Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Premier miała rację, nie publikujšc wyroków Trybunału - pisze Mariusz Muszyński, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego

Fotorzepa, Robert Gardziński
Jeœli władza sšdownicza przekracza przyznane jej kompetencje, władzy wykonawczej nie pozostaje nic innego jak je skorygować, by zapewnić ład w systemie prawa – pisze wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego.

11 grudnia br. odbyło się uroczyste Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, podczas którego prezes Trybunału Julia Przyłębska przedstawiła „Informację o istotnych problemach wynikajšcych z działalnoœci i orzecznictwa TK w 2016 r.". Tym samym w przestrzeni pojawił się oficjalny opis aktywnoœci TK w 2016 r., w tym wydarzeń, które budziły zainteresowanie opinii publicznej. Wœród nich była sprawa blokowania możliwoœci orzekania trzem sędziom TK przez ówczesnego prezesa, jak i kwestia rozstrzygnięć wydanych w tym okresie i nieogłoszonych w dzienniku urzędowym.

Informacja jest dostępna na stronie internetowej Trybunału. Warto jednak opatrzyć jš kilkoma słowami medialnego komentarza.

Wymowa dokumentu jest jednoznaczna. Funkcjonowanie TK w 2016 r. przysporzyło państwu polskiemu wiele problemów. Trybunał, którego zadaniem jest strzeżenie praworzšdnoœci rozumianej jako kontrolowanie zgodnoœci z Konstytucjš wskazanych aktów prawnych, wielokrotnie w tym okresie podejmował działania niespotykane dotychczas w demokratycznym państwie prawa.

Nielegalnoœć wyboru

Preludium tego procesu stanowił wyrok wydany jeszcze 3 grudnia 2015 r., ale majšcy wpływ na to, co działo się w 2016 r. Niemal natychmiast został on przedstawiony opinii publicznej w sposób kłamliwy. Z pomocš nierzetelnych mediów przeforsowano fałszywe rozumienie jego sentencji we fragmencie dotyczšcym art. 137 ustawy o TK z 25 czerwca 2015 r. Fragment ten uznaje, że wspomniany art. 137: w zakresie, w jakim dotyczy sędziów Trybunału, których kadencja upływa 6 listopada 2015 r., jest zgodny z art. 194 ust. 1 konstytucji, a w zakresie, w jakim dotyczy sędziów Trybunału, których kadencja upływa odpowiednio 2 i 8 grudnia 2015 r., jest niezgodny z art. 194 ust. 1 konstytucji.

W zamierzeniach manipulantów fragment miał (i ma nadal) stanowić podstawę dla uzasadniania rzekomego nielegalnego wyboru sędziów TK przez Sejm obecnej kadencji. Nieważne, że literalne brzmienie normy nie odnosi się ani do osób wybranych 2 grudnia 2015 r., ani do wybranych pierwotnie 8 paŸdziernika 2015 r. Zarówno treœć normy ustawowej (art. 137), jak i sentencja, dotyczš sędziów, którzy jesieniš 2015 r. kadencję kończyli. Chodzi więc o sędziów: Gintowt-Jankowicz, Hermelińskiego, Kotlinowskiego, Cieœlaka i Liszcz.

Nieważne też było, że mamy do czynienia z kontrolš abstrakcyjnš normy, której treœć dotyczy terminu zgłaszania kandydatów na sędziów TK. Usiłowano wmówić społeczeństwu, że TK dokonał w ten sposób zbadania samego faktu wyboru sędziów 2 grudnia 2015 r. Jeœli tak należy rozumieć orzeczenia TK, to dlaczego Krajowa Rada Sšdownictwa cišgle działa skoro 20 czerwca 2017 r. Trybunał orzekł o sprzecznoœci z konstytucjš przepisów o wyborze częœci członków KRS? Czy aby na pewno uchwały tego organu wydane po dniu ogłoszenia orzeczenia w Dzienniku Ustaw sš ważne?

Ale to nie wszystkie „hity" prezesa Rzeplińskiego z 2016 r. Drugš, jeszcze bardziej absurdalnš podstawę rzekomej nielegalnoœci wyboru sędziów 2 grudnia 2015 r. stanowić ma postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie U 8/15 (dotyczšce uchwał o wyborze). Warto przypomnieć, że podstawš tego umorzenia był brak kompetencji TK do zbadania sprawy. Prawnika, który z takiego umorzenia wywodzi materialny skutek, należy odesłać z powrotem na studia.

Chwyt retoryczny

W sferze publicznej co pewien czas pojawia się oczekiwanie opublikowania „orzeczenia" K 47/15. Kierowano je wobec premier Szydło, a dziœ premiera Morawieckiego. Nikt jednak nie kwapi się do dyskusji na temat okolicznoœci jego wydania. Może dlatego, że orzekajšc ówczesny skład Trybunału złamał prawo? Przecież rozstrzygnięcie to oparto na decyzji o odrzuceniu domniemania konstytucyjnoœci ustawy, która już weszła w życie. Ustawa ta znowelizowała stare przepisy dotyczšce TK, w tym o procedurze przed Trybunałem. Została zaskarżona do TK nie w trybie kontroli prewencyjnej, ale po jej wejœciu w życie. Sytuacja była nowa i trudna. Trybunał miał stosować normy, które musiał skontrolować. Rozwišzanie doktrynalne miał jednak podane na tacy. Do tego momentu nikt nie zaprzeczał zasadzie domniemania konstytucyjnoœci ustawy, nawet o TK. Przeciwnie, sędzia TK Marek Zubik, w swojej ksišżce pisał, że: „Przepis art. 195 ust. 1 Konstytucji nie powinien być również rozumiany w sposób, który pozwalałby wyłšczyć zwišzanie sędziów Trybunału przepisami ustawowymi w ramach trybu postępowania przed TK". (...) „W ramach rozpoznawania spraw sędziowie Trybunału zwišzani sš wszystkimi ustawowymi regulacjami procedury sšdowokonstytucyjnej. Nie mogš samodzielnie pomijać takich przepisów, choćby uznali je za ťoczywiœcieŤ niekonstytucyjne. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby TK – w odpowiedniej procedurze – orzekł o niekonstytucyjnoœci ustawy o TK czy innych wišżšcych go norm proceduralnych" (M. Zubik, „Status prawny sędziego Trybunału Konstytucyjnego", Warszawa 2011, s. 116).

Kiedy jednak pojawiła się opisana sytuacja, sędziowie, włšcznie z autorem powyższego stanowiska, uznali nagle, że będš procedować z pominięciem ustawy o Trybunale, sięgajšc bezpoœrednio do konstytucji. Był to zwykły chwyt retoryczny, który miał usprawiedliwić sędziowskie łamanie prawa, bo w konstytucji nie ma ani jednego przepisu regulujšcego kwestie postępowania przed Trybunałem. Mimo to Trybunał wydał 9 marca 2015 r. rozstrzygnięcie (K 47/15), działajšc z pominięciem obowišzujšcej ustawy. W konsekwencji nie zostało ono ogłoszone.

Vis major Rzeplińskiego

Z kolei w sierpniu 2016 r. skład TK przystšpił do oceny konstytucyjnoœci ustawy z 22 lipca 2016 r. o TK. Podstawš procesowš orzekania była ustawa o Trybunale, badana w opisanej wczeœniej sprawie K 47/15. Skoro to rozstrzygnięcie nie zostało ogłoszone, w życie nie weszła derogacja przepisów uznanych za niekonstytucyjne. A jednak nowe rozstrzygnięcie (K 39/16) Trybunał wydał 11 sierpnia 2016 r., stosujšc swojš wersję ustawy. Nie czekał nawet na stanowiska uczestników postępowania. Od momentu wpłynięcia wniosków o zbadanie ustawy do wydania rozstrzygnięcia minęło zaledwie dziewięć dni. Badanie ustawy w oparciu o przepisy spoza obowišzujšcego stanu prawnego znów skutkowało brakiem ogłoszenia orzeczenia.

Trzecim orzeczeniem dotyczšcym procedury wyłaniania prezesa TK Trybunał osišgnšł szczyt prawniczej arogancji. Obowišzujšcy przepis proceduralny wymagał wydania rozstrzygnięcia w tzw. pełnym składzie. Prezes Rzepliński wysłał jednak na salę skład pięcioosobowy. Powołał się przy tym na przesłankę „vis major". Ten pseudowyrok także nie został ogłoszony.

Uczciwoœć sędziów

Art. 190 ust. 1 konstytucji stanowi, że orzeczenia TK majš moc powszechnie obowišzujšcš i sš ostateczne, a z art. 190 ust. 2 wynika, że podlegajš niezwłocznemu ogłoszeniu. Konstytucja nie wskazuje jednak podmiotu odpowiedzialnego za ogłoszenie. Zgodnie z ustawš 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych prezes Rady Ministrów wydaje Dziennik Ustaw i Monitor Polski. Do wejœcia w życie ustawy z 22 lipca 2016 r. o TK ogłaszanie wyroków Trybunału zarzšdzał prezes TK. Gdy ustawa z lipca 2016 r. o TK pozbawiła prezesa TK prawa zarzšdzania ogłoszenia orzeczeń, prezes nadal dokonywał tej czynnoœci, a ustawie zarzucał niekonstytucyjnoœć. Opinii publicznej zostało to jednak przekazane w przekłamany sposób. Przeciwnicy rzšdu skorzystali z okazji, by zarzucić łamanie prawa premierowi. Czy aby na pewno słusznie?

Procedura ogłaszania orzeczeń TK funkcjonowała sprawnie do czasu, gdy okazało się, że w 2016 r. w TK odpowiedzialnoœci, etyki i uczciwoœci sędziowskiej zabrakło. W efekcie wielokrotnie oczekiwano od premier, aby nakazała wprowadzić do systemu prawa polskiego coœ, co doktryna nazywa „niewyrokiem".

Pojawiła się sytuacja, której ustrojodawca nie przewidział w 1997 r. Bo co ma zrobić organ ogłaszajšcy, gdy wyrok jest jednoznacznie wydany z naruszeniem prawa, jak w przypadku spraw K 47/15 czy K 39/16? Jeszcze dalej poszedł pseudowyrok z listopada 2016 r. (sygn. K 44/16), kiedy zamiast obowišzkowego pełnego składu wydał go skład pięcioosobowy. Notabene przepis nakładajšcy obowišzek badania ustawy o TK w tzw. pełnym składzie nigdy nie został zakwestionowany przez Trybunał, a nawet nie toczył się o niego spór polityczny.

Jeœli więc prezes Rzepliński mógł w œwietle jupiterów, kształtować skład osobowy według własnego widzimisię, to czym taki pięcioosobowy różni się od sytuacji, w której obrażony na Sejm sędzia Rzepliński zasiadłby z sędziš Biernatem i wydaliby wyrok w składzie dwuosobowym? A od decyzji łamišcej wymóg ustawy co do wielkoœci składu już tylko krok do wydania wyroku spoza zakresu konstytucyjnych kompetencji TK np. wyroku rozwišzujšcego rzšd. I czy taki wyrok premier też ma obowišzek ogłaszać? Oczywiœcie, nie. I dlatego w przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK „Informacji o istotnych problemach wynikajšcych z działalnoœci i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w 2016 r.", głosujšcy za tš informacjš sędziowie Trybunału potwierdzili słusznoœć zachowania premier. W wypadku tego działania został zastosowany ogólny mechanizm wynikajšcy z art. 10 ust. 1 konstytucji dotyczšcy podziału i równowagi władzy. Skoro władza sšdownicza przekroczyła przyznane jej kompetencje, działanie władzy wykonawczej, oparte bezpoœrednio na zasadach naczelnych konstytucji (praworzšdnoœci i podziału i równowagi władzy), miało na celu skorygowanie tych działań, by zapewnić ład w systemie prawa. Natomiast ujawniony problem niewštpliwie powinien być normatywnie doregulowany. I jest to temat do pakietu zmian konstytucyjnych zapowiadanych przez prezydenta RP.

Autor jest profesorem na Wydziale Prawa i Administracji UKSW i wiceprezesem Trybunału Konstytucyjnego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL