Marek Domagalski: sędziowie podlegają wyższym standardom

aktualizacja: 23.08.2017, 18:09
Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Zachowanie sędziego podlega podwyższonym standardom. A to oznacza, że nie może sobie folgować na forach społecznościowych.

REDAKCJA POLECA

Temat odżył w związku z doniesieniem, że minister Zbigniew Ziobro odwoła się od umorzenia sprawy dyscyplinarnej sędziego Cezarego Skwary, który na twitterowym koncie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, odniósł się do wypowiedzi, że Kaczyński poświęcił się całym życiem; nie ożenił się, bo służył Polsce... Tak ją skomentował: – Niczym Führer... też wszystko poświęcił dla narodu... Ein Volk, ein Reich, ein Fuehrer, to nawet nie jest już zabawne.

Wskutek krytyki wpis usunięto, a sędzia zrezygnował z zarządu warszawskiego oddziału Iustitii i przeprosił wszystkich, którzy poczuli się urażeni, a także sędziów, których naraził na krytykę. Umarzając sprawę, Sąd Apelacyjny w Lublinie wskazał, że czyn zasługuje na dezaprobatę i jest naganny, ale niesie znikomy stopień społecznej szkodliwości. Podkreślił, że sędzia jest pasjonatem historii II wojny światowej, przeczytał wiele książek m.in. „Dzienniki Josepha Goebbelsa", co moim zdaniem tym bardziej powinno go uczulić na niezręczność takich porównań.

Doceńmy, że Krajowa Rada Sądownictwa zaapelowała, by sędziowie starannie rozważali treść i formę każdej wypowiedzi publicznej, także w mediach społecznościowych, np. na Facebooku, Twitterze czy w blogach. Powściągliwe powinni korzystać z tych form, bacząc, aby wypowiedź nie stwarzała podstaw do postawienia mu zarzutu braku bezstronności, zaangażowania politycznego lub naruszenia dobrych obyczajów. Powinni wręcz rozważyć potrzebę aktywnego korzystania z tych form wypowiedzi.

– Choć z punktu widzenia adresata społeczna szkodliwość wypowiedzi sędziego mogła być znikoma, to rysa, jaka powstała na wizerunku sędziów i powadze stanu sędziowskiego, jest poważna – ocenia adwokat Zbigniew Krüger. – Jestem zwolennikiem wolności słowa i prawa sędziów także do wyrazistych wypowiedzi, np. w ramach ustnych uzasadnień wyroków, jednak mogą one stanowić pretekst, by tą sędziowską wolność próbować ograniczać. Dlatego szkodliwość tej wypowiedzi dla stanu sędziowskiego może być większa, niż się wydaje.

Innym problemem jest pokutujące przeświadczenie, że korzystanie z mediów społecznościowych, np. Twittera, pozwala na więcej. Otóż nie. Na Twitterze obowiązują takie same reguły jak w innych wypowiedziach publicznych.

Zdaniem Bartosza Pilitowskiego, prezesa Court Watch Polska, zakazy wypowiedzi sędziów w mediach społecznościowych prowadziłoby do jeszcze większej ich izolacji od społeczeństwa, jednak powinni występować oni w sieci pod swoim nazwiskiem i robić to w sposób odpowiedzialny. Nie przestają być sędziami w chwili zdjęcia togi i opuszczenia budynku sądu. Tajemnicą poliszynela jest zaś, że korzystając z anonimowości, pozwalają sobie na więcej, niż gdyby pisali pod prawdziwym nazwiskiem. Do dziś na pełne wyjaśnienie czeka sprawa rzekomych kontaktów sędziego Łączewskiego z domniemanym Tomaszem Lisem.

– Jeżeli ktoś nie może opanować swojego politycznego temperamentu, nie powinien być sędzią, ale politykiem. Sędzia, który opluwa nikczemnym słowem innego człowieka, postępuje niegodnie i nie ma znaczeni, jaką funkcję pełni człowiek nikczemnie i publicznie opluty słownie przez sędziego – to zdanie adwokata Dariusza Pluty. Dodaje on, że gdyby takie zachowanie miało mieć znikomy stopień społecznego niebezpieczeństwa, to każdy polski sędzia mógłby nielubianego przez siebie polityka publicznie porównać do Hitlera, a następnie założyć togę i wydawać wyroki.

Może dobrze byłoby, by Sąd Najwyższy wypowiedział się o standardach publicznych wypowiedzi sędziów.

POLECAMY

KOMENTARZE