Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Kosmos Humboldta. Jak zapomnieliśmy o niemieckim geniuszu

Alexander von Humboldt – „Szekspir nauki”, „największy człowiek od czasów potopu”, „jeden z cudów œwiata”
Wikipedia
Za życia sławš ustępował tylko Napoleonowi, inspirował setki uczonych, poetów i prozaików. Popadł w zapomnienie, choć niemal w pojedynkę wymyœlił naturę.

Kiedy w 1847 roku ukazał się drugi tom „Kosmosu", dzieła życia Alexandra von Humboldta, pruski naturalista – tym terminem okreœlano wówczas przyrodników – z niepokojem pytał swego wydawcę o reakcje. Nigdy nie zapominał negatywnych recenzji, choć te prawie się nie pojawiały. Wydawca Johann Georg von Cotta uspokoił swojego autora, zapewniajšc, że ludzie „dosłownie bili się" o egzemplarze, a jego biura zostały „wręcz splšdrowane". Publikacja cieszyła się takim powodzeniem, że oferowano za niš łapówki, a paczki z ksišżkami przeznaczonymi dla księgarzy w Londynie i Petersburgu w tajemniczych okolicznoœciach ginęły, trafiajšc do – jak pisze w œwietnej biografii Humboldta „Człowiek, który zrozumiał naturę" Andrea Wulf – „zdesperowanych klientów w Hamburgu i Wiedniu".

Humboldt był wówczas u szczytu. Pierwsze dwa tomy „Kosmosu" z czterech opublikowanych za jego życia doczekały się w cišgu czterech lat aż trzech angielskich wydań (wyłšczajšc skandalicznie Ÿle przetłumaczonš wersję pirackš), rozchodzšc się w nakładzie 40 tysięcy egzemplarzy w samej Wielkiej Brytanii. W Niemczech pierwszy tom sprzedał się w kilka miesięcy w 20 tysišcach. Przekłady, w tym na język polski, pojawiły się natychmiast. Wspomniany von Cotta mówił o „epokowej" popularnoœci ksišżki. Nie widział tylu zamówień nawet wtedy, gdy Goethe – zresztš przyjaciel Humboldta – opublikował swoje opus magnum, „Fausta".

Skšd wzięło się to szaleństwo na punkcie „Kosmosu"? Otóż Humboldt pisał o przyrodzie jak nikt przed nim, łšczšc wrażliwoœć poety z niekwestionowanym autorytetem naukowca. W jego prozie kolorowe promienie zorzy „splatały się w migoczšcym morzu ognia", a opowieœci o migracjach ludzi, o roœlinach i zwierzętach sšsiadowały z trudniejszymi zagadnieniami i nowatorskimi ustaleniami na temat magnetyzmu ziemskiego, wulkanów czy linii wiecznego œniegu. Zachwyt artysty i „twórcza siła wyobraŸni" były dla tego berlińczyka tak samo istotne, jak skrupulatnoœć pomiarów i sumiennoœć naukowca. W drugim tomie – równie popularnym co pierwszy – Niemiec ukazał historię ludzkoœci od czasów starożytnych do współczesnoœci, ale zamiast suchych faktów pisał m.in. o poezji, sztuce, polityce, rolnictwie, a także o uczuciach.

Wszyscy z niego

W całym „Kosmosie" Humboldt przedstawił swojš wizję œwiata i życia, nad którš pracował przez bez mała pół wieku. Œwiat organiczny w jego ujęciu przestał być sumš częœci, którš chcieli w nim widzieć oœwieceniowi naturaliœci. Humboldt odrzucił mechanicyzm, dojrzał w naturze „żyjšcš całoœć", w której wszystko jest ze sobš powišzane i tworzy przypominajšcš sieć „misternš konstrukcję". „W tym wielkim cišgu przyczynowo-skutkowym – pisał, wyprzedzajšc epokę – żaden element nie może być rozważany w oderwaniu od innych".

Ale już przed wydaniem „Kosmosu" uważano Humboldta za największego naukowca swoich czasów – uchodził za człowieka, który zrewolucjonizował sposób postrzegania œwiata ożywionego. Legendš uczyniła go pięcioletnia podróż, w trakcie której oczarowały go tropiki, wspišł się na uważany wówczas za najwyższy szczyt na Ziemi ekwadorski wulkan Chimborazo i dowiódł, że istnieje wodne połšczenie między dwiema największymi rzekami Ameryki Południowej: Amazonkš i Orinoko. Zasłynšł między innymi tym, że wymyœlił znane dziœ ze wszystkich map pogody izotermy, odkrył równik magnetyczny, wprowadził pojęcia wegetacji i stref klimatycznych. Jako pierwszy mówił też – na przykładzie wenezuelskich plantacji – o szkodliwych zmianach klimatycznych wywołanych przez człowieka. Zamiast umieszczać roœliny w przyjętych z góry kategoriach, ukazał wegetację przez pryzmat klimatu i położenia, co było radykalnš nowoœciš, która dziœ kształtuje nasze rozumienie ekosystemów, a jego „Ansichten der Natur" („Widoki natury") dały poczštek nowoczesnej literaturze podróżniczej.

Jeœli chcielibyœmy sporzšdzić krótkš listę tych, którym Humboldt dostarczył inspiracji, znalazłyby się na niej niemal wszystkie największe znakomitoœci XIX wieku z zakresu nauk przyrodniczych. Humboldt natchnšł między innymi: autorów teorii ewolucji Charlesa Darwina i Alfreda Russella Wallace'a, ojca nowoczesnej geologii Charlesa Lyella, ojca ekologii Ernsta Häckla i George'a Perkinsa Marsha, który zainicjował współczesnš ochronę przyrody. A mowa tu wyłšcznie o wpływach bezpoœrednich i takich, do których naukowcy otwarcie się przyznawali! „Nic nigdy nie rozbudziło mojego zapału bardziej niż ťPersonal NarrativeŤ Humboldta" – pisał Darwin, dodajšc, że „znał jš niemal na pamięć". Darwin wprost „wielbił" Humboldta. Bez niego nie wsiadłby na okręt „Beagle", a co za tym idzie nie dotarłby na Galapagos, gdzie narodziły się zręby jego najważniejszej teorii. Warto zresztš dodać, że i Humboldt cenił Darwina. Po lekturze „Podróży na okręcie ťBeagleŤ" napisał do niego: „Ma pan przed sobš wspaniałš przyszłoœć".

Ale berlińczyk inspirował nie tylko naukowców. Dla Goethego był częœciowym natchnieniem przy kreacji postaci Heinricha Fausta, pojawia się także w jego „Powinowactwach z wyboru", w których Ofelia mówi: „Jakże chętnie słuchałabym kiedyœ opowiadajšcego Humboldta". Wielu ludzi miało się zresztš przekonać o prawdziwoœci słów największego niemieckiego poety, że spędzić kilka dni z autorem „Kosmosu" to „jak przeżyć kilka lat". Wszechstronnš wiedzš oszałamiał, a poza tym... nie dawał nikomu dojœć do słowa. Humboldt zainspirował ponadto „Waldena" Henry'ego Davida Thoreau, a także ostatni poemat Edgara Allana Poego „Eureka" (odpowiedŸ na „Kosmos"). Hołdem dla jego wypraw jest „Wspaniałe Orinoko" Jules'a Verne'a (kapitan Nemo ma z kolei wszystkie dzieła Humboldta). Cytujš go zresztš właœciwie wszyscy wielcy romantycy – obok utworów Goethego i Poego naturalista goœci także w twórczoœci lorda Byrona, Williama Wordswortha i Walta Whitmana.

Z kopalni do tropików

Autor „Kosmosu" pochodził z dobrej pruskiej arystokratycznej rodziny. Urodził się w Berlinie w 1769 roku. Jego ojciec, Alexander Georg, był szambelanem u Fryderyka Wilhelma II (chrzestnego Alexandra, który z kolei będzie piastował tę samš funkcję u dwóch kolejnych Fryderyków Wilhelmów), matka Marie Elisabeth była córkš bogatego przedsiębiorcy. Zimy Humboldtowie spędzali w Berlinie, miesišce letnie w rodzinnej posiadłoœci w Tegel. Alexander Georg zmarł, gdy jego synowie Alexander i Wilhelm mieli odpowiednio 9 i 11 lat. Œmierć ojca oznaczała koniec sielskiego dzieciństwa. Apodyktyczna matka – być może to jej zawdzięczał cięty język, z którego słynšł – postanowiła zapewnić chłopcom jak najlepsze wykształcenie i zatrudniła wymagajšcych guwernerów. Nigdy nie była zadowolona z ich postępów, a sam Alexander uchodził nawet za przygłupiego. Marie Elisabeth miała też jasno okreœlonš wizję przyszłoœci synów: pragnęła, by pracowali w pruskiej administracji.

Choć przyrodnicze zainteresowania Humboldta ujawniły się już w jego dzieciństwie, chłopak nie zamierzał buntować się przeciwko matce. Wprawdzie marzył o podróżach, ale ukończył Akademię Górniczš we Freibergu i mimo wszystko przygody z górnictwem nie traktował do końca jako przykrego zesłania. Trzyletni kurs na uczelni zajšł dysponujšcemu wprost niewiarygodnš pamięciš młodzieńcowi osiem miesięcy i w wieku zaledwie 22 lat został on inspektorem górniczym. Na tym nie koniec – porażony brakiem podstawowej wiedzy u górników, napisał dla nich podręcznik. Skonstruował lampę działajšcš głęboko pod ziemiš, wynalazł maskę do oddychania, wreszcie zaœ otworzył darmowš szkołę dla górników (warto dodać, że jego brat założył pierwszy berliński uniwersytet, znany dziœ jako Uniwersytet Humboldtów). Wymarzonš wyprawę do Ameryki Południowej umożliwiły Alexandrowi œmierć matki w 1796 roku i spadek w wysokoœci stu tysięcy talarów (jak ogromna to suma uœwiadamia fakt, że wystarczyła ona z nawišzkš na pięcioletniš podróż, a kiedy Fryderyk Wilhelm III przyznał mu przyzwoitš rocznš pensję jako szambelanowi, miała ona wysokoœć 2,5 tysišca talarów).

Gdy tylko odziedziczył pienišdze, zabrał się do dzieła. Najpierw uznał, że musi się dokształcić z geologii, botaniki, zoologii i astronomii. W Jenie eksperymentował z elektrycznoœciš, w DreŸnie opanował sekstans, w Wiedniu badał roœliny tropikalne w cieplarniach cesarskich ogrodów. Zimę spędził w Salzburgu, gdzie zdobywał doœwiadczenie w pomiarze gór i meteorologii. W 1798 roku był już gotów, ale z powodu wojen morskich nie mógł opuœcić Francji drogš morskš. Szczęœliwie rok póŸniej udało mu się wyprosić u króla Hiszpanii Karola IV paszport umożliwiajšcy poruszanie się po wszystkich hiszpańskich terytoriach zamorskich. 16 lipca 1799 roku Humboldt wraz z poznanym w Paryżu botanikiem Aimé Bonplandem przybył do Cumany w Nowej Andaluzji (dzisiejsza Wenezuela). Bogactwo tropikalnego życia z miejsca go poraziło.

W lutym 1800 roku wybrał się na poszukiwanie Casiquiare, rzeki łšczšcej Orinoko z Amazonkš, której istnienie powszechnie podawano w wštpliwoœć. W cišgu czterech miesięcy niesamowitej wędrówki pokonał niespełna 2800 kilometrów. Sławę przyniosły mu już same listy z podróży, w których opisywał cuda natury. Czytelnicy nie mogli się oprzeć choćby tchnšcemu duchem epoki opisowi wnętrza ekwadorskiego wulkanu Pichincha: „Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie nic równie ponurego, bezgranicznie smutnego i ostatecznego jak to, co tam zobaczyłem". Podczas gdy w Europie znano 6 tysięcy gatunków roœlin, Humboldt przywiózł ze swej wyprawy 60 tysięcy okazów, w tym 2 tysišce gatunków, o których do tej pory w Europie nikt nie słyszał. „Czytał roœliny – pisze Andrea Wulf – jak inni czytajš ksišżki".

Tak szczęœliwy jak w Ameryce Południowej miał już Humboldt nie być nigdy, po powrocie do Europy osiadł w Paryżu, do Berlina – prowincjonalnego, jak zauważał – wybrał się dopiero rok póŸniej i utknšł tam z powodu wojny Prus z Francjš. Ale to Paryż miał się stać – ku zgorszeniu niektórych rodaków – jego drugim domem, tam œrodowisko naukowe było najprężniejsze. Humboldt nie wiedział, że na następnš wyprawę przyjdzie mu czekać ćwierć wieku. Marzył o Indiach i Himalajach, ale Kompania Wschodnioindyjska – znajšca poglšdy niemieckiego naturalisty na niewolnictwo – storpedowała jego plany.

Ponownie miał wyruszyć dopiero w 1829 roku do Rosji, gdzie zobaczył i zbadał Sybir, Ałtaj, Step Kazachski i Morze Kaspijskie. Druga wyprawa, choć nie tak efektowna, pomogła mu ostatecznie „scalić, potwierdzić i powišzać" wszystko, nad czym latami pracował. Rosjan najbardziej uradowało to, że potwierdziła się teza Humboldta, iż występowaniu złota i platyny towarzyszy obecnoœć diamentów. W trakcie wyprawy odnaleziono je na Uralu. W Orsku Humboldt poznał z kolei Polaka Jana Prospera Witkiewicza, zagorzałego miłoœnika jego twórczoœci i zesłańca, któremu karę œmierci za udział w organizacji uczniowskiej Czarni Bracia zamieniono na dożywotniš służbę wojskowš na Syberii. Niemiec marzył o wyzwoleniu rosyjskich chłopów, ale wiedział, że to nierealne, udało mu się jednak wpłynšć na ułaskawienie kilku skazańców. Za jego wstawiennictwem Mikołaj I awansował i przeniósł Witkiewicza.

Dziecię wieku

Humboldt nie pojawił się oczywiœcie znikšd, samorodni geniusze, którzy w pojedynkę odkrywajš nowe œwiaty, raczej w nauce nie występujš. Choć wyrósł ponad naukowców swoich czasów, był niewštpliwie dziecięciem epoki. W równej mierze ukształtowały go oœwieceniowe ideały, co romantyczna wrażliwoœć. Nic nie miało większego wpływu na niemieckiego przyrodnika niż rewolucja francuska 1789 roku, która dla całego pokolenia romantyków stała się noœnikiem oœwieconych wartoœci. Młody Alexander wielkim podziwem darzył także ojców założycieli Stanów Zjednoczonych i goršco popierał przyœwiecajšce im ideały, którym przeciwstawiał europejski despotyzm. PrzyjaŸnił się z Thomasem Jeffersonem (amerykański prezydent skwapliwie korzystał z wiedzy Humboldta o Meksyku) i słynnym rewolucjonistš Simónem Bolívarem.

Ale opiniom wielkiego przyrodoznawcy nie brakowało wyważenia. Dostrzegał, że „ojczyzna wolnoœci" opiera swojš potęgę na niewolnictwie, rozumiał też, jak łatwo rewolucja przeciwko kolonialistom i „barbarzyństwu cywilizowanego człowieka" potrafi obrócić się w dyktaturę. Prorocze okazały się też jego słowa o Stanach Zjednoczonych, które okreœlił jako „kartezjański wir, który porywa i wcišga wszystko w mdłš monotonię".

Mierzył, notował, klasyfikował i badał z gorliwoœciš godnš encyklopedysty, ale wniósł do nauki także „czucie i wiarę", odchodzšc przy tym od wizji człowieka jako pana i posiadacza natury. Romantyzm, kojarzony w Polsce za sprawš Adama Mickiewicza ze sprzeciwem wobec „szkiełka i oka", w Europie – szczególnie w Anglii i Niemczech – był w istocie bardzo mocno zwišzany z naukš, czego znakomitym przykładem piszšcy wiersze chemik Humphry Davy, wybitny poeta Samuel Coleridge czy sam Johann Wolfgang Goethe, który zajmował się m.in. optykš, anatomiš porównawczš i wulkanami. To właœnie za sprawš romantycznych inspiracji Humboldt przeniósł Kantowskš koncepcję wiedzy jako systematycznego konstruktu na œwiat przyrody. Kant uœwiadomił mu także doniosłoœć subiektywnego poznania. W naturze zaœ, jak na romantyka zaznajomionego z filozofiš Friedricha Schellinga przystało, niemiecki przyrodnik dostrzegał żywy organizm.

Zapewne nie byłoby romantyzmu Humboldta i takiego Humboldta, jakiego poznała nauka, gdyby nie spotkanie ze wspomnianym już Goethem. Umożliwił je młodemu Alexandrowi mieszkajšcy w Jenie i obracajšcy się w kręgach niemieckich romantyków brat. Wilhelm w 1794 roku przedstawił Alexandra Goethemu i Schillerowi (ten drugi zresztš uważał, że młodszy Humboldt odcišga autora „Cierpień młodego Wertera" od poezji i estetyki ku nauce). To dzięki Goethemu Humboldt uznał, że „to, co przemawia do duszy, umyka pomiarom". Stšd wzięło się także jego – tak pocišgajšce z punktu widzenia czytelników – holistyczne podejœcie, w którym wszystko się ze sobš łšczyło: to, co wielkie i małe, wyczulenie na szczegół z wielkš wizjš, nauka ze sztukš, poezjš i historiš. Dług wobec autora „Fausta" naukowiec spłacił dedykacjš w „Essai sur la géographie des plantes" (Esej o geografii roœlin), ale trzeba pamiętać, że i Goethe niemało mu zawdzięczał. Wspólnie spędzili wiele godzin na dyskusjach i... w laboratoriach.

Wielki zapomniany

Nie ma człowieka, którego nazwisko nosiłoby więcej obiektów, poczynajšc od pasm górskich, a na 300 gatunkach roœlin i 100 zwierzšt kończšc. Dlaczego więc kolos zwany „Szekspirem nauki" (w moskiewskiej gazecie), „jednym z cudów œwiata" (przez amerykańskiego transcendentalistę Ralpha Waldo Emersona) i „największym człowiekiem od czasów potopu" (przez Fryderyka Wilhelma IV), którego stulecie urodzin œwiętowano na całym œwiecie (w Nowym Jorku zebrał się 20-tysięczny tłum, w Berlinie na ulice wyległo 80 tysięcy osób mimo rzęsistego deszczu), ostatecznie popadł w zapomnienie, bo tak chyba należy okreœlić jego dzisiejszš pozycję w œwiecie nauki?

Powody tego stanu rzeczy sš złożone. Należałoby wœród nich wymienić choćby niechęć do niemieckich naukowców po obu wojnach œwiatowych (dotknęła ona także m.in. Ernsta Häckla). Przede wszystkim jednak autor „Kosmosu" nie sformułował żadnej wielkiej teorii. To dlatego dziœ w łańcuchu wielkich naturalistów i biologów wymienia się jednym tchem Linneusza, Darwina i Watsona z Crickiem, a o pruskim geniuszu zapomina się chyba nawet częœciej niż o pierwszym genetyku Mendlu. Popularnoœciš Humboldt cieszy się głównie w Ameryce Południowej (jako inspirator Bolivara i piewca kontynentu), a także w Niemczech, gdzie Daniel Kehlmann poœwięcił mu i wielkiemu matematykowi Gaussowi bestsellerowš (i przeniesionš na duży ekran) powieœć „Rachuba œwiata".

Dobrze więc, że ukazała się znakomita ksišżka Andrei Wulf, tym bardziej że dopiero dziœ widać, jak wiele dla nauki – szczególnie dla ekologii – i dla naszego zrozumienia własnej pozycji i roli w œwiecie zrobił Humboldt. W dobie „szóstego wymierania" (zagłady gatunków za sprawš m.in. globalnego ocieplenia, z którš aktualnie mamy do czynienia) jego przesłanie jest szczególnie żywe: „Człowiek może jedynie działać w zgodzie z naturš i dostosowywać jej siły na swój użytek, pojmujšc jej prawa".

Niemiecki naturalista dożył niemal dziewięćdziesištki, ale można zaryzykować twierdzenie, że jego największe dzieło ukazało się kilka miesięcy po jego œmierci, kiedy pod koniec 1859 roku Charles Darwin opublikował „O powstawaniu gatunków". Bez wielkiej wizji Humboldta nie byłoby wielkiej teorii Darwina i całej plejady przyrodoznawców.

Magazyn Plus Minus  

Andrea Wulf, „Człowiek, który zrozumiał naturę", przeł. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, Wydawnictwo Poznańskie 2017

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL