Plus Minus

„Wolfenstein II: The New Colossus”. Gdyby Niemcy wygrali wojnę

materiały prasowe
Niewielu Polaków znalazło swoje miejsce wśród najsłynniejszych bohaterów gier komputerowych.

Taka Lara Croft jest rodowitą Angielką, wywodzącą się zresztą z bardzo dobrej rodziny, Morgan Yu z „Prey" ma chińskie korzenie, a Niko Bellic z „Grand Theft Auto IV" wychował się na terenie byłej Jugosławii. Swojski Geralt pochodzi z Rivii, która być może i jest słowiańska, ale w sumie nikt nie może zagwarantować, że to okolice Poznania czy choćby Rabki. W efekcie pozostaje nam tylko kapitan William Joseph Blazkowicz z kultowej serii Wolfenstein. Prawdziwy Polak bohater, człowiek, który nigdy się nie poddaje.

Tej zimy nasz człowiek w świecie elektronicznej rozrywki doczekał się kolejnej gry ze swoim udziałem. Akcja „Wolfenstein II: The New Colossus" rozpoczyna się w 1961 roku, a więc kilkanaście lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Wojny, którą wygrali Niemcy, zrzucając bombę atomową na Manhattan. Teraz kontrolują niemal całe Stany Zjednoczone i stopniowo eliminują sprawny, ale w sumie mało znaczący ruch oporu. Sytuacja zmieni się, gdy Blazkowicz ponownie wybudzi się ze śpiączki. Zmęczony wojną i znajdujący się w fatalnej sytuacji bohater znów ruszy do walki.

„Wolfenstein II: The New Colossus", podobnie jak poprzednie odsłony cyklu, jest mroczną strzelaniną. Dynamiczną, brutalną, niekiedy przesadnie krwawą, ale sprawnie opowiadającą interesującą i nieszablonową historię. Poza tym angażuje ona gracza niczym doskonale napisana powieść czy widowiskowy film. To gra, która nie pozostawia obojętnym.

Pokazuje brutalność totalitaryzmu, ale nie przytłacza swoją wizją. Alternatywna wizja lat 60. jest bowiem zarówno przerażająca, jak i szalenie zabawna.

„Wolfenstein II: The New Colossus", PC, PS4, Xbox One, Nintendo Switch

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL