Witold M. Orłowski: Krajobraz po Brexicie

aktualizacja: 07.09.2016, 22:00
Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce
Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce
Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Dwa i pół miesiąca temu Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. Świat miał już czas się z tym oswoić i przejść nad tym do porządku dziennego. Jak na historyczne wydarzenie – a przecież wszyscy się zgadzają, że jest to historyczne wydarzenie – Brexit wywołuje dziś zdumiewająco mało emocji.

REDAKCJA POLECA

Po politykach wzywających do zakończenia brukselskiej niewoli można by się spodziewać dziś triumfalizmu. Zwycięstwo odniesione w czerwcowym referendum przez starą, dobrą Anglię powinno być w oczywisty sposób porównywane ze zwycięstwem księcia Wellingtona pod Waterloo (też w czerwcu, tyle że 201 lat temu), kończącym kres kontynentalnej tyranii Napoleona. Zamiast tego nastroje bardziej przypominają te po ewakuacji z Dunkierki (też z czerwca, tyle że 76 lat temu) – z honorem, ale po utracie przez Brytyjczyków całej broni i w oczekiwaniu ciężkich czasów, które mają nadejść. Triumfujących polityków brak, premier podał się do dymisji, nowa pani premier wydaje się nie bardzo wiedzieć, jak zacząć negocjacje o wyjściu z Unii, najgłośniejsi zwolennicy Brexitu wycofali się w cień.

Rynki finansowe również nie zachowują się aż tak nerwowo, jak można by oczekiwać. Funt początkowo bardzo silnie osłabił się wobec euro i dolara (a nawet wobec złotego), ale po utracie 10 pensów uspokoił się, a teraz nawet lekko rośnie w siłę. Giełda londyńska najpierw spadła, a potem z nawiązką odwojowała straty. Nic nie wskazuje na to, by Brytyjczykom groziły większe perturbacje finansowe, choć inne kraje łakomie patrzą na ulokowane w City banki, namawiając je delikatnie do przeprowadzki na kontynent. A z realnej gospodarki również płyną sygnały sugerujące, że panuje tu business as usual.

Niech to nas nie zwiedzie. To, że Brexit nie wywołuje dziś żadnych gwałtownych załamań gospodarczych, nie powinno nas wcale dziwić. W końcu wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że wychodzenie Wielkiej Brytanii z Unii będzie trwało długimi latami, a warunki współpracy, które w końcu wynegocjują obie strony, zachowają prawdopodobnie większość korzyści i preferencji, które daje dziś wspólny rynek (ofiarą padnie pewnie tylko w jakiejś mierze swoboda przypływu pracy).

Z drugiej jednak strony wyjście Wielkiej Brytanii oznacza bez wątpienia problemy dla tego kraju, dla Europy i dla świata. Gospodarka po obu stronach kanału straci, nie wiadomo jeszcze, na ile sprawnie otrząśnie się z politycznego szoku Unia. Wszyscy będziemy przez to biedniejsi i mniej bezpieczni, choć koszty nie pojawią się z dnia na dzień. Ale trudno – Brytyjczycy tak zdecydowali, nawarzone piwo trzeba wypić.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE