Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Kac po rozprawie z historiš

Przeszłoœć jest wymagajšcym przeciwnikiem. Nie toleruje prostych błędów, nie pozwala pójœć na łatwiznę tym, którzy chcš się z niej wyzwolić. Karze takie próby okrutnie i przewrotnie.

Historia nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która miała bronić dobrego imienia Polski, a doprowadziła do tego, że na całym œwiecie zaczęło się masowo mówić i pisać o „polskich obozach œmierci", jest klasycznym przykładem takiego właœnie odwetu przeszłoœci. W najprostszy możliwy sposób: ustawš, zakazem i karš chcieliœmy zmusić cały œwiat do zrozumienia naszej historii.

Kiedy okazało się, że nasze próby odniosły skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego, pogršżyliœmy się w słusznym, ale kompletnie jałowym poczuciu niesprawiedliwoœci. W ostatnich dniach, częœciej niż kiedykolwiek wczeœniej, patrzymy też z zazdroœciš na Niemców. Na ich pracujšcš ze skutecznoœciš i systematycznoœciš walca drogowego politykę historycznš. „Znowu im się upiekło" – myœlimy.

Tymczasem kilka tygodni przed wybuchem polsko-izraelskiego sporu ukazała się w Polsce ksišżka, która pokazuje, że odwet przeszłoœci dosięgnšł również Niemców. I to właœnie wtedy, kiedy wydawało się, że ostatecznie udało im się przezwyciężyć własnš historię, zamknšć raz na zawsze jej ciemny rozdział.

„Angela Merkel i kryzys migracyjny" Robina Alexandra, dziennikarza „Die Welt", jest drobiazgowš kronikš kilkunastu dni, które w 2015 r. wstrzšsnęły Niemcami i całš Europš. Otwarcie dla uchodŸców niemieckich granic, które miało być tylko wyjštkiem, przerodziło się w trwajšcy wiele miesięcy stan wyjštkowy. Choć praktycznie wszyscy zdawali sobie sprawę, że Niemcy nie mogš sobie na to pozwolić, nikt nie był w stanie przeciwstawić się bezprecedensowej euforii, jaka ogarnęła cały kraj. W tamtych dniach Niemcy byli sami sobš zauroczeni. Wiwatowali na czeœć przybywajšcych uchodŸców, bo z ich pomocš przezwyciężali swojš przeszłoœć.

Premier Turyngii Bodo Ramelow wychodzi na stację w Saalfeld, by przywitać przyjeżdżajšcych uchodŸców. Gdy wiozšcy ich pocišg wjeżdża na stację, polityk rozpłakuje się ze wzruszenia i krzyczy do przybyszy przez megafon „Inszallah!", czyli po arabsku „Tak chce Bóg!". Po chwili w telewizyjnym wywiadzie mówi: „Płakałem cały dzień. Tu w Saalfeld naziœci chcieli urzeczywistnić koncept stref wyzwolonych narodowo. A teraz tu do Saalfeld przybywa pierwszy pocišg z uchodŸcami. Uczciwie mówię, to jest najpiękniejszy dzień w moim życiu".

„Der Spiegel" publikuje podzielonš na pół okładkę. Z jednej strony zdjęcie z antyuchodŸczej demonstracji. Z drugiej – fotografia przedstawiajšca radosne powitanie przybyszy. Pierwsze zdjęcie podpisane gotykiem, majšcym się kojarzyć z narodowym socjalizmem: „Mroczne Niemcy", drugie – nowoczesnš czcionkš: „Jasne Niemcy". W tamtych dniach przygniatajšca większoœć Niemców przyjmuje taki właœnie podział jako oczywistoœć. I nie ma wštpliwoœci, po której stronie należy stanšć. UchodŸcy przeprowadzajš ich z mroku ku jasnoœci.

Ale kiedy mija pierwsza euforia, przychodzi kac. Pojawienie się setek tysięcy przybyszy ze Wschodu powoduje napięcia w społeczeństwie, które stajš się paliwem dla skrajnej prawicy, Alternatywy dla Niemiec. Po raz pierwszy od 1945 r. na prawo od chadecji powstaje realna, liczšca się siła. Stabilny dotychczas system polityczny zaczyna się chwiać w posadach. Rzekomo pokonana przeszłoœć bierze swój odwet.

Nie jesteœmy wyjštkiem. To, co spotkało Polskę po nowelizacji przez Sejm ustawy o IPN, nie wynika tylko ze skomplikowania naszych dziejów czy słaboœci polskiej polityki. Zadziałało tu również uniwersalne prawo historii. Dogania ona w pierwszej kolejnoœci tych, którzy chcš się z niš najszybciej i w najprostszy sposób rozprawić.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL