Opinie

Ugryźć partnerstwo i się nie zatruć

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
W naszym życiu publicznym popularna jest zasada „nie znam się, to się wypowiem". Każdy ma coś do powiedzenia w każdej sprawie. Ale jest temat, wokół którego panuje milczenie. Nie wierzycie? To partnerstwo publiczno-prywatne. Jeśli się o tym próbuje mówić – zapada cisza jak makiem zasiał.
Kilkanaście lat temu PPP weszło do polskiego życia gospodarczego. Miało przynieść profity przedsiębiorcom, sektorowi publicznemu oraz przede wszystkim społeczeństwu. Ci pierwsi mieli zarobić, drudzy zrealizować nałożone na nich trudne zadania. Ludzie natomiast cieszyliby się z nowo wybudowanej autostrady, basenu, szpitala itd. Ale tak się nie stało. W całej jego historii zawarto zaledwie 110 umów. Dlaczego? Jak to zmienić? Nikt nie wie. No, z małym wyjątkiem.
Dyskutowałem o tym w ubiegłym tygodniu na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Była to rzadka okazja do rozmowy z ekspertami – w tym przedstawicielami rządu – mającymi coś do powiedzenia o PPP. Rząd dostrzega bowiem, że ta koncepcja rozwiązywania spraw gospodarczych i społecznych od lat leży. A powinna ona zastąpić m.in. fundusze unijne mające się skurczyć po 2020 roku! Rozruszanie PPP może stać się kwestią „być albo nie być" polskiej gospodarki. Widać to wyraźnie w strategii odpowiedzialnego rozwoju, która traktuje je jako projekt o znaczeniu strategicznym. Czy jest na to szansa? Jest. Świadczy o tym dokument „Polityka rządu w zakresie rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego". Strona rządowa trafnie ocenia w nim, że problemem partnerstwa jest... brak partnerstwa. Obie strony – publiczna i prywatna – nie działają bowiem jak biznesowi partnerzy. Ryzyko jest przerzucane w całości na przedsiębiorcę. Strona publiczna z kolei boi się kłopotów, tzw. czwartego P, czyli prokuratora. Chodzi o męczące kontrole, doszukiwanie się korupcji, słowem, patologiczną podejrzliwość otaczającą każdą umowę PPP.
Ma się to zmienić dzięki nowym przepisom. Pozwolą one na niezbędną w biznesie elastyczność w trakcie realizacji wieloletnich projektów. Zostanie przygotowana kadra do wspomagania PPP na różnych szczeblach i wzorce postępowania. Ministerstwo Rozwoju będzie prowadzić szkolenia i przygotowywać grunt do pozytywnego przyjęcia PPP. Ten ostatni element jest kluczowy. Partnerstwo zadziała, jeśli zapanuje wokół niego pozytywny klimat. Jeśli urzędnicy zobaczą w nim szansę na realizację zadań, a nie zagrożenie kłopotami. Dla przedsiębiorcy PPP musi być atrakcyjną możliwością biznesową. Nie grą w rosyjską ruletkę! Z cieniem „czwartego P" za plecami na dokładkę. Pozbyć się atmosfery toksyczności z partnerstwa publiczno-prywatnego – to podstawowy warunek. Jeśli nie zostanie spełniony, nic nie wypali. Na końcu wszystko i tak zależy od dwóch potencjalnych partnerów: urzędnika, który podejmuje decyzję, i przedsiębiorcy ryzykującego czas i środki. Najlepsze przepisy, najdoskonalsze wzorce zdadzą się psu na budę, jeśli ci dwaj nie zechcą z nich skorzystać. Dlatego pierwsze umowy PPP z „nowego rozdania" muszą zostać objęte przez resort rozwoju szczególną opieką. Otrzymać każdą możliwą pomoc. Stać się dowodem, że PPP to nie tylko abstrakcyjna idea, ale realna droga do udanej współpracy. Za takim przykładem pójdą inni. Znam się na tym, dlatego się wypowiadam.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL