Plus Minus

Czy Trump uratuje USA po tym, jak zdechł Minotaur

AFP
Barack Obama i Hillary Clinton próbowali reanimować zglobalizowany ład, ale Donald Trump wybrał inny model.

Meandry amerykańskiej polityki można łatwiej zrozumieć w kontekście teorii Globalnego Minotaura stworzonej przez Janisa Warufakisa, byłego greckiego ministra finansów. Według niego USA realizowały po 1945 r. strategię Wielkiego Planu, będącą niejako wdrożeniem rooseveltowskiego New Dealu na skalę całego wolnego świata. Stany Zjednoczone były tam głównym silnikiem napędzającym globalną gospodarkę, a reszta krajów kapitalistycznych odbiorcą amerykańskich produktów. Gdy jednak Europa i Azja Wschodnia wkroczyły na drogę gospodarczej prosperity, USA zaczęły przegrywać konkurencję na światowych rynkach eksportowych i stały się krajem z narastającym deficytem budżetowym oraz deficytem w handlu (…)

Po szoku naftowym z 1973 r. zaczęto budować na gruzach Wielkiego Planu system nazwany przez Warufakisa Globalnym Minotaurem. USA stawały się ogromnym rynkiem eksportowym dla towarów z całego świata, a w zamian inne państwa składały im swoistą daninę”, lokując kapitał na amerykańskim rynku finansowym i finansując w ten sposób amerykański „podwójny deficyt”. 

Czytaj także: Europejska odpowiedź Trumpowi

Strategia ta przyspieszyła gwałtownie za rządów George H.W. Busha i Billa Clintona wraz z budową układu NAFTA (o wolnym handlu pomiędzy USA, Kanadą i Meksykiem), intensyfikacją relacji gospodarczych z Chinami, budową kapitalizmu w państwach dawnego bloku sowieckiego i początkami gospodarki internetowej. Pomimo zawirowań z czasów rządów George’a Busha Jr. ta fala globalizacji była rozpędzona aż do krachu z 2008 r. Według Warufakisa Minotaur wówczas „zdechł”. USA nie były już w stanie kupować na tak dużą skalę towarów eksportowanych przez resztę świata. Trzeba było zbudować nowy system. O ile Barack Obama i Hillary Clinton próbowali reanimować zglobalizowany ład, o tyle Trump wybrał inny model, w którym USA odbudowują swoje zdolności produkcyjne, a przy tym ingerują w politykę innych państw o wiele bardziej wybiórczo, niż to było za czasów Obamy czy Busha. 

Proces odbudowy mocy produkcyjnych de facto rozpoczął się już za rządów poprzedniego prezydenta, gdy spadające koszty energii (związane z boomem na wydobycie gazu i ropy ze złóż łupkowych) skłaniały coraz więcej firm do inwestowania w amerykańskie fabryki. Administracja Trumpa postanowiła to przyspieszyć, upraszczając regulacje biznesowe i przepychając pod koniec zeszłego roku w Kongresie obniżkę podatku CIT z 35 proc. do 21 proc. – największe cięcie danin od czasów Reagana. 

Więcej w najbliższym Plusie Minusie. W kioskach od 14 lipca

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL