Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Tomasz Terlikowski: Z kurii do „Gościa Niedzielnego”, czyli jaki sens majš media katolickie

Fotorzepa/ Rafał Guz
Z rozbawieniem czytam filipiki księży (zdecydowanie nie wszystkich) i niektórych mocno zaangażowanych œwieckich, którzy przekonujš mnie raz na jakiœ czas, że zamiast komentować decyzje poszczególnych biskupów czy Stolicy Apostolskiej, powinienem im zaufać.

Jeszcze œmieszniejsze sš sugestie, że zamiast podawać zdobyte nieoficjalnie informacje, trzeba czekać na komunikaty kurii (wszystko jedno – diecezjalnej czy rzymskiej), bo w nich – jak w zwierciadle – objawia się pełnia prawdy.

Zazwyczaj wyjaœniam wtedy, że gdybym chciał czekać na oficjalne komunikaty i wierzyć we wszystko, co one głoszš, to nie zostałbym ani dziennikarzem, ani publicystš. Gdybym chciał chwalić każdš decyzję kurii, to zostałbym rzecznikiem prasowym. Nie zostałem nim jednak. Jestem publicystš, a to oznacza, że mojš rolš jest komentować rzeczywistoœć. Takš, jakš ona jest, albo – lepiej rzecz ujmujšc – takš, jakš jš postrzegam. I zadawać pytania. Mogę się w owych opisach mylić, a mogę mieć rację, ale trudno zarzucać, że tak właœnie traktuję swoje zadanie.

Nie piszę tego jednak, żeby się tłumaczyć lub użalać nad poziomem internetowej debaty. To raczej punkt wyjœcia do szerszej diagnozy dotyczšcej stanu mediów katolickich, a szerzej ich rozumienia w Polsce. Kilka dni temu redaktorem naczelnym „Goœcia Niedzielnego" przestał być ks. Marek Gancarczyk, człowiek, który stworzył potęgę tego pisma. Oficjalny powód? Nieznany. Jego miejsce zajšł ks. dr Adam Pawlaszczyk, dotšd oficjał w sšdzie biskupim, kanclerz kurii, człowiek zapewne œwietnie obeznany w prawie kanonicznym i kurialnych klimatach, ale w œwiecie mediów kompletnie nieznany. Arcybiskup Wiktor Skworc uznał więc, że od medialnego zaangażowania i wiedzy ważniejsze jest dobre usadowienie w kurii, a do robienia tygodnika nie trzeba żadnego doœwiadczenia, wystarczy dekret biskupa i jego zaufanie. Problem polega tylko na tym, że w mediach od zaufania biskupa (a nawet arcybiskupa) ważniejsze jest zaufanie czytelników. To zaœ buduje się innymi sposobami niż nominacjami.

Takie traktowanie mediów przez Koœciół ma głębsze przyczyny. Otóż wiele wskazuje na to, że dla wielu z katolików (niezależnie od tego, czy duchownych, czy œwieckich) media katolickie majš być narzędziem budowania pozytywnego PR i zgodnego klaskania obecnemu koœcielnemu mainstreamowi. Tyle że takie nikomu do niczego nie sš potrzebne. Poważne katolickie media na Zachodzie (a akurat w tej kwestii warto się od katolików brytyjskich, amerykańskich czy włoskich uczyć) sš niekiedy bardzo krytyczne nie tylko wobec własnych biskupów, ale nawet wobec posunięć kurii rzymskiej czy niektórych wypowiedzi papieży (w tym także Franciszka). „Catholic Herald", „National Catholic Register" czy portal La Nuova Bussola Quotidiana potrafiš bardzo ostro punktować decyzje dyplomacji watykańskiej dotyczšce Chin (ostatnio dyplomaci z Watykanu zmusili bohaterskich biskupów zachowujšcych jednoœć z Rzymem do rezygnacji na rzecz komunistycznych kolaborantów), analizować wypowiedzi papieskie pod kštem ich zgodnoœci z prawem kanonicznym (Franciszek, przy licznych swoich duszpasterskich zaletach, nie jest specjalistš w tej dziedzinie), a nawet atakować najbliższych współpracowników papieża za malwersacje finansowe, obronę homoseksualistów czy próby rozmywania doktryny.

Takie media majš sens, takie media pokazujš, że w Koœciele rzeczywiœcie jest wolnoœć debaty, opinii, wyrażania własnych poglšdów, do których tak często zachęca papież Franciszek. Polskie media katolickie, a także metoda zarzšdzania nimi, jakš zaprezentował ostatnio arcybiskup Skworc, sš raczej smutnym dowodem na to, że na wolnoœć debaty nie ma miejsca, a jedynym, co majš robić dziennikarze w nich zatrudnieni, jest karne wykonywanie poleceń płynšcych z centrali. Wielu próbuje robić dobrš robotę, ale – jak pokazuje decyzja w sprawie ks. Marka Gancarczyka – wcale się ich za to nie docenia.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL