Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Reparacje po sezonie ogórkowym - komentuje Tomasz Pietryga

Powstanie Warszawskie
Wikimedia Commons, domena publiczna
Rzšd powinien podejœć do sprawy wojennych reparacji od Niemiec poważnie albo zamknšć temat, gdyż przyjęte w ostatnich miesišcach publicystyczne podejœcie czyni nasze potencjalne roszczenia mało wiarygodnymi.

Sekwencja zdarzeń była taka: po kilku nieostrych wypowiedziach polityków PiS głos podczas lipcowego kongresu partii zabrał Jarosław Kaczyński. Przypomniał, że Polska nigdy nie zrzekła się należnych odszkodowań za II wojnę œwiatowš. Temat trafił na wakacyjnš top listę. A po tym, jak prezydent swoimi wetami czasowo wygasił głoœny medialny spór o sšdy, wyrósł na polityczny temat numer jeden goršcego sierpnia.

Politycy PiS przekonywali w mediach, że jeszcze nic nie przepadło, przeœcigajšc się w kwotach odszkodowań. Rekordzistš był minister Mariusz Błaszczak, który stwierdził, że od Niemiec należy nam się bilion dolarów! „Totalna" opozycja wykazywała daleko posunięty sceptycyzm, że owszem, moralnie racja jest po naszej stronie, ale traktaty, powojenne ustalenia i zobowišzania nie dajš nam szans na sukces. Wszystko to było mało merytoryczne, podlane wakacyjno-ogórkowym sosem.

Tymczasem podnoszenie tak poważnych, złożonych kwestii, definiujšcych relacje z naszymi sšsiadami na najbliższe lata, wymaga nie tylko rozwagi, ale i przygotowania, jeżeli do sprawy podchodzi się poważnie. Potrzebny jest precyzyjny plan działania, oparty na wszechstronnych analizach uwarunkowań prawnych, politycznych i ekonomicznych (oszacowanie strat), a także jasna deklaracja najważniejszych polityków w państwie.

Tego wszystkiego zabrakło. Sytuacji nie zmienia też zaprezentowana w poniedziałek analiza Biura Analiz Sejmowych. Co prawda jest pierwszym dokumentem, który wskazuje, że drogi do odszkodowań pozostajš otwarte. Nie jest to jednak dokument, na którym można budować roszczenia wobec Niemiec. Więcej tu odwołań do historii niż znajomoœci tajników prawa międzynarodowego i politycznych uwarunkowań. W tym sensie analiza bardziej wpisuje się w wakacyjny dyskurs, niż wprowadza nowš jakoœć w kwestii roszczeń.

A to, że sprawa cišgle jest do ruszenia, udowodnili Włosi. Tamtejszy Trybunał Konstytucyjny uznał, że obywatele Włoch indywidualnie mogš pozywać państwo niemieckie za zbrodnie, jakich dopuœciła się Trzecia Rzesza. W ten sposób podważono znaczenie „zaporowego" wyroku Trybunału w Hadze, który stwierdził, że to niemożliwe, gdyż Niemcy posiadajš państwowy immunitet. W Polsce niemieckš „nietykalnoœć" wobec indywidualnych roszczeń potwierdził przed siedmioma laty Sšd Najwyższy. I nikomu od tego czasu nawet nie przyszło do głowy, aby haskie orzeczenie podważać.

Właœnie skończył się sezon ogórkowy, warto zatem podejœć do tej sprawy poważnie. I albo pójœć za radš Jarosława Gowina i zawiesić tę strzelbę na œcianie, albo podjšć realne działania polityczne i prawne. W innym przypadku grozi nam utrata wiarygodnoœci w bardzo poważnej przecież sprawie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL