Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Naruszone sacrum - Tomasz Pietryga o zamawianiu projektów wyroków TK

Fotorzepa
Zamówienia przez sędziego Trybunału Konstytucyjnego projektu wyroku i jego uzasadnienia „na mieœcie" nie da się usprawiedliwić.

Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej", tak właœnie było w 2015 r. W Trybunale specjalne umowy o dzieło na „orzecznicze wsparcie" podpisywano nie tylko z pracownikami TK, co już samo w sobie jest naganne, ale i z osobš zatrudnionš w instytucji naukowej niemajšcej żadnego zwišzku z Trybunałem. Wzór umowy niewiele różnił się od tego np. na usługi hydrauliczne: zawierał zakres usługi z podaniem sygnatury sprawy, czas wykonania i kwotę (np. 7 tys. zł brutto).

Niestety, sprawa nie sprowadza się do prostego wytknięcia, że oto sędzia płaci z pieniędzy podatników za pracę, którš powinien samodzielnie wykonać, bo taka jest jego rola i za niš otrzymuje wynagrodzenie. Sędziowie TK nie sš też tak bardzo obcišżeni, aby szukać w desperacji zewnętrznego wsparcia. Majš do pomocy asystentów i zaplecze w postaci trybunalskiego biura. Każdy jest też sprawozdawcš (czyli odgrywa głównš rolę w przygotowaniu danego orzeczenia) œrednio w czterech sprawach rocznie, trudno więc uznać, że to praca ponad ich siły.

Chodzi o coœ znacznie poważniejszego: o naruszenie orzeczniczego sacrum. Rodzi to pytania o sędziowskš niezawisłoœć, sterylnoœć ich pracy orzeczniczej i szczelnoœć sędziowskiego pokoju narad, w którym szlifowany jest wyrok. Co z przekonaniem, że sędzia to prawnik spełniajšcy najwyższe standardy etyczne i zawodowe, który dochodzi do prawdy, rozstrzyga wštpliwoœci siłš swojego intelektu, wiedzy i doœwiadczenia?

Nie może być dla takich działań akceptacji, inaczej œwiat stanie na głowie. I uznamy w końcu, że nie ma nic zdrożnego w tym, że dla doktoranta projekt doktoratu przygotowuje ktoœ inny, a ten go sygnuje, dokonujšc jedynie poprawek i korekt.

Oczywiœcie można dziœ łatwo sprowadzić sprawę „trybunalskiego outsourcingu" do politycznej wymiany ciosów między przeciwnikami w TK i szukać w tym okolicznoœci łagodzšcej czy przekonywać, że inni gdzieœ tam, w innych krajach, też tak robiš i nic w tym złego. Będzie to jednak intelektualnie nieuczciwe.

Zwłaszcza że problem jest poważniejszy i kwestia udziału w działalnoœci orzeczniczej może nie dotyczyć wyłšcznie sędziów TK, ale też sšdów powszechnych. Chodzi o nie do końca klarownš praktykę wykorzystywania asystentów i granicę ich merytorycznego wsparcia w orzekaniu. Znany jest też proceder pisania opasłych uzasadnień do wyroków metodš kopiuj/wklej. To sytuacje, które mogš podważać zaufanie społeczne do Temidy. A trybunalskie umowy to znów tylko woda na młyn jej krytyków.

Warto je piętnować, wznoszšc się ponad polityczny spór. Dla dobra sšdownictwa.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL