Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Reprywatyzacja: cały naród czyta wezwania przed komisję - komentuje Wojciech Tumidalski

Fotorzepa, Marta Bogacz
Biuletyn Informacji Publicznej Ministerstwa Sprawiedliwoœci ma zadatki na bestseller. Z zapartym tchem będš go czytać zainteresowani reprywatyzacjš w stolicy.

Komisja Patryka Jakiego dzięki poselskiemu projektowi nowelizacji ma zyskać możliwoœć jeszcze surowszego karania za nieprzybycie na wezwanie. Już teraz wolno jej nałożyć niebagatelnš karę 3 tys. zł. Kwota wzroœnie do 10 tys., a za kolejnš nieobecnoœć nawet do 30 tys. zł. Mało tego: kto nie będzie się stawiał uporczywie, tego na wniosek komisji policja zatrzyma i doprowadzi.

Kibicuję każdemu, kto sprawi, że wezwany stawi się na przesłuchanie bez uników czy ocišgania. Sprawy potoczš się wartko, orzeczenia zapadnš szybciej, a zaufanie do państwa uroœnie, jak chce konstytucja. Ale zaufanie do państwa to też ufnoœć w jego prawo. Tymczasem PiS proponuje odejœcie od dotychczasowej formy doręczania wezwania – listem poleconym z potwierdzeniem odbioru – i zastšpić je notkš w Biuletynie Informacji Publicznej. Zawiadomienie będzie uznane za skuteczne po siedmiu dniach od zamieszczenia. Bez sprawdzenia, czy adresat choćby je przeczytał.

Czytałem o tym z niedowierzaniem. Owszem, już dziœ komisja wskazuje w BIP, ale formalnie wzywa listownie, jak sšdy i urzędy. Skutecznie wezwany jest nawet ten, kto nie podjšł dwukrotnie awizowanego pisma. Jeœli się nie stawi, grozi mu grzywna. Odejœcie od tej zasady byłoby prawdziwš rewolucjš. Czy naprawdę trzeba iœć na skróty?

Członkowie komisji wskazujš, że to znacznie usprawni ich prace. Zapewne. Ale jakim kosztem? Czy każdy, kto sprzedał lub kupił mieszkanie w zreprywatyzowanej kamienicy, musi teraz czytać BIP i czekać, kiedy pojawi się tam jego nazwisko? A propos, czy będš to pełne dane z adresem i numerem PESEL, żeby wezwany wiedział, że to o niego chodzi? A skšd komisja wie, czy każdy będšcy w jej zainteresowaniu ma choćby dostęp do internetu? Pytań jest więcej.

Sebastian Kaleta z komisji uważa, że teraz już nikt nie zakwestionuje prawidłowoœci wezwania. Zapewnia, że nie będzie nadużyć i choć nie ma takiego obowišzku, wcišż będzie wzywać też listownie.

To zapewnienie mnie nie uspokoiło. W odróżnieniu od mecenasa Kalety myœlę, że kwestionowanie legalnoœci tej propozycji dopiero się zaczyna. Prawa nie tworzy się z myœlš o legalistach, którzy zawsze przechodzš na zielonym œwietle, lecz o tych, którzy zamierzajš je naginać. A jeœli zechcę kogoœ do siebie zaprosić, to mu powiem, zamiast wieszać ogłoszenie o tym na swoich drzwiach.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL