Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Dekret Bieruta jednak nadal obowišzuje

Fotolia.com
Bezpieczeństwo prawne nieruchomoœci warszawskich nie powinno dziœ doznać ponownego uszczerbku, tym razem z inicjatywy Prokuratury Krajowej – uważa Juliusz Bennich-Zalewski.

„Rzeczpospolita" 6 paŸdziernika opublikowała artykuł prokuratora Prokuratury Krajowej Jacka Wygody pt. „Dekret Bieruta już nie obowišzuje".

Zawarta w tytule artykułu teza autora jest szokujšca. Niestety jednak na jej poparcie autor wskazuje kilka, trzeba przyznać, mocnych argumentów prawnych.

W rezultacie autor wywodzi, że dekret warszawski z 1945 r. nigdy nie wszedł życie, albo też póŸniej utracił moc – a to w 1965 r. – z chwilš wejœcia w życie kodeksu cywilnego, a to w 1997 r. – z chwilš wejœcia w życie nowej konstytucji, ewentualnie w 2001 r. – z chwilš wejœcia w życie ustawy o zmianie upoważnień do wydawania aktów normatywnych.

Konkluzja autora jest taka, że wobec nieobowišzywania dekretu od wielu już lat kilka tysięcy wydanych dotychczas przez ratusz decyzji o zwrocie nieruchomoœci byłym właœcicielom i ich spadkobiercom wydano bez podstawy prawnej. W konsekwencji decyzje te kwalifikowałyby się do stwierdzenia ich nieważnoœci (art. 156 § 1 pkt 2 k.p.a.).

Nie byłoby też wówczas podstawy prawnej do zwrotu kolejnych nieruchomoœci. I to nie tylko na rzecz cwaniaków, jakimi od kilku miesięcy zajmuje się komisja weryfikacyjna, ale także na rzecz prawowitych spadkobierców, którzy od wielu lat czekajš na zwrot ojcowizny, co przewiduje co do zasady dekret.

Mój znajomy skomentował więc artykuł pana prokuratora następujšco: PiS próbuje tanio i szybko rozwišzać problem reprywatyzacji w Warszawie.

Rzeczywiœcie, gdyby zgodnie z sugestiš autora na przykład TK stwierdził (np. na wniosek prokuratora generalnego), że dekret nie obowišzuje lub jest niezgodny z konstytucjš, umożliwiłoby to wzruszenie (odpowiednio w trybie nieważnoœci lub wznowienia) tysięcy decyzji dekretowych o zwrocie nieruchomoœci spadkobiercom.

Skutki tego byłyby dramatyczne. Stan prawny dziesištek tysięcy nieruchomoœci w stolicy (w tym lokali) stałby się niejasny, z wszelkimi tego konsekwencjami mikro-, a wtórnie też makroekonomicznymi, a nawet politycznymi.

Wpływ na to miałoby działanie takich instytucji prawnych, jak zasiedzenie i rękojmia publicznej wiary księgi wieczystej, chronišca osoby i firmy, które po 1945 r. kupiły takie nieruchomoœci w dobrej wierze. Czy w takiej sytuacji słynny bank J.P. Morgan, który ma wkrótce otworzyć w Warszawie swojš placówkę, i kolejni poważni inwestorzy zagraniczni zaryzykowaliby kupno lub wynajęcie biurowca w Warszawie, którego stan prawny stałby się niepewny? Wštpliwe.

Jak widać z powyższego, koszt wizerunkowy takiej wolty (gdyby poglšd prokuratora PK podzieliły organy władzy) byłby ogromny i to nie tylko dla stolicy i jej mieszkańców, ale wtórnie także dla całego naszego kraju.

Czy można jednak znaleŸć jakieœ mocne kontrargumenty prawne przeciwko niebezpiecznej tezie autora o nieobowišzywaniu już dekretu? Tak, można.

Po pierwsze, w ustawie z 1958 r. o wywłaszczaniu nieruchomoœci (art. 54 ust. 2) ustawodawca przywołał dekret w sposób wskazujšcy na to, że uznał go za obowišzujšcy. Gdyby więc nawet przyjšć zarzut autora o wadliwym „poczęciu" dekretu z mocš ustawy, to mogłoby dojœć tutaj do jego sui generis dorozumianej sanacji.

Po drugie, także w ustawie z 1985 r. o gospodarce gruntami (art. 83 ust. 2) ustawodawca przywołał dekret w podobny sposób.

Po trzecie, zauważmy, że przywołany przez autora wyrok TK (sygn. SK 5/01) dot. dekretu o reformie rolnej, przyjmujšcy, że dekret ten „skonsumował się" z chwilš realizacji jego celu – nie jest wcale przeszkodš ku dalszemu zwracaniu nieruchomoœci ziemskich jej byłym właœcicielom.

Tym bardziej więc wyrok ten nie uzasadnia per analogiam twierdzenia autora o utracie mocy obowišzujšcej dekretu z chwilš zrealizowania jego celu, który dotyczył ułatwienia odbudowy stolicy po wojnie (art. 1). Ponadto nie sposób wskazać konkretnej daty końcowej realizacji tego celu. Tym bardziej że wiele budynków nie zostało w ogóle zniszczonych.

Po czwarte, ewentualna utrata mocy dekretu warszawskiego, która według autora miałaby skutkować utratš przez byłych właœcicieli ich roszczeń dekretowych o zwrot nieruchomoœci – naruszałaby ich konstytucyjnie chronione (art. 64 ust. 2), słusznie przez nich wczeœniej nabyte, prawo do zwrotu nieruchomoœci, wynikajšce z tegoż dekretu. Trudno zaœ przyjšć, że konstytucja, przez swoje wejœcie w życie w 1997 r., miała sama spowodować sprzeczny z tš konstytucyjnš zasadš skutek.

Po pište, utrwalone i jednolite pod tym względem orzecznictwo sšdów – głównie administracyjnych, ale też wieczystoksięgowych i cywilnych – w sprawach nieruchomoœci dekretowych (tysišce prawomocnych wyroków wydanych poczšwszy od lat 90.) nie kwestionuje obowišzywania dekretu.

Po szóste, w 2015 r. prawodawca kolejny raz potwierdził obowišzywanie dekretu, uchwalajšc ustawę, zwanš przewrotnie przez Urzšd Miasta Warszawy małš ustawš reprywatyzacyjnš. Ustawa ta głównie rozszerzyła katalog przesłanek odmowy zwrotu nieruchomoœci dekretowych ich byłym właœcicielom.

Kwestii rzekomego nieobowišzywania dekretu nie podniósł również TK w (wydanym w pełnym składzie) wyroku dotyczšcym tej ustawy ani też w jego w obszernym uzasadnieniu (sygn. KP 3/15).

Po siódme (Nie kradnij!), również w tym roku prawodawca potwierdził dalsze obowišzywanie dekretu, uchwalajšc ustawę o tzw. komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji warszawskiej. W art. 29 ust. 1 pkt 3 tej ustawy przewidziano bowiem możliwoœć weryfikacji decyzji dekretowej o zwrocie nieruchomoœci, co odbywa się według przepisów dekretu.

I w końcu, po ósme, przyjęcie, że akt prawny (tu: dekret) może utracić moc obowišzujšcš nie tylko przez jego wyraŸne uchylenie na mocy innego aktu prawnego, ale także w sposób dorozumiany, i to nagle po kilkudziesięciu latach jego stosowania przez prezydenta miasta i sšdy – naruszałoby zasadę pewnoœci prawa, wynikajšcš z art. 2 Konstytucji RP. Konkludujšc, wydaje się więc, że dekret warszawski „szczęœliwie" nadal jednak obowišzuje, z wszelkimi tego plusami i minusami dla różnych zainteresowanych. Dzięki temu warszawiacy mogš nadal spać spokojnie, nie bojšc się ponownej, po 72 latach, rewolucji w statusie własnoœciowym nieruchomoœci warszawskich (w tym lokali), z którymi wišżš ich jakieœ sprawy. Bezpieczeństwo prawne nieruchomoœci warszawskich nie powinno dziœ doznać ponownego uszczerbku, tym razem z inicjatywny Prokuratury Krajowej.

Dlatego byłoby dobrze, aby Prokuratura Krajowa publicznie wyjaœniła, że poglšd pana prokuratora o nieobowišzywaniu dekretu jest jego prywatnym poglšdem. Wštpliwoœć co do tego mogłaby bowiem spowodować spadek Polski w rankingach bezpieczeństwa prawno-gospodarczego krajów.

Autor jest współzałożycielem Zrzeszenia Dekretowiec

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL