Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Piłka nożna

Dariusz Mioduski o odpadnięciu Legii z europejskich pucharów i błędach poprzedników

Dariusz Mioduski, właœciciel Legii
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek
Właœciciel warszawskiego klubu o odpadnięciu z europejskich pucharów, błędach poprzedników i trudnej zimie.

Rzeczpospolita: Na poczštku wszystko układało się po pańskiej myœli – Legia sięgnęła po tytuł. Porażka w pucharach boli podwójnie?

Dariusz Mioduski: Poczštek nie był łatwy. Owszem, cel został osišgnięty, ale wszystko zostało jemu podporzšdkowane. Postawiłem przede wszystkim na stabilizację, tak żebyœmy osišgnęli cel jakim było mistrzostwo. W normalnej firmie nie ma na koniec sezonu mistrzostwa i gdy przychodzi nowy prezes to pierwsza rzecz, jakš robi to zaczyna czyœcić, wprowadza swoje porzšdki. Dla mnie najważniejsze było wprowadzenie nowego sposobu myœlenia, żeby pojawił się w Legii plan, żeby wprowadzić fundamenty, na których będzie się można przy kolejnym kryzysie w przyszłoœci oprzeć. Bo to jeden z większych problemów, tu nie ma fundamentów. Nie było ani planu ani żadnych pieniędzy na trudniejszy moment, który zawsze musi kiedyœ musi przyjœć. Dla nas jednak w pierwszym okresie najważniejsza była stabilizacja i osišgnięcie celu. Wygraliœmy to mistrzostwo, mimo że od œrodka był siany ferment przez ludzi, którzy chcieli lub musieli odejœć. To było fizycznie i mentalnie wyczerpujšce. Po 10 dniach przerwy, po tak wyczerpujšcym psychicznie okresie, od razu przyszły mecze o wielkš stawkę. Dziœ płacimy za to cenę. Musimy sobie z tym poradzić..

Pan zaczyna być jednak przedstawiany jako osoba która nie potrafiła zatrzymać gwiazd, sprowadzić nowych odpowiednio dobrych i jeszcze nie udało się awansować po raz pierwszy od pięciu lat do pucharów.

Nie umiałem zatrzymać gwiazd? Odszedł tylko Vadis Odjidja Ofoe, z czym się liczono, a ja próbowałem do tego nie dopuœcić. Pierwszy raz zdarzyło się, że w okienku odszedł tylko jeden piłkarz. Nowi zawodnicy zostali sprowadzeni i to za konkretne pienišdze. Prawdš jest, że nie przyczynili się do awansu do pucharów, ale wierzę, że odpalš. Poza Krzysztofem Mšczyńskim, który odpalił od razu.

Mšczyński jako jedyny z nowych był jednak gotowy do gry od zaraz.Mšczyński jako jedyny był gotowy do gry od zaraz...

Nieprawda, Cristian Pasquato i Armando Sadiku też byli gotowi. Jedynym zawodnikiem kupionym z myœlš o przyszłoœci jest Hildeberto. Wiedzieliœmy, że będziemy musieli na niego poczekać, że ma duże zaległoœci. Ale on ma 21 lat i podpisał pięcioletnia umowę. Oczywiœcie Pasquato i Sadiku przyszli z lig, gdzie jest znacznie dłuższa przerwa między sezonami. Musieli grać o punkty w czasie, w którym zazwyczaj odpoczywali albo dopiero zaczynali przygotowania. Ale ich przypadek jest różny od Hildeberto. Sadiku przez kilka sezonów zdobywał po 15-20 bramek co sezon. I tu też tak będzie. Pasquato grał w lidze, która jest silniejsza niż nasza, strzelał gole, asystował.

To ma pan za złe trenerowi, że zbyt mało z nich korzystał?

Nie. Rozmawiamy na ten temat regularnie. Wkurza mnie ten mit zawodników „gotowych" i „nie gotowych". Na poczštku lipca nie ma w Europie piłkarzy gotowych, bo cała Europa ma wtedy wakacje. Ale nie chcę się skupiać na nowych. Dziœ problemem jest drużyna, która gra słabo na wszystkich pozycjach. Ale damy sobie z tym radę.

Czyli o transfery nie ma pan do siebie pretensji?

Będę miał, jeœli ci piłkarze nie odpalš. Ale dziœ jeszcze nie jestem w stanie tego ocenić. Musimy zapomnieć już o przeszłoœci, mimo że jest to bardzo trudne.. Sam nie œpię po nocach, bo mi się przypominajš dwie głupio stracone bramki: w Astanie i z Sheriffem tu w Warszawie. Gdyby nie one, to nasza rozmowa też miałaby zupełnie inny wydŸwięk. Przecież z Sheriffem powinniœmy byli wygrać bez żadnych transferów i bez Vadisa. Mamy wystarczajšco silnš kadrę. Dziœ dla nas jest jeden cel – mistrzostwo Polski. I dlatego tak ważny był ten mecz z Zagłębiem Lubin.

Obrażeni kibice szydzšcy i wyœmiewajšcy własnych piłkarzy, transparent z prztyczkiem w pańskš stronę i co chwila skandowanie „gdzie sš puchary". Przynajmniej wynik dla Legii korzystny.

Kibice maja prawo być wkurzeni i wyrażać to. Zasłużyliœmy na krytykę. Ja też jš przyjmuję. Przecież sam jestem wœciekły na to co się stało. Kibice domagajš się pucharów bo majš œwiadomoœć, że miejsce Legii jest w Europie i tu w pełni się zgadzamy. Jedyna drogš do tego celu jest wygrywanie i zdobycie Mistrzostwa Polski. Wygrana z Zagłębiem to ważny krok w tym kierunku, choć wszyscy jesteœmy œwiadomi, że przed nami jeszcze mnóstwo pracy.

Praktykš Legii do tej pory było budżetowanie pieniędzy za grę w fazie grupowej Ligi Europy. Premia od UEFA to 5,6 milionów euro jeœli do LE trafia się przez play off eliminacji LM. Tych pieniędzy nie ma.

Mamy dużš dziurę. Taki budżet wynika ze struktury kosztów, która została stworzona jeszcze przez poprzedni zarzšd i z którš teraz mamy problem. Na liœcie płac mamy wielu 30-letnich piłkarzy, na bardzo dobrych, długich kontraktach. Ich się nie sprzeda z zyskiem, a jednoczeœnie wkład niektórych z nich w grę jest zbyt mały. Musimy sobie z tym poradzić, ale nie możemy przecież przestać im płacić. Musimy przejœć przez kilka okienek transferowych i tę strukturę zmienić. Œcišgnšć zawodników młodszych, którzy mniej zarabiajš i dla których Legia nie będzie miejscem emerytury. Pozyskać takich, którzy będš chcieli tu się rozwinšć, wygrywać, wypromować się i pójœć dalej. I dlatego wykonaliœmy już pierwsze ruchy majšce to zmienić. Hildeberto ma 21 lat, podpisaliœmy umowy z naszymi najlepszymi zawodnikami z akademii – Michalakiem, Majeckim, Wieteska może do nas wrócić i taki jest docelowy plan. Jest Szymański, jest Nagy. Stworzyliœmy drugš drużynę z doœwiadczonymi zawodnikami, żeby młodzi mogli się lepiej rozwijać. Ale na naszej liœcie płac jest całe mnóstwo zawodników, którzy gdzieœ przepadli między pierwszš drużynš a rezerwami, o których się nie mówi, a którzy majš pensje na poziomie znacznie przewyższajšcym ekstraklasowš œredniš. Znacznie.

Jak do tego doszło? Przecież pan był przez te lata w klubie.

O to przede wszystkim zaczęliœmy się kłócić. Umowy zostały podpisane przez prezesa zarzšdu, bez uzyskania wczeœniejszej zgody Rady Nadzorczej. Mimo że formalnie taka zgoda była wymagana. Jeœli zarzšd podpisał z kimœ umowę, ale nie dostał zgody rady, jest to formalnie problem zarzšdu. Z punktu widzenia prawa kontrakt oczywiœcie obowišzuje. Gdy się rozstawaliœmy podpisałem finalnie zgody na te umowy, bo było to jednym z warunków transakcji, tak aby poprzedni zarzšd nie ponosił odpowiedzialnoœci za decyzje, które podjšł bez zgody Rady Nadzorczej.. Ale to była jedna z głównych przyczyn sporu.

Wróćmy do budżetu. Bez wpływu z Ligi Europy nie ma około 20-25 milionów złotych.

Więcej. Liczymy, że zabraknie jakieœ 8 milionów euro. Premia od UEFA to jedno, ale jest jeszcze market pool, dni meczowe itd.

Musicie sprzedawać piłkarzy, by ratować budżet?

Nie za bardzo mamy kogo w tej chwili sprzedać. Mam nadzieję, że uda nam się pozbyć dwóch czy trzech zawodników. Z tych obcišżajšcych budżet, a nie majšcych istotnego wpływu na drużynę.

A takich, którzy majš?

Raczej nie. Wiadomo, że wcišż jest sprawa Michała Pazdana, który ma wpisanš klauzulę i jeœli ktoœ jš wpłaci, to nawet nie musi ze mnš rozmawiać. Ale na dziœ nie chcę sprzedać Pazdana. Potrzebujemy zespołu, który gra o mistrzostwo Polski.

Legia może stracić płynnoœć finansowš?

Nie, gwarancjš stabilnoœci jestem ja. Będziemy musieli szukać oszczędnoœci, poprzesuwamy pewne wydatki, niektóre działy będš musiały poczekać z inwestycjami. Z punktu widzenia kibica będš to jednak niezauważalne rzeczy. Na pewno nie ucierpiš fundamentalne dla nas kwestie. Nie odpuszczę sprawy oœrodka treningowego dla pierwszej drużyny i akademii. Na najważniejsze wydatki wycišgnę pienišdze z własnej kieszeni.

W formie pożyczki do klubu?

Forma finansowania przez właœciciela nie ma większego znaczenia.

Póki właœciciel nie chce się pozbyć klubu.

Żeby była jasnoœć. Legia nie zostanie sprzedana.

Kilka dni temu pojawił się artykuł w Interii, że Maciej Wandzel i Bogusław Leœnodorski chcš od pana odkupić Legię.

Ten artykuł to próba destabilizacji Legii, jedna z odsłon kampanii, która trwa od kiedy przejšłem klub. Niech więc pan jasno napisze – nie ma takiej możliwoœci. Z wykrzyknikiem.

Ale wyobraża pan sobie, że faktycznie pojawi się oferta?

Nie wyobrażam sobie. I nie wyobrażam sobie, że podjšłbym takie rozmowy. Mogę się odnosić tylko do tego artykułu. Znów mamy duet Wandzel – Leœnodorski próbujšcy mieszać w Legii. Myœlałem, że zapłaciłem im tak duże pienišdze, że znajdš sobie inne zajęcia. Ja będę robił swoje, klub będzie robił swoje, więc to cišgłe destabilizowanie nas nie ma sensu. Wydaje mi się, że wszyscy już wiedzš jak wyglšda ta gra. Gdyby chodziło o dobro Legii, to daliby spokój.

Co ma pan na myœli mówišc o „kampanii destabilizacyjnej"?

Dzieje się to od pierwszego dnia, w którym przejšłem Legię. Z poczštku może było to bardziej szeptane działanie. Ale ostatnio wkroczyło na wyższy poziom. Czuję to na każdym kroku. Przy transferach, na co dzień w klubie wœród pracowników, czuje w kontaktach z piłkarzami, gdy wchodzę do szatni. Jest grupa ludzi, która wcišż bierze pienišdze z Legii w postaci odpraw uzgadnianych tuż przed moim przyjœciem, jeŸdzi klubowymi samochodami i uderza w nas z całej siły. Przecieki medialne o pensjach, transferach, podburzenie zawodników i wszystko to w wykonaniu ludzi, którzy mówiš o miłoœci do klubu. Wœród naszych krytyków sš aktywne publicznie osoby, które podpisały umowy kilka dni przed moim przyjœciem do klubu, a dzień po złożyły wypowiedzenie i brały kilkumiesięczne odprawy. Żeby było jasne, to nie jest wymówka dla naszej gry. Bo wiem i widzę, że gramy słabo. Ale dzieje się tak również dlatego, że jesteœmy mentalnie rozbijani.

Przyczyn chyba jest jednak znacznie więcej. Nie może pan z czystym sumieniem, powiedzieć, że piłkarze sš rozbici psychicznie, bo kilka osób, których już w Legii nie ma, uprawia jakieœ swoje gierki?

Oczywiœcie, że przyczyn jest mnóstwo, ta kampania destabilizacyjna to może kilka procent całoœci. Ale może tych kilku procent zabrakło byœmy zagrali w pucharach. Bo i z Astanš i z Sheriffem brakowało niewiele. Cała reszta – 90-95 procent to oczywiœcie nasza wina, nasze błędy i musimy sobie z tym poradzić.

Na czym jednak konkretnie ta destabilizacja polega?

Gdy zaczynałem rozmowy z Vadisem widziałem chęć pozostania i jedyne w czym się różniliœmy to pewne kwestie finansowe, ale do dogadania się. Dwa tygodnie póŸniej jest zupełnie inna rozmowa i dowiaduję się, że zawodnik nie będzie tu grał za żadne pienišdze i zaczyna się powoływanie na obietnicę złożonš przez Leœnodorskiego, nie zapisanš w żadnym kontrakcie, że będzie mógł odejœć. W temacie Vadisa wszystkie kroki zostały podjęte, nie mam sobie nic do zarzucenia. Na końcu musiałem podjšć decyzję racjonalnš. Czyli go sprzedać, bo za kilka miesięcy mógłby podpisać umowę i odejœć za darmo. Thibaut Moulin dostaje ofertę w dniu bardzo ważnego meczu z Tyraspolem i jest to natychmiastowo komunikowane w zaprzyjaŸnionych mediach. To nie był przypadek. Zresztš to była oferta nie do przyjęcia, ale zawodnikowi mšci w głowie. Wypłynęły na œwiatło dzienne pensje zawodników, co się przełożyło na perturbacje w szatni. Upubliczniane sš wewnętrzne sprawy firmy. Dziœ osoby, które przez lata żyły z Legii, niby z dobrego serca, z całej siły walš w ten klub.

Seweryn Dmowski, były pracownik Legii, twierdzi np. że Michał Żewłakow został wysłany na przymusowy urlop w trakcie okienka transferowego. Tak było?

Jeœli Seweryn Dmowski, pracujšcy jak wiadomo dla Macieja Wandzla, tak mówi, to zwyczajnie kłamie. Michał na swojš proœbę wyjechał na kilka dni, w tym czasie zresztš pracował. Nie rozliczam go, ile godzin spędził w biurze. Słyszę też, że Michał Żewłakow był omijany przy rozmowach z Vadisem. To kolejna bzdura. Ja się włšczyłem w te rozmowy, ale nikt go nie pomijał. Jeœli kiedykolwiek był pomijany, to wczeœniej, gdy częœć transferów była efektem jednoosobowego działania prezesa. Takie przekazy majš na celu rozbijanie zespołu. Zresztš robiš to osoby, które bez Legii po prostu nie istniejš medialnie i ciężko im to znieœć.

Pan tyle mówi o rozwijaniu się i byciu coraz lepszym. Tymczasem Aleksandar Vuković powiedział, że Legia mimo pięciu lat z rzędu gry w europejskich pucharach, mimo pieniędzy z UEFA za Ligę Mistrzów, wcišż jest na tym samym pułapie, na jakim była te pięć lat temu.

I ja się z nim zgadzam. Nie rozwijaliœmy się jako klub, mimo tych pieniędzy z pucharów. Koncentrowaliœmy się wyłšcznie na tym co tu i teraz. W kontekœcie rynku w Polsce nie było to takie trudne. I mieliœmy mnóstwo szczęœcia. Bo przez te pięć lat zagraliœmy jeden dobry dwumecz w eliminacjach pucharów – z Celtikiem. A on się zakończył katastrofš z innego powodu. Udało nam się nazbierać trochę punktów, ale wiele razy po prostu sprzyjało nam szczęœcie. Mimo tych pieniędzy jako klub nie weszliœmy na wyższy poziom i nie zbudowaliœmy żadnych fundamentów na przyszłoœć. Wydawaliœmy na chwilowš poprawę sportowš, ale nie budowaliœmy nic trwałego. Rosły zobowišzania i trzeba było je spłacić. Mnóstwo rzeczy robiono na kredyt. Nie regulowano faktur, nie płacono za piłkarzy, pojawiały się długi i póŸniej gdy przychodziła kasa z UEFA trzeba było je spłacić. Po moim przyjœciu pierwszy raz na czas uregulowano premie i zobowišzania wobec dostawców. I taka była praktyka, mimo że klub dostał 100 milionów zł za Ligę Mistrzów, a do tego w zimowym okienku sprzedano zawodników za ponad 20 mln zł Oczywiœcie z tej puli 20 milionów zł poszło na spłatę ITI. Być może teraz przyszedł czas oczyszczenia. Musimy na nowo zbudować podstawy tego klubu.

Znów nie da się nie zauważyć, że przecież pan był w tym czasie klubie I znów odpowiedŸ brzmi tak samo.

O to się kłóciliœmy, takie właœnie gospodarowanie pieniędzmi było powodem, że nasz konflikt narósł do takich rozmiarów.

Ile zajmie to ponownie budowanie klubu, o którym pan mówił. Chyba więcej niż sezon?

Z pewnoœciš. Ale i tak będziemy walczyć o mistrzostwo. Mamy zawodników, którzy sš reprezentantami, Polski i innych krajów. Teoretycznie na każdej niemal pozycji mamy najlepszego piłkarza w lidze, przynajmniej na papierze. Oczyszczamy się i idziemy dalej.

Ale oprócz planów długoterminowych musi być tu i teraz. Musi być postęp sportowy w klubie sportowym.

Zgadza się. To jest kluczowa sprawa. Musimy się przyzwyczaić do tego, że od nowego sezonu rywalizację o Europę będziemy zaczynać 10 lipca i dojdzie jeszcze jedna runda eliminacyjna. Nie będziemy znajdować nowych zawodników w czerwcu czy w pierwszych dniach lipca. Więc prawdopodobnie musimy przesunšć moment, gdy dokonujemy transferów na zimę.

A skšd tej zimy pan weŸmie pienišdze?

Nie się co oszukiwać, tej zimy będzie trudniej. Ale zobaczymy.

A jeœli nie zdobędziecie mistrzostwa? To będzie poczštek prawdziwej katastrofy finansowej?

Nie ma co tego teraz rozpatrywać. Nie mamy wymówek. Nie gramy co trzy dni, jest czas by solidnie trenować. Mamy drużynę która musi wygrywać, nie twierdzę, że wygramy każdy mecz, ale mamy obowišzek zdobywać trofea. Tak realnie rzecz bioršc naszym głównym konkurentem będzie Lech Poznań, który przechodzi przez bardzo podobne problemy do naszych. Tam postanowiono zrekonstruować drużynę, pozyskano wielu nowych zawodników. Majš tę przewagę, że ich akademia produkuje zawodników, których zaczęli sprzedawać za godne pienišdze. To akurat dobry przykład dla innych polskich klubów, bo przy naszych ograniczeniach finansowych innej drogi nie ma.

 

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL