Aktualizacja: 01.02.2018 16:03 Publikacja: 02.02.2018 14:00
Foto: Rzeczpospolita, Mirosław Owczarek
Co najmniej od roku 2005 do Prawa i Sprawiedliwości przylgnął wizerunek, który możemy określić jako „wieśniaki", „prostaki" czy „buraki", a więc kogoś z prowincji, kto nie umie się zachować i jest przeciwieństwem „bywalców salonu", inteligentów, ludzi kulturalnych, wykształconych i wielkomiejskich. Możemy się zastanawiać, czy ten wizerunek został PiS-owi narzucony podstępem, przyjęty świadomie, w wyniku wyrachowanej decyzji, a może po prostu tak potoczyły się wydarzenia, a koszt walki z tym wizerunkiem był zbyt wysoki w porównaniu z możliwymi korzyściami. Wizerunek ten jest rozbieżny z rzeczywistością. Wiele kluczowych postaci z obozu obecnej władzy pochodzi z kręgów dawnych elit albo przynajmniej XIX-wiecznej „klasy średniej".
Tylko 99 zł za rok.
Czytaj o tym, co dla Ciebie ważne.
Sprawdzaj z nami, jak zmienia się świat i co dzieje się w kraju. Wydarzenia, społeczeństwo, ekonomia, historia i psychologia w jednym miejscu.
Wszyscy wiemy, że kiedyś było lepiej. Polityka wyglądała zupełnie inaczej, miała inny poziom i klimat, a debaty...
Nowy spektakl Teatru Współczesnego za dyrekcji Wojciecha Malajkata pokazuje, że warto szukać w teatrze wzruszenia.
Nadmierne i niepoprawne stosowanie leków to w Polsce plaga. Książka Arkadiusza Lorenca pokazuje tło tego problemu.
„Ale wtopa” to gra, przez którą można nieźle zdenerwować się na znajomych.
„Thunderbolts*” przypomina, że superbohaterowie wcale nie są doskonali.
W debacie o rynku pracy nie można zapominać o człowieku. Ideałem dla większości pozostaje umowa o pracę, ale technologie i potrzeba elastyczności oferują nowe rozwiązania.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas