Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Kulawy model wzrostu

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Obecny model gospodarczy – bez prywatnych inwestycji, z silnš korelacjš inwestycji publicznych współfinansowanych przez UE ze wzrostem nierównowagi fiskalnej – jest nie do utrzymania.

W całym roku polska gospodarka uroœnie zapewne o 3,9–4,1 proc., bioršc pod uwagę wzrost zbliżony do 4 proc. PKB w I półroczu przy rosnšcej w tempie około 5 proc. konsumpcji, przy prognozowanym wzroœcie inwestycji 9 proc. w IV kwartale, a także bioršc pod uwagę relatywnie dużš niepewnoœć dotyczšcš wkładu do PKB eksportu netto i procyklicznie zachowujšcych się zapasów (sięgajšca blisko 2 pkt proc. kontrybucja do dynamiki wzrostu w II kwartale).

Dobry wynik I półrocza został osišgnięty w warunkach zrównoważonego wzrostu, z niskim deficytem zewnętrznym i przy nadwyżce w budżecie państwa. I te właœnie elementy akcentujš w swych wystšpieniach przedstawiciele rzšdu.

Ekonomistów niepokoić powinno jednak to, że oczekiwanemu wzrostowi dynamiki inwestycji w kolejnych kwartałach towarzyszyć musi szybki wzrost deficytu sektora finansów publicznych. Rosnšć będš bowiem głównie wštłe dotšd inwestycje publiczne, współfinansowane przez budżet państwa i podsektor lokalny. Inwestycje prywatne w przemyœle w I półroczu wcišż spadały. Choć przyznać trzeba, że tempo tego spadku stopniowo maleje i jest on generowany głównie przez duże spółki Skarbu Państwa, to nie ma tu prognoz przewidujšcych dwucyfrowy wzrost.

Nasz model wzrostu wyglšda więc następujšco: mamy solidnš konsumpcję prywatnš, o dynamice której przesšdzajš transfery budżetowe, fundusz płac rosnšcy w wyniku spadajšcej podaży pracy, a także wygładzanie konsumpcji opłacane spadkiem oszczędnoœci. Mamy też (a raczej mamy mieć) inwestycje, których wzrost œciœle współgra nie tyle z cyklem koniunkturalnym, co z absorpcjš funduszy unijnych (lokowanych przede wszystkim w infrastrukturze); i mamy dzięki temu napięcia w finansach publicznych.

Taki model wzrostu, przy najlepszej woli, trudno nazwać optymalnym. A jest on petryfikowany przez politykę gospodarczš, która na drodze regulacyjnej generuje pozademograficzny spadek podaży pracy. Destabilizacja instytucjonalna, następstwo czystej polityki, eliminuje zaœ z kolei pokaŸnš częœć inwestycji prywatnych, które powinny zaistnieć w tej fazie cyklu i przy tak dużym wykorzystaniu mocy produkcyjnych.

Skazani na deficyt

W następstwie takiego modelu wzrostu, przy 4-proc. dynamice PKB, pomimo heroicznych wysiłków rzšdu, podejmowanych dla domknięcia luki podatkowej, deficyt sektora finansów publicznych oscylować będzie wcišż w granicach 2,5–3 proc. PKB. Polityka fiskalna pozostaje więc procykliczna w fazie wzrostu i musi być antycykliczna w fazie dekoniunktury, bo wydatki zdeterminowane muszš być pokryte. A to oznacza błyskawiczny wzrost nierównowagi fiskalnej przy spowolnieniu wzrostu.

Według moich szacunków przy aktualnym stanie wydatków zdeterminowanych, spadek dynamiki PKB do 1,5 proc. pocišgnšłby za sobš wzrost deficytu sektora finansów publicznych do 7,6 proc. PKB. Pomimo domykania luki podatkowej, w okresie dekoniunktury znaleŸlibyœmy się więc na poziomie nierównowagi fiskalnej zbliżonym do najostrzejszej fazy kryzysu po roku 2009. Co gorsza, wcišż słyszymy o nowych pomysłach rzšdu na zwiększenie wydatków zdeterminowanych w postaci transferów dla wybranych grup społecznych lub – to już od lidera PO – o spadku dochodów, po adresowaniu ulg do inaczej wyselekcjonowanych grup wyborców.

Powtórzmy to jeszcze raz: cechš charakterystycznš naszej gospodarki w obecnej fazie wzrostu jest brak inwestycji na poziomie przedsiębiorstw i cišgnięcie w górę ogólnego wskaŸnika nakładów inwestycyjnych przez wydatki infrastrukturalne silnie sprzężone z absorpcjš funduszy unijnych. Ten układ powoduje jednak, że wraz z rosnšcymi inwestycjami publicznymi, pozytywnie kontrybuujšcymi do tempa wzrostu gospodarczego, pogłębia się nierównowaga sektora finansów publicznych.

Odejœcie od tego modelu wzrostu jest więc koniecznoœciš. Wyjœcie z pułapki wiedzie zaœ tylko przez wzrost inwestycji prywatnych. Dla poprawy klimatu inwestycyjnego potrzebne sš nie tylko dobre prognozy makro-, ale przede wszystkim stabilnoœć i przewidywalnoœć otoczenia instytucjonalno-prawnego. Tego najbardziej naszej gospodarce w tej chwili brakuje.

Przy tak dużej i rosnšcej presji na wzrost wydatków zdeterminowanych (głównie w postaci nowych transferów budżetowych) oraz przy œwiadomoœci ciężaru, jakim na wydatki publiczne kładzie się koniecznoœć współfinansowania przez sektor publiczny inwestycji infrastrukturalnych, uwaga rzšdu siłš rzeczy skierowana być musi na stronę dochodowš budżetu.

Zestaw przedsięwzięć podjętych i zapowiadanych przez poprzedni i obecny rzšd dla uszczelnienia systemu podatkowego składa się już na długš listę. Sš tam m.in.:

- wprowadzenie odwróconego VAT w budownictwie;

- tax sharing (split payment – red.) przy podatku VAT;

- zmiana limitu płatnoœci gotówkowych w transakcjach między firmami z 15 tys. euro do 15 tys. zł;

- wejœcie w życie monitoringu przewozów (elektroniczny nadzór nad przewozem towarów wrażliwych);

- ustawa antyhazardowa;

- wdrażanie pakietu paliwowego zmniejszajšcego nieprawidłowoœci w obrocie paliwami;

- zmiany w zakresie rejestracji, odmowy rejestracji i wykreœleń podatników z rejestru VAT;

- rozszerzenie stosowania Jednolitego Pliku Kontrolnego;

- zmiana zasad kwartalnego rozliczania VAT na deklaracje miesięczne;

- zmiana zasad 25-dniowego terminu zwrotu podatku VAT;

- zaostrzenie sankcji karnych za wystawianie fikcyjnych faktur;

- zaostrzenie przepisów dotyczšcych optymalizacji podatkowej;

- nowelizacja ustawy o CIT i PIT z propozycjami dyskrecjonalnych limitów na odliczenia kosztów usług niematerialnych i outsourcingu;

- dzienne raportowanie obrotów na bankowych rachunkach firm.

Restrykcje w cenie

Ta lista nie jest bynajmniej jeszcze zamknięta. Dodatkowo, jak wskazuje resort wicepremiera Morawieckiego, wprowadzono „rozbudowanš zdolnoœć analitycznš aparatu skarbowego" poprzez wdrożenie analizatorów JPK oraz tworzenie wyspecjalizowanych zespołów analitycznych.

Nie ma żadnych argumentów na rzecz obrony przestępczoœci podatkowej. Problem polega na tym, że wœród wdrożonych, proponowanych i zapowiadanych przedsięwzięć sš też takie, które uderzajš w zdrowš przedsiębiorczoœć i uczciwych przedsiębiorców, ograniczajšc ich płynnoœć finansowš lub nakładajšc na nich dodatkowe obowišzki informacyjne. Wzrost represyjnoœci systemu jest cenš płaconš za energiczne domykanie luki podatkowej.

Niepewnoœć i brak zaufania do instytucji państwa i aparatu administracyjnego nie pomagajš prywatnym przedsiębiorcom w podjęciu ryzyka inwestycyjnego. A jeœli dodamy do tego jeszcze trudnoœci, na jakie napotyka wprowadzenie hucznie zapowiadanej konstytucji dla biznesu, to sukces polityki fiskalnej i – przede wszystkim – cena płacona za to przez gospodarkę, choćby w postaci utraty prywatnych inwestycji, mocno się relatywizuje.

Model wzrostu bez prywatnych inwestycji, ale z silnš korelacjš inwestycji publicznych współfinansowanych z unijnych œrodków ze wzrostem nierównowagi fiskalnej, jest na dłuższš metę nie do utrzymania. Pora wreszcie wyjrzeć poza najbliższe kilka kwartałów. Bo dekoniunktura kiedyœ nadejdzie, a dostępne dla nas œrodki unijne już niebawem bardzo się skurczš.

Autor jest głównym ekonomistš Polskiej Rady Biznesu

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL