradycjonalizmowi. Koœciół rozwija się znakomicie tylko tam, gdzie powraca do korzeni, do Ÿródeł. Doskonałym przykładem jest Tulon, w którym działa biskup Dominique Rey.

Tradycjonalistyczni kapłani odprawiajš mszę po łacinie...

Ja także jestem wierny mszy po łacinie. Jan Paweł II, a po nim Benedykt XVI bronili prawa do stosowania tradycyjnej liturgii. Ona jest piękna, odwołuje się do języka naszych przodków...

Który jednak dziœ jest dla ludzi niezrozumiały.

To, czy jest zrozumiały, nie jest najważniejsze. Argumentem za trzymaniem się dawnej liturgii i języka łacińskiego jest fakt, że kiedy dokonuje się jednego odstępstwa, możliwe stajš się kolejne zmiany i wszelkie dewiacje. Konsekwencjš odejœcia od niezmiennych zasad jest na przykład sytuacja, gdy podczas mszy Koran leży na ołtarzu. I tak właœnie się dziœ dzieje: ci sami katolicy, którzy współpracowali z marksizmem, teraz współpracujš z islamem.

Nie zapominajmy jednak o proporcjach: każdego tygodnia odprawia się we Francji zaledwie 200 mszy po łacinie i 15 tysięcy po francusku.

To prawda, ale do większoœci z tych koœciołów, w których jest msza po francusku, przychodzi niewielu wiernych. Natomiast tam, gdzie jest tradycyjna liturgia, œwištynie sš pełne. Ludzie odchodzš od eksperymentów i innowacji, od kultu opartego na „wartoœciach humanistycznych".

Papież Franciszek przeprowadza rewolucję, która ma odbudować pozycję Koœcioła w Europie Zachodniej. To dobra droga?

Jestem działaczem chrzeœcijańskim i nie powinienem wprost odnosić się do polityki papieża Franciszka, obowišzuje mnie bowiem posłuszeństwo wobec głowy Koœcioła. Ale muszę przyznać, że byłem wielkim zwolennikiem Jana Pawła II, którego spotkałem dwa razy. Wiedział, kim jestem, i powiedział mi: „Niech pan nadal walczy o poszanowanie dla tożsamoœci chrzeœcijańskiej narodu francuskiego". Podziwiałem też Benedykta XVI. Co do papieża Franciszka – powiem tyle, że mojš nadziejš jest kardynał Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Afrykanin, wielki człowiek.

Czuję jednak, że coœ się panu nie podoba we Franciszku.

Papież Franciszek, zwołujšc synod w sprawie rodziny, stworzył ruch, który może doprowadzić do głębokiego wstrzšsu w Koœciele. Otwiera drogę do zmian, które forsuje episkopat niemiecki, hierarchowie tacy jak kardynał Gerhard Ludwig Müller.

Chodzi o miejsce w Koœciele dla homoseksualistów i rozwiedzionych?

Właœnie. To punkt, w którym nie zgadzam się z papieżem, i mam jako katolik do tego prawo, bo to jest polityka, więc ta kwestia wykracza poza dogmaty głoszone urbi et orbi. W wypowiedziach papieża wcišż słychać echa jego zaangażowania z młodoœci. A był wtedy peronistš i populistš. I do dziœ tym populizmem jest naznaczony. Za bardzo chce się ludziom podobać. Jan Paweł II był charyzmatyczny, ale nie wysuwał siebie na pierwszy plan.

Obecny papież, kiedy zarzuca Europie, że nie robi tego co trzeba dla uchodŸców, którzy topiš się w Morzu Œródziemnym, ma rację, a zarazem się myli. Owszem, nie można być nieczułym na los ludzi. Ale jednoczeœnie rozwišzaniem nie jest przyjmowanie imigrantów bez umiaru. To doprowadzi do libanizacji Europy. Znam wszystkie dramaty Libanu, często tam bywam. Skoro w tym przypadku papież chce być politykiem, powinien powiedzieć Arabii Saudyjskiej, Katarowi, tym bogatym krajom, które dziœ wykupujš całe gałęzie francuskiej gospodarki, aby i one zaczęły przyjmować imigrantów.

Uważam jednak, że Franciszek nie ma zbyt szerokiej wiedzy na temat polityki, a jeszcze mniej wie o islamie, o którym mówi rzeczy nie do przyjęcia. Kiedy stwierdza, że œwięte pisma islamu to „księgi pokoju i tolerancji", mogę podejrzewać tylko jedno: że on ich nie zna, nie miał w ręku hadisów – opowieœci o dziejach proroka, które sš czytane w każdy pištek we wszystkich meczetach. W Koranie jest 700 przykładów przemocy, a w hadisach po prostu opisany jest dżihad. I trzeba o tym wiedzieć, aby zdać sobie sprawę, że Francja staje dziœ przed podwójnym wyzwaniem: z jednej strony antychrzeœcijańskiej, agresywnej laickoœci, z drugiej brutalnego islamu.

Stawia pan na jednej płaszczyŸnie dżihad i laickoœć Republiki Francuskiej?

To nie jest laickoœć, która zakładałaby jedynie oddzielenie tego, co polityczne, od tego, co religijne, oddanie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co boskie. Nie jestem integrystš, zwolennikiem państwa wyznaniowego, teokracji. Ale we Francji podstawš laickoœci stało się bluŸnierstwo.

Przesada...

Rok temu miliony Francuzów wyszły na ulice w koszulkach „Je suis Charlie". Tylko co to jest „Charlie Hebdo"? To jest bezustanne skandaliczne bluŸnierstwo. Karykatura: Matka Boska z otwartš waginš leżšca w grocie w Lourdes. Rysunek Chrystusa na krzyżu z wielkš prezerwatywš. I tak bez przerwy. Owszem, ludzie wyszli na ulice słusznie oburzeni atakami terrorystycznymi na karykaturzystów. Ale jednoczeœnie nie można szukać korzeni kulturowych mojego narodu w bluŸnierstwach.

Czy może dojœć do momentu, w którym uzna pan, że Franciszek poszedł za daleko i wypowie mu pan posłuszeństwo? Amerykanie nie majš większego problemu z przechodzeniem z jednego Koœcioła do drugiego, jeœli uznajš, że ich oczekiwania nie sš spełnione.

Niektóre ruchy tradycjonalistyczne rzeczywiœcie wypowiedziały posłuszeństwo papieżowi, na przykład Bractwo Œwiętego Piusa X. Ale to jest absolutny margines, œrodowiska mikroskopijne. Ci ludzie zresztš wcišż mnie atakujš, widzš we mnie zdrajcę, choć przecież to ja doprowadziłem do odrodzenia pielgrzymek do Chartres. Dla nich jestem bezkrytycznym wielbicielem papiestwa. A oni sami twierdzš, że już Jan Paweł II nie był głowš Koœcioła, mówiš, że nie bardzo nawet wiadomo, kiedy w Watykanie był ostatni „prawowity" papież. To sš katoliccy talmudyœci!

A co z Franciszkiem?

Franciszek nie jest przeciwnikiem doktryny Jana Pawła II i Benedykta XVI. Problemem jest jego praktyka działania i nazbyt lekko rzucane słowa. To powoduje, że papież naraża się na fałszywš interpretację swoich poglšdów. Ale drażni mnie też jego ostentacja. Franciszek na przykład mówi, że jest miłosierny, bo pomaga biednym. Tylko co w ten sposób chce dać do zrozumienia? Że Jan Paweł II nie szanował i nie wspierał biednych? Albo Benedykt XVI? Podobnie z rozwiedzionymi. Ja też mam przyjaciół, którzy się rozwiedli, staram się być dla nich miłosierny, zrozumieć innych. Ale jednoczeœnie widzę, że ludzie oczekujš jasnych zasad. Gdy do Francji przyjechał kardynał Robert Sarah, trzeba było zorganizować aż dziesięć wielkich spotkań, tylu było ludzi, którzy chcieli go zobaczyć. Sarah przekonywał: „Nie martwcie się, jestem przekonany, że papież podejmie dobre decyzje". Ale tak często to powtarzał, że można było mieć wštpliwoœci, czy rzeczywiœcie w to wierzy.

Tyle że ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI nie zdołali powstrzymać laicyzacji ani Francji, ani Europy. Franciszek zaœ może tu odnieœć choć niewielki sukces.

Franciszek jest jezuitš i zgodnie z jezuickš tradycjš stara się iœć ku peryferiom Koœcioła. Jako papież nie powinien jednak zapominać, że jest odpowiedzialny już nie tylko za peryferie, ale za całš wspólnotę koœcielnš, i jeœli posunie się za daleko, za dużo zmieni, to trzon Koœcioła może pęknšć. Spójrzmy prawdzie w oczy: kto dziœ nawraca? Wspólnoty tradycyjne oraz – w nieco mniejszym stopniu – Ruch Odnowy w Duchu Œwiętym i Wspólnota Emanuela. A z drugiej strony jest islam – tysišce młodych Francuzów porzuca dziœ kulturę permisywizmu i wybiera właœnie islam. Tam odnajdujš silnš wiarę, zasady i dyscyplinę. To jest ogromne wyzwanie dla Koœcioła.

Dlaczego główny nurt Koœcioła nie przycišga młodych?

Bo opiera się na mieszance miłosierdzia i permisywizmu, a nie na odwiecznych zasadach.

Sól traci smak?

Moja żona pochodzi z rodziny robotniczej, z regionu o ogromnych problemach ekonomicznych. Obserwujšc jej dawne otoczenie, widzę, dlaczego islam jest dla tych ludzi atrakcyjny. Bo jest męski, a katolicyzm we Francji się sfeminizował. Rozmawiałem ostatnio z naszymi najlepszymi żołnierzami z jednostki spadochroniarzy, to wspaniali wojownicy. Powiedzieli mi: przeszliœmy na islam, bo to jest religia prawdziwych mężczyzn. Ja się z tym nie zgadzam, ale dla nich wielkim atutem było to, że islam wprowadza rygor i rytuał. Jest odpowiedziš na niepewnoœć w czasach kryzysu społecznego. Zdarzajš się oczywiœcie muzułmanie, którzy przechodzš na katolicyzm, tacy jak Mohammed Christophe Bilek, ale to niewielka grupa. Zgadzam się z Franciszkiem, że Koœciół powinien próbować „odbić" chrzeœcijan, którzy przeszli na islam, ale francuski kler katolicki jest zbyt nieudolny, aby tego dokonać. Większe szanse majš już ewangelicy. Wspomniałem już, że mam przyjaciela pastora Saida Oujibou. Kiedyœ był twardym islamistš. I pewnej nocy zaczšł się zastanawiać, dlaczego tak go przepełnia nienawiœć. Spotkaliœmy się, jedliœmy wieprzowinę, piliœmy wino, rozmawialiœmy i widziałem, że przechodzi przemianę. Nawrócił się, został ewangelikiem. Jakiœ czas póŸniej spytał mnie, czy chcę zobaczyć jego wspólnotę. To była grupa złożona w jednej trzeciej z Europejczyków, w jednej trzeciej z ludzi z Maghrebu i w jednej trzeciej z przybyszów z Czarnej Afryki. Poszedłem z nim i zobaczyłem, że panuje wœród nich ciepła, braterska atmosfera! Byłem pod wrażeniem tego ciepła, bo trudno znaleŸć podobne wspólnoty w Koœciele katolickim.

Czy Francuzi kiedyœ powrócš do Koœcioła? Może Front Narodowy przeprowadzi we Francji rewolucję moralnš? W przyszłym roku w wyborach prezydenckich na Marine Le Pen chce głosować nawet co trzeci wyborca.

Byłem przez 20 lat jednym z przywódców Frontu, odpowiadałem za pion szkoleń. Wyrzucili mnie, bo sprzeciwiłem się, gdy Marine Le Pen publicznie zaakceptowała ustawę o aborcji. Nie mogłem też znieœć tego, co Jean-Marie Le Pen mówił o komorach gazowych (nazwał je „detalem historii" – red.). Długo go broniłem, ale po tych słowach już nie mogłem, także dlatego, że stoję na czele towarzystwa przyjaŸni chrzeœcijańsko-żydowskiej. Marine ma talent i odwagę, ale to nie wystarczy. Tym bardziej że jest pod ogromnym wpływem lobby homoseksualnego we Froncie Narodowym. Homoseksualiœci stanowiš ponad połowę kierownictwa tej partii.

Jak to możliwe? Skšd się tam wzięli?

Jean-Marie przygarniał ich, bo uważał, że łatwiej im przebić się w mediach. Ja też mam przyjaciół homoseksualistów, ale przecież nie można temu œrodowisku ulegać. A Front Narodowy uległ i poparł koncepcję „małżeństwa dla wszystkich".

Projekt „małżeństwa dla wszystkich" wywołał wielkie uliczne protesty we Francji. Ale ostatecznie ustawa przeszła, tak jak wiele poprzednich zmian obyczajowych. Czy nie ma pan wrażenia, że od lat uczestniczy w przegranym boju?

Albo ma się jakieœ przekonania, albo nie. Nie można ulec wyniszczajšcemu nihilizmowi, bo wszystko obróci się w ruinę. Ale zgadzam się: lewica wygrała wielkš batalię kulturowš, odniosła zwycięstwo w najbardziej udanej, choć bezkrwawej, rewolucji w naszej historii – w maju 1968 r. Francja wcišż żyje pod wpływem tego zwycięstwa.

Większoœć Francuzów głosuje jednak na prawicę. Lewica do władzy dochodzi sporadycznie.

Tak, ale mówi pan o prawicy w sensie gospodarczym, która w programie ma zapisane przede wszystkim reformy wolnorynkowe. Niestety, ta prawica, gdy idzie o wartoœci moralne, jest głęboko lewicowa. Od dwóch wieków u władzy pozostajš ludzie o takich właœnie poglšdach i trudno się dziwić, że także francuskie społeczeństwo jest mocno lewicowe.

De Gaulle, Chirac, Sarkozy? Wszyscy byli lewicowi?

A kogo de Gaulle wybrał na ministra kultury? André Malraux, który wczeœniej był mocno zwišzany z partiš komunistycznš. A Valery Giscard d'Estaing, ten fałszywy arystokrata: przecież wspierał ustawę Simone Veil legalizujšcš aborcję. Francuska prawica jest równie nihilistyczna jak lewica, tylko nie lubi tego otwarcie deklarować. Nie można też zapominać, że w naszej polityce niezwykle wpływowe jest wolnomularstwo. Sarkozy do niego nie należał, ale jego kluczowi doradcy byli masonami, podobnie jak obecny premier Manuel Valls czy była minister sprawiedliwoœci Christiane Taubira. Te przykłady mógłbym mnożyć.

Zerwał pan z Frontem Narodowym, gdy Marine Le Pen poparła legalizację przerywania cišży. Mimo ogromnej łatwoœci zdobycia œrodków antykoncepcyjnych we Francji wcišż przeprowadza się 200 tys. aborcji rocznie. Tylko muzułmanie nie uciekajš się do tego procederu...

Muzułmanie, podobnie jak Żydzi, dopuszczajš aborcję do 40. dnia po zapłodnieniu. W państwach chrzeœcijańskich to wielki problem, bo aborcja jest przeprowadzana coraz póŸniej, gdy dziecko jest już bardziej rozwinięte. Choć jednak przerywanie cišży jest we Francji legalne od 40 lat, to bardzo wielu Francuzów nadal sprzeciwia się temu procederowi. Gdy startowałem w wyborach lokalnych, z zakazu aborcji uczyniłem główny temat mojej kampanii i przegrałem tylko 40 głosami, dostałem 49,6 proc. poparcia.

Jeœli rewolucja moralna, o którš pan się bije, nie zwycięży, Francja stanie się islamska? Taka, jakš opisuje w „Uległoœci" Michel Houellebecq?

W Polsce muzułmanie sš właœciwie nieobecni, więc Polacy nie bardzo wiedzš, o czym mówimy. Tymczasem islam to nie tylko religia. Przyznaje to sam Tariq Ramadan, wielki intelektualista muzułmański. Tłumaczy, że termin „religia" nie pasuje do islamu – bo islam to zestaw zasad, których należy przestrzegać, to równoczeœnie wiara, kodeks życia i prawo. Tymczasem aby być katolikiem, po prostu należy chodzić na msze, a czasem wręcz wystarczy, że jest się ochrzczonym. Dlatego muzułmanie, choć wcišż stanowiš mniejszoœć, sš tak silni i wpływowi we Francji. Tworzš wspólnotę ludzi całkowicie podporzšdkowanych Bogu, a nie przybranej, francuskiej ojczyŸnie. Wspólnota dzielnic muzułmańskich, miast, regionów, państw tworzy globalnš wspólnotę islamskš. Czeka nas inwazja barbarzyńców, taka, do jakiej doszło w imperium rzymskim w dwóch ostatnich wiekach jego istnienia. Jeœli w jakiœ sposób tego procesu nie powstrzymamy, upadek naszej cywilizacji nastšpi znacznie szybciej.

Bernard Antony jest działaczem katolickim, politykiem, publicystš. W młodoœci był zwišzany z Komitetem Algierii Francuskiej i Ruchem Solidarystów Francuskich. Od 1980 r. polityk i jeden z liderów Frontu Narodowego, był m.in. radnym regionalnym z okręgu Midi-Pyrénées oraz przez trzy kadencje deputowanym do Parlamentu Europejskiego. W stanie wojennym organizował pomoc dla Polski. W 2008 r. odszedł z FN. PóŸniej zaangażowany w mniej znaczšce prawicowe inicjatywy społeczne i polityczne

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL