Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Na uczciwš reprywatyzację trzeba odwagi - mówi Jerzy Buzek

Jerzy Buzek
Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
Dlaczego nie udało się do dziœ uporać z problemem zwrotu zagrabionych majštków, jak brak ustawy reprywatyzacyjnej sprzyja patologiom i dlaczego kosztownym nieporozumieniem sš tłumaczenia, że nie było nas na niš stać – wylicza były premier Jerzy Buzek w rozmowie z Tomaszem Pietrygš.

Rz: Powszechny jest dziœ poglšd, że za brak reprywatyzacji odpowiedzialne sš wszystkie opcje polityczne, które rzšdziły przez ostatnie 27 lat. Pana, panie premierze, ten zarzut nie dotyczy. W 2001 r. pana gabinet jedyny raz w historii doprowadził do uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej. Jak do tego doszło?

Jerzy Buzek: Jest pan wyjštkowym dziennikarzem. Słyszę wszędzie, zwłaszcza u polityków, że wszystkie siły polityczne wolnej Polski nie miały odwagi się z tym problemem zmierzyć.

Program Akcji Wyborczej Solidarnoœć, a potem koalicji AWS-UW, zakładał wiele fundamentalnych reform. Uważaliœmy, że podczas ich wprowadzania musi być uporzšdkowane prawo własnoœci, a więc wprowadzone jasne, czytelne reguły reprywatyzacji, i to bez obcišżeń dla budżetu oraz uwzględniajšce rzetelny kompromis między stronami. Reprywatyzacja była kluczowa dla efektywnych działań samorzšdowych, czy też wzmocnienia systemu emerytalnego poprzez dochody z prywatyzacji.

Paradoksem jest, że Polska jako jedyna nie rozwišzała dotychczas tego problemu.

Doœć szybko udało się to załatwić innym. Czeski rzšd opracował aż szeœć ustaw i wszystkie przyjšł  parlament. Przewidywały one różne zasady zadoœćuczynienia, uzależniajšc to m.in. od sposobu, w jaki mienie zostało zagarnięte. Ustawy nigdzie nie przewidywały jednak zwrotu majštku w całoœci.

Podobny mechanizm był też w ustawie przygotowanej przez pański gabinet.

Zwrot całoœci majštków czy odszkodowań również w Polsce nie był możliwy.

Zwrot w naturze był regułš, ale były też liczne wyjštki. Braliœmy pod uwagę ważne interesy publiczne oraz prawa nie tylko byłych właœcicieli czy osób, które nabyły w dobrej wierze nieruchomoœci, ale także korzystajšcych z mienia, które objęte było roszczeniami. Dlatego wprowadziliœmy, np. nowelizację ustawy o lokatorach i mieszkaniach komunalnych, chronišcš najemców, aby  przy zwrocie majštków nie dochodziło do nadużyć.

Jak długo przygotowywano ustawę?

To było jedno z najtrudniejszych wyzwań dla mojego rzšdu. Zespół pod kierownictwem ministra Krzysztofa Łaszkiewicza wykonał ogromnš pracę, także informacyjnš. Zajęło to trzy lata. Ustawę w 2000 r. przesłaliœmy do parlamentu. Mieliœmy w tym czasie niezliczonš iloœć spotkań z lokatorami, samorzšdowcami, osobami, które nabyły mienie obcišżone roszczeniami, z byłymi właœcicielami. Przyniosło to efekty, udało się bowiem znaleŸć rozwišzania rozsšdne i wyważone, które z powodzeniem można było przeforsować w parlamencie.

AWS w dużej mierze składała się ze zwišzkowców, dla których problemy byłych właœcicieli, mówišc delikatnie, nie były priorytetem.

AWS była siłš politycznš odpowiedzialnš za państwo, zdecydowanš rozwišzywać największe wyzwania polskiej racji stanu. Podobnie było z reformami górnictwa, edukacji, emerytur, ochrony zdrowia czy samorzšdowo-administracyjnej. Zdecentralizowaliœmy także finanse państwa (œrodki na zdrowie w regionach, a nie w NFZ lub w ministerstwie!). Te reformy sš systematycznie rozmontowywane.

Ale ma pan rację: ponad połowa parlamentarzystów ówczesnej koalicji to byli zwišzkowcy, z szefem „Solidarnoœci" i Klubu AWS Marianem Krzaklewskim. A jednak mieli œwiadomoœć wagi problemu i zagłosowali za reprywatyzacjš. Mam wielki szacunek dla ludzi zaplecza politycznego mojego rzšdu. Ale było nas za mało, aby potem obalić weto prezydenta.

Porozmawiajmy jeszcze o mechanizmach, na których opierała się ustawa reprywatyzacyjna z 2001 r.

Przede wszystkim wróciłem wtedy do  zakazu, który obowišzywał jeszcze za czasów gabinetu Hanny Suchockiej (a został uchylony póŸniej przez koalicję SLD-PSL), zbywania mienia objętego roszczeniami. Takš dyspozycję otrzymali ministrowie. Zakaz ten notabene został ponownie uchylony kilka lat temu.

O zasadzie zwrotu w naturze już wspomniałem. Nie przewidywano też żadnych odszkodowań z tytułu bezumownego użytkowania mienia. Lasy nie podlegały zwrotowi, a byli właœciciele uzyskali tzw. rentę leœnš. Ważnym elementem miał być fundusz reprywatyzacyjny. Skorzystaliœmy z wczeœniejszej ustawy prywatyzacyjnej, w której znalazł się twardy zapis, że 5 proc. przychodów z prywatyzacji majštku Skarbu Państwa miało iœć właœnie na cele reprywatyzacji.

To nie obcišżało budżetu?

Właœnie! Nie chcieliœmy korzystać ze œrodków budżetowych. Zdawaliœmy sobie sprawę, że dzięki stopniowej prywatyzacji mienia ten 5-proc. fundusz może zaspokoić znaczšcš częœć roszczeń.

Tego funduszu już nie ma.

Zniknšł w cišgu ostatnich lat, co tylko pogarsza sytuację.

Były też bony reprywatyzacyjne. Wielu ekspertów uważa, że to jedno z najlepszych rozwišzań.

Przewidywaliœmy, że otrzymajš je byli właœciciele, którzy nie mogš uzyskać zwrotu majštku w naturze, i że będš mogli je realizować przez następne lata, aby nie obcišżać budżetu. Za bony można było nabywać nieruchomoœci Skarbu Państwa nieobjęte roszczeniami lub ich udziały. Zwrot zaœ w naturze miał prawo zakwestionować wojewoda, np. w przypadku obiektów ważnych z punktu widzenia działalnoœci publicznej.

Reprywatyzacja to także roszczenia zwišzane z reformš rolnš.

Reprywatyzacja nie dotyczyła reformy rolnej, stanęliœmy na stanowisku nienaruszalnoœci jej skutków. Było zrozumienie œrodowiska ziemian dla takiego rozwišzania.

Co z tego, skoro finalnie ustawa została zawetowana przez prezydenta Aleksandra Kwaœniewskiego, który uzasadnił, że była zbyt droga dla państwa, nie uwzględniała też roszczeń cudzoziemców.

Ograniczenie zadoœćuczynienia roszczeniom jedynie do osób aktualnie mieszkajšcych w Polsce wprowadzono już na etapie prac parlamentarnych. Rzšd nie zgadzał się z tš poprawkš, bo budziła ona wštpliwoœci konstytucyjne.

Prezydent mógł skierować ten zapis do rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny i na podstawie orzeczenia Trybunału można było niezwłocznie uchwalić nowelizację ustawy. Z pewnoœciš nie było jednak powodu, aby zawetować całš ustawę.

Było też uzasadnienie finansowe. Kwaœniewski twierdził, że na 50 proc. odszkodowania dla byłych właœcicieli nas także nie stać.

W uzasadnieniu prezydenckiego weta znalazło się zdanie, że byli właœciciele powinni starać się o zwrot majštków na drodze sšdowej. I tak się właœnie dzieje, a zwroty i odszkodowania dotyczš całych 100 procent wartoœci! To na to nas stać? Zwłaszcza że przez lata bez jasnych ustawowych reguł narosło wiele patologii, z którymi musimy mierzyć.

Pieniędzy na realizację ustawy jednak nie było, tak twierdził prezydent.

To nietrafiony argument. Nie obcišżaliœmy budżetu tš ustawš. Podobnš demagogiš jest twierdzenie, że reprywatyzacja oznaczałaby eksmisje lokatorów. A bez ustawy reprywatyzacyjnej eksmisji nie ma?

Po zawetowaniu ustawy zaczęła się nieuporzšdkowana reprywatyzacja, i to okazało się groŸne dla majštku samorzšdów, dla Skarbu Państwa i dla budżetu. No i dla lokatorów oczywiœcie. Jeszcze kilka lat temu na kolejnej rocznicy samorzšdowej w Senacie alarmowaliœmy, że brak reprywatyzacji zagraża działaniom samorzšdów. Bez skutku.

Dziœ brak reprywatyzacji szczególnie odczuwajš właœnie samorzšdy. Dlaczego tak jest?

Plany zagospodarowania przestrzennego, strategiczne rozwišzania i inwestycje przygotowuje się teraz w warunkach niepewnoœci prawnej zwišzanej z roszczeniami. Łatwo w takich warunkach działać w szarej strefie, zdobywać mienie przez tych, którym się ono nie należy, handlować roszczeniami itp. Gdy nie ma ustawy reprywatyzacyjnej, patologie sš niemal oczywiste.

Niejednokrotnie samorzšdy muszš też zaspokajać roszczenia, i to w 100 proc. po obecnych cenach rynkowych. Tłumaczenie, że nie stać nas było na ustawę reprywatyzacyjnš, która przewiduje pokrycie tylko częœci roszczeń , i akceptowanie stanu, w którym byli właœciciele na drodze sšdowej odzyskujš 100 proc. mienia, to kosztowne nieporozumienie.

Co najbardziej przeszkadzało, aby przeprowadzić w Polsce reprywatyzację?

Reprywatyzacja ma wiele aspektów: moralny, prawny, społeczny, ekonomiczny czy polityczny. W Polsce, inaczej niż w innych krajach, wyjštkowego znaczenia nabrał ten ostatni. Prawo własnoœci stało się elementem gry politycznej. Jałowe spory, sztucznie wywołane dywagacje powodowały, iż czas, przysłowiowe pięć minut na przeprowadzenie uczciwej reprywatyzacji, bezpowrotnie uciekał. Jednoczeœnie w tym samym czasie stwarzano warunki prawne dajšce możliwoœci patologicznego uwłaszczania się mieniem (z handlem uprawnieniami włšcznie), do którego roszczenia zgłaszali dawni właœciciele. To mamy dzisiaj w Warszawie.

No właœnie: reprywatyzacja przygotowywana przez pana gabinet miała też wtedy objšć  grunty warszawskie.

Po głównej ustawie reprywatyzacyjnej przewidywana była odrębna ustawa właœnie dla Warszawy. Byliœmy na to przygotowani, gdyż zdawaliœmy sobie sprawę, że tu potrzeba specyficznych rozwišzań. W dekrecie Bieruta był zapis o możliwoœci zwrotu mienia lub odszkodowania, jeœli właœciciel złożył odpowiedni wniosek. Tysišce osób takie wnioski złożyło. I sš one dzisiaj rozpatrywane od przypadku do przypadku.

Jak chcieliœcie to rozwišzać?

Inaczej niż dla reszty kraju: uchylić postanowienia dekretu o możliwoœci zwrotu mienia i wprowadzić  częœciowe odszkodowania dla byłych właœcicieli, rozłożone nawet na 30 lat. Nie wyobrażaliœmy sobie, że można oddawać kamienice razem z mieszkajšcymi tam od dawna lokatorami; teraz mieszkajš tam oni o dwie dekady dłużej i jest to tym bardziej niedopuszczalne. Brak ustawy spowodował natomiast , że osoby uprawnione, a nawet ci, którzy kupili roszczenia, mogš sšdownie odzyskiwać, i odzyskujš nieruchomoœci, które powinny pozostać już w rękach samorzšdu Warszawy.

Teraz reprywatyzacja wraca. Czy zastosowanie tamtych rozwišzań jest jeszcze obecnie możliwe?

Jest to znaczne trudniejsze. Nie ma już praktycznie funduszu reprywatyzacyjnego. Wiele nieruchomoœci  uległo dewastacji, bo nie miało prawowitego właœciciela. Wiele sprzedano już osobom trzecim. A wreszcie samorzšdy i Skarb Państwa poniosły ogromne straty i wypłaciły wysokie odszkodowania po wyrokach sšdowych. Sytuacja jest więc zupełnie inna niż niemal dwie dekady temu.  Warto jednak nadal skorzystać z tamtej ustawy. Uchwalono jš po wielu bardzo wyczerpujšcych i szczegółowych dyskusjach ze wszystkimi zainteresowanymi stronami.

Ustawa reprywatyzacyjna jest nam nadal potrzebna. To zwieńczenie procesu transformacji. Bez niej nie możemy rozwišzać wielu strategicznych problemów rozwojowych naszego kraju na poziomie samorzšdowym i centralnym. Po prostu: potrzeba odwagi i determinacji, aby uczciwš reprywatyzację wprowadzić w życie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL