Opinie

Tomasz Pietryga: W odpowiedzi sędziemu Stanisławowi Biernatowi

Tomasz Pietryga
rp.pl
To nie „Rzeczpospolita” szuka sensacji, jak Pan sugeruje, ale to Pan próbuje rozmyć patologię, którą pokazaliśmy.

Po naszej publikacji „Wyrok na zamówienie", w którym ujawniliśmy, że w TK były podpisywane umowy o dzieło na sporządzenie m.in. projektów wyroków, nawet z „osobą z miasta", swoje oświadczenie przesłał do mediów były wiceprezes TK Stanisław Biernat, którego nazwisko widniało w opisywanych umowach. Sugeruje on, że zjawisko jest wręcz normą i nie powinno nikogo dziwić. „Artykuły i wywiad zamieszczone w »Rz« sugerują, że odkrywają jakieś mroczne i wstydliwe tajemnice trybunalskie. Tymczasem przedmiotem umów, o których mowa, jest świadczenie pomocy dla sędziów, która występuje powszechnie w innych sądach konstytucyjnych czy sądach europejskich. Wiąże się to z rolą asystentów sędziów, zarówno zatrudnionych na etacie, jak i na podstawie umów cywilnoprawnych. Rola ta nie polega na pewno na pisaniu wyroków ani uzasadnień, ale na zbieraniu materiałów, analizach prawnych i ewentualnie przygotowywaniu wstępnych projektów uzasadnień, w ścisłym kontakcie z sędzią i pod jego kierunkiem. Status osoby współdziałającej ma tutaj drugorzędne znaczenie".

Odpowiadając.

Po pierwsze sformułowanie „w innych sądach" jest mało przekonującym uogólnieniem. Warto zatem, aby Pan Sędzia opublikował listę owych sądów konstytucyjnych, w których sędziowie podpisują z osobami zewnętrznymi umowy o dzieło na sporządzenie projektów wyroków. To znacznie ułatwiłoby nie tylko nam zrozumienie działania sądownictwa i panujących w nim standardów. Nas bowiem i naszych rozmówców, których cytowaliśmy w tekście, taka praktyka zaszokowała.

Po drugie, Pan Sędzia odnosi się też w oświadczeniu do roli asystentów. Problem jednak w tym, że artykuł nie dotyczy umów podpisywanych z asystentami, ale innymi pracownikami TK, a w jednym przypadku, co bulwersuje najbardziej, z osobą spoza Trybunału.

Ma się to nijak do wypowiedzi, której udzielił Pan w czwartek „Rzeczpospolitej": „Kilka razy, bodaj trzy albo cztery, korzystałem z osób niebędących moimi etatowymi asystentami. Jedna była zatrudniona w Trybunale, a druga nie". To Pana słowa, więc nie chodzi o Pana asystentów.

Po trzecie pisze Pan też: „Rola ta nie polega na pewno na pisaniu wyroków ani uzasadnień, ale na zbieraniu materiałów, analizach prawnych i ewentualnie przygotowywaniu wstępnych projektów uzasadnień (...). Jeżeli jednak rola pomocników sprowadza się do zbierania materiałów i analiz prawnych, dlaczego w treści umów o dzieło, które Pan podpisywał, znalazł się zapis:

Wykonawca zobowiązuje się wykonać na rzecz zamawiającego dzieło polegające na (...) przygotowaniu projektu orzeczenia ( z podaniem sygnatury).

Warto zatem wyjaśnić, dlaczego i po co zawarto takie sformułowanie w umowie, skoro chodziło tylko o zbieranie materiałów.

Tego Pan jednak w swoim oświadczeniu nie wyjaśnił, zręcznie uogólniając. Oczekujemy od Pana jako byłego wiceprezesa TK i sędziego w stanie spoczynku poważniejszych wyjaśnień.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL