Reklama

Haszczyński: Najgorsze jeszcze przed Ukrainą

Porozumienia mińskie mają niewątpliwie jeden pozytywny skutek – na wschodzie Ukrainy ginie mniej ludzi niż w 2014 r. Wojna tam przycichła na tyle, że prawie o niej zapomnieliśmy. Poza tym umowa, której patronują prezydenci Ukrainy, Rosji, Francji i kanclerz Niemiec, przyniosła niewiele.
Haszczyński: Najgorsze jeszcze przed Ukrainą

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Zresztą większość jej punktów nie została wprowadzona w życie, za co wina – słusznie – spadła przede wszystkim na Moskwę. UE, nie czekając na koniec roku – termin ostatecznej realizacji porozumień, przedłużyła sankcje wobec Rosji.

Jednomyślność Europy w sprawie karania za niedotrzymywanie umów to dobry znak. Tyle że z każdym miesiącem konflikt na Ukrainie będzie trudniejszy do rozwiązania. Niełatwo sobie wyobrazić, jak Kijów miałby przeciągnąć na swoją stronę tereny, nad którymi utracił kontrolę – Donbas i Krym. Militarnie nie jest w stanie. Nie ma też co liczyć na atrakcyjny wizerunek, który skłoniłby buntowników do powrotu pod jego skrzydła. Ukraina nie likwiduje systemu oligarchicznego, reformuje się bardzo powoli.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama