Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Opinie

Wolność Owsiaka ma swoje granice - analiza Marka Domagalskiego

Krystyna Pawłowicz, Jerzy Owsiak
Fotorzepa, Jerzy Dudek, Marian Zubrzycki
Nie ma dobrej odpowiedzi na pytania, czy prof. Krystyna Pawłowicz powinna pozwać Jerzego Owsiaka za jego słowa „Niech pani spróbuje seksu".

Te słowa z pominięciem szczegółów Owsiak skierował pod adresem Pawłowicz podczas tegorocznego Przystanku Woodstock. To była reakcja na przypomnianą w internecie jej wypowiedź, ale z 2014 r. Pawłowicz powiedziała wówczas, że na Woodstocku dochodzi do szczucia na Kościół i promuje się wartości satanistyczne.

Reakcja osoby prywatnej na takie słowa zależy od jej wrażliwości – nawet bardzo ostra wypowiedź może nie robić na niej wrażenia albo, ze względów pragmatycznych, nie chce się włóczyć z taką sprawą po sądach i narażać na wydatki, woli więc zrezygnować z pozwu. Rzeczniczka PiS, ale i sama poseł Pawłowicz nie wyklucza jednak pozwu.

– Nie można tego zostawiać bez reakcji – powiedziała „Rzeczpospolitej" Krystyna Pawłowicz.

Jakie ma szanse?

Część prawników, np. adwokat Jacek Kondracki, uważa, że nie wchodzi w tym wypadku w rachubę zniewaga i naruszenie dóbr osobistych. Owsiak bowiem nie mówił, że jego oponentka jest np. aseksualna. Wtedy byłaby to zniewaga w sensie prawa cywilnego – naruszenie czci, a może nawet karnego (art. 216 kodeksu karnego).

Moim zdaniem Owsiak sugerował jednak bez ogródek, że może być ona seksualnie niespełniona (a jest przecież kobietą dojrzałą). I może to być uznane za zniewagę, za naruszenie czci. Cała zresztą wypowiedź o tym, że napastliwe wypowiedzi Pawłowicz mogą być efektem jej seksualnego niespełnienia, z powołaniem się na rzekomą znajomość tej sfery kobiecej, może być obraźliwa. Bo nawet nie pomyślimy, że lekarz czy psycholog mógłby tak powiedzieć publicznie.

Druga kwestia to czy Owsiak może się bronić mówiąc, że Pawłowicz nieraz wypowiadała się równie ostro. Więc, jak to w życiu bywa, ostro zareagował.

Adwokat Krzysztof Czyżewski wskazuje, że sądy często powołują się na to, że pozywający używa podobnego języka jak pozwany, że również narusza dobra osobiste innych, by ograniczyć lub wykluczyć roszczenie pozwu, z takim uzasadnieniem, że to po prostu pyskówka. Owsiak jednak ze swych słów się nie wycofał, co utrudnia mu linię obrony, że wypowiadał się, będąc sprowokowanym. Tym bardziej że chodziło o wypowiedzi sprzed kilku lat.

Nie przesądzając, czy Owsiak naruszył dobra osobiste Pawłowicz czy nie, należy stwierdzić, że z całą pewnością jego wypowiedź ociera się o zniewagę, i byłoby dobrze, gdyby jakieś bezstronne ciało wypowiedziało się w tej kwestii. Ponieważ nie mamy skutecznych sankcji społecznych, środowiskowych (kodeksów etyki, sądów dyscyplinarnych), które piętnowałyby tego rodzaju wybryki słowne, zostaje reakcja na drodze prawnej. Sądy mogą tu oczywiście pomóc, tym bardziej że regulacje prawne w tej sferze zostawiają dużo swobody, albo lepiej powiedzieć: dużą rolę sądom. Najpierw jednak muszą mieć szansę i w tym sensie pozew Pawłowicz byłby przydatny. Choć jako dziennikarz jestem za szeroką wolnością publicznej dyskusji, trzeba pamiętać, że każda wolność, także ta, ma granice.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL