Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Pakiet zimowy to więcej niż 550 gramów

123RF
W Polsce dyskusja skoncentrowała się na limicie emisji CO2 w mechanizmie wsparcia energetyki. Słusznie to i niesłusznie zarazem.

Pakiet zimowy, czyli „Czysta energia dla wszystkich Europejczyków", to osiem propozycji legislacyjnych i ponad 2 tys. stron tekstu. Ma on na nowo poukładać funkcjonowanie energetyki w UE. A będzie to zupełnie inna energetyka – dzięki digitalizacji i dostępowi do inteligentnych rozwišzań – konsument energii elektrycznej będzie coraz ważniejszy. Udział Ÿródeł odnawialnych (OZE) będzie rósł i może osišgnšć w UE nawet 50 proc. w 2030 r. Ponieważ OZE nie pracujš w sposób cišgły (np. sš zależne od siły wiatru lub słońca), trzeba przygotować system elektroenergetyczny na zmianę – sprawić, aby był bardziej elastyczny, szybciej reagował na wahania podaży i popytu energii. Pakiet zawiera szereg propozycji poprawy bezpieczeństwa systemu energetycznego, ale też jego bezpowrotnej przebudowy – na system przyjazny œrodowisku z małymi, rozproszonymi Ÿródłami energii i aktywnymi odbiorcami.

Wyzwanie dla Polski

W Polsce największe obawy budzi zaproponowane ograniczenie wsparcia energetyki węglowej w ramach tzw. mechanizmów mocowych. Próg emisyjnoœci – maksymalnie 550 gramów CO2 na kilowatogodzinę energii elektrycznej – został wprowadzony dosłownie w ostatniej chwili. Chodziło o to, aby nie zablokować tego rozwišzania już na poziomie kolegium komisarzy. Dyskusja została więc przesunięta na poziom państw członkowskich, wzbudzajšc wiele emocji i utrwalajšc, przynajmniej na pierwszy rzut oka, podziały między mniej a bardziej zielonš Europš. Dla Polski limit 550 gramów jest szczególnym wyzwaniem i to z dwóch powodów. Po pierwsze, energetyka węglowa nie pokona tego progu, bo emituje ponad 800 gramów CO2/kWh (jedynie wysokosprawna kogeneracja może sobie z tym poradzić). Po drugie, Polska jest na finiszu wprowadzania rynku mocy i gdy mechanizm zacznie działać może się okazać, że nasze moce węglowe się nie zakwalifikujš.

Ale sprawa nie jest prosta i w całej Europie, nie tylko w Polsce, energetyka konwencjonalna znajduje się w trudnej sytuacji. Rosnšcy udział OZE, sposób działania rynku energii i nadpodaż mocy powodujš, że ceny energii spadajš. Duża energetyka nie nadšża za zmianami. Konsumenci się cieszš, ale wytwórcy zarabiajš coraz mniej. Temu miałby zaradzić rynek mocy. W Unii nie ma jednak dobrego klimatu ani dla rynku mocy, ani tym bardziej dla węgla. Komisja Europejska próbuje zmniejszać wsparcie wytwarzania energii – ogranicza je dla OZE i bardzo niechętnie patrzy na pomoc publicznš dla mocy konwencjonalnych. Komisja chce, i takš wizję rysuje w pakiecie zimowym, by w przyszłoœci ceny energii były niższe i wszędzie podobne. Teraz sš one zróżnicowane, np. w Niemczech i Francji sš niższe dla branż energochłonnych niż u nas. To zakłóca konkurencję i obcišża konsumentów. Jednoczeœnie Europa odchodzi od węgla. Choć jest on nadal ważnym surowcem, który przez kolejne lata będzie dostarczał energię elektrycznš, to widać, że jego rola będzie ograniczana na rzecz innych, tańszych i przyjaznych dla œrodowiska rozwišzań. W czasie konferencji klimatycznej w Bonn powstała koalicja 20 państw, które zdecydowały się zrezygnować z węgla w wytwarzaniu energii. W Europie takie plany majš Włochy, Holandia, Wielka Brytania i Portugalia. W konsekwencji roœnie obóz przeciwników subsydiowania węgla.

Szuflada z węglem

Zatem dyskusja o rynku mocy, wbrew pozorom, nie dotyczy tylko tego, że akurat Polska ma węgiel i chce go dalej wspierać. Sednem sprawy jest to, czy towarem, za jaki płacimy, powinna być energia elektryczna, czy może także gotowoœć do jej wyprodukowania (moc). Limit 550 gramów, niestety, wkłada Polskę do szuflady z napisem „kraj węglowy" i utrudnia rozmowy z Komisjš Europejskš i państwami członkowskimi o tym, jak wzmacniać sygnały inwestycyjne, gdy rynek ich nie generuje lub nawet powoduje, że wytwórca musi dopłacać do swojej produkcji (ceny negatywne). Właœnie takiej argumentacji używajš Francja, Włochy, Irlandia i Wielka Brytania, które ostatnio wspólnie – bez Polski – zaapelowały o utrzymanie rynków mocy.

Warto poszerzyć pole negocjacji nowych przepisów i poszukać kompromisu. Po pierwsze, Polska – tak jak inne kraje na œwiecie – zaczyna dywersyfikować miks energetyczny, ponieważ stawianie wyłšcznie na jeden surowiec negatywnie wpływa na nasze bezpieczeństwo energetyczne. Energetyka odnawialna staje się coraz tańsza. Spadajš koszty magazynowania. Mamy coraz większš wiedzę i dobre przykłady, że nawet w fazie głębokiej modernizacji i ograniczania emisji systemy energetyczne mogš być stabilne i dostarczać energię elektrycznš po rozsšdnej cenie. Decydenci dostrzegajš ten trend – minister Tchórzewski deklaruje, że elektrownia w Ostrołęce będzie ostatniš dużš siłowniš węglowš, a na dwulecie rzšdu wicepremier Morawiecki powtarza, że Polska najszybciej w Europie odchodzi od węgla i chce rozwijać OZE. Skoro widzimy, ze utrzymanie status quo w polskiej energetyce staje się niemożliwe, czy warto w negocjacjach tak ważnego pakietu legislacji skupiać się tylko na limicie 550 gram?

W energetyce chodzi nie tylko o interes wytwórców, ale przede wszystkim o stabilne dostawy energii elektrycznej w cenie, którš może zapłacić odbiorca. Musimy przemyœleć, jak stopniowo zmodernizować sektor energii bez kumulacji kosztów lub nietrafionych inwestycji, które spłacalibyœmy przez kolejne 30 lat. Warto też zajšć się sieciami przesyłowymi i propozycjami dla konsumentów energii (dynamicznymi taryfami, agregacjš popytu i inteligentnymi licznikami). Równie ważnš kwestiš jest podział przyszłych stref cen energii elektrycznej w Europie. Ich niekorzystne ułożenie może w Polsce spowodować wyższe ceny energii, a co za tym idzie trudne warunki dla przemysłu oraz większe obcišżenia dla odbiorców końcowych. Może warto też spojrzeć na regionalne centra bezpieczeństwa jako na sposób poprawy koordynacji dostaw pršdu w regionie i ograniczenie przepływów kołowych? To sš pozytywne propozycje pakietu zimowego, które pomogš przeprowadzić konieczne zmiany na rynku energii. Także w Polsce.

Pakiet zimowy wkracza w krytyczny okres negocjacyjny. Choć z pozoru techniczne, nowe regulacje będš decydować o miksie energetycznym i cenach energii. Jest to więc pakiet kluczowy dla konkurencyjnoœci unijnych gospodarek, a przez to ma ogromne znaczenie polityczne. Limit 550 gramów CO2 nie może odwracać naszej uwagi od pozostałych, równie ważnych kwestii. To ostatni dzwonek na ich negocjowanie.

Dr Joanna Maćkowiak-Pandera jest prezesem Forum Energii.

Współpraca Aleksandra Gawlikowska-Fyk

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL